Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Gdzie szukać szczęścia
23 marca 2026
Człowiek przestał szukać Boga, ponieważ zapragnął szukać szczęścia, a wytłumaczono mu, że poszukiwanie Boga przeszkadza w poszukiwaniu szczęścia. Jednak przestając szukać Boga, człowiek nie tylko nie znalazł szczęścia, lecz napełnił cały świat rozczarowaniem, pesymizmem i rozpaczą. Człowiek zaczyna szukać Boga, nie myśląc o szczęściu, i samo to poszukiwanie przynosi mu szczęście. Wiem, że wszystko to brzmi bardzo prosto i w swojej prostocie może wydawać się nieprzekonujące. Niemniej jest to najbardziej oczywista prawda, potwierdzona tysiącami faktów.
Być może z czasem, wypiwszy do dna cały kielich bezsensu i grozy, współczesny człowiek zrozumie, że jego tragedia zaczęła się wtedy, gdy na swoim sztandarze wypisał słowo „szczęście” i uznał, że właśnie ono stanowi cel i treść życia. Człowiek zapomniał jednak zapytać samego siebie, na czym polega sens i treść szczęścia. „Być sytym!” – usłużnie podpowiedzieli mu ideolodzy „naukowo uzasadnionego” szczęścia. I oto się nasycił – i nie znalazł szczęścia. „Być wolnym!” – wyszeptały te same głosy. Lecz przelawszy morze krwi w imię swojego wyzwolenia, człowiek znalazł się w więzieniu. „Być panem świata, wiedzieć o nim wszystko, posiadać w nim wszystko, bez końca rozszerzać tę wiedzę i to posiadanie!” – i oto człowiek doleciał do Księżyca, podbił przestrzeń, skrócił czas, a jednak dusi się od beznadziejnie zatrutego powietrza, od ponurej brzydoty maszyn, od nudy miast, od hałasu, zgiełku i bezsensu stworzonej przez siebie cywilizacji technicznej. „Zlikwidować własność prywatną, wyzwolić pracujących od wyzysku!” – lecz nigdy chyba wcześniej pracujący nie byli tak zniewoleni, jak dziś.
Wydaje się, że marzenie o szczęściu, tak ochoczo ogłoszone przez proroków nowoczesności, sprowadziło się do krzyku: „Trochę odpoczynku, trochę ciszy, odrobina człowieczeństwa!” Czy warto było je ogłaszać? Rzeczywiście, żadna ideologia, żadna teoria nie poniosła takiej klęski jak ta teoria szczęścia, dla której człowiek wyrzekł się Boga, prawdy, dobra i piękna. Wszystko na świecie stało się utylitarne, wszystko utraciło swój urok, zniknęła radość. Dlatego to, co powiedziałem na początku tej rozmowy, jest prawdą – prostą i gorzką. Człowiek poszedł za fałszywymi prorokami i teraz płaci straszliwą cenę za ten błąd. I przede wszystkim musi go uznać właśnie za błąd, musi na nowo przemyśleć punkt wyjścia, z którego rozpoczął walkę o to, co uważał za szczęście. Tak, człowiek jest powołany do szczęścia. Ale szczęście to jest nierozerwalne z tą głębią ludzkiej istoty, którą od dawna nazywa się duchem, duchowością. Tylko odnajdując tę głębię, odnajduje on także szczęście. A w zapomnieniu, odrzuceniu i wyrzeczeniu się tej głębi tkwi nieprzemijająca tragedia współczesnego człowieka.
