publicystyka: Niespokojny dzień odpoczynku
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Niespokojny dzień odpoczynku

igumen Nektariusz (tłum. Justyna Pikutin), 11 kwietnia 2026

Nie ma tygodnia tak bogatego w nabożeństwa, doświadczenia, modlitwy i refleksje jak Wielki Tydzień. Daje on duszy tak wiele... I tak wiele, najczęściej, odbiera sił... Zarówno duchowych, jak i cielesnych, zwłaszcza jeśli człowiek nie jest na wakacjach lub urlopie, i nie jest zwolniony ze swych zwykłych codziennych obowiązków. Każdy dzień poświęcony jest pamięci wydarzeń, które bezpośrednio dotyczą nas, naszego życia i naszego wiecznego zbawienia. Bardziej niż kiedykolwiek odczuwamy, że wszystko, co Chrystus wycierpiał i zniósł podczas swej ziemskiej służby, miało miejsce ze względu na nas. Te prześladowania, zniewagi, cierpienia i śmierć.... I jest to tak trudne dla duszy, tak bolesne, gdy nie umysłem, ale sercem nagle czujesz - choć trochę - jak bardzo jesteś temu wszystkiemu winny. Tym bardziej, że zazwyczaj, dzień po dniu, żyjemy tak, jakby to wszystko nigdy się nie wydarzyło. Przebudzenie następuje dopiero w Wielkim Tygodniu. I już nie przechodzisz obok Golgoty jak zwykle, ale zatrzymujesz się przed nim, wpatrujesz się w nie, uderzony nagle tak jasną i prostą myślą: „to wszystko dla mojego dobra”.

Ale oto nadchodzi ostatni dzień tego niesamowitego i trudnego tygodnia - Wielka Sobota. Za nami obrzęd pogrzebu. Wybrzmiało proroctwo Ezechiela o kościach, które ożyją. Faryzeusze "zabezpieczyli grób, pieczętując kamień i stawiając straż". Odczytano wszystkie piętnaście paremij. Szaty duchownych nie są już czarne ani fioletowe, lecz białe.

I wszystko jest wypełnione oczekiwaniem na uroczystości, na święto, na Paschę. Na zewnątrz czekają już ustawione stoły, a ułożone na nich babki wielkanocne, paschy i pisanki, czekają na kapłana z kropidłem i świecą oraz niedzielnym troparionem 2 tonu (melodii liturgicznej): "Kiedy zstąpiłeś do śmierci, Żywocie Nieśmiertelny…" (cs. Jehda snizszeł jesi k smierti Żywotie Biezsmiertnyj). A w domu – jeszcze tyle trosk i kłopotów: do nocy - radosnej i świetlistej, nie zostało wiele czasu. Ile rzeczy trzeba jeszcze wyczyścić, posprzątać, ugotować, upiec! A tak naprawdę - trzeba...

I jakoś, w przeciwieństwie do wszystkich innych dni tego tygodnia, istota tego dnia zatraca się, zostaje zapomniana, w ogóle niezauważona. Jaka jest właściwie istota tego dnia? No właśnie - jaka...

Dzisiejszy dzień tajemniczo przedstawiał wielki Mojżesz, mówiąc: „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy”. Oto jest błogosławiona sobota, oto jest dzień odpoczynku, w którym spoczął od wszystkich swoich dzieł Jednorodzony Syn Boży, który z Opatrzności przyjął śmierć, i odpoczywa cieleśnie w sobotę. Ale powróci przez Swoje zmartwychwstanie i da nam życie wieczne, albowiem jest jedynym dobrym i Przyjacielem człowieka”.

Dzień odpoczynku - Syna Bożego wypoczywającego od Swej pracy. I naszego odpoczynku. Tego, który jest niezbędny, aby znieść wszystko, co każdego dnia i każdej godziny nas otacza, aby pomyśleć o tym, co wydarzyło się kiedyś na Golgocie i po niej. Nie, nie po to, by próbować to zrozumieć, gdyż nie jesteśmy w stanie objąć tego swym maleńkim ludzkim umysłem. A mianowicie po to, by uspokoić się i pozwolić Samemu Zbawicielowi, aby objawił nam to, co On zechce, i co my - przynajmniej w niewielkim stopniu - możemy przyjąć.

Bez tego nie będzie prawdziwej paschalnej radości. Będzie nierozsądna, dziecinna radość. Dziecinna, nie w tym sensie, który ma na myśli Chrystus, mówiąc "jeśli nie będziecie jak dzieci", ale w innym sensie: nie w pełni pojęta, spontaniczna, cielesno-duchowa i zupełnie nie duchowa. Która szybko przeminie, zniknie, pozostawiając nas w zadumie, dlaczego trwa Paschalny Tydzień, dlaczego śpiewamy i wykrzykujemy pozdrowienie "Chrystus zmartwychwstał!", ale nie odczuwamy już radości...?

Oczywiście nie jesteśmy w stanie uciec od kłopotów i zmartwień w sobotę, mimo że jest to Wielka Sobota. Nie jesteśmy Żydami (w tym przypadku - niestety), którzy w tym dniu mogą robić tylko najpotrzebniejsze rzeczy, nawet jeśli nie jest ona dla nich tak znacząca jak dla nas. Będziemy musieli sprzątać i gotować, a nawet chodzić po sklepach.

Pamiętajmy jednak - a przynajmniej starajmy się pamiętać - o Tym, Który jest niezmiernie ważniejszy od tego wszystkiego. Przez Którego cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie zostaliśmy zbawieni. Z Którym nawet czerstwy kawałek czarnego chleba jest słodszy niż wielkanocne paschy i lukrowane babki. Który zawsze patrzy na nas z miłością i żalem (niestety!). Także w ten niespokojny dzień odpoczynku.

igumen Nektariusz (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: laurentiustan /orthphoto.net/