Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Pamięć o Bogu jest ważniejsza niż oddech
archimandryta Atanazy Mitilinaios (tłum. Justyna Pikutin), 23 maja 2026
23 maja – dzień pamięci błogosławionego starca Atanazego (Mitilinaiosa), który odszedł do życia wiecznego w 2006 roku, w wieku 79 lat.
Starzec był przełożonym klasztoru Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Dimitra, położonego w nadmorskiej okolicy Stomio, 50 km od miasta Larisa. Posiadał dar duchowego rozważania, a także - według świadectw jego duchowych dzieci - dar prorokowania. Tysiące ludzi przybywały do niego, aby wysłuchać jego kazań. Starzec jest bardzo czczony w Grecji i na Świętej Górze Athos. Dzisiaj chcemy podzielić się z wami jedną z nauk błogosławionego starca.
O nieustannej pamięci o Bogu
Pamięć o Bogu to właśnie ta cnota, która powstrzymała Józefa przed grzechem, gdy zupełnie młody i samotny znalazł się w Egipcie – kraju znanym ze swej niemoralności i bałwochwalstwa (Rdz 39, 1–20).
Czym więc jest pamięć o Bogu? To właśnie to, o czym święty Grzegorz Teolog powiedział: „Pamięć o Bogu jest ważniejsza niż oddech”. Ponieważ dopóki żyjemy, nie przestajemy oddychać – tak też powinniśmy nieustannie zachowywać pamięć o Bogu.
Zapytacie: jak to jest możliwe? W realnym świecie musimy codziennie pracować, chodzić do szkoły, uczyć się, nieustannie rozwiązywać wiele różnych zadań: rozmawiać, słuchać, poruszać się, prowadzić samochód i poświęcać uwagę wszystkim członkom naszej rodziny. Jak przy tym możemy jeszcze nieustannie pamiętać o Bogu?
Rzecz w tym, że pamięć o Bogu powinna być przechowywana bardzo głęboko, w najgłębszych zakamarkach naszej duszy – w naszej podświadomości. Nie oznacza to wcale, że musimy nieustannie czytać i mówić o Bogu. Możemy zajmować się naszymi codziennymi sprawami, nie tracąc poczucia Jego obecności.
Podobnie postępujemy w innych dziedzinach naszego życia. Załóżmy, że twój ojciec śpi w jednym z pokoi i musisz uważać, aby go nie obudzić. Wtedy zauważysz, że zacząłeś szeptać, rozmawiając z bliskimi lub przyjaciółmi. Nie musisz przypominać sobie co sekundę, że twój ojciec śpi, po prostu zachowujesz tę świadomość w głębi duszy.
Inny przykład. Załóżmy, że śpisz na górze łóżka piętrowego na obozie. Jeśli w swoim zwykłym łóżku beztrosko się przewracasz i obracasz z boku na bok, tutaj zachowujesz się ostrożnie. Coś w tobie czuwa. Nawet pomimo tego, że twoje ciało śpi, w podświadomości pamiętasz, że leżysz wysoko i nie możesz się swobodnie poruszać. To właśnie ta świadomość powstrzymuje cię przed upadkiem z wysokości.
Podobnie pamięć o Bogu nie jest czymś, o czym należy obsesyjnie myśleć. To uczucie, które nieustannie tkwi w duszy. Jednak trzeba się go uczyć.
Tak, moi przyjaciele, tego trzeba się uczyć – nieustannie zachowywać pamięć o Bogu. To niezwykle ważne: czuć, że Bóg jest zawsze przy was, czuwa nad wami, podąża za wami, chroni was i jest gotowy pomóc wam w każdej chwili. Ta pamięć o Bogu staje się tarczą, opoką i twierdzą dla wierzącego. Chroni ona wierzącego przed wszelkim złem, bałwochwalstwem i grzechem.
Kiedy Józef był kuszony, kiedy próbowano go zwieść w najbardziej prowokacyjny sposób, obronił się, pamiętając o obecności wszechobecnego Boga. Powiedział: „Jakże mógłbym popełnić tę niegodziwość w obecności mojego Boga?”. W ten sposób Józef został ocalony od ciężkiego grzechu, zachowując pamięć o Bogu w codziennym życiu.
