publicystyka: Miłość zwycięża strach
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Miłość zwycięża strach

abp Jakub (Kostiuczuk), 26 kwietnia 2026

Chrystus Zmartwychwstał!

Bracia i Siostry,

dziś, w trzecią niedzielę po Święcie Zmartwychwstania Pańskiego, wiele hymnów śpiewanych na nabożeństwie wieczornym, na jutrzni i podczas liturgii pochodzi z nabożeństw Wielkiego Tygodnia. Nie jest to przypadkowe, dziś bowiem liturgicznie wspominamy osoby, które były świadkami śmierci, złożenia do grobu i zmartwychwstania Chrystusa.

Cerkiew w swej liturgicznej praktyce poświęca kolejne dnie po określonych świętach osobom, które były zaangażowane w obchodzone wydarzenia. Tak dla przykładu, kolejny dzień po Święcie Narodzenia Chrystusa jest poświęcony Matce Bożej, po Święcie Objawienia Pańskiego - Janowi Chrzcicielowi, po Narodzeniu Marii Panny - świętym Joachimowi i Annie, a po Święcie Narodzin Jana Chrzciciela - świętym Zachariaszowi i Elżbiecie.

Trzymając się tej zasady, po Święcie Paschy Chrystusowej już nie kolejne dnie, lecz dwie kolejne niedziele są poświęcone świadkom śmierci i zmartwychwstania Chrystusa – osobom, które w charakterystyczny sposób uczestniczyły w tych wydarzeniach. W ubiegłą niedzielę Cerkiew wyjątkowo eksponowała postać św. apostoła Tomasza i jego doświadczenie spotkania Zmartwychwstałego; dziś czcimy świętych Józefa z Arymatei i Nikodema, którzy zdjęli z krzyża i złożyli do grobu ciało Jezusa, oraz niewiast mirofor (mironosic), które były świadkami Jego śmierci, a potem stały się również pierwszymi świadkami Jego zmartwychwstania, choć na pierwszy rzut oka przypadkowo - udały się bowiem do grobu, by namaścić ciało Zmarłego, spotkały Go jednak Zmartwychwstałego.

Tym wszystkim osobom oddawana jest wielka cześć i wyrażany wyjątkowy szacunek, ponieważ jako jedyni przezwyciężyli strach, służąc Zbawicielowi do końca.

Ewangeliści synoptyczni Mateusz, Marek i Łukasz w swoich opisach podają jedynie imię Józefa z Arymatei. Ewangelista Jan doprecyzowuje relację, dodając imię Nikodema. Pisze następująco: Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, potajemnym ze strachu przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. Piłat pozwolił. Poszedł więc i zabrał ciało Jezusa. Także Nikodem, ten, który nocą przedtem przyszedł do Niego, przybył, niosąc około stu miar mirry zmieszanej z aloesem. Wzięli więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna z wonnościami, jak jest w zwyczaju pogrzebowym Żydów. W miejscu zaś, gdzie został ukrzyżowany, był ogród, a w ogrodzie grobowiec nowy, […] tam złożyli Jezusa (J 20, 38-42). Z opisu ewangelistów wiemy, że przyglądały się temu niewiasty, które przyszły razem z Galilei i które Mu usługiwały.

Pierwszego dnia po sobocie, wczesnym rankiem, niektóre z nich pobiegły do grobu, by namaścić ciało Zmarłego olejkami. Wszyscy ewangeliści wymieniają Marię Magdalenę i Marię, matkę Jakuba; Marek dodaje jeszcze Salome, a Łukasz - Joannę. Jedyną myślą, która je trapiła, nie był strach, lecz „kto odsunie kamień od wejścia do grobu?”. Według nich jedyną przegrodą uniemożliwiającą kontakt z pochowanym Nauczycielem był kamień.

Niechybnie nasuwa się w tym momencie pytanie: gdzie się podziewali wówczas najbliżsi uczniowie? Gdzie byli w tym czasie apostołowie, którzy mogli odsunąć kamień? Dlaczego zostawili Tego, Którego widzieli, jak otwierał oczy ślepym, jak wskrzeszał umarłych i Tego, Który ukazał się im przemieniony na Górze Tabor? Jezus czynił przecież to wszystko na ich oczach, jak trafnie stwierdza się w kontakionie Święta Przemienienia, „by kiedy ujrzą Go krzyżowanym, zrozumieli, że cierpi dobrowolnie, światu zaś zwiastowali, że jesteś prawdziwie blaskiem Ojca”.

Wszyscy, którzy komentują te wydarzenia, jednomyślnie stwierdzają, że przyczyną nieobecności najbliższych uczniów był strach. Strach może być jednak przezwyciężony przez miłość. Jedynie miłość zwycięża strach. To tłumaczy, dlaczego przy krzyżu zostali tylko apostoł Jan i niewiasty. One też, pokrzepione miłością do Zbawiciela, przezwyciężają strach i podążają pierwsze do grobu. Ich miłość zostaje nagrodzona - to one pierwsze spotykają Zmartwychwstałego. Jak pięknie stwierdzają Ojcowie Cerkwi, przez to stały się apostołkami apostołów, bowiem to one zwiastowały o zmartwychwstaniu Chrystusa apostołom, a nie na odwrót.

Anioł, którego spotkały przy pustym grobie, rzekł do nich: Idźcie zatem, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Wyprzedza was w drodze do Galilei: tam Go ujrzycie, jak wam zapowiedział (Mk 16, 7). Jezus Chrystus, Który był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, zna słabość natury ludzkiej, dlatego wybacza swym uczniom. Nawet Piotr, który z powodu strachu zaparł się Chrystusa po trzykroć, tracąc w ten sposób przywilej należenia do uczniów, nie jest pominięty (powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi, mówi anioł). Jezus po trzykrotnym zapytaniu: Czy miłujesz Mnie?, przywraca Piotrowi godność bycia uczniem, a nawet koryfeuszem apostołów.

Bracia i Siostry,

wątek miłości, która przezwycięża strach, jest niezwykle istotny. Metropolita Antoni Bloom w kazaniu na dziś mówi, że „miłość okazała się silniejszą od strachu i śmierci, silniejszą od zagrożeń, silniejszą od przerażenia przed wszelkim niebezpieczeństwem. I tam, gdzie pragmatyzm i przekonanie nie uchroniły uczniów od strachu, miłość przezwyciężyła wszystko… Dlatego kiedy będziemy sprawdzać swoje sumienie w relacji do Chrystusa, w odniesieniu do naszej Cerkwi, w stosunku do naszych bliskich i tych, którzy są od nas w oddali, do Ojczyzny – nie będziemy pytać siebie o nasze przekonania, lecz o naszą miłość”.

I rzeczywiście, Bracia i Siostry, tak właśnie w istocie jest, Chrystus bowiem powiada: Kto zaś Mnie miłuje, miłowany będzie przez Ojca Mego i Ja będę go miłował, i siebie mu objawię (J 14, 21).

Pamiętajmy więc zawsze, że miłość jest w stanie odsunąć każdy kamień, który jest przegrodą pomiędzy nami i Zbawicielem. Amen.

Chrystus Zmartwychwstał! Zaiste Chrystus Zmartwychwstał.

abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański

fotografia: jarek1 /orthphoto.net/