publicystyka: Wiara paschalna
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Wiara paschalna

13 kwietnia 2026

W dniach po Wielkanocy mimowolnie wciąż wraca się do pytania: jeśli w niesłychanym stwierdzeniu – Chrystus zmartwychwstał! – zawiera się cała istota, cała głębia, cały sens wiary chrześcijańskiej, jeśli – według słów apostoła Pawła – nasza wiara jest daremna, jeśli Chrystus nie zmartwychwstał (1 Kor 15,17), to co to oznacza dla naszego, dla mojego życia teraz i tutaj? Oto przyszła kolejna Pascha. Znów była ta zdumiewająca noc, ten płomień świec, narastanie wzruszenia; znów byliśmy w promiennej radości tego nabożeństwa, które jakby całe składa się z jednej triumfalnej pieśni: „Dzisiaj wszystko jasności jest pełne niebo i ziemia i otchłań cała. Niech więc całe stworzenie radośnie świętuje Zmartwychwstanie Chrystusa, w którym się umacnia”. Jakże radosne, jak zwycięskie są te słowa! Wszystko jest zjednoczone: niebo, ziemia, królestwo śmierci. Cały świat uczestniczy w tym zwycięstwie, w zmartwychwstaniu Chrystusa odnajduje swój sens, swoje umocnienie.

Lecz oto mija, minęła ta noc, kończy się święto i ze światła wracamy do świata, schodzimy na ziemię, znów wchodzimy w nasze realne, codzienne, trzeźwe życie. I co? Wszystko jest tak samo jak było, nic się nie zmieniło, i jakby nic, absolutnie nic na ziemi nie miało najmniejszego związku z tym, co śpiewano w cerkwi: „Niech więc całe stworzenie radośnie świętuje Zmartwychwstanie Chrystusa, w którym się umacnia!” I do duszy zakrada się wątpliwość. Czy te słowa – tak piękne, tak wzniosłe, piękniejsze i wznioślejsze niż cokolwiek na ziemi – nie są złudzeniem, nie są marzeniem? Serce i dusza chłoną je łapczywie, lecz chłodny, codzienny rozum mówi: marzenie, samooszukiwanie się! Minęły dwa tysiące lat – i gdzie ich działanie? Gdzie ich siła? Na czym polega ich zwycięstwo? Jakże często chrześcijanie jakby spuszczają głowę i nawet już nie próbują „połączyć końców”. Zostawcie nam – jakby mówią światu – ten nasz ostatni skarb, pociechę, radość! Nie przeszkadzajcie nam w naszych zamkniętych świątyniach twierdzić, że cały świat się raduje i triumfuje. Nie przeszkadzajcie nam, a my nie będziemy przeszkadzać wam budować ten świat, rządzić nim i żyć w nim tak, jak chcecie...

Jednak w najgłębszym miejscu naszego sumienia wiemy, że to małoduszność, ten minimalizm, ta wewnętrzna ucieczka w ukryte i tajemne święto – są nie do pogodzenia z prawdziwym sensem i prawdziwą radością Paschy. Albo Chrystus zmartwychwstał, albo nie zmartwychwstał. Albo – albo! A jeśli zmartwychwstał – a o czym innym mówi całe nasze paschalne wesele, cała ta noc przeniknięta światłem, triumfem i zwycięstwem? – jeśli rzeczywiście w jednym rozstrzygającym i jedynym momencie w historii nie tylko ludzkości, lecz całego świata dokonało się to niesłychane zwycięstwo nad śmiercią, to wtedy wszystko naprawdę stało się inne i nowe w świecie, niezależnie od tego czy wiedzą o tym ludzie czy nie. Wtedy też na nas, wierzących, radujących się i triumfujących, spoczywa odpowiedzialność, aby inni poznali i uwierzyli, zobaczyli, usłyszeli i weszli w to zwycięstwo i w tę radość. Dawni chrześcijanie nazywali swoją wiarę nie religią, lecz Dobrą Nowiną, a swoje zadanie w świecie widzieli w jej głoszeniu i rozpowszechnianiu. Wiedzieli i wierzyli, że zmartwychwstanie Chrystusa to nie tylko powód corocznego świętowania, lecz źródło mocy i przemiany życia. I to, co słyszeli szeptem, ogłaszali z dachów...

Lecz odpowiada mój trzeźwy, albo – jak dziś się mówi – realistyczny rozum: cóż ja mogę? Jak mogę głosić, wołać, świadczyć? Jestem bezsilnym ziarnkiem piasku zagubionym w masie? Lecz ten sprzeciw rozumu i tak zwanego zdrowego rozsądku jest kłamstwem – być może najstraszniejszym i najbardziej diabelskim kłamstwem współczesnego świata. Ten współczesny świat w jakiś sposób przekonał nas, że siłę i znaczenie ma tylko liczba, ilość, masa. Cóż może jeden przeciw wszystkim? A jednak właśnie tutaj, właśnie wobec tego kłamstwa powinna objawić się z całą mocą zasadnicza teza chrześcijaństwa, jego logika niepodobna do żadnej innej. Chrześcijaństwo twierdzi, że jeden człowiek może być silniejszy od wszystkich. I właśnie w tym twierdzeniu zawiera się Dobra Nowina o Chrystusie. Pamiętacie te zdumiewające wersy z „Ogrodu Getsemani” Pasternaka:

Pożegnał się już wcześniej, bez sprzeciwu,
jak to się czyni z pożyczoną rzeczą,
z wszechmocą cudów czynienia i dziwów,
aby jak my, swą dolę nieść człowieczą.

Właśnie w tym jest obraz Chrystusa: człowieka bez władzy, bez oporu, bez jakiejkolwiek ziemskiej siły. Sam! Opuszczony, zdradzony, porzucony przez wszystkich. A jednak zwyciężający. Pasternak kontynuuje:

Widzisz, bieg wieków jest niby przypowieść,
gotowa jasnym wybuchnąć płomieniem.
By jej strasznego majestatu dowieść,
do grobu zstąpię, pogodzon z cierpieniem.

Do grobu zstąpię i z martwych powstanę,
i tak jak tratwy, spławione głębiną,
na sąd mój, niby barek karawany,
stulecia wolno z ciemności popłyną.


„Gotowa jasnym wybuchnąć płomieniem”. W tym „gotowa wybuchnąć” zawiera się odpowiedź na wątpliwości trzeźwego rozumu. O, gdyby każdy z nas, znających paschalną radość, słyszących o zwycięstwie, wierzących w to, co nieznane dla świata – a co jednak dla niego i w nim się dokonało – gdyby każdy z nas, zapominając o liczbach, ilościach i masach, przekazał tę radość i wiarę choćby jeszcze jednej osobie, poruszył nią kolejną ludzką duszę? Gdyby ta wiara i radość były skrycie obecne w każdej, nawet najbardziej niepozornej rozmowie, towarzyszyły nam w naszej trzeźwej codzienności, zaczęłyby już tu i teraz – dziś przemieniać świat i życie. Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie – powiedział Chrystus (Łk 17,20). Królestwo Boże przychodzi za każdym razem – w mocy, świetle i zwycięstwie – gdy ja, gdy każdy wierzący wynosi je ze świątyni i zaczyna nim żyć w swoim życiu. Wtedy wszystko, w każdej chwili jest „gotowe jasnym wybuchnąć płomieniem”.

o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/