Natomiast kiedy zapominamy o Bogu, popełniamy bardzo poważny grzech. Wynika on z jednego z siedmiu grzechów głównych. Tym grzechem jest duchowe lenistwo. Lenistwo rodzi zapominalstwo i ignorancję. Niepamięć o Bogu może stać się przyczyną bardzo wielu grzesznych wykroczeń, podczas gdy nieustanna pamięć o Bogu służy jako duchowy kompas w dążeniu do raju. Pamięć o Bogu wzmacnia naszą pobożność, naszą duchowość i miłość do Boga.
Jeśli będziemy zachowywać pamięć o Bogu, nauczymy się doceniać otaczający nas świat i codziennie się radować. Kiedy zobaczymy piękny kwiat – od razu pomyślimy: „Jaką cudowną lilię stworzył Bóg!”. Kiedy nadejdzie cudowna pogoda i będziemy podziwiać błękitne niebo oraz cicho opadające płatki śniegu – będziemy wielbić mądrość Stwórcy, który stworzył to piękno.
Ponadto pamięć o Bogu rozwija w nas pragnienie ujrzenia oblicza Boga (Ap 22, 4) i przenosi nasze pragnienia z tego świata do świata Bożego. Przestajemy przywiązywać się do rzeczy doczesnych, do wszystkiego, co przemijające. Materializm to ubogi i pozbawiony życia substytut, który ludzie zaczynają cenić z powodu braku relacji z Bogiem, i jest to choroba, która ogarnęła przeważającą większość współczesnych cywilizacji i kultur.
Jednak człowiek, którego serce przepełnia pamięć o Bogu, uwalnia się od kultu rzeczy materialnych. Taki człowiek przestaje odczuwać potrzebę posiadania błyskotek i ziemskich rozkoszy. Jego ciało przebywa na ziemi, ale jego umysł troszczy się o przywrócenie utraconego raju. Człowiek, który zachował pamięć o Bogu, nie wpada w współczesne pułapki komfortu, rzeczy materialnych i technologii.
Co ważniejsze, pamięć o Bogu staje się w dzisiejszych czasach antidotum na epidemię samotności, wyobcowania i izolacji pośród tłumu. Ateizm ponosi odpowiedzialność za powszechne obecnie zaburzenia psycho-emocjonalne. Mogę zaświadczyć: gdyby nie pamięć o Bogu, gdybym Go nie znał – moje życie stałoby się całkowicie bezsensowne. Sens mojego życia rodzi się z pamięci o Bogu.
Jeśli nie wierzymy w Królestwo Boże, to na co możemy liczyć? Bez tej błogosławionej nadziei (Tt 2,13), podobnie jak święty Paweł, zadaję sobie pytanie: czym jest życie? Dlaczego istniejemy? Może wszyscy jesteśmy po prostu pyłem na wietrze, jak to się mówi w piosence? Samotność i izolacja to wielka plaga, zaraza egzystencjalizmu i nihilizmu, które porównują życie człowieka do kropli deszczu, która wpadając do ogromnego oceanu wieczności znika na zawsze. Niewątpliwie brak wiary i pamięci o Bogu jest jedną z głównych przyczyn depresji, przygnębienia, nadużywania narkotyków i alkoholu, prób samobójczych i wielu innych nieszczęść.
Jeśli nauczymy się zachowywać pamięć o Bogu – poczujemy miłość i troskę naszego wszechmocnego Ojca z Niebios - Źródła nadziei, radości i błogości.
Pamiętając o Bogu, odczuwamy również Jego Opatrzność w naszym życiu. W trudnych czasach, kiedy sprawy nie układają się tak, jak powinny, i wszystko wygląda ponuro, możemy przetrwać, myśląc: „Czyżby Bóg umarł? Nie, Bóg jest zawsze blisko! Dlaczego więc często zachowujemy się tak, jakby umarł?”. Gdyby ludzie tylko wiedzieli, jak bardzo ta myśl pomaga w chwili rozpaczy!
Chciałbym podzielić się z wami pewną historią. Pewna młoda kobieta i jej pięcioletni syn stracili męża i ojca rodziny. Przez kilka tygodni kobieta płakała i nieustannie powtarzała: „Co teraz zrobimy?”. Była pogrążona w rozpaczy. W pewnym momencie chłopiec zwrócił się do niej i zapytał: „Mamo, czy Bóg też umarł? Tata umarł, ale czy Bóg też umarł?”. Wtedy matka nagle opamiętała się, doszła do siebie i znalazła w sobie siłę, by dalej żyć. Tak więc pamięć o Bogu umacnia naszą wiarę w Jego Opatrzność i Jego przewodnictwo. Bóg jest naszym nieomylnym przewodnikiem w życiu.
