Tradycja Nowego Testamentu

tłum. Jakub Oniszczuk, 19 lipca 2021

Pod wieloma względami skład Nowego Testamentu, a nawet treść poszczególnych jego ksiąg, to zagadnienia o wiele bardziej klarowne niż w przypadku Starego Testamentu. Niemniej jednak nadal toczą się liczne debaty nad tym, które z poszczególnych fragmentów posiadają autorytet tekstów kanonicznych. Wynika to z kłopotliwego bogactwa zabytków Nowego Testamentu, których w manuskryptach mamy niemal 6 tysięcy. Manuskrypt to dosłownie ręcznie przepisana kopia tekstu. Posiadamy manuskrypty Nowego Testamentu z okresu od wczesnego II wieku,aż do początków wieku XX, kiedy to na terenie Grecji Turcy utrudniali chrześcijanom dostęp do pras drukarskich i wiele z parafii nadal korzystało z manuskryptów przy liturgicznych czytaniach z Apostoła lub Ewangeliarza. Ta liczba jest tym bardziej zadziwiająca kiedy porównamy ją z innymi księgami starożytności. Dla przykładu, edycja krytyczna „Ustroju politycznego Aten” Arystotelesa posiada fotokopie wszystkich zachowanych greckich manuskryptów tego dzieła, wszystkich czterech. Dodatkowo, żaden z nich nie jest pełny i nawet wszystkie złożone razem nie zawierają całego tekstu.

Wraz z bogactwem zachowanych tekstów Nowego Testamentu napotykamy na odwrotny problem. Często posiadamy wiele wersji tego samego wersetu. Zarówno niewielkie, jak i duże sekcje tekstu pojawiają się również tylko w niektórych manuskryptach. Do bardziej znanych tekstów z tej kategorii trzeba zaliczyć perykopę o kobiecie cudzołożnej [J 7,53 – 8,11], Comma Johanneum [1 J 5,7-8], czy modlitwę Chrystusa na krzyżu o przebaczenie jego oprawcom [Łk 23,34]. Jak wiele innych dobrze znanych, a nawet kochanych przez chrześcijan, te teksty nie są obecne w najstarszych manuskryptach. Wygląda na to, że w pewnym momencie pojawiły się w niektórych regionach. Niektóre z nich, jak wspomniana perykopa o nierządnicy, na początku pojawiły się w innych księgach, w tym przypadku w Ewangelii Łukasza, a nie Jana. Zdarza się również, jak w przypadku Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich, że zachowały się różne wersje tej samej księgi, które nawet znacząco różnią się długością.

Zwyczajową odpowiedzią Zachodu była próba ustanowienia autorytatywnego tekstu, poprzez nadanie wyższości jakiejś jednej szczególnej edycji Nowego Testamentu. W odpowiedzi na próby odstąpienia od tekstu łacińskiego na rzecz greckiego, poczynione przez protestancką reformację, Kościół rzymskokatolicki ogłosił w XVI w. łacińską Wulgatę tekstem autorytatywnym. Przy tym nie Wulgatę w ogóle, ale tę, którą posługiwano się w tym czasie. Rozwijające się wtedy Kościoły protestanckie nie wybrały natomiast jednego tekstu, ale rozpoczęły wielkie poszukiwania. Powróciły do greckiego tekstu z myślą o powrocie do źródeł, szybko więc od kompilacji najlepszych dostępnych greckich manuskryptów, dokonanych przez Erazma z Rotterdamu czy Roberta Stefanusa, przeszły do prób uzyskania „oryginalnego tekstu”. Gdy uświadomiły sobie, że w różnych czasach i miejscach miały miejsce zmiany, przesunięcia i przekształcenia tekstów Nowego Testamentu, uznały, że tylko oryginalny tekst, który pierwotnie został spisany przez apostołów lub pod ich dyktando, posiada autorytet, a nie wszelkie późniejsze uzupełnienia i zmiany. Namnożenie się biblijnych przekładów, które rozkwitły na początku XX w. w Stanach Zjednoczonych, również sprowokowało podobną reakcję. Pewna część Kościołów protestanckich uprzywilejowała w tym czasie tłumaczenie zwane Biblią króla Jakuba, a przez nią tekst grecki, na podstawie którego ono powstało. Wszystkim tym rozwiązaniom przyświeca jedna idea, że wśród tego bogactwa rękopisów z różnych miejsc i epok można znaleźć jedną prawdziwą Biblię, a wszystkie pozostałe w jakimś stopniu są fałszywe.

