publicystyka: Życie duchowe to nauka – o nieczystych duchach, modlitwie i poście
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Życie duchowe to nauka – o nieczystych duchach, modlitwie i poście

metropolita Atanazy i Nikolaos Guraras (tłum. Justyna Pikut, 21 marca 2026

Rozmowa ta odbyła się w ramach cotygodniowego programu „Słowo z serca” („Καρδιακός Λόγος”) portalu internetowego „Pemptusia”. Metropolita Atanazy odpowiada na pytania dotyczące fragmentu Ewangelii o uzdrowieniu opętanego chłopca, przyprowadzonego przez ojca do Chrystusa (Mk 9, 17–31)[1]. Dlaczego uczniowie nie byli w stanie uzdrowić chłopca? Czy małe dzieci, które znalazły się pod wpływem nieczystych duchów, są czemuś winne? Co oznacza „góra”, którą może przesunąć człowiek mający wiarę wielkości „ziarna gorczycy”? I dlaczego lekceważymy takie sposoby walki z demonami jak post i modlitwa?

– Przed nami czwarta niedziela Wielkiego Postu, a w niedzielnym fragmencie Ewangelii usłyszymy o ojcu, który przyprowadził swego syna do Chrystusa i prosił o uzdrowienie go z opętania przez demona. Ekscelencjo, proszę nam wyjaśnić znaczenie tego fragmentu.

– Jak już wspomniałeś, nadchodzi czwarta niedziela Wielkiego Postu, a nasza Cerkiew tego dnia czyta fragment z Ewangelii św. Marka (zob. Mk 9, 17–31), gdzie opowiadana jest tragiczna historia ojca, który przyszedł do Chrystusa z prośbą o uzdrowienie swego dziecka, które cierpiało z powodu opętania przez nieczystego ducha i którego uczniowie Chrystusa nie byli w stanie uzdrowić. Chrystus zapytał go, czy wierzy. „A ojciec chłopca natychmiast zawołał ze łzami: Wierzę, Panie, wspomóż mnie w mojej niewierze” (Mk 9, 24). Wtedy Chrystus uzdrowił tego chłopca, który miał „ducha niemego i głuchego”, to znaczy ducha nieczystego. Uzdrowił go z tej niedoli. Wtedy uczniowie przyszli do Chrystusa i zapytali Go, dlaczego nie mogli uzdrowić chłopca, skoro Pan dał im moc do walki z nieczystymi duchami. A Chrystus powiedział im, że „ten rodzaj nie może wyjść inaczej, jak tylko przez modlitwę i post” (Mk 9, 29). A potem zaczął ich uczyć tajemnicy krzyża i cierpień, które miały nastąpić w Jerozolimie.

Nie ma większego nieszczęścia dla człowieka niż znalezienie się we władaniu nieczystych duchów. Jednak nie zawsze oznacza to, że winę ponosi sam człowiek. Przykładem tego jest chłopiec z Ewangelii, a także inne małe dzieci, które z różnych powodów, ale bez własnej winy, zostały opętane przez nieczystego ducha. Święty Jan Chryzostom mówi, że dzieci, które cierpią z powodu nieczystych duchów, nie mając w tym żadnej winy, otrzymają od Pana nagrodę równoważną tej, którą otrzymują męczennicy, ponieważ ich cierpienia są równie wielkie.

– Kim są te nieczyste duchy?

– Diabeł to nie tylko jakiś zły pomysł, zły nawyk czy jakieś abstrakcyjne zło. Diabeł to duch, podobnie jak anioły, które również są duchami. Diabeł to duch, który istnieje i działa, czyni człowieka swoim niewolnikiem i może wyrządzić wiele zła, jeśli ma nad nim władzę.

– Dlaczego Bóg na to pozwala, geronda?

– Nie wiemy, dlaczego Bóg na to pozwala. Każdy przypadek jest wyjątkowy. Ale wiemy na pewno, że dzieci nie są temu winne, lub, na przykład, zdarzają się różne choroby psychiczne, za które ani dziecko, ani jego rodzice nie są odpowiedzialni. Ogólnie rzecz biorąc, przyczyny mogą być różne, ale winny temu jest nasz wspólny upadek. Po upadku człowiek stał się podatny na wiele chorób, destrukcję i śmierć, w tym również na działanie demonów.

– Ojciec chłopca powiedział do Chrystusa: jeśli możesz coś zrobić, to pomóż mi. Czasami my również mówimy do Boga: jeśli możesz, zrób to dla mnie. Czy te słowa „jeśli możesz” są świadectwem naszej małej wiary?

– To zarówno brak wiary, jak i zwrot językowy oraz wyraz beznadziejności. Ponieważ oczywiste jest, że ten człowiek był już w wielu miejscach, szukając możliwości uzdrowienia swego syna. Był nawet u uczniów Chrystusa, którzy też nie byli w stanie go uzdrowić. A kiedy spotkał samego Chrystusa, powiedział: jeśli możesz cokolwiek zrobić, zrób to. Nie chodzi tu o to, że tymi słowami okazał swoją niewiarę i tym samym obraził Boga, nie. Chrystus widział jego serce, widział, że on mógł uwierzyć, i dlatego postawił go w takiej sytuacji, w której jego wiara mogła się ujawnić. Dlatego Chrystus wypowiedział te słowa: „Jeśli możesz uwierzyć, wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 23). To znaczy, że jeśli on może uwierzyć w słowa Chrystusa, to wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy. Wtedy ten człowiek zawołał z bólem i łzami: „Wierzę, Panie, wspomóż mnie w mojej niewierze” (Mk 9, 24). Odnalazł właśnie to, o czym mówił starzec Paisjusz: „częstotliwość, na której działa Bóg”. Okazał pokorę, zapłakał i błagał, aby Pan pomógł uzdrowić jego dziecko.

