Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Chrystus nie tylko umarł za nas – On doświadczył wszystkich naszych cierpień
metropolita Antoni (tłum. Justyna Pikutin), 08 kwietnia 2026
Rozpoczął się Wielki Tydzień, czas, w którym szczególnie wspominamy cierpienia Zbawiciela. I nie jest to tylko wspomnienie pewnych wydarzeń, które miały miejsce prawie dwa tysiące lat temu i które nie dotyczą nas osobiście. W rzeczywistości jest to czas szczególnego zjednoczenia stworzenia z jego Stwórcą.
W końcu w naszym ziemskim życiu nie da się uniknąć cierpienia. Każdy z nas, w takim czy innym momencie swego istnienia, doświadcza chorób, smutku, utraty bliskich, a być może niesprawiedliwych prześladowań lub zdrady najbliższych. A w końcu śmierć czeka nas wszystkich. Uświadomienie sobie tego budzi przerażenie. Ludzkiej świadomości trudno jest to zaakceptować. A cierpienie czasami wydaje się nie do zniesienia. Ale nawet w tej ciemności każdy z nas ma szansę ujrzeć światło.
Cierpienie pojawiło się na świecie wraz z upadkiem prarodziców i przez wiele tysiącleci ludzie cierpieli bez nadziei na wybawienie. Ale wraz z przyjściem Chrystusa na świat wszystko się zmieniło. Wypełniło się to, o czym mówili dawni prorocy: "On wziął na siebie nasze cierpienia i nosił naszą boleść" (Iz 53,4).
Zastanówmy się nad tym: Chrystus nie tylko umarł za nas. On już doświadczył wszystkich naszych cierpień - przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tylko On zna i rozumie nasze cierpienia w pełni - nawet bardziej niż my.
Dlatego bez względu na to, jak bardzo jest nam ciężko, musimy pamiętać, że Bóg wie wszystko, Bóg sam tego doświadczył i tylko On może wybawić nas od cierpienia i mocy śmierci. Tylko w Nim możemy pokładać nadzieję i tylko do Niego powinniśmy zwracać się o pomoc.
Dostaliśmy w tym mocną obietnicę: "I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 21,4).
W te święte dni, wspominając drogę krzyżową Chrystusa, powinniśmy jeszcze raz pomyśleć - z kim jesteśmy: z cierpiącym Bogiem czy z Jego prześladowcami i oprawcami? A jeśli zostaniemy uwolnieni od naszych grzechów i namiętności, od chwilowych próżności, będzie to oznaczać, że nasze cierpienia nie są już bez znaczenia, one oczyszczają nas i prowadzą do czegoś większego - do zmartwychwstania z naszym Chrystusem.
metropolita Antoni (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravlife.org
fotografia: Ionut Chifa /orthphoto.net/
W końcu w naszym ziemskim życiu nie da się uniknąć cierpienia. Każdy z nas, w takim czy innym momencie swego istnienia, doświadcza chorób, smutku, utraty bliskich, a być może niesprawiedliwych prześladowań lub zdrady najbliższych. A w końcu śmierć czeka nas wszystkich. Uświadomienie sobie tego budzi przerażenie. Ludzkiej świadomości trudno jest to zaakceptować. A cierpienie czasami wydaje się nie do zniesienia. Ale nawet w tej ciemności każdy z nas ma szansę ujrzeć światło.
Cierpienie pojawiło się na świecie wraz z upadkiem prarodziców i przez wiele tysiącleci ludzie cierpieli bez nadziei na wybawienie. Ale wraz z przyjściem Chrystusa na świat wszystko się zmieniło. Wypełniło się to, o czym mówili dawni prorocy: "On wziął na siebie nasze cierpienia i nosił naszą boleść" (Iz 53,4).
Zastanówmy się nad tym: Chrystus nie tylko umarł za nas. On już doświadczył wszystkich naszych cierpień - przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tylko On zna i rozumie nasze cierpienia w pełni - nawet bardziej niż my.
Dlatego bez względu na to, jak bardzo jest nam ciężko, musimy pamiętać, że Bóg wie wszystko, Bóg sam tego doświadczył i tylko On może wybawić nas od cierpienia i mocy śmierci. Tylko w Nim możemy pokładać nadzieję i tylko do Niego powinniśmy zwracać się o pomoc.
Dostaliśmy w tym mocną obietnicę: "I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 21,4).
W te święte dni, wspominając drogę krzyżową Chrystusa, powinniśmy jeszcze raz pomyśleć - z kim jesteśmy: z cierpiącym Bogiem czy z Jego prześladowcami i oprawcami? A jeśli zostaniemy uwolnieni od naszych grzechów i namiętności, od chwilowych próżności, będzie to oznaczać, że nasze cierpienia nie są już bez znaczenia, one oczyszczają nas i prowadzą do czegoś większego - do zmartwychwstania z naszym Chrystusem.
metropolita Antoni (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravlife.org
fotografia: Ionut Chifa /orthphoto.net/