A pytać o to, na czym polega szczęście, trzeba ludzi szczęśliwych. I każdy prawdziwie szczęśliwy człowiek odpowie, że nie polega ono wyłącznie na sytości, ani tylko na bogactwie, ani tylko na wolności, ani tylko na wiedzy. „Na czym więc?” – zapytacie. I tu szczęśliwemu człowiekowi trudno będzie odpowiedzieć. Odpowiedź będzie częściowa, niepełna, lecz mniej więcej taka: szczęście jest w nas, w tym niepojętym poczuciu jasności i pokoju, które nie zależy od zewnętrznych okoliczności, a więc nie przychodzi z zewnątrz, lecz z głębi. Dalej – szczęście jest w czystym sumieniu, w wewnętrznej prawdzie i integralności; jest także w stałym zwróceniu wewnętrznego spojrzenia ku temu, co prawdziwe, dobre i piękne, w nieustannym wewnętrznym obcowaniu z radością prawdy, radością dobra, radością piękna. „Piękno jest radością na wieki” – powiedział angielski poeta – i oto prawda, dobro i piękno są piękne i dają tę „radość na wieki”. Szczęście jest również w ciągłym przezwyciężaniu marności i małostkowości, zazdrości i lęku, próżności i egoizmu – całego tego brudu, który zaciemnia duszę. Szczęście jest w miłości i zachwycie, we wdzięczności i dziękczynieniu, w skierowaniu ku górze, w odnalezieniu Tego, który jest we wszystkim i ponad wszystkim – w odnalezieniu Boga. Powtórzmy raz jeszcze słowa świętego Augustyna: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”, bo nie ma słów lepszych i bardziej prawdziwych o szczęściu.
Niewysłowiony pokój w duszy, i czyste sumienie, i zdolność kochania i dziękowania, szukania i znajdowania, jak również zdolność przezwyciężania w sobie zła – wszystkie te składniki prawdziwego szczęścia nie mogą być nam dane przez nic na tym świecie. Duchowość człowieka polega na tym, że odnajduje je ponad światem, ponad rzeczywistością – i odnajdując je, odnajduje także sam świat. I ostatecznie szczęście objawia się w tej pełni, gdy wszystko razem – niebo i ziemia, dusza i ciało, prawda, dobro i piękno – tworzą harmonię świata i pozostaje już tylko powtórzyć proste słowa Gumilowa: „Człowiek mieści w sobie wszystko, jeśli kocha świat i wierzy w Boga”.
Czas już, czas porzucić pozorne szczęście i jego tęsknotę, i znów szukać dróg do szczęścia prawdziwego! Czas zdemaskować drobnych, tanich proroków, którzy krzyczą o szczęściu, a napełnili świat strachem, złością i nieskończoną samotnością! Czas otrząsnąć się z wielowiekowego snu i powrócić do Ducha, o którym tak pięknie mówi modlitwa: „…Pocieszycielu, Duchu Prawdy, Który wszędzie jesteś i wszystko napełniasz, Skarbnico dóbr i życia Dawco” – modlitwa, która wzywa Go, by przyszedł i zamieszkał w nas. Te słowa, powtarzane przez Kościół każdego dnia i każdej godziny, są w istocie prawdziwą modlitwą o szczęście.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/
Być może z czasem, wypiwszy do dna cały kielich bezsensu i grozy, współczesny człowiek zrozumie, że jego tragedia zaczęła się wtedy, gdy na swoim sztandarze wypisał słowo „szczęście” i uznał, że właśnie ono stanowi cel i treść życia. Człowiek zapomniał jednak zapytać samego siebie, na czym polega sens i treść szczęścia. „Być sytym!” – usłużnie podpowiedzieli mu ideolodzy „naukowo uzasadnionego” szczęścia. I oto się nasycił – i nie znalazł szczęścia. „Być wolnym!” – wyszeptały te same głosy. Lecz przelawszy morze krwi w imię swojego wyzwolenia, człowiek znalazł się w więzieniu. „Być panem świata, wiedzieć o nim wszystko, posiadać w nim wszystko, bez końca rozszerzać tę wiedzę i to posiadanie!” – i oto człowiek doleciał do Księżyca, podbił przestrzeń, skrócił czas, a jednak dusi się od beznadziejnie zatrutego powietrza, od ponurej brzydoty maszyn, od nudy miast, od hałasu, zgiełku i bezsensu stworzonej przez siebie cywilizacji technicznej. „Zlikwidować własność prywatną, wyzwolić pracujących od wyzysku!” – lecz nigdy chyba wcześniej pracujący nie byli tak zniewoleni, jak dziś.
