Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Oczyszczony i wyniesiony
30 marca 2026
Mówiłem już o centralnym twierdzeniu chrześcijaństwa: o wierze w Chrystusa jako Boga-Człowieka. „I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami; Światłość ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego”. Mówiłem, że właśnie tak nauczał o Sobie Chrystus i tak wierzyli i wierzą chrześcijanie przez blisko dwa tysiące lat. Mówiłem wreszcie, że to zjednoczenie w Chrystusie Boga i człowieka chrześcijanie wszystkich epok widzieli jako najwyższe objawienie Boskiej mądrości – Prawdę, która zaspokaja wszystkie potrzeby ludzkiego rozumu i serca.
W czym więc widzieli tę prawdę? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba choć w kilku słowach przypomnieć chrześcijańską naukę o człowieku oraz to wyobrażenie o Bogu – a raczej tę intuicję, to odczucie Boga – z którego ta nauka o człowieku wypływa. Chrześcijaństwo zawsze widziało w człowieku koronę stworzenia, najlepsze i najdoskonalsze dzieło Boga. Co więcej, widziało i widzi w nim obraz i podobieństwo Boże, a to znaczy – boską prazasadę, boskie źródło natury ludzkiej. Mówiąc językiem filozoficznym, chrześcijaństwo wyznaje skrajny antropologiczny maksymalizm: człowiek rzeczywiście jest boski – jego rozum, jego wola, jego zdolności twórcze – wszystko to w nim nie tylko pochodzi od Boga, lecz odpowiada Boskiemu rozumowi, woli i twórczej doskonałości. Człowiek niejako przedstawia Boga w świecie, przez siebie, przez swoje zdolności wypełnia wolę Bożą o świecie i w świecie. Człowiek nie jest Bogiem, lecz jest zdolny do Boskości, podobny do Boga, powołany do bycia przyjacielem Boga. Świat i natura są mu dane, aby je uprawiał i rozwijał, ujawniając przez nie wszystkie swoje talenty i dary. Według nauki chrześcijańskiej świat jest powołany, by stać się kosmiczną świątynią chwały Bożej, w której w pełni objawi się boskie powołanie człowieka. Tak więc człowiek w świecie niesie boską służbę i boskie powołanie.
Ale to znaczy, że i Bóg – że tak powiem – „podobny” jest do człowieka, którego opatrzył i ozdobił swoim obrazem, swoimi darami. Między Bogiem a człowiekiem istnieje zgodność: człowiek został stworzony jako współpracownik Boga, współtwórca, współuczestnik i współwykonawca Boskiego planu wobec świata, a Bóg działa w świecie przez człowieka. I właśnie z tego wysokiego rozumienia człowieka wynika dla chrześcijan nie tylko możliwość, ale – można powiedzieć – naturalność ich zjednoczenia, to znaczy takiej jedności, w której Bóg objawia się w człowieku, a człowiek w pełni objawia obraz Boga. Ta jedność, według wiary chrześcijańskiej, została urzeczywistniona w Chrystusie. „Cała pełnia Bóstwa – pisze apostoł Paweł – zamieszkała w Nim cieleśnie” (por. Kol 2,9). I rzeczywiście, jeśli wierzyć w Boga tak, jak mówi o Nim Biblia, to znaczy w Boga-miłość, w Boga, który stwarza i udziela swojego życia całemu stworzeniu, w Boga-prawdę, w Boga-dobro – a o jakim innym Bogu można myśleć? – wówczas najwyższym i najdoskonalszym objawieniem Boga w świecie nie może nie być Jego objawienie w Człowieku. I oto ten najwyższy punkt zetknięcia Boga i stworzenia, Boga i człowieka, ostateczne objawienie człowieczeństwa Boga i boskości człowieka – to Chrystus.
Jakiekolwiek by były nasze wątpliwości, przyjmijmy na chwilę, że tak właśnie jest, że w Chrystusie objawił się światu sam Bóg i że objawił się w najdoskonalszym ze wszystkich ludzi. I wtedy zapytajmy siebie: czego dowiadujemy się, wpatrując się i rozważając obraz Chrystusa – czego dowiadujemy się o Bogu i o człowieku? Jaki Bóg objawia się światu? Czy nie nasuwa się w odpowiedzi jedno wszechobejmujące, wszystko zawierające słowo: miłość? A jeśli Chrystus jest Bogiem, to Bóg rzeczywiście jest miłością. Jak bowiem pisze apostoł Jan Teolog: „Kto nie miłuje brata swego, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (por. 1 J 4,8.20). Od Chrystusa dowiadujemy się, że z miłości i dla miłości Bóg stworzył świat, z miłości przebywa w świecie i w miłości oddaje mu samego siebie. „Ja przyszedłem – mówi On – aby mieli życie i mieli je w obfitości” (por. J 10,10), to znaczy przyszedł, by umiłować, zbawić, odnowić, uwielbić, zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć dla jednego, objawić całą prawdę, całe dobro, całe piękno, wskrzesić, dać życie wieczne. To wszystko i wiele więcej Bóg czyni w Chrystusie.
