Z perspektywy duszy: św. Ksenia, szaleństwo i niezauważone talenty (felieton)

Magdalena Nazaruk, 23 stycznia 2017

Kiedy zaczynam pisać ten felieton po obejrzeniu sztuki "Ksenia", myślę, jak wielu mamy w polskim prawosławiu utalentowanych ludzi. Jak wielu, a jak niewielu o nich wie i ich docenia. Zaczęliśmy wyjeżdżać, kształcić się i odnosić sukcesy na szerszym forum. Dawno przestaliśmy już być naszym lokalnym, mniejszościowym, zamkniętym środowiskiem. Mimo wszystko nie zapominamy, skąd się wywodzimy. Wykorzystujemy wiedzę i profesjonalne umiejętności, żeby zaznaczyć obecność oraz unikatowość prawosławia i jego kulturowości. Wychodzimy spod strzechy, by wewnętrznie do niej wrócić i zrozumieć. Opowiedzieć o korzeniach i ludziach, sąsiadach Kowalskiego i Nowaka, choć może postrzeganych jako innych, ale tych samych w emocjach.

Teatr to inne, niespotykane dla mnie medium, jeśli chodzi o formę ekspresji religijnej. Nie jest to źródło popularne, a też rzadko oferowane prawosławnym wiernym w Polsce. Rzuca to niejako wyzwanie odbiorcy i kreuje nowy rodzaj doświadczania, być może szokujący żywiołowością i intensywnością. Joanna Troc , tworząca jednoosobowy Teatr Czrevo, czerpie inspiracje z ducha prawosławia, różnorodności wciąż żywych dialektów oraz pogranicza kultur, pozbawiając te sfery stereotypowej hermetyczności.

Zainspirowana historią żyjącej w XVIII wieku św. Kseni Petersburskiej Joanna Troc podjęła się stworzenia monodramu w gwarze podlaskiej. Scenariusz napisała Tamara Bołdak-Janowska, przedstawienie wyreżyserowała Magda Czajkowska. Spektakl opowiada o miłości realizującej się w głębokim uczuciu jedności małżeńskiej, o szaleńczym żalu po stracie najbliższej osoby i wreszcie o wierności Bożym przykazaniom. To ukazanie kobiecej pespektywy przeżywania i postrzegania rzeczywistości. Mąż bohaterki ginie na wojnie, a Ksenia zostaje tym samym wdową w wieku zaledwie 26 lat. Ta wiadomość odciska na niej tak duże piętno, iż kobieta zaczyna przejawiać zachowania osoby chorej psychicznie. Jest przekonana, że wraz z małżonkiem umiera połowa jej samej, więc postanawia symbolicznie złożyć swoje ciało do grobu i przybierając żołnierski mundur żyć życiem męża - Andrieja. Później, jak wynika ze źródeł historycznych, kobieta rozdawszy majątek biednym, tułała się po ulicach Petersburga, próbując udowodnić ludziom swoją śmierć. (Miłość i poświęcenie, bliskie Soni ze "Zbrodni i kary" czy bułhakowskiej Małgorzacie to częsty motyw opisywany w literaturze rosyjskiej.) Spektakl obrazuje część życia Kseni, zazwyczaj nieopisywaną i niestety przemilczaną w hagiografii kwestię motywacji wyboru drogi szaleńca Bożego.

Szczególną uwagę zwraca gra aktorska Joanny Troc, która wciela się jednocześnie w wiele postaci, być może jedynie wykreowanych pod wpływem kryzysu psychicznego przez umysł bohaterki. Niezwykła emocjonalność i plastyczność oraz zabiegi mimiczne i intonacyjne przyciągają uwagę odbiorcy na tyle, że ten wczuwa się i angażuje w sytuację postaci. Efekt wzmacnia fuzja metaforyki na gruncie ascetycznej scenografii. Nic tu nie jest bezcelowe, ozdobne, nic nie dekoncentruje widza. Pojawia się wiele rekwizytów symbolicznych, na przykład jabłka w walizce po mężu, sugerujące przypowieść o Adamie i Ewie stworzonych i połączonych ze sobą, lub wianek ślubny, który kobieta zakłada, wspominając chwile spędzone z ukochanym, okrywa się białą szatą i stojąc na stole deklamuje przysięgę małżeńską z sakramentalnym "co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela". Kolejny metaforyczny element scenografii stanowi łóżko, stające się później grobowcem, służącym do rytuału przejścia - zmiany Kseni w pułkownika Andrieja. Dużą rolę w budowaniu dramatyzmu odgrywa światło oraz zsynchronizowane efekty dźwiękowe, budujące nastrój grozy, od kulminacji przeżyć, aż po kontrastujące wyciszenie akcji. Natomiast tło muzyczne opiera się na arytmicznych rozedrganych dźwiękach akordeonu, odzwierciedlających stan wewnętrzny bohaterki.

W Biblii spotykamy się z wieloma przykładami osób zachowujących się inaczej, odmiennie. Należy jednak rozgraniczać ową inność, która może być wynikiem działania demonów, od tej znajdującej źródło w bezkompromisowej wierze. Szaleństwo Boże to wyraz nonkonformizmu, niepodporządkowania się większości, to również akt odwagi i świadectwo bezgranicznego zaufania Stwórcy. Tę kwestię ilustruje chociażby przykład pustelników, którzy często porzucają swoich bliskich i domy rodzinne, izolując się i wiodąc życie dalekie od "normalności". Nie mieści się ono w powszechnie uznawanych normach, a ludzie nie rozumiejąc - odrzucają, poniżają i szydzą. Jednak z czasem buntownicze postawy stają się wręcz wzorem do naśladowania. Niekonwencjonalne zachowanie wzbudza duchowy niepokój , wyprowadza z wygodnej i biernej porządności ku zaangażowaniu. A więc normalność stanowi tu złudzenie dobra. Można nawet wysnuć twierdzenie, że Bóg, będąc motywacją szaleństwa, sam to szaleństwo przejawia, nawet już w pierwszym swoim działaniu - stworzeniu świata.


fot. Sasa Lalić, za: orthphoto.net