– Zatrzymajmy się na zdaniu „Wierzę, Panie, wspomóż mnie w mojej niewierze”. Wy i nasi święci ojcowie radzicie nam wypowiadać te słowa, aby umocnił nas w wierze, kiedy zwracamy się z prośbą do Boga. Osobiście czuję się niezręcznie, wypowiadając te słowa. Czy jest to kwestia pokory?

– Wszystko zależy od tego, z jakiego powodu pojawia się skrępowanie. Jeśli ktoś czuje się niezręcznie, ponieważ uważa, że obraża Boga tymi słowami, to dobrze. Jeśli czuje się skrępowany, ponieważ uważa, że nie ma wiary nawet wielkości ziarenka gorczycy i aby ją zdobyć, musi najpierw sam się postarać, a potem poprosić Boga o pomoc, to też dobrze. Ważne jest, aby zrozumieć, dlaczego człowiek tak mówi. Ojciec z Ewangelii był całkowicie przygnębiony i wypowiedział tę modlitwę z bólem i rozpaczą, obawiając się, że Chrystus może go od siebie odrzucić, nie uzdrawiając dziecka.

– Dlaczego uczniowie nie mogli uzdrowić młodzieńca?

– Ponieważ była to oikonomia. Mogliby go uzdrowić, ale Chrystus chciał im pokazać, że oprócz tej łaski, którą otrzymali od Niego, konieczny jest również osobisty wkład duchowy człowieka: modlitwa i post. Dlatego ten fragment czytany jest w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, aby wspierać nas w tym duchowym wysiłku, przypominać nam, że z naszej strony również musimy okazywać miłość i cnotę w działaniu, aby cud Boży mógł się dokonać.

– Kiedy uczniowie powiedzieli, że nie potrafili uzdrowić chłopca, Jezus rzekł: „Rodzie bez wiary, jak długo jeszcze będę z wami?” (Mk 9, 19). Do kogo były skierowane te słowa?

– Do ludzi, Jego uczniów i ogólnie do wszystkich, którzy żyli i żyją na ziemi. Bo niewiara niszczy ludzką naturę i jest wynikiem naszego upadku. Cała ta praca, którą wykonujemy w Cerkwi, aby uwolnić się od grzechów i namiętności, jest procesem powrotu naszej natury do jej naturalnego stanu, takiego, jakim stworzył ją Bóg.

– Co było przyczyną niewiary w tamtych czasach, a co jest nią dzisiaj?

– W czasach uczniów Chrystusa była to mała wiara. Kiedyś starzec Paisjusz powiedział mi: „Wiarę, choćby wielkości ziarenka gorczycy, oczywiście mamy. Bo jak można nie mieć choćby tego? Dlatego potrzebujemy jeszcze pokory”. Z powodu naszej dumy i zarozumiałości nie możemy czynić cudów, to znaczy być przewodnikami tej Boskiej energii, ponieważ w rezultacie zaszkodzi to przede wszystkim nam samym. Dlatego Bóg czasami nie słyszy naszych modlitw, ponieważ możemy sobie tym zaszkodzić.

– Chrystus pyta jeszcze ojca: od jak dawna chłopiec jest chory? Czyż nie mógł tego wiedzieć sam?

– Oczywiście, że wiedział. On wie wszystko. Przecież Chrystus udał się tam właśnie po to, aby spotkać się z tym ojcem. Zadał to pytanie właśnie po to, aby dostarczyć nam więcej informacji. To dziecko nie miało grzechu, ponieważ było opętane od dzieciństwa. Widzimy zatem, że demony mogą zamieszkiwać nawet dusze małych dzieci.

– Dlaczego ojciec mówi: „zmiłuj się nad nami i pomóż nam”, a nie tylko: „zmiłuj się nad moim synem”?

– Cierpienie dziecka ogarnia całą rodzinę. Jako rodzic dobrze wiesz, że kiedy dziecko choruje, rodzice cierpią potrójnie. Samo dziecko czasami nie do końca zdaje sobie sprawę ze swojej choroby, ale rodzic, który widzi swoje cierpiące dziecko, cierpi o wiele bardziej.

– Wydaje się, że kiedy ktoś osobiście błaga Boga, On nigdy nie mówi do tej osoby surowo.

– Wszystko, co robi Bóg, robi po to, aby pomóc człowiekowi. Tak samo i tutaj Pan pomaga człowiekowi otworzyć swoje serce, aby wydobyć z niego tę wielką wiarę, którą posiadał.

– Kiedy dziecko zostało przyprowadzone do Chrystusa, upadło na podłogę i zaczęło się tarzać z pianą na ustach. Jak Pan mógł dopuścić, aby coś takiego wydarzyło się w Jego obecności i przed całym ludem?

– Aby pokonać zło pochodzące od diabła, aby było widać, że chłopiec naprawdę był opętany przez nieczystego ducha, że nie jest to wymysł.

– Wtedy Chrystus rzekł do złego ducha: „Rozkazuję ci...”. Często zapominamy, że Bóg może rozkazywać złym duchom. Dlaczego o tym zapominamy? Dlaczego zapominamy zwracać się do Niego, gdy doświadczamy pokus?

– Zapominamy o tym, ponieważ uważamy, że własnymi siłami możemy uwolnić się z tej niewoli. Tymczasem tylko Bóg może uwolnić nas od nieczystych duchów.

– Następnie rzekł do diabła: „Wyjdź z niego i więcej w niego nie wchodź”.

– Tak, tak powiedział. Ponieważ, jak mówi Ewangelia, diabeł ma zwyczaj powracać, jeśli człowiek nadal żyje niedbale lub da mu jakiś