Wreszcie pamięć o Bogu napełnia nas prawdziwą radością duchową, radością nie z tego świata. Dawid pisze: „Gdy wspomniałem Boga byłem strwożony” (Ps 76, 3). Święty apostoł Paweł wśród owoców Ducha Świętego jako jeden z pierwszych wymienia radość: „A owocem Ducha jest: miłość, radość, pokój, wielkoduszność, życzliwość, miłosierdzie, wiara, łagodność, wstrzemięźliwość (Ga 5, 22). Radość jest darem Boga dla Jego dzieci, które się do Niego modlą. I ta radość nie ma nic wspólnego z krótkotrwałymi ziemskimi rozkoszami i szybko przemijającymi przyjemnościami wynikającymi z nabycia nowego samochodu, nowych zegarków, a nawet nowego stanowiska lub nowego dyplomu.
To inna radość – radość Ducha Świętego, która towarzyszy wszystkim, którzy nieustannie pamiętają o Bogu. Módlmy się, abyśmy wszyscy, młodzi i starzy, mogli cieszyć się tą niewyczerpaną radością, która rodzi pamięć o Bogu.
A wszystkich, którzy pamiętają o Bogu, Bóg również pamięta, tak samo jak nie uznaje tych, którzy przeżyli życie, nie pamiętając o Nim. To straszne być chrześcijaninem, ale nie pamiętać o Bogu i usłyszeć od Chrystusa w dniach ostatecznych: „Nie znam was, nie wiem, skąd jesteście. Odejdźcie ode mnie, wy wszyscy, którzy czynicie nieprawość!” (Łk 13, 27). W Dziejach Apostolskich czytamy, jak anioł powiedział do Korneliusza: „wysłuchana została twoja modlitwa i pamiętane są przed Bogiem twoje dzieła miłosierdzia.” (Dz 10, 31). Tak oto Korneliusz codziennie wspominał o Bogu w swoich modlitwach, dlatego też Bóg pamiętał o nim. Posłał apostoła Piotra, aby ochrzcił Korneliusza i jego rodzinę, i uczynił ich członkami Swego Kościoła!
archimandryta Atanazy Mitilinaios (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Starzec był przełożonym klasztoru Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Dimitra, położonego w nadmorskiej okolicy Stomio, 50 km od miasta Larisa. Posiadał dar duchowego rozważania, a także - według świadectw jego duchowych dzieci - dar prorokowania. Tysiące ludzi przybywały do niego, aby wysłuchać jego kazań. Starzec jest bardzo czczony w Grecji i na Świętej Górze Athos. Dzisiaj chcemy podzielić się z wami jedną z nauk błogosławionego starca.
O nieustannej pamięci o Bogu
Pamięć o Bogu to właśnie ta cnota, która powstrzymała Józefa przed grzechem, gdy zupełnie młody i samotny znalazł się w Egipcie – kraju znanym ze swej niemoralności i bałwochwalstwa (Rdz 39, 1–20).
Czym więc jest pamięć o Bogu? To właśnie to, o czym święty Grzegorz Teolog powiedział: „Pamięć o Bogu jest ważniejsza niż oddech”. Ponieważ dopóki żyjemy, nie przestajemy oddychać – tak też powinniśmy nieustannie zachowywać pamięć o Bogu.
Zapytacie: jak to jest możliwe? W realnym świecie musimy codziennie pracować, chodzić do szkoły, uczyć się, nieustannie rozwiązywać wiele różnych zadań: rozmawiać, słuchać, poruszać się, prowadzić samochód i poświęcać uwagę wszystkim członkom naszej rodziny. Jak przy tym możemy jeszcze nieustannie pamiętać o Bogu?
Rzecz w tym, że pamięć o Bogu powinna być przechowywana bardzo głęboko, w najgłębszych zakamarkach naszej duszy – w naszej podświadomości. Nie oznacza to wcale, że musimy nieustannie czytać i mówić o Bogu. Możemy zajmować się naszymi codziennymi sprawami, nie tracąc poczucia Jego obecności.
Podobnie postępujemy w innych dziedzinach naszego życia. Załóżmy, że twój ojciec śpi w jednym z pokoi i musisz uważać, aby go nie obudzić. Wtedy zauważysz, że zacząłeś szeptać, rozmawiając z bliskimi lub przyjaciółmi. Nie musisz przypominać sobie co sekundę, że twój ojciec śpi, po prostu zachowujesz tę świadomość w głębi duszy.
Inny przykład. Załóżmy, że śpisz na górze łóżka piętrowego na obozie. Jeśli w swoim zwykłym łóżku beztrosko się przewracasz i obracasz z boku na bok, tutaj zachowujesz się ostrożnie. Coś w tobie czuwa. Nawet pomimo tego, że twoje ciało śpi, w podświadomości pamiętasz, że leżysz wysoko i nie możesz się swobodnie poruszać. To właśnie ta świadomość powstrzymuje cię przed upadkiem z wysokości.
Podobnie pamięć o Bogu nie jest czymś, o czym należy obsesyjnie myśleć. To uczucie, które nieustannie tkwi w duszy. Jednak trzeba się go uczyć.
Tak, moi przyjaciele, tego trzeba się uczyć – nieustannie zachowywać pamięć o Bogu. To niezwykle ważne: czuć, że Bóg jest zawsze przy was, czuwa nad wami, podąża za wami, chroni was i jest gotowy pomóc wam w każdej chwili. Ta pamięć o Bogu staje się tarczą, opoką i twierdzą dla wierzącego. Chroni ona wierzącego przed wszelkim złem, bałwochwalstwem i grzechem.
Kiedy Józef był kuszony, kiedy próbowano go zwieść w najbardziej prowokacyjny sposób, obronił się, pamiętając o obecności wszechobecnego Boga. Powiedział: „Jakże mógłbym popełnić tę niegodziwość w obecności mojego Boga?”. W ten sposób Józef został ocalony od ciężkiego grzechu, zachowując pamięć o Bogu w codziennym życiu.
Natomiast kiedy zapominamy o Bogu, popełniamy bardzo poważny grzech. Wynika on z jednego z siedmiu grzechów głównych. Tym grzechem jest duchowe lenistwo. Lenistwo rodzi zapominalstwo i ignorancję. Niepamięć o Bogu może stać się przyczyną bardzo wielu grzesznych wykroczeń, podczas gdy nieustanna pamięć o Bogu służy jako duchowy kompas w dążeniu do raju. Pamięć o Bogu wzmacnia naszą pobożność, naszą duchowość i miłość do Boga.
Jeśli będziemy zachowywać pamięć o Bogu, nauczymy się doceniać otaczający nas świat i codziennie się radować. Kiedy zobaczymy piękny kwiat – od razu pomyślimy: „Jaką cudowną lilię stworzył Bóg!”. Kiedy nadejdzie cudowna pogoda i będziemy podziwiać błękitne niebo oraz cicho opadające płatki śniegu – będziemy wielbić mądrość Stwórcy, który stworzył to piękno.
Ponadto pamięć o Bogu rozwija w nas pragnienie ujrzenia oblicza Boga (Ap 22, 4) i przenosi nasze pragnienia z tego świata do świata Bożego. Przestajemy przywiązywać się do rzeczy doczesnych, do wszystkiego, co przemijające. Materializm to ubogi i pozbawiony życia substytut, który ludzie zaczynają cenić z powodu braku relacji z Bogiem, i jest to choroba, która ogarnęła przeważającą większość współczesnych cywilizacji i kultur.
Jednak człowiek, którego serce przepełnia pamięć o Bogu, uwalnia się od kultu rzeczy materialnych. Taki człowiek przestaje odczuwać potrzebę posiadania błyskotek i ziemskich rozkoszy. Jego ciało przebywa na ziemi, ale jego umysł troszczy się o przywrócenie utraconego raju. Człowiek, który zachował pamięć o Bogu, nie wpada w współczesne pułapki komfortu, rzeczy materialnych i technologii.
Co ważniejsze, pamięć o Bogu staje się w dzisiejszych czasach antidotum na epidemię samotności, wyobcowania i izolacji pośród tłumu. Ateizm ponosi odpowiedzialność za powszechne obecnie zaburzenia psycho-emocjonalne. Mogę zaświadczyć: gdyby nie pamięć o Bogu, gdybym Go nie znał – moje życie stałoby się całkowicie bezsensowne. Sens mojego życia rodzi się z pamięci o Bogu.