Jest kilka problemów z takim podejściem do Biblii, a zwłaszcza do Nowego Testamentu. Przydzielając pełny autorytet tylko „oryginalnym tekstom”, niespotykanie problematycznym byłoby w ogóle określenie co to miałoby oznaczać w przypadku pewnych nowotestamentowych ksiąg. Drugi List do Koryntian jest dobrym przykładem. Apostoł Paweł nie napisał własnoręcznie swoich listów. Wiemy o tym, bo okazjonalnie w niektórych fragmentach zaznacza, że pisze coś własnoręcznie, często też identyfikuje spisującego list skrybę. Jak było w I w. powszechną praktyką, św. Paweł dyktował swoje listy skrybie, którego zadaniem było zapisanie treści, poprawienie i ukształtowanie gramatyki oraz tym podobne. Później autor, w tym wypadku św. Paweł, czytał list i dokonywał ostatecznej redakcji. W przypadku Drugiego Listu do Koryntian z tekstu jasno wynika, że co najmniej dwa listy apostoła do Koryntian (napisał minimum cztery), zostały scalone, aby uformować to, co teraz nazywamy Drugim Listem do Koryntian. Później, około roku 100, listy św. Pawła były zebrane w jedną kolekcję i od tej pory weszły w obieg jako zbiór. Wszystkie zachowane manuskrypty listów św. Pawła to tego typu kolekcje w formie kodeksów lub lekcjonarzy. Co zatem jest oryginalnym tekstem Drugiego Listu do Koryntian? Słowa podyktowane ustami apostoła? To, co zapisał skryba? Tekst po redakcji św. Pawła? Listy w formie sprzed ich scalenia? Pierwsza wersja po połączeniu? Wersja wykorzystana do utworzenia pierwszej kolekcji Listów Pawła? Przy czym żadnego z tych tekstów nie posiadamy. Proponowane „oryginalne teksty” to w rzeczywistości wyniki czystych spekulacji. Takiemu hipotetycznemu tekstowi przykleja się łatkę „prawdziwego”, jednocześnie oceniając faktycznie posiadane przez nas jako fałszywe.

Zaproponowanie któregoś z późniejszych tekstów jako jedynego „prawdziwego” napotkałoby podobne trudności. Wszystkie te teksty, czy to ten stojący za Biblią króla Jakuba, Textus Receptus, czy Tekst Bizantyjski, są kompilacjami wielu różnych rękopisów. Te teksty w praktyce nigdy nie były czyjąś grecką Biblią. Nie są to teksty identyczne z tekstem Nowego Testamentu, który głosił św. Jan Chryzostom, który studiował św. Jan Damasceński, który znał św. Grzegorz Palamas. I tutaj dochodzimy do centralnego i najważniejszego punktu. Wszystkie te manuskrypty Nowego Testamentu to prawosławne Pismo Święte. Czy będzie to Kodeks Synajski używany od IV w. w Monasterze Świętej Katarzyny na Górze Synaj, czy lekcjonarz Monasteru Świętego Saby z VIII w. albo XV-wieczny bizantyjski manuskrypt, są to teksty, które czytano, studiowano i z których prawda o Jezusie Chrystusie była głoszona przez prawosławnych chrześcijan, świętych i ojców Kościoła. Jako Pismo Święte nasi ojcowie w wierze przyjęli pisma, jakich używano w ich modlitewnych tradycjach, włączając w to tłumaczenia na obce języki. Kiedy w 1904 roku Patriarchat Konstantynopola doczekał się wydania drukiem swojego pierwszego Greckiego Nowego Testamentu, nie podjęto żadnych kroków w celu znalezienia „oryginalnego tekstu” albo ustanowienia tekstu właściwego którejś z epok jako autorytatywnego. Wzięto natomiast 250 lekcjonarzy, jakich aktualnie używano w nabożeństwach w greckich kościołach i na ich podstawie skompilowano tekst.

Duch Święty był aktywny nie tylko w antycznym świecie, kiedy pod jego natchnieniem biblijny tekst był tworzony i układał się w całość. Duch działał na przestrzeni historii Kościoła by zachować ten tekst, stoi również za przemianami, jakie zaszły w tekście w różnych epokach i miejscach. Pismo Święte samo w sobie jest tradycją, wieloma potokami tradycji różnych miejsc i języków w których żyje Pismo. Każdy chrześcijanin otrzymuje Pismo Święte nie jako zadanie z archeologii czy podporządkowanie się nauczycielskiemu autorytetowi Kościoła, ale jako element wspólnoty Kościoła, wraz z całą historią objaśnień i zastosowań, jakie wytworzyło dla niego życie Ducha Świętego w Kościele. Pismo Święte jest dla każdego tym Pismem, które otrzymał w swoim czasie, miejscu i języku. W obecnym świecie Bóg obdarzył nas błogosławieństwem dostępu do ogromu bogactwa i obfitości tradycji właściwych różnym epokom i językom. Zamiast to bogactwo traktować jako problem do rozwiązania poprzez ustanowienie jednego „prawdziwego” tekstu, mamy szanse czerpać z tego skarbca zarówno mądrość starą, jak i nową.

o. Stephen De Young

Za: The Whole Counsel Blog

Fotografia: alik / orthphoto.net /