Wydaje się, że marzenie o szczęściu, tak ochoczo ogłoszone przez proroków nowoczesności, sprowadziło się do krzyku: „Trochę odpoczynku, trochę ciszy, odrobina człowieczeństwa!” Czy warto było je ogłaszać? Rzeczywiście, żadna ideologia, żadna teoria nie poniosła takiej klęski jak ta teoria szczęścia, dla której człowiek wyrzekł się Boga, prawdy, dobra i piękna. Wszystko na świecie stało się utylitarne, wszystko utraciło swój urok, zniknęła radość. Dlatego to, co powiedziałem na początku tej rozmowy, jest prawdą – prostą i gorzką. Człowiek poszedł za fałszywymi prorokami i teraz płaci straszliwą cenę za ten błąd. I przede wszystkim musi go uznać właśnie za błąd, musi na nowo przemyśleć punkt wyjścia, z którego rozpoczął walkę o to, co uważał za szczęście. Tak, człowiek jest powołany do szczęścia. Ale szczęście to jest nierozerwalne z tą głębią ludzkiej istoty, którą od dawna nazywa się duchem, duchowością. Tylko odnajdując tę głębię, odnajduje on także szczęście. A w zapomnieniu, odrzuceniu i wyrzeczeniu się tej głębi tkwi nieprzemijająca tragedia współczesnego człowieka.
A pytać o to, na czym polega szczęście, trzeba ludzi szczęśliwych. I każdy prawdziwie szczęśliwy człowiek odpowie, że nie polega ono wyłącznie na sytości, ani tylko na bogactwie, ani tylko na wolności, ani tylko na wiedzy. „Na czym więc?” – zapytacie. I tu szczęśliwemu człowiekowi trudno będzie odpowiedzieć. Odpowiedź będzie częściowa, niepełna, lecz mniej więcej taka: szczęście jest w nas, w tym niepojętym poczuciu jasności i pokoju, które nie zależy od zewnętrznych okoliczności, a więc nie przychodzi z zewnątrz, lecz z głębi. Dalej – szczęście jest w czystym sumieniu, w wewnętrznej prawdzie i integralności; jest także w stałym zwróceniu wewnętrznego spojrzenia ku temu, co prawdziwe, dobre i piękne, w nieustannym wewnętrznym obcowaniu z radością prawdy, radością dobra, radością piękna. „Piękno jest radością na wieki” – powiedział angielski poeta – i oto prawda, dobro i piękno są piękne i dają tę „radość na wieki”. Szczęście jest również w ciągłym przezwyciężaniu marności i małostkowości, zazdrości i lęku, próżności i egoizmu – całego tego brudu, który zaciemnia duszę. Szczęście jest w miłości i zachwycie, we wdzięczności i dziękczynieniu, w skierowaniu ku górze, w odnalezieniu Tego, który jest we wszystkim i ponad wszystkim – w odnalezieniu Boga. Powtórzmy raz jeszcze słowa świętego Augustyna: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”, bo nie ma słów lepszych i bardziej prawdziwych o szczęściu.
Niewysłowiony pokój w duszy, i czyste sumienie, i zdolność kochania i dziękowania, szukania i znajdowania, jak również zdolność przezwyciężania w sobie zła – wszystkie te składniki prawdziwego szczęścia nie mogą być nam dane przez nic na tym świecie. Duchowość człowieka polega na tym, że odnajduje je ponad światem, ponad rzeczywistością – i odnajdując je, odnajduje także sam świat. I ostatecznie szczęście objawia się w tej pełni, gdy wszystko razem – niebo i ziemia, dusza i ciało, prawda, dobro i piękno – tworzą harmonię świata i pozostaje już tylko powtórzyć proste słowa Gumilowa: „Człowiek mieści w sobie wszystko, jeśli kocha świat i wierzy w Boga”.
Czas już, czas porzucić pozorne szczęście i jego tęsknotę, i znów szukać dróg do szczęścia prawdziwego! Czas zdemaskować drobnych, tanich proroków, którzy krzyczą o szczęściu, a napełnili świat strachem, złością i nieskończoną samotnością! Czas otrząsnąć się z wielowiekowego snu i powrócić do Ducha, o którym tak pięknie mówi modlitwa: „…Pocieszycielu, Duchu Prawdy, Który wszędzie jesteś i wszystko napełniasz, Skarbnico dóbr i życia Dawco” – modlitwa, która wzywa Go, by przyszedł i zamieszkał w nas. Te słowa, powtarzane przez Kościół każdego dnia i każdej godziny, są w istocie prawdziwą modlitwą o szczęście.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/