Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Relacja z pielgrzymki do Wojnowa
14 maja 2026
W imieniu Grupy Prawosławnych z Podlasia „Pielgrzymi w Bogu” zapraszamy do zapoznania się z relacją z naszej ostatniej pielgrzymki, do Wojnowa, która odbyła się 26 kwietnia. Na wstępie pragniemy zamieścić kilka istotnych informacji na temat Monasteru i opisać parę ciekawych okoliczności, które towarzyszyły temu duchowemu przedsięwzięciu, jakim była pielgrzymka.
Monaster Zaśnięcia Matki Bożej w Wojnowie od początku swego istnienia jest ważnym duchowym ośrodkiem Prawosławia na Mazurach. Założony został w 1935 roku z inicjatywy proboszcza miejscowej parafii, o. Aleksandra Awajewa, który przybył tu w 1922 roku i wraz z wiernymi wybudował piękną, drewnianą cerkiew według własnego projektu. Aleksander Awajew – określany jako oficer i mnich – stał się kluczową postacią dla Prawosławia na Mazurach. Urodził się w Twerze w Rosji, pochodził z rodziny szlacheckiej. Zanim został duchownym, był carskim oficerem. W 1908 roku wstąpił do znanej ze swej duchowości Pustelni Optińskiej, gdzie zastała go I wojna światowa. W tym czasie był jeszcze mnichem rasofornym, toteż ponownie trafił do wojska, a następnie do niewoli niemieckiej. Po odzyskaniu wolności przyjął święcenia kapłańskie i ostatecznie został skierowany do podupadłej parafii w Wojnowie, znajdującym się wówczas w granicach Prus Wschodnich. Jak już wspomnieliśmy wybudował cerkiew, założył żeńską wspólnotę monastyczną. Wraz z siostrami uczył miejscowe dzieci religii, języka cerkiewno-słowiańskiego i języka rosyjskiego, starając się w ten sposób powstrzymać postępujący proces germanizacji. Po II wojnie światowej, w 1946 roku parafia w Wojnowie przeszła pod jurysdykcję Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W latach 50-tych po śmierci o. Aleksandra i fundatorki domu mniszek, Heleny Koreniowej, Monaster przestał jednak istnieć. Nowy okres w życiu wojnowskiej wspólnoty rozpoczął się w 1995 roku, kiedy to ówczesny arcybiskup Sawa ponownie powołał Monaster do życia. Obecnie miejsce to, oprócz powrotu do dawnej świetności, jest także ważnym prawosławnym ośrodkiem pielgrzymkowym.
Rokrocznie do Wojnowa przybywa również pielgrzymka organizowana przez Grupę Prawosławni z Podlasia „Pielgrzymi w Bogu”. Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się w okresie paschalnym. W tym roku, podobnie jak dwa lata temu, wypadła w planowanym terminie tj. w III niedzielę po Passze, podczas której Cerkiew Prawosławna czci pamięć Świętych Niewiast Mirro Niosących. Jest to święto, które podkreśla duchową rolę kobiety: kiedy wszyscy Apostołowie uciekli od Chrystusa, pozostały przy Nim kobiety i stały się dzięki temu symbolem wierności, odwagi i oddania. Zostały za to wynagrodzone tym, iż jako pierwsze dowiedziały się o Zmartwychwstaniu Jezusa. Z okazji wspomnienia tych wydarzeń w Niedzielę Świętych Niewiast Mirro Niosących Cerkiew obchodzi także prawosławny Dzień Kobiet.
W tym roku to podwójne święto wypadło 26 kwietnia. Tego dnia o bardzo wczesnej porze autokar zebrał 50-osobową grupę pielgrzymów z kilku podlaskich miejscowości i około godziny 7.00 wyruszył z Białegostoku, kierując się na północ. Za oknami pojazdu, podobnie jak rok wcześniej, pomimo majowej pory, panował chłód. Wewnątrz jednak atmosferę rozgrzewała modlitwa, a duchowy charakter wyprawy podkreślał jeszcze jeden fakt – do Wojnowa wraz z pielgrzymką jechała piękna, oprawiona w kiot ikona Trzech Świętych Męczenników Wileńskich.
Ikona, przywieziona z Wilna przez Grupę „Pielgrzymi w Bogu”, jest kolejnym darem Grupy w ramach projektu „Ikona do cerkwi”, mającym na celu odnowienie pamięci o wspólnych więziach, które łączyły niegdyś sąsiadujące ze sobą społeczności prawosławne na ziemiach Polski i Litwy. Wcześniej Ikona Trzech Świętych Męczenników Wileńskich została podarowana przez Grupę „Pielgrzymi w Bogu” do Monasteru św. Wielkiej Męczennicy Katarzyny w Zaleszanach, a Ikona świętego Mładieńca Męczennika Gabriela Zabłudowskiego (Białostockiego) do Cerkwi św. Eufrozyny Połockiej w Wilnie. Tym razem do Ikony ofiarowanej Monasterowi w Wojnowie dołączone były także relikwie Trzech Świętych Męczenników Wileńskich oraz skarpetki, które wcześniej były przykładane do relikwii.
Godny uwagi jest również fakt, że w dniu, kiedy pielgrzymka z Podlasia udała się do gościnnego Wojnowa, wioząc tu ten cenny duchowo dar, w Wilnie odbywały się uroczyste obchody dnia pamięci Świętych Męczenników Wileńskich oraz świętowano jubileusz 680-lecia Soboru Preczystieńskiego. Całe uroczystości trwały 2 dni: w sobotę 25 kwietnia, odbył się Krestnyj Chod (procesja), podczas którego po raz pierwszy w historii niesiono rakę z relikwiami Świętych Męczenników wzdłuż trasy przebiegającej z Monasteru Świętego Ducha do Soboru Preczystieńskiego (przez Starówkę w Wilnie). Kolejnego dnia natomiast (26 kwietnia) po uroczystej Świętej Liturgii w Soborze odbyła się międzynarodowa prawosławna konferencja pt. „680 lat Katedry Preczystieńskiej. Prawosławie na Litwie: ciągłość porządku kanonicznego”. Podczas konferencji wygłoszone zostały referaty poświęcone historii i obecnej sytuacji Prawosławia na Litwie. Wśród prelegentów byli teolodzy, hierarchowie, historycy. Jako pierwszy z zaproszonych gości głos zabrał biskup supraski Andrzej, który podkreślił istnienie głębokich więzi duchowych, jakie przez stulecia łączyły i łączą Cerkiew w Polsce i na Litwie. Dwa wykłady wygłosił także polski historyk i profesor nauk humanistycznych, Antoni Mironowicz. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tak splecione ze sobą czasowo wydarzenia nasuwają myśl, iż nad ludzkimi poczynaniami czuwa tu znacznie większa siła – jest to Boża Łaska i Opatrzność.
Zmieniały się bowiem granice państw, zmieniały się jurysdykcje, ale Wiara pozostawała ta sama, pozostawali ci sami święci, ten sam język – cerkiewno-słowiański, pielęgnowany i rozumiany z pokolenia na pokolenie. I być może dziś tracilibyśmy powoli tę ciągłość i jedność, gdyby nie świadomość wielu z nas, że mamy i przechowujemy skarb – nasze Prawosławie, żywe, niezmienione, wciąż te same. Podobnie żywa, niezmieniona i wciąż ta sama jest Ewangelia, głoszona od 2000 lat wśród prostego narodu przez prosty naród: najpierw – przez Apostołów-rybaków, a następnie – przez ich następców, którzy prostotą swoich serc przyjmowali Wiarę Chrystusową i przekazywali swoim wiernym tak, jak dawniej robił to Aleksander Awajew i jak dziś robi to obecny Archimandryta Monasteru w Wojnowie, ojciec Herman. Jego duchowa opieka nad Monasterem oraz duchowa postawa matuszek i ich przełożonej, ihumenii Agnii, sprawiły, że Monaster w Wojnowie rozwija się prężnie i przyciąga wiernych.
Kiedy przybyli z Podlasia pielgrzymi wnosili Ikonę do cerkwi w Wojnowie, chór mniszek śpiewał troparion do Męczenników Wileńskich. Archimandryta Herman odebrał Ikonę z rąk pielgrzymów i umieścił na przygotowanym już wcześniej anałoju, stojącym obok anałoja z dwiema innymi ikonami: Zmartwychwstania i Świętych Niewiast Mirro Niosących. Rozpoczęła się Święta Liturgia. Panowała modlitwa, skupienie i śpiew. Pod koniec nabożeństwa większość pielgrzymów przystąpiła do Świętej Eucharystii. Deszcz mieszający się ze śniegiem oraz silny porywisty wiatr uniemożliwiły przejście dookoła cerkwi Krestym Chodem, toteż przed udaniem się na agapę nieco więcej czasu można było poświęcić na pasterskie słowo do wiernych. Wygłosił je, podobnie jak rok temu, archimandryta Herman. Podczas jego wypowiedzi padło wiele znaczących i znamienitych słów, poruszył bowiem wiele istotnych problemów – takich, które napotykamy w swoim codziennym życiu oraz takich, które nurtują cały dzisiejszy zagubiony świat.
Wprowadzając krótko do jego wypowiedzi należałoby jedynie podkreślić, iż przyczyną większości naszych problemów jest odchodzenie od Boga. Współczesny osamotniony (tj. żyjący bez Boga) człowiek traci sens życia, błądzi, zapomina czym tak naprawdę jest miłość. Usprawiedliwiając coraz częściej własny egoizm, wypacza jej istotę. Zapominając, że „miłość nie szuka swego, nie unosi się pychą, łaskawa jest, nie szuka poklasku, nie pamięta złego” (ap. Paweł, 1 List do Koryntian 13), dąży do kariery, sławy, bogactwa. Łudząc się, że osiągnie wszystko, zostaje sam i zupełnie nie rozumie, dlaczego tak się stało. Nie wie, gdzie popełnił błąd. Nie rozumie, że poszedł niewłaściwą drogą.
A jaka droga jest właściwa? Na to pytanie odpowiedział archimandryta Herman. Posługując się przykładem świętych Niewiast Mirro Niosących, wskazał na ich postępowanie i wybór: w obliczu niebezpieczeństwa nie wahały się, nie myślały o sobie, tylko o swoim Nauczycielu, Który przyszedł na świat, aby przypomnieć zagubionemu człowiekowi podstawowe przykazanie o miłości do bliźniego – wypełnienie tego przykazania jest najważniejszym powołaniem człowieka, będącego zwieńczeniem Bożego stworzenia.
Archimandryta powiedział: „Miłość Niewiast towarzyszących Chrystusowi przy Jego śmierci krzyżowej była silniejsza niż strach. Ich postawa jest dziś dla nas wzorem do naśladowania. Pokazuje, że nie możemy kochać Boga, jeśli Go nie znamy, a dziś poznać możemy Go poprzez modlitwę – w cerkwi lub domu – gdyż modlitwa to rozmowa z Bogiem. Dzięki modlitwie możemy kształtować swoje relacje z Nim, podobnie jak kształtujemy swoje relacje z naszymi bliskimi, rozmawiając z nimi codziennie. Bez rozmowy nie moglibyśmy się z nimi wzajemnie poznawać, tak samo nie możemy poznać Boga, jeśli nie modlimy się do Niego. Jeśli ze sobą nie rozmawiamy, nasze relacje się rozluźniają. Z czasem może okazać się, że mieszkamy z ludźmi, których nie znamy. Podobnie jest w naszych relacjach z Chrystusem: jeśli z Nim nie rozmawiamy – nie modlimy się w domu, omijamy cerkiew – Bóg staje się nam obcy. Zapominamy o Nim, przestajemy Go kochać i dążyć do świętości. W ślad za dorosłymi cerkiew opuszczają także ich dzieci i tym samym oddalają się od Boga. W takim położeniu niezależnie od wieku łatwo jest ulec pokusom tego świata. Niekiedy Bóg Sam dopuszcza do tego, abyśmy zbłądzili, potknęli się, upadli, gdyż nasze upadki uczą nas pokory. Pokorny człowiek zaskarbia łaskę Bożą, a łaska Boża porusza jego serce. Innym razem Bóg stosuje odmienne metody: jednego miłuje, bo jest dobry, drugiemu okazuje cierpliwość, bo jest kiepski, u trzeciego akceptuje jego niedoskonałości. W taki sposób również wyraża Swoją miłość do człowieka i tego samego oczekuje także od nas – abyśmy kierowali się w życiu miłością do Niego i do bliźniego, umieli wybaczać, akceptowali czyjeś niedostatki”.
Pod koniec kazania Archimandryta podziękował pielgrzymom za ich dar i w paru słowach opowiedział o życiu, zasługach i cierpieniach świętych Męczenników Wileńskich. Oni także, jak niegdyś Święte Niewiasty, okazali się odwagą, wyznając wiarę w Chrystusa. Niedzielna Liturgia dobiegła końca i wszyscy udaliśmy się do triapieznoj. Tu zjedliśmy smaczny, gorący obiad, a przy kawie i cieście mogliśmy wysłuchać kolejnych opowiadań archimandryty Hermana. Tym razem dotyczyły one historii Prawosławia na naszych, podlaskich ziemiach, powstawania i rozwoju naszych miast i wsi oraz roli, jaką odegrała w tym wszystkim prawosławna Wiara i duchowość. Dowiedzieliśmy się m.in. o początkach grodu w Bielsku Podlaskim, założonym według niektórych przekazów przez Jarosława Mądrego, syna i następcy Włodzimierza Wielkiego (XI wiek).
Przyszedł czas na powrót. Droga upłynęła na wymianie wrażeń, wszystkie Panie otrzymały też miłe upominki – zbiór pocztówek przedstawiających ikony z Monasteru w Zwierkach (gdzie napisana była także Ikona św. Mładienca Gabriela, ofiarowana przez „Pielgrzymów w Bogu” do Wilna). Opowiadaniami na temat dotychczasowej, obecnej i planowanej działalności Grupy „Pielgrzymi w Bogu” zajmował podróżujących założyciel Grupy, Adam Zacharczuk. W takim układzie serdecznej, pogodnej atmosfery, jaka towarzyszyła powracającym do domów pielgrzymom, nie zepsuła nawet kapryśna aura.
Z radością dzielimy się teraz z Państwem naszymi opisami, mając nadzieję, że utrwalą wspomnienia, jakie pozostały wszystkim, którzy brali udział w pielgrzymce, bądź zachęcą do wspólnego pielgrzymowania osoby, które nie miały jeszcze tej okazji. Wspólne pielgrzymowanie, odwiedzanie cennych duchowo miejsc, poznawanie związanych z nimi osób również łączy pokolenia i łączy narody. Powstałe przy tych okazjach więzi nie tylko dodają tak potrzebnych nam dzisiaj do życia sił, ale też budują naszą jedność i tworzą nową historię. Historię naszej Wiary i Duchowości! Wiarę zaś budować powinna przede wszystkim miłość!
Да любите друг друга! – przykazał nam Stwórca. A jak wzorowo wypełnić te słowa uczył m. in. coraz bardziej znany także w naszych krajach wielki gruziński święty, Gabriel Urgebadze, który często w swoim życiu powtarzał: „Bóg jest miłością”. Mówił też: „Miłości można i trzeba się uczyć”.
Opracowali: Joanna Borowska i Adam Zacharczuk
Zdjęcia: archiwum własne
Monaster Zaśnięcia Matki Bożej w Wojnowie od początku swego istnienia jest ważnym duchowym ośrodkiem Prawosławia na Mazurach. Założony został w 1935 roku z inicjatywy proboszcza miejscowej parafii, o. Aleksandra Awajewa, który przybył tu w 1922 roku i wraz z wiernymi wybudował piękną, drewnianą cerkiew według własnego projektu. Aleksander Awajew – określany jako oficer i mnich – stał się kluczową postacią dla Prawosławia na Mazurach. Urodził się w Twerze w Rosji, pochodził z rodziny szlacheckiej. Zanim został duchownym, był carskim oficerem. W 1908 roku wstąpił do znanej ze swej duchowości Pustelni Optińskiej, gdzie zastała go I wojna światowa. W tym czasie był jeszcze mnichem rasofornym, toteż ponownie trafił do wojska, a następnie do niewoli niemieckiej. Po odzyskaniu wolności przyjął święcenia kapłańskie i ostatecznie został skierowany do podupadłej parafii w Wojnowie, znajdującym się wówczas w granicach Prus Wschodnich. Jak już wspomnieliśmy wybudował cerkiew, założył żeńską wspólnotę monastyczną. Wraz z siostrami uczył miejscowe dzieci religii, języka cerkiewno-słowiańskiego i języka rosyjskiego, starając się w ten sposób powstrzymać postępujący proces germanizacji. Po II wojnie światowej, w 1946 roku parafia w Wojnowie przeszła pod jurysdykcję Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W latach 50-tych po śmierci o. Aleksandra i fundatorki domu mniszek, Heleny Koreniowej, Monaster przestał jednak istnieć. Nowy okres w życiu wojnowskiej wspólnoty rozpoczął się w 1995 roku, kiedy to ówczesny arcybiskup Sawa ponownie powołał Monaster do życia. Obecnie miejsce to, oprócz powrotu do dawnej świetności, jest także ważnym prawosławnym ośrodkiem pielgrzymkowym.
Rokrocznie do Wojnowa przybywa również pielgrzymka organizowana przez Grupę Prawosławni z Podlasia „Pielgrzymi w Bogu”. Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się w okresie paschalnym. W tym roku, podobnie jak dwa lata temu, wypadła w planowanym terminie tj. w III niedzielę po Passze, podczas której Cerkiew Prawosławna czci pamięć Świętych Niewiast Mirro Niosących. Jest to święto, które podkreśla duchową rolę kobiety: kiedy wszyscy Apostołowie uciekli od Chrystusa, pozostały przy Nim kobiety i stały się dzięki temu symbolem wierności, odwagi i oddania. Zostały za to wynagrodzone tym, iż jako pierwsze dowiedziały się o Zmartwychwstaniu Jezusa. Z okazji wspomnienia tych wydarzeń w Niedzielę Świętych Niewiast Mirro Niosących Cerkiew obchodzi także prawosławny Dzień Kobiet.
W tym roku to podwójne święto wypadło 26 kwietnia. Tego dnia o bardzo wczesnej porze autokar zebrał 50-osobową grupę pielgrzymów z kilku podlaskich miejscowości i około godziny 7.00 wyruszył z Białegostoku, kierując się na północ. Za oknami pojazdu, podobnie jak rok wcześniej, pomimo majowej pory, panował chłód. Wewnątrz jednak atmosferę rozgrzewała modlitwa, a duchowy charakter wyprawy podkreślał jeszcze jeden fakt – do Wojnowa wraz z pielgrzymką jechała piękna, oprawiona w kiot ikona Trzech Świętych Męczenników Wileńskich.
Ikona, przywieziona z Wilna przez Grupę „Pielgrzymi w Bogu”, jest kolejnym darem Grupy w ramach projektu „Ikona do cerkwi”, mającym na celu odnowienie pamięci o wspólnych więziach, które łączyły niegdyś sąsiadujące ze sobą społeczności prawosławne na ziemiach Polski i Litwy. Wcześniej Ikona Trzech Świętych Męczenników Wileńskich została podarowana przez Grupę „Pielgrzymi w Bogu” do Monasteru św. Wielkiej Męczennicy Katarzyny w Zaleszanach, a Ikona świętego Mładieńca Męczennika Gabriela Zabłudowskiego (Białostockiego) do Cerkwi św. Eufrozyny Połockiej w Wilnie. Tym razem do Ikony ofiarowanej Monasterowi w Wojnowie dołączone były także relikwie Trzech Świętych Męczenników Wileńskich oraz skarpetki, które wcześniej były przykładane do relikwii.
Godny uwagi jest również fakt, że w dniu, kiedy pielgrzymka z Podlasia udała się do gościnnego Wojnowa, wioząc tu ten cenny duchowo dar, w Wilnie odbywały się uroczyste obchody dnia pamięci Świętych Męczenników Wileńskich oraz świętowano jubileusz 680-lecia Soboru Preczystieńskiego. Całe uroczystości trwały 2 dni: w sobotę 25 kwietnia, odbył się Krestnyj Chod (procesja), podczas którego po raz pierwszy w historii niesiono rakę z relikwiami Świętych Męczenników wzdłuż trasy przebiegającej z Monasteru Świętego Ducha do Soboru Preczystieńskiego (przez Starówkę w Wilnie). Kolejnego dnia natomiast (26 kwietnia) po uroczystej Świętej Liturgii w Soborze odbyła się międzynarodowa prawosławna konferencja pt. „680 lat Katedry Preczystieńskiej. Prawosławie na Litwie: ciągłość porządku kanonicznego”. Podczas konferencji wygłoszone zostały referaty poświęcone historii i obecnej sytuacji Prawosławia na Litwie. Wśród prelegentów byli teolodzy, hierarchowie, historycy. Jako pierwszy z zaproszonych gości głos zabrał biskup supraski Andrzej, który podkreślił istnienie głębokich więzi duchowych, jakie przez stulecia łączyły i łączą Cerkiew w Polsce i na Litwie. Dwa wykłady wygłosił także polski historyk i profesor nauk humanistycznych, Antoni Mironowicz. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tak splecione ze sobą czasowo wydarzenia nasuwają myśl, iż nad ludzkimi poczynaniami czuwa tu znacznie większa siła – jest to Boża Łaska i Opatrzność.
Zmieniały się bowiem granice państw, zmieniały się jurysdykcje, ale Wiara pozostawała ta sama, pozostawali ci sami święci, ten sam język – cerkiewno-słowiański, pielęgnowany i rozumiany z pokolenia na pokolenie. I być może dziś tracilibyśmy powoli tę ciągłość i jedność, gdyby nie świadomość wielu z nas, że mamy i przechowujemy skarb – nasze Prawosławie, żywe, niezmienione, wciąż te same. Podobnie żywa, niezmieniona i wciąż ta sama jest Ewangelia, głoszona od 2000 lat wśród prostego narodu przez prosty naród: najpierw – przez Apostołów-rybaków, a następnie – przez ich następców, którzy prostotą swoich serc przyjmowali Wiarę Chrystusową i przekazywali swoim wiernym tak, jak dawniej robił to Aleksander Awajew i jak dziś robi to obecny Archimandryta Monasteru w Wojnowie, ojciec Herman. Jego duchowa opieka nad Monasterem oraz duchowa postawa matuszek i ich przełożonej, ihumenii Agnii, sprawiły, że Monaster w Wojnowie rozwija się prężnie i przyciąga wiernych.