Ale być może jeszcze piękniejsze, jeszcze bardziej zdumiewające jest to, czego od Chrystusa dowiadujemy się o człowieku. W jakim Człowieku objawia się Bóg? Co jest nieprzemijająco piękne w Chrystusie? Miłość! Miłość do Boga, do człowieka, do świata. Chrystus żyje całkowicie dla innych; Chrystus nigdy nie ogranicza ludzkiej wolności, niczego nie wymaga od człowieka siłą. Zawsze jest otwarty na ludzkie cierpienie, zawsze okazuje miłosierdzie, pomaga, uzdrawia. I wszystko to w zdumiewającej, bezgranicznej pokorze!
Jaka religia, jaka filozofia osiągnęła taki szczyt, gdzie Bóg i człowiek zjednoczyliby się w miłości i pokorze i gdzie to zjednoczenie miłości i pokory odsłaniałoby ostateczną prawdę o samym istnieniu? A jeśli zapytają: „W co wierzycie?”, każdy odpowie: „Wierzę w naukę, ponad którą nie ma i nie było na ziemi nic wyższego, piękniejszego, bardziej rozumnego i silniejszego. W tej nauce wszystko jest doskonałe i dlatego wiem, że jest Boska. W niej do końca zostaje zniesione pojęcie Boga jako jedynie absolutnego Władcy, karzącego i okazującego łaskę. Gdy bowiem chrześcijaństwo mówi ‘Bóg’, mówi ‘Bóg jest miłością’. I w niej, w tej nauce, oczyszczony i na niespotykaną wysokość wyniesiony zostaje obraz człowieka, jaśniejący światłem, jakim nigdy wcześniej nie jaśniał. Albowiem Chrystus jest doskonałym Bogiem i doskonałym Człowiekiem, doskonałym w miłości, w mądrości i w mocy”.
Nauka, którą tak wielu odrzuca jako niewiarygodną, w rzeczywistości otwiera zdumiewające możliwości. W niej w żaden sposób nie zostaje umniejszona wolność człowieka, lecz sama ta wolność prowadzi do Boga; w niej Bóg objawia się jako tchnienie i pełnia życia. I dlatego święci wszystkich czasów wraz z wieloma pokoleniami teologów i filozofów zgodnie twierdzą, że chrześcijańska nauka o Bogo-człowieczeństwie jest ostatecznym i najpełniejszym objawieniem Boskiej mądrości, podstawą całej budowli ludzkiej kultury i całej historii człowieka.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/
W czym więc widzieli tę prawdę? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba choć w kilku słowach przypomnieć chrześcijańską naukę o człowieku oraz to wyobrażenie o Bogu – a raczej tę intuicję, to odczucie Boga – z którego ta nauka o człowieku wypływa. Chrześcijaństwo zawsze widziało w człowieku koronę stworzenia, najlepsze i najdoskonalsze dzieło Boga. Co więcej, widziało i widzi w nim obraz i podobieństwo Boże, a to znaczy – boską prazasadę, boskie źródło natury ludzkiej. Mówiąc językiem filozoficznym, chrześcijaństwo wyznaje skrajny antropologiczny maksymalizm: człowiek rzeczywiście jest boski – jego rozum, jego wola, jego zdolności twórcze – wszystko to w nim nie tylko pochodzi od Boga, lecz odpowiada Boskiemu rozumowi, woli i twórczej doskonałości. Człowiek niejako przedstawia Boga w świecie, przez siebie, przez swoje zdolności wypełnia wolę Bożą o świecie i w świecie. Człowiek nie jest Bogiem, lecz jest zdolny do Boskości, podobny do Boga, powołany do bycia przyjacielem Boga. Świat i natura są mu dane, aby je uprawiał i rozwijał, ujawniając przez nie wszystkie swoje talenty i dary. Według nauki chrześcijańskiej świat jest powołany, by stać się kosmiczną świątynią chwały Bożej, w której w pełni objawi się boskie powołanie człowieka. Tak więc człowiek w świecie niesie boską służbę i boskie powołanie.
