publicystyka: Ciche dzieło zbawienia
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Ciche dzieło zbawienia

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 01 kwietnia 2026

Jest coś dziwnie cichego w dziele zbawienia. Niewiele rzeczy przychodzi mi na myśl bardziej cichych niż wymiana zdań między Archaniołem Gabrielem a Marią Dziewicą. Cały kosmos przechodził radykalną transformację (Bóg stawał się człowiekiem), podczas gdy cała ta rozmowa mogła być jedynie szeptem. Nikt nie zauważył, że cokolwiek się dzieje.

Z drugiej strony, najważniejszy akt zbawienia, dokonywany z dnia na dzień lub z tygodnia na tydzień, znajduje się w akcie jedzenia i picia – przyjmowaniu Eucharystii. Jest to akt tak prosty, że w prawosławiu uczestniczy w nim nawet niemowlę.

Są to symptomy wiary w jej najgłębszych warstwach. Wszechświat ulega zmianie, podczas gdy świat nie zdaje sobie z tego sprawy. C.S. Lewis opisuje swoje dojście do wiary w istnienie Boga. Chociaż toczyły się rozmowy, sam moment był zupełnie prozaiczny. Powiedział, że wsiadł do autobusu jako ateista i wysiadł z niego jako wierzący. Niedługo potem uklęknął w ukryciu i modlił się do Chrystusa, „najbardziej niechętny nawrócony w całej Anglii”.

W historii wiary są momenty heroiczne – męczennicy znoszący straszliwe tortury i tym podobne. Ale historia wiary nie jest taka jak historia narodów. Te drugie oferują opowieści o generałach i wielkich bitwach, dokumentują geniuszy i powstania uliczne. Ale narody pojawiały się i znikały, podczas gdy ciche dzieło zbawienia trwało. Nasza kultura miała tendencję do dewaluowania tego, co przyziemne. Wychwalamy postaci, które są „większe niż życie” i promujemy życie, które jest „ekscytujące”. Chcemy być podekscytowani.

Jednak w tym rozumieniu zbawczego dzieła Boga w naszym życiu kryje się ważna nauka. Życie ludzkie składa się głównie z cichych działań. Jedną trzecią każdego dnia spędzamy na śnie. Najcenniejszą rzeczą w naszym życiu jest miłość, coś, co nie musi być głośne.

Mój dom stoi przy drodze, na której panuje dość duży ruch. Choć to dwupasmowa ulica z kilkoma ciasnymi zakrętami, to jednak jest ona miejscem niepotrzebnego hałasu: samochody i ciężarówki z głośną muzyką, która wprawia w drżenie szyby, podłogi i meble, a inne bez tłumika. Uderzające jest, że tak wielu uważa za konieczne jeździć tak głośno. W całym tym hałasie nikt nie jest zbawiony.

Dziełem zbawienia jest ciche przebaczenie, które musi przyjąć takie zakłócenia pokoju.

Gdzieś tam niechętni nawróceni klęczą, a rodzice próbują uciszyć hałaśliwe dzieci. W pokoju spożywamy i pijemy Ciało i Krew Boga, Którego triumf nad śmiercią i piekłem dokonał się poza naszym wzrokiem i słuchem. Jak cicho trwa miłość, witając nas łagodnym słowem, kojąc nasz gniew i zapraszając nas do odwzajemnienia się tym samym wszystkim.

Pokój z wami.
 
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/