publicystyka: Dzień Wszystkich Świętych podsumowaniem okresu dwóch Triodionów
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Dzień Wszystkich Świętych podsumowaniem okresu dwóch Triodionów

abp Jakub (Kostiuczuk), 07 czerwca 2026

Bracia i Siostry,

dziś kończy się okres korzystania na nabożeństwach ze specjalnej księgi liturgicznej nazywanej Triodionem Paschalnym (cs. Triod’ Cwietnaja). W księdze tej znajdują się wszystkie teksty używane podczas nabożeństw, poczynając od Święta Paschy aż do Niedzieli Wszystkich Świętych. I choć mogłoby się wydawać, że logicznie okres paschalny powinien kończyć się na Święcie Pięćdziesiątnicy czy nawet na Wniebowstąpieniu, to jednak księga ta kończy się tekstami dzisiejszego święta. A święto, które dziś obchodzimy, jest wyjątkowe, poświęcone jest bowiem wszystkim, którzy od wieków podążali w swoim życiu za Chrystusem i osiągnęli stan świętości.

Dlaczego i po co wprowadzono takie święto, skoro każdy święty ma swój dzień w roku, gdy obchodzimy jego pamięć? Jest nim zazwyczaj dzień, w którym święty odszedł z tego świata do wieczności.

Ustanowienie dnia Wszystkich Świętych w niedzielę po Święcie Pięćdziesiątnicy nie jest przypadkowe. Czczenie pamięci wszystkich razem – tych, którzy odnowili swoją jedność z Bogiem – jest właściwie logicznym podsumowaniem całego poprzedzającego okresu, i to nie tylko paschalnego, ale i Wielkiego Postu. To jest właśnie powód, dla którego dzień Wszystkich Świętych wyznaczono bezpośrednio na niedzielę po Święcie Pięćdziesiątnicy. Zbawienie i świętość można osiągnąć dzięki działaniu łaski Świętego Ducha, dlatego obchodząc dziś pamięć Wszystkich Świętych, Cerkiew właśnie chce nam pokazać skutki Jego działania.

Prezentując liturgicznie całe zastępy świętych i ich różne żywoty, chce nam też wyjaśnić, czym jest świętość i jak się ją osiąga. Wielu bowiem błędnie myśli, że stan świętości jest zarezerwowany tylko dla wybranych i szczególnych osób. Niektórzy nawet sądzą, że świętość jest nadawana przez akt kanonizacyjny. Tak naprawdę, Bracia i Siostry, każdy wierzący jest wezwany do świętości i każdy, kto realizuje dzieło swojego zbawienia, zmierza do świętości; a ten, kto żyje w łasce Świętego Ducha, staje się świętym. Nieprzypadkowo w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wszystkich ochrzczonych nazywano świętymi. Był to właściwie synonim słowa chrześcijanin. Nie wyobrażano sobie bowiem wtedy, żeby ktoś, kto w swej wierze zdecydował się na chrzest, mógł żyć niezgodnie z zasadami Ewangelii. Pierwsi chrześcijanie byli gotowi nawet oddać swoje życie za wiarę, wiedzieli bowiem, że akt męczeństwa jest okazaniem największej miłości i jest naśladowaniem Chrystusa.

Prezentowani dziś święci żyli na przestrzeni wielu wieków, również w okresach historii, kiedy prześladowania ustawały, a bycie chrześcijaninem nie wymagało świadectwa śmierci. Czcimy dziś i nazywamy świętymi nie tylko męczenników, ale również ludzi różnego stanu i powołań. Wśród osób świętych znaleźli się cesarze, biskupi, duchowni, mnisi, ale też osoby świeckie. Wszystkich ich jednak cechuje i łączy pewna postawa i sposób życia.

Trwanie w łasce Świętego Ducha i podążanie za Chrystusem zawsze wymagają od nas wysiłku i wyrzeczeń. Właśnie to łączy te wszystkie osoby. Kanonizując je i wpisując na listę świętych, Cerkiew chce nam pokazać przykład ich życia – życia, które wiedzie do zbawienia i świętości. Każdy bowiem, kto chce się zbawić, zgodnie ze słowami Chrystusa ma się zaprzeć samego siebie, wziąć krzyż swój i iść w ślad za Nim (Mt 16, 24).

Zbawienie nie przychodzi samoistnie, nie dokonuje się też mechanicznie. I choć wydaje się nam, że w czasach, kiedy nie ma prześladowań, nie jest wymagany od nas nadzwyczajny wysiłek, to tak naprawdę jest on ciągle konieczny, ponieważ wciąż jesteśmy kuszeni, żeby postawą swego życia wyrzekać się Chrystusa, nie brać swego krzyża i nie podążać za Nim. Każdy bowiem, kto nie miłuje swego bliźniego, kto nie wybacza mu win, kto osądza brata, nie żyje zgodnie z łaską Świętego Ducha.

Charakterystyczne dla czasów współczesnych jest to, że jesteśmy kuszeni do obojętności. Obecnie, kiedy wszystko jest w zasięgu naszej ręki, stajemy się indyferentni: nie potrzebujemy Boga, przestajemy się modlić, zapominamy o innych. Powoli i stopniowo stajemy się coraz bardziej egoistyczni. Dzieje się to niezauważalnie. Wielu, nawet tym, którzy nazywają siebie chrześcijanami, Bóg zaczyna zawadzać. Chcieliby, żeby wszyscy żyli według ich wizji. Niestety, otaczający nas świat coraz szybciej zmierza właśnie w tym kierunku.

Bracia i Siostry,

dzisiejsze święto przykładem życia wielu świętych ma nas zachęcić do podążania drogą, która wiedzie do zbawienia. Przykład ich życia pokazuje, jak bardzo powinniśmy być czujni. Szatan walczy z każdym człowiekiem na różne sposoby, szczególnie przez podmianę wartości i celu naszego życia. Koncentruje naszą uwagę na tym, co doczesne, czyni nas pasywnymi wobec potrzeb innych, zniechęca do modlitwy, usypia dla życia duchowego. Przejawia się to choćby w tym, że nie dbamy o rozwój duchowy – własny, naszych bliskich i dzieci, za wychowanie których odpowiadamy wyjątkowo. Do wybudzenia z letargu obojętności i do prawidłowego rozwoju potrzebujemy wysiłku postu, modlitwy i miłosierdzia.

Niezwykle pomocne w duchowym rozwoju jest także zapoznawanie się z żywotami świętych. Wzorując się na przykładach ich życia, łatwiej jest nam zauważyć nasze słabości i wytyczyć właściwy cel naszych dążeń. Amen.

abp Jakub (Kostiuczuk)

Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański

fotografia: hmiodrag /orthphoto.net/