Jeśli nie wierzymy w Królestwo Boże, to na co możemy liczyć? Bez tej błogosławionej nadziei (Tt 2,13), podobnie jak święty Paweł, zadaję sobie pytanie: czym jest życie? Dlaczego istniejemy? Może wszyscy jesteśmy po prostu pyłem na wietrze, jak to się mówi w piosence? Samotność i izolacja to wielka plaga, zaraza egzystencjalizmu i nihilizmu, które porównują życie człowieka do kropli deszczu, która wpadając do ogromnego oceanu wieczności znika na zawsze. Niewątpliwie brak wiary i pamięci o Bogu jest jedną z głównych przyczyn depresji, przygnębienia, nadużywania narkotyków i alkoholu, prób samobójczych i wielu innych nieszczęść.
Jeśli nauczymy się zachowywać pamięć o Bogu – poczujemy miłość i troskę naszego wszechmocnego Ojca z Niebios - Źródła nadziei, radości i błogości.
Pamiętając o Bogu, odczuwamy również Jego Opatrzność w naszym życiu. W trudnych czasach, kiedy sprawy nie układają się tak, jak powinny, i wszystko wygląda ponuro, możemy przetrwać, myśląc: „Czyżby Bóg umarł? Nie, Bóg jest zawsze blisko! Dlaczego więc często zachowujemy się tak, jakby umarł?”. Gdyby ludzie tylko wiedzieli, jak bardzo ta myśl pomaga w chwili rozpaczy!
Chciałbym podzielić się z wami pewną historią. Pewna młoda kobieta i jej pięcioletni syn stracili męża i ojca rodziny. Przez kilka tygodni kobieta płakała i nieustannie powtarzała: „Co teraz zrobimy?”. Była pogrążona w rozpaczy. W pewnym momencie chłopiec zwrócił się do niej i zapytał: „Mamo, czy Bóg też umarł? Tata umarł, ale czy Bóg też umarł?”. Wtedy matka nagle opamiętała się, doszła do siebie i znalazła w sobie siłę, by dalej żyć. Tak więc pamięć o Bogu umacnia naszą wiarę w Jego Opatrzność i Jego przewodnictwo. Bóg jest naszym nieomylnym przewodnikiem w życiu.
Wreszcie pamięć o Bogu napełnia nas prawdziwą radością duchową, radością nie z tego świata. Dawid pisze: „Gdy wspomniałem Boga byłem strwożony” (Ps 76, 3). Święty apostoł Paweł wśród owoców Ducha Świętego jako jeden z pierwszych wymienia radość: „A owocem Ducha jest: miłość, radość, pokój, wielkoduszność, życzliwość, miłosierdzie, wiara, łagodność, wstrzemięźliwość (Ga 5, 22). Radość jest darem Boga dla Jego dzieci, które się do Niego modlą. I ta radość nie ma nic wspólnego z krótkotrwałymi ziemskimi rozkoszami i szybko przemijającymi przyjemnościami wynikającymi z nabycia nowego samochodu, nowych zegarków, a nawet nowego stanowiska lub nowego dyplomu.
To inna radość – radość Ducha Świętego, która towarzyszy wszystkim, którzy nieustannie pamiętają o Bogu. Módlmy się, abyśmy wszyscy, młodzi i starzy, mogli cieszyć się tą niewyczerpaną radością, która rodzi pamięć o Bogu.
A wszystkich, którzy pamiętają o Bogu, Bóg również pamięta, tak samo jak nie uznaje tych, którzy przeżyli życie, nie pamiętając o Nim. To straszne być chrześcijaninem, ale nie pamiętać o Bogu i usłyszeć od Chrystusa w dniach ostatecznych: „Nie znam was, nie wiem, skąd jesteście. Odejdźcie ode mnie, wy wszyscy, którzy czynicie nieprawość!” (Łk 13, 27). W Dziejach Apostolskich czytamy, jak anioł powiedział do Korneliusza: „wysłuchana została twoja modlitwa i pamiętane są przed Bogiem twoje dzieła miłosierdzia.” (Dz 10, 31). Tak oto Korneliusz codziennie wspominał o Bogu w swoich modlitwach, dlatego też Bóg pamiętał o nim. Posłał apostoła Piotra, aby ochrzcił Korneliusza i jego rodzinę, i uczynił ich członkami Swego Kościoła!
archimandryta Atanazy Mitilinaios (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/