Kiedy przybyli z Podlasia pielgrzymi wnosili Ikonę do cerkwi w Wojnowie, chór mniszek śpiewał troparion do Męczenników Wileńskich. Archimandryta Herman odebrał Ikonę z rąk pielgrzymów i umieścił na przygotowanym już wcześniej anałoju, stojącym obok anałoja z dwiema innymi ikonami: Zmartwychwstania i Świętych Niewiast Mirro Niosących. Rozpoczęła się Święta Liturgia. Panowała modlitwa, skupienie i śpiew. Pod koniec nabożeństwa większość pielgrzymów przystąpiła do Świętej Eucharystii. Deszcz mieszający się ze śniegiem oraz silny porywisty wiatr uniemożliwiły przejście dookoła cerkwi Krestym Chodem, toteż przed udaniem się na agapę nieco więcej czasu można było poświęcić na pasterskie słowo do wiernych. Wygłosił je, podobnie jak rok temu, archimandryta Herman. Podczas jego wypowiedzi padło wiele znaczących i znamienitych słów, poruszył bowiem wiele istotnych problemów – takich, które napotykamy w swoim codziennym życiu oraz takich, które nurtują cały dzisiejszy zagubiony świat.
Wprowadzając krótko do jego wypowiedzi należałoby jedynie podkreślić, iż przyczyną większości naszych problemów jest odchodzenie od Boga. Współczesny osamotniony (tj. żyjący bez Boga) człowiek traci sens życia, błądzi, zapomina czym tak naprawdę jest miłość. Usprawiedliwiając coraz częściej własny egoizm, wypacza jej istotę. Zapominając, że „miłość nie szuka swego, nie unosi się pychą, łaskawa jest, nie szuka poklasku, nie pamięta złego” (ap. Paweł, 1 List do Koryntian 13), dąży do kariery, sławy, bogactwa. Łudząc się, że osiągnie wszystko, zostaje sam i zupełnie nie rozumie, dlaczego tak się stało. Nie wie, gdzie popełnił błąd. Nie rozumie, że poszedł niewłaściwą drogą.
A jaka droga jest właściwa? Na to pytanie odpowiedział archimandryta Herman. Posługując się przykładem świętych Niewiast Mirro Niosących, wskazał na ich postępowanie i wybór: w obliczu niebezpieczeństwa nie wahały się, nie myślały o sobie, tylko o swoim Nauczycielu, Który przyszedł na świat, aby przypomnieć zagubionemu człowiekowi podstawowe przykazanie o miłości do bliźniego – wypełnienie tego przykazania jest najważniejszym powołaniem człowieka, będącego zwieńczeniem Bożego stworzenia.
Archimandryta powiedział: „Miłość Niewiast towarzyszących Chrystusowi przy Jego śmierci krzyżowej była silniejsza niż strach. Ich postawa jest dziś dla nas wzorem do naśladowania. Pokazuje, że nie możemy kochać Boga, jeśli Go nie znamy, a dziś poznać możemy Go poprzez modlitwę – w cerkwi lub domu – gdyż modlitwa to rozmowa z Bogiem. Dzięki modlitwie możemy kształtować swoje relacje z Nim, podobnie jak kształtujemy swoje relacje z naszymi bliskimi, rozmawiając z nimi codziennie. Bez rozmowy nie moglibyśmy się z nimi wzajemnie poznawać, tak samo nie możemy poznać Boga, jeśli nie modlimy się do Niego. Jeśli ze sobą nie rozmawiamy, nasze relacje się rozluźniają. Z czasem może okazać się, że mieszkamy z ludźmi, których nie znamy. Podobnie jest w naszych relacjach z Chrystusem: jeśli z Nim nie rozmawiamy – nie modlimy się w domu, omijamy cerkiew – Bóg staje się nam obcy. Zapominamy o Nim, przestajemy Go kochać i dążyć do świętości. W ślad za dorosłymi cerkiew opuszczają także ich dzieci i tym samym oddalają się od Boga. W takim położeniu niezależnie od wieku łatwo jest ulec pokusom tego świata. Niekiedy Bóg Sam dopuszcza do tego, abyśmy zbłądzili, potknęli się, upadli, gdyż nasze upadki uczą nas pokory. Pokorny człowiek zaskarbia łaskę Bożą, a łaska Boża porusza jego serce. Innym razem Bóg stosuje odmienne metody: jednego miłuje, bo jest dobry, drugiemu okazuje cierpliwość, bo jest kiepski, u trzeciego akceptuje jego niedoskonałości. W taki sposób również wyraża Swoją miłość do człowieka i tego samego oczekuje także od nas – abyśmy kierowali się w życiu miłością do Niego i do bliźniego, umieli wybaczać, akceptowali czyjeś niedostatki”.