Ale to znaczy, że i Bóg – że tak powiem – „podobny” jest do człowieka, którego opatrzył i ozdobił swoim obrazem, swoimi darami. Między Bogiem a człowiekiem istnieje zgodność: człowiek został stworzony jako współpracownik Boga, współtwórca, współuczestnik i współwykonawca Boskiego planu wobec świata, a Bóg działa w świecie przez człowieka. I właśnie z tego wysokiego rozumienia człowieka wynika dla chrześcijan nie tylko możliwość, ale – można powiedzieć – naturalność ich zjednoczenia, to znaczy takiej jedności, w której Bóg objawia się w człowieku, a człowiek w pełni objawia obraz Boga. Ta jedność, według wiary chrześcijańskiej, została urzeczywistniona w Chrystusie. „Cała pełnia Bóstwa – pisze apostoł Paweł – zamieszkała w Nim cieleśnie” (por. Kol 2,9). I rzeczywiście, jeśli wierzyć w Boga tak, jak mówi o Nim Biblia, to znaczy w Boga-miłość, w Boga, który stwarza i udziela swojego życia całemu stworzeniu, w Boga-prawdę, w Boga-dobro – a o jakim innym Bogu można myśleć? – wówczas najwyższym i najdoskonalszym objawieniem Boga w świecie nie może nie być Jego objawienie w Człowieku. I oto ten najwyższy punkt zetknięcia Boga i stworzenia, Boga i człowieka, ostateczne objawienie człowieczeństwa Boga i boskości człowieka – to Chrystus.
Jakiekolwiek by były nasze wątpliwości, przyjmijmy na chwilę, że tak właśnie jest, że w Chrystusie objawił się światu sam Bóg i że objawił się w najdoskonalszym ze wszystkich ludzi. I wtedy zapytajmy siebie: czego dowiadujemy się, wpatrując się i rozważając obraz Chrystusa – czego dowiadujemy się o Bogu i o człowieku? Jaki Bóg objawia się światu? Czy nie nasuwa się w odpowiedzi jedno wszechobejmujące, wszystko zawierające słowo: miłość? A jeśli Chrystus jest Bogiem, to Bóg rzeczywiście jest miłością. Jak bowiem pisze apostoł Jan Teolog: „Kto nie miłuje brata swego, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (por. 1 J 4,8.20). Od Chrystusa dowiadujemy się, że z miłości i dla miłości Bóg stworzył świat, z miłości przebywa w świecie i w miłości oddaje mu samego siebie. „Ja przyszedłem – mówi On – aby mieli życie i mieli je w obfitości” (por. J 10,10), to znaczy przyszedł, by umiłować, zbawić, odnowić, uwielbić, zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć dla jednego, objawić całą prawdę, całe dobro, całe piękno, wskrzesić, dać życie wieczne. To wszystko i wiele więcej Bóg czyni w Chrystusie.
Ale być może jeszcze piękniejsze, jeszcze bardziej zdumiewające jest to, czego od Chrystusa dowiadujemy się o człowieku. W jakim Człowieku objawia się Bóg? Co jest nieprzemijająco piękne w Chrystusie? Miłość! Miłość do Boga, do człowieka, do świata. Chrystus żyje całkowicie dla innych; Chrystus nigdy nie ogranicza ludzkiej wolności, niczego nie wymaga od człowieka siłą. Zawsze jest otwarty na ludzkie cierpienie, zawsze okazuje miłosierdzie, pomaga, uzdrawia. I wszystko to w zdumiewającej, bezgranicznej pokorze!
Jaka religia, jaka filozofia osiągnęła taki szczyt, gdzie Bóg i człowiek zjednoczyliby się w miłości i pokorze i gdzie to zjednoczenie miłości i pokory odsłaniałoby ostateczną prawdę o samym istnieniu? A jeśli zapytają: „W co wierzycie?”, każdy odpowie: „Wierzę w naukę, ponad którą nie ma i nie było na ziemi nic wyższego, piękniejszego, bardziej rozumnego i silniejszego. W tej nauce wszystko jest doskonałe i dlatego wiem, że jest Boska. W niej do końca zostaje zniesione pojęcie Boga jako jedynie absolutnego Władcy, karzącego i okazującego łaskę. Gdy bowiem chrześcijaństwo mówi ‘Bóg’, mówi ‘Bóg jest miłością’. I w niej, w tej nauce, oczyszczony i na niespotykaną wysokość wyniesiony zostaje obraz człowieka, jaśniejący światłem, jakim nigdy wcześniej nie jaśniał. Albowiem Chrystus jest doskonałym Bogiem i doskonałym Człowiekiem, doskonałym w miłości, w mądrości i w mocy”.
Nauka, którą tak wielu odrzuca jako niewiarygodną, w rzeczywistości otwiera zdumiewające możliwości. W niej w żaden sposób nie zostaje umniejszona wolność człowieka, lecz sama ta wolność prowadzi do Boga; w niej Bóg objawia się jako tchnienie i pełnia życia. I dlatego święci wszystkich czasów wraz z wieloma pokoleniami teologów i filozofów zgodnie twierdzą, że chrześcijańska nauka o Bogo-człowieczeństwie jest ostatecznym i najpełniejszym objawieniem Boskiej mądrości, podstawą całej budowli ludzkiej kultury i całej historii człowieka.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/