publicystyka: Wielki Piątek i niewiara
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Wielki Piątek i niewiara

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 17 kwietnia 2026

Boże Narodzenie i Wielkanoc to często trudne dni dla tych, którzy nie wierzą w Boga. Chrześcijanie bardziej otwarcie mówią o swojej wierze niż w innych okresach roku, co niesie ze sobą irytację. Boże Narodzenie zwiastuje narodziny Boga jako istoty ludzkiej. Wielkanoc zwiastuje zmartwychwstanie. U tych, którzy nie wierzą, te cuda, o których chrześcijanie mówią z takim entuzjazmem i pewnością, tylko potęgują napięcie. Łatwo przychodzą im do głowy myśli typu „Jak ludzie mogą być tak naiwni?”. Im więcej jest świętowane, tym bardziej w głębi duszy narasta niewiara.

Nie postrzegam niewiary jako rezultatu rozumowania czy zasad filozoficznych. Zbyt wiele lat spędziłem na obserwowaniu własnego serca i wsłuchiwaniu się w myśli innych, by zaakceptować tak uproszczoną koncepcję naszego postępowania jako istot ludzkich. Jedna osoba wyznaje wiarę, opierając się na „rozsądnych” argumentach, podczas gdy inna, na podobnych podstawach, wyznaje niewiarę. Błąd nie leży w rozumowaniu. Rozumowanie jest w rzeczywistości czymś, co w dużej mierze czynimy „po fakcie”. W istocie, ta psychologiczna rzeczywistość sama w sobie była przedmiotem badań i okazała się w dużej mierze prawdziwa. Rozum jest jednym z dźwięków, które wydajemy po fakcie w sercu. Jest symptomem czegoś innego i wyrządzamy sobie nawzajem głęboką krzywdę, redukując wiarę i niewiarę do czegoś, czym nie są.

Wierzę, że śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są absolutnie uniwersalne w swojej rzeczywistości. Nie są to wydarzenia odizolowane, istotne jedynie w ramach chrześcijańskiego systemu wierzeń. Wierzę, że są to pojedyncze momenty w przestrzeni i czasie (i poza przestrzenią i czasem), które objawiają prawdę o wszystkich rzeczach, o wszystkich ludziach, o sercu i naturze Boga, Który stworzył wszystko i podtrzymuje to. Wierzę, że jest to prawdą, niezależnie od tego, czy ja, czy ktokolwiek inny w to wierzy. Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są najbardziej fundamentalnymi faktami rzeczywistości.

Wierzę, że chrześcijanie popełniają poważny błąd, zaczynając mówić najpierw o Bogu, zamiast najpierw o Chrystusie, Jego śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu. To błąd, ponieważ zakłada, że wiemy coś o Bogu, co jest w jakiś sposób „przed” tymi wydarzeniami. Nie wiemy, a jeśli myślimy, że wiemy, to się mylimy. Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są alfą i omegą samoobjawienia się Boga światu. Nic w całym stworzeniu nie jest obce ani nieistotne dla tych wydarzeń.

To znaczy, że niewiara i wiara są w równym stopniu częścią śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa zawierają w sobie całkowitą i zupełną pustkę piekła, groźbę niebytu i bezsensu, absurd cierpienia i zranionej niewinności. Zawierają również pełnię raju, całkowitą radość istnienia i ekstazę transcendentnej miłości. Wszystko jest tam obecne.

Kiedy stajemy przed Krzyżem Chrystusa lub klękamy przed nim i oddajemy mu cześć, czcimy również wszystko, co się w nim zawiera. Czcimy niewiarę ateistów, gniew i gorycz zranionych, wstyd tych, którzy nie śmią spojrzeć na siebie. Chrystus bowiem nie odsunął się od takich rzeczy. Krzyż jest jedynym punktem zgromadzenia Boga, gdzie „wszystko zostaje zebrane w jedno w Chrystusie Jezusie” (Ef 1, 10). Niewiara jest raną ludzkiego serca, chorobą percepcji, intelektualną ślepotą. Krzyż nie jest obcy okrucieństwu ani wszelkim formom kpin i wypaczonej rozkoszy. Wszystkie te rzeczy były i są obecne w tej jednej chwili.

Żyjąc w tym życiu, jesteśmy nieustannie kuszeni podziałami, które nam zagrażają. Postrzegamy świat jako „my i oni”. Ci wierzą; ci nie. Tym zależy; tamtymi nie. Ci zachowują się; ci nie - i tak dalej. Podziały są często zupełnie nieistotne. Te podziały są przede wszystkim symptomami naszego braku miłości. Ludzie otaczający Chrystusa byli stale zgorszeni Jego nieustającym pocieszaniem i ulgą, jakie zapewniał tym, których określał mianem „grzeszników”. Niewątpliwie wielu z nich było „niewierzącymi”. W jakiś sposób Chrystus objął wszystkich i ogłosił to jako centralne dla swojego życia i celu.

Pojawienie się Krzyża jest również pierwszym ukazaniem się wśród nas Sądu Ostatecznego Chrystusa. W związku z tym ci, którzy go otaczają, zaczynają się oddalać. Z dwóch złoczyńców jeden trzyma się Chrystusa, a drugi Go lży. Chrystus jednak nie potępia z Drzewa. Setnik, odpowiedzialny za Jego ukrzyżowanie i włócznię wbitą w Jego bok, później zostaje świętym (Longinus). Naszym zadaniem nie jest jednak zajmowanie pozycji Chrystusa. Sąd, który dokonuje się, gdy otaczający Go ludzie reagują, jest również objawieniem ich własnych ran i złamanej duszy.

Chrystus powiedział:
To zaś jest sądem, że światłość przyszła na świat, a ludzie umiłowali bardziej ciemność niż światłość, gdyż dzieła ich były złe. Każdy bowiem zło czyniący nienawidzi światła i nie przychodzi do światła, aby jego dzieła nie zostały odsłonięte, gdyż są złe. Czyniący zaś prawdę przychodzi do światła, aby jawne się stały czyny jego, gdyż w Bogu są uczynione (J 3,19-21).

Naszym zadaniem jest stać w świetle, gdzie nasze własne uczynki, jakiegokolwiek rodzaju, mogą zostać ujawnione. Myślę, że jeśli rzeczywiście postępujemy „zgodnie z prawdą”, nie będziemy w sercu potępiać, lecz płakać i pragnąć uzdrowienia wszystkich.

Niewiara to rana duszy, której umiejscowienie prawdopodobnie leży znacznie głębiej niż fikcja wyboru. Często jest ukryta głęboko w piekle, które uformowało się w otchłani wstydu duszy. Ta rana będzie wymagała badania i dociekania Chrystusa w Hadesie, a być może zaciętych walk, ukrytych przed naszą wiedzą. Kiedy Kościół głosi: „Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć, i będącym w grobach życie dał”, niezwykle ważne jest, aby pamiętać, że mamy na myśli dusze tych, którzy zostali tak zranieni.

To my świętujemy, śpiewamy i tańczymy, nawet jeśli niektórzy na razie odmawiają dołączenia do nas. Prawdziwy Chrystus objawiony na Krzyżu jest Bogiem zbawiającym, Bogiem szukającym, Bogiem pukającym, Bogiem depczącym, Bogiem uzdrawiającym, Bogiem wskrzeszającym z martwych, Który nie daje się ignorować (ani nie ignoruje nas).

To jest dobry Bóg, Który kocha ludzkość.

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: jarek /orthphoto.net/