Pod koniec kazania Archimandryta podziękował pielgrzymom za ich dar i w paru słowach opowiedział o życiu, zasługach i cierpieniach świętych Męczenników Wileńskich. Oni także, jak niegdyś Święte Niewiasty, okazali się odwagą, wyznając wiarę w Chrystusa. Niedzielna Liturgia dobiegła końca i wszyscy udaliśmy się do triapieznoj. Tu zjedliśmy smaczny, gorący obiad, a przy kawie i cieście mogliśmy wysłuchać kolejnych opowiadań archimandryty Hermana. Tym razem dotyczyły one historii Prawosławia na naszych, podlaskich ziemiach, powstawania i rozwoju naszych miast i wsi oraz roli, jaką odegrała w tym wszystkim prawosławna Wiara i duchowość. Dowiedzieliśmy się m.in. o początkach grodu w Bielsku Podlaskim, założonym według niektórych przekazów przez Jarosława Mądrego, syna i następcy Włodzimierza Wielkiego (XI wiek).
Przyszedł czas na powrót. Droga upłynęła na wymianie wrażeń, wszystkie Panie otrzymały też miłe upominki – zbiór pocztówek przedstawiających ikony z Monasteru w Zwierkach (gdzie napisana była także Ikona św. Mładienca Gabriela, ofiarowana przez „Pielgrzymów w Bogu” do Wilna). Opowiadaniami na temat dotychczasowej, obecnej i planowanej działalności Grupy „Pielgrzymi w Bogu” zajmował podróżujących założyciel Grupy, Adam Zacharczuk. W takim układzie serdecznej, pogodnej atmosfery, jaka towarzyszyła powracającym do domów pielgrzymom, nie zepsuła nawet kapryśna aura.
Z radością dzielimy się teraz z Państwem naszymi opisami, mając nadzieję, że utrwalą wspomnienia, jakie pozostały wszystkim, którzy brali udział w pielgrzymce, bądź zachęcą do wspólnego pielgrzymowania osoby, które nie miały jeszcze tej okazji. Wspólne pielgrzymowanie, odwiedzanie cennych duchowo miejsc, poznawanie związanych z nimi osób również łączy pokolenia i łączy narody. Powstałe przy tych okazjach więzi nie tylko dodają tak potrzebnych nam dzisiaj do życia sił, ale też budują naszą jedność i tworzą nową historię. Historię naszej Wiary i Duchowości! Wiarę zaś budować powinna przede wszystkim miłość!
Да любите друг друга! – przykazał nam Stwórca. A jak wzorowo wypełnić te słowa uczył m. in. coraz bardziej znany także w naszych krajach wielki gruziński święty, Gabriel Urgebadze, który często w swoim życiu powtarzał: „Bóg jest miłością”. Mówił też: „Miłości można i trzeba się uczyć”.
Opracowali: Joanna Borowska i Adam Zacharczuk
Zdjęcia: archiwum własne