Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: niebezpieczeństwo bogactw
24 marca 2026
Św. Grzegorz z Nyssy pisał:
Powiedz mi, dlaczego bogactwo jest przedmiotem starań? Od tego trzeba zacząć, gdyż wielu dotkniętym tą ciężką chorobą zdaje się ono czymś więcej niż zdrowie, życie, podziw ludzi, niż dobre imię, ojczyzna, rodzina, przyjaciele, rodzice i wszystko inne. Ogień ten wzniósł się ponad chmury, piec ów objął ziemię i morze, a nikt nie mógł zgasić tego płomienia. Zapalili go zaś wszyscy, zarówno ci, którzy dali się już ogarnąć tym płomieniem, jak i ci, którzy dopiero mieli zapłonąć. I można zobaczyć każdego – mężczyznę i kobietę, niewolnika i wolnego, bogatego i biednego, jak na miarę swych sił dźwigają ciężar, który dniem i nocą dostarcza strawy temu płomieniowi. Ciężar ten to nie drewno ani chrust, bo nie o taki ogień chodzi, ale dusze i ciała, przestępstwa i bezprawie. Natura bowiem tego ognia jest taka, że od przestępstw i bezprawia właśnie się roznieca. Bogaci bowiem nigdy nie przeciwstawiają się temu pożądaniu, choćby zawładnęli całą ziemią, ubodzy zaś śpieszą, aby ich w tym wyprzedzić. Jakiś nieokiełznany szał, nieopanowany obłęd i nieuleczalna choroba ogarnęła dusze wszystkich. Namiętność ta zwyciężyła każde inne pragnienie, wypędzając je i wyrzucając z duszy. Nie ma już mowy o przyjaźni, ani o pokrewieństwie. Co mówię o przyjaźni i pokrewieństwie? Nie ma już względu na żonę i dzieci, a cóż może być dla mężów ważniejszego od nich? Wszystko zostało obalone na ziemię i podeptane, kiedy okrutna i nieludzka władczyni zawładnęła duszami ludzi nią ogarniętych.
Jak bowiem nieludzka władczyni i nieznośna tyranka, okrutna na sposób barbarzyński, jak pospolita, lecz kosztowna prostytutka, [tak ta żądza bogactwa] hańbi, dręczy i powstrzymuje niezliczonymi niebezpieczeństwami i karami tych, którzy zdecydowali się jej służyć. Chociaż jest przerażająca i nieubłagana, okrutna i sroga, chociaż ma oblicze barbarzyńskie, a właściwie zwierzęce, dziksze od wilka i lwa, to jednak ci, którzy stali się jej jeńcami, nadal jaj pragną i uważają ją za słodszą od miodu. Choć codziennie kuje przeciw nim miecze i zbroje, kopie pod nimi doły, prowadzi nad przepaście i groby oraz splata niezliczone sieci, aby ich udręczyć, mimo to sprawia jednak, że pochwyceni przez nią i ci, którzy pragną zostać jej jeńcami, uważają ją za godną pożądania. I jak dla świni przyjemnością i rozkoszą jest tarzanie się w gnoju i błocie, a dla żuka obracanie kulek łajna, tak ci owładnięci żądzą pieniędzy są gorsi od tych zwierząt. Ich postawa większy bowiem budzi wstręt i bardziej cuchnący jest taki gnój. Trwając bowiem w namiętności sądzą, że zyskują wielką rozkosz. Nie wynika to jednak z natury rzeczy, lecz z głupoty, która opanowała ich umysły.
Jak bowiem nieludzka władczyni i nieznośna tyranka, okrutna na sposób barbarzyński, jak pospolita, lecz kosztowna prostytutka, [tak ta żądza bogactwa] hańbi, dręczy i powstrzymuje niezliczonymi niebezpieczeństwami i karami tych, którzy zdecydowali się jej służyć. Chociaż jest przerażająca i nieubłagana, okrutna i sroga, chociaż ma oblicze barbarzyńskie, a właściwie zwierzęce, dziksze od wilka i lwa, to jednak ci, którzy stali się jej jeńcami, nadal jaj pragną i uważają ją za słodszą od miodu. Choć codziennie kuje przeciw nim miecze i zbroje, kopie pod nimi doły, prowadzi nad przepaście i groby oraz splata niezliczone sieci, aby ich udręczyć, mimo to sprawia jednak, że pochwyceni przez nią i ci, którzy pragną zostać jej jeńcami, uważają ją za godną pożądania. I jak dla świni przyjemnością i rozkoszą jest tarzanie się w gnoju i błocie, a dla żuka obracanie kulek łajna, tak ci owładnięci żądzą pieniędzy są gorsi od tych zwierząt. Ich postawa większy bowiem budzi wstręt i bardziej cuchnący jest taki gnój. Trwając bowiem w namiętności sądzą, że zyskują wielką rozkosz. Nie wynika to jednak z natury rzeczy, lecz z głupoty, która opanowała ich umysły.
Jan Chryzostom, Kto sam sobie nie szkodzi, temu nikt zaszkodzić nie może (tłum. Karolina Kochańczyk) [w: Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, opr. ks. Józef Naumowicz], Wydawnictwo M, Kraków 2003, s. 104-106.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk.