Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Chrystus jest jedynym Królem i Panem
06 lipca 2026
Wiara ma znaczenie znacznie głębsze niż to, jakie nadaje jej dziś wielu ludzi – jako intelektualnej zgody na zbiór doktryn, zasad i twierdzeń. Wiara przede wszystkim oznacza wierność, bezwarunkowe oddanie, całkowite powierzenie siebie Temu, któremu należy być posłusznym i za którym należy podążać bez względu na to, co się wydarzy.
Katechumen wyznaje swoją wiarę w Chrystusa jako Króla i jako Boga. Te dwa tytuły nie są ani synonimiczne, ani powtórzeniem tego samego. Wierzyć w Chrystusa jako Boga nie wystarcza, ponieważ „i demony wierzą” (Jk 2,19). Przyjąć Go jako Króla lub Pana oznacza właśnie pragnienie i decyzję, by pójść za Nim, uczynić całe swoje życie służbą dla Niego i żyć zgodnie z Jego przykazaniami. Dlatego najwcześniejsze chrześcijańskie wyznanie wiary w Chrystusa było wyznaniem i głoszeniem Go jako Pana – po grecku Kyrios (Κύριος). Słowo to w religijnym i politycznym języku tamtych czasów zawierało ideę rzeczywistej i absolutnej władzy, domagającej się bezwarunkowego posłuszeństwa. Chrześcijanie byli prześladowani i skazywani na śmierć za to, że odmawiali nazywania cesarza rzymskiego „Panem”. „Tylko Tyś jest Panem” – głosi jeden z najstarszych hymnów chrześcijańskich, Wielka Doksologia, który śpiewamy podczas każdej jutrzni, nie zawsze uświadamiając sobie, że słowa te stanowią wyzwanie rzucone wszelkim ziemskim władzom i „panom”.
Wyznawać Chrystusa jako Króla oznacza uznawać, że Królestwo, które objawił i zapoczątkował, nie jest jedynie królestwem odległej przyszłości ani rzeczywistością „po tamtej stronie”, a zatem czymś, co nigdy nie wchodzi w konflikt ani nie pozostaje w sprzeczności z naszymi ziemskimi „królestwami” i lojalnościami. Należymy do tego Królestwa tu i teraz, i jemu właśnie przynależymy oraz służymy przed wszystkimi innymi „królestwami”. Nasza przynależność, nasza lojalność wobec czegokolwiek na tym świecie – czy będzie to państwo, naród, rodzina, kultura, czy jakakolwiek inna wartość – jest prawomocna tylko o tyle, o ile nie pozostaje w sprzeczności z naszą podstawową wiernością oraz naszą syntaksis (kościelną przynależnością i ustawieniem) wobec Królestwa Chrystusa i jej nie zniekształca. W świetle tego Królestwa żadna ziemska więź ani lojalność nie ma charakteru absolutnego; nic nie może domagać się od nas bezwarunkowego posłuszeństwa ani stać się „panem” naszego życia.
Pamiętanie o tym jest szczególnie ważne w naszych czasach, gdy nie tylko świat, lecz nawet sami chrześcijanie tak często absolutyzują swoje ziemskie wartości – narodowe, etniczne, polityczne czy kulturowe – czyniąc z nich kryterium swojej wiary chrześcijańskiej, zamiast podporządkować je jedynej absolutnej przysiędze, którą złożyli w dniu swego chrztu, w dniu swego „wcielenia” w szeregi tych, dla których Chrystus jest jedynym Królem i Panem.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Of water and of Spirit, Alexander Schememann, Crestwood 1995, p. 31-32.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/
Katechumen wyznaje swoją wiarę w Chrystusa jako Króla i jako Boga. Te dwa tytuły nie są ani synonimiczne, ani powtórzeniem tego samego. Wierzyć w Chrystusa jako Boga nie wystarcza, ponieważ „i demony wierzą” (Jk 2,19). Przyjąć Go jako Króla lub Pana oznacza właśnie pragnienie i decyzję, by pójść za Nim, uczynić całe swoje życie służbą dla Niego i żyć zgodnie z Jego przykazaniami. Dlatego najwcześniejsze chrześcijańskie wyznanie wiary w Chrystusa było wyznaniem i głoszeniem Go jako Pana – po grecku Kyrios (Κύριος). Słowo to w religijnym i politycznym języku tamtych czasów zawierało ideę rzeczywistej i absolutnej władzy, domagającej się bezwarunkowego posłuszeństwa. Chrześcijanie byli prześladowani i skazywani na śmierć za to, że odmawiali nazywania cesarza rzymskiego „Panem”. „Tylko Tyś jest Panem” – głosi jeden z najstarszych hymnów chrześcijańskich, Wielka Doksologia, który śpiewamy podczas każdej jutrzni, nie zawsze uświadamiając sobie, że słowa te stanowią wyzwanie rzucone wszelkim ziemskim władzom i „panom”.
Wyznawać Chrystusa jako Króla oznacza uznawać, że Królestwo, które objawił i zapoczątkował, nie jest jedynie królestwem odległej przyszłości ani rzeczywistością „po tamtej stronie”, a zatem czymś, co nigdy nie wchodzi w konflikt ani nie pozostaje w sprzeczności z naszymi ziemskimi „królestwami” i lojalnościami. Należymy do tego Królestwa tu i teraz, i jemu właśnie przynależymy oraz służymy przed wszystkimi innymi „królestwami”. Nasza przynależność, nasza lojalność wobec czegokolwiek na tym świecie – czy będzie to państwo, naród, rodzina, kultura, czy jakakolwiek inna wartość – jest prawomocna tylko o tyle, o ile nie pozostaje w sprzeczności z naszą podstawową wiernością oraz naszą syntaksis (kościelną przynależnością i ustawieniem) wobec Królestwa Chrystusa i jej nie zniekształca. W świetle tego Królestwa żadna ziemska więź ani lojalność nie ma charakteru absolutnego; nic nie może domagać się od nas bezwarunkowego posłuszeństwa ani stać się „panem” naszego życia.
Pamiętanie o tym jest szczególnie ważne w naszych czasach, gdy nie tylko świat, lecz nawet sami chrześcijanie tak często absolutyzują swoje ziemskie wartości – narodowe, etniczne, polityczne czy kulturowe – czyniąc z nich kryterium swojej wiary chrześcijańskiej, zamiast podporządkować je jedynej absolutnej przysiędze, którą złożyli w dniu swego chrztu, w dniu swego „wcielenia” w szeregi tych, dla których Chrystus jest jedynym Królem i Panem.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Of water and of Spirit, Alexander Schememann, Crestwood 1995, p. 31-32.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/