publicystyka: Mam nadzieję, że ci się uda
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Mam nadzieję, że ci się uda

Gabriel Szymczak, 12 czerwca 2026

Nie jestem religijna, ale kiedy widzę kogoś biegnącego do autobusu, modlę się za niego w duchu. Modlę się do nikogo i do wszystkich, bezgłośnie mówiąc: „Mam nadzieję, że ci się uda”. A te słowa zawierają wszystko, czego życzę temu nieznajomemu.
Maxine Meixner, pisarka

To poruszające słowa. Wypowiedziane przez osobę, która faktycznie może wcale nie wierzy, lecz to, co mówi, wydaje się być głęboko osadzone w Bogu, z Niego – z Jego dobra i miłości – brać swój początek. Maxine mówi jednocześnie coś, co powinno być modlitwą każdego z nas, chrześcijan.

Te słowa, ten sposób myślenia o innych, to echo przykazania miłości bliźniego i złotej reguły – Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie (Łk 6, 31). Nie ma tu żadnego warunku – jest szczere życzenie, by komuś nieznajomemu udało się to, co jest dla niego ważne. Można by rzec, że autorka tej wypowiedzi zachowuje się nawet wbrew ludzkiej logice – nie zastanawia się przecież, czy ktoś biegnie do autobusu, by zrobić coś dobrego, czy też złego. Czy jest dobrym człowiekiem, czy może przestępcą. Ona zakłada, że ten ktoś biegnie w dobrym celu. Modląc się za niego, obdarza go swoim zaufaniem, a nie osądem czy podejrzeniem.

Tak bardzo koresponduje to ze słowami i czynami Jezusa z Nazaretu. Tego, o Którym faryzeusze mówili do uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? (Mt 9, 11). Tego, Który nie obawiał się kontaktu z ludzkim cierpieniem, bólem, złem, grzechem. Który uzdrawiał i karmił tłumy – a nigdzie nie napisano, że wybierał spośród nich jedynie tych dobrych i szlachetnych, złym chleba i cudu odmawiając. Który przebaczał winy, traktując okazaną w ten sposób miłość jako początek drogi przemiany człowieka, a nie jej koniec. I wreszcie – Który poszedł dobrowolnie na krzyż za wszystkich ludzi, ostatnim gestem przebaczając temu, który wisząc obok, już nawet nie był w stanie czynnie zadośćuczynić, a jedynie słowem mógł wyrazić swą prośbę o zbawienie i wiarę, że jest to dla niego w ogóle możliwe.

Ile razy, złamani grzechem czy bólem, przybiegamy do Boga i u Niego szukamy pocieszenia, ratunku? On jest zawsze gotowy, by nas przyjąć, by nas utulić – jak Rodzic, który własną pociechę kocha ponad wszystko. Niekiedy dane jest nam doświadczyć takiej kojącej miłości i akceptacji, bez jakiegokolwiek warunku wstępnego, bez konieczności podjęcia pierwszego kroku ku zmianie – i to właśnie ta okazana miłość powoduje wyruszenie w drogę metanoi.

Lecz bywa i tak, że Go w ogóle nie czujemy, nie dostrzegamy żadnej wskazówki Jego obecności. Jest pustka lub ciemna dolina śmierci, która wydaje się nas całkowicie pochłaniać. Jest poczucie kompletnego osamotnienia, wręcz porzucenia. Brak sensu czegokolwiek. To najtrudniejsze doświadczenie.

Może to nasz czas próby? Nie takiej jednak, by sprawdzić, czy jesteśmy „godni”, cokolwiek to słowo miałoby znaczyć, ale takiej, która ma nam pokazać, przez co przechodzą inni ludzie, szczególnie ci pozbawieni wiary i nadziei. Próby danej nam po to, byśmy choć spróbowali ich zrozumieć, byśmy współodczuli samotność, niekiedy i jakiś bezsens życia, by trudniejsze – wręcz niemożliwe – stało się potępienie drugiej osoby. Byśmy byli w stanie z serca powiedzieć: Mam nadzieję, że ci się uda, naprawdę tego dla nich chcąc.

Wiara, którą mamy, nie oznacza, że Bóg nagradza nas prostą i łatwą ścieżką życia, że wszystko się nam udaje, że zawsze jesteśmy szczęśliwi, radośni. Nie wymusza też na nas sztucznego zadowolenia, którego fałsz wcześniej czy później świat odkryje. Ona daje nam jednak poczucie, że cokolwiek się dzieje, Bóg jest ponad tym, a Jego Opatrzność czuwa i jest silniejsza niż jakakolwiek inna moc. Że nawet i w tej ciemnej dolinie śmierci On idzie obok nas i stale powtarza: Uda ci się. Miej odwagę. Jam zwyciężył świat (por. J 16, 33).

„Na drodze naszego życia wciąż towarzyszy nam Jezus Chrystus, Który różnymi znakami próbuje nam pokazać, że jest z nami. Jest wiele wydarzeń w naszym życiu, których na początku nie odczytujemy, że są one dla nas ważne. Czasami z perspektywy czasu widzimy, że to było potrzebne. Wtedy rozumiemy, że to była wola Boża. Czasami trzeba modlić się, by zrozumieć, że to, co się wydarza w naszym życiu, ma jakieś znaczenie” (abp Jakub, homilia do czytania pasyjnego z Ewangelii wg św. Jana).

Niekiedy możemy nie zdążyć na ten autobus. Niekiedy nie zdąży ten, któremu właśnie życzyliśmy, by zdążył. To jednak nie oznacza, że Bóg nie działa, że Go tu nie ma. To tylko inne doświadczenie. A każde czegoś uczy. Na każde powinniśmy być gotowi. Kolekcjonować je jako coś, co nas w życiu buduje, czyni bardziej czułymi i otwartymi wobec siebie i innych. Nie da się iść przez życie z zamkniętymi oczami, z zamkniętym sercem. Nie dostrzeżemy wtedy ani Boga i Jego działania, ani innych ludzi, często stawianych na naszej drodze ku wzajemnej pomocy, wzajemnej nauce.

Kiedy mówię: „Mam nadzieję, że ci się uda”, nie tylko modlę się za ciebie, by tobie się udało, ale wyrażam nadzieję, że uda się nam wszystkim.
Kiedy więc widzisz kogoś biegnącego do autobusu lub kogoś, kto mierzy się z czymś, od czego wolałbyś się odwrócić, trzymaj się tej nadziei i pozostań zaangażowany. Twoja nadzieja jaśnieje jak promienie słońca. Bez niej świat staje się tylko bardziej szary.

Maxine Meixner

W słowach Maxine odbijają się słowa Jezusa Chrystusa: Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5, 14-16).

Nie wierzymy tylko dla samych siebie – wierzymy także dla świata. Jakie jest nasze świadectwo – nasze życie, tak świat postrzega Boga. Nie widzi Go bezpośrednio, ale widzi Go w nas. W naszych czynach, współczuciu, pomocnej dłoni, dobrym słowie. W naszej łzie, która spływa w odpowiedzi na cudze cierpienie czy ból, którym nie jesteśmy w stanie zaradzić, ale możemy przynajmniej je współodczuć i być przy tym człowieku także tą krótką, prostą modlitwą: Mam nadzieję, że ci się uda.

Módlcie się jedni za drugich. Wiele bowiem może żarliwa modlitwa sprawiedliwego (Jk 6, 16).

Gabriel Szymczak

fotografia: hmiodrag /orthphoto.net/

wystąpienie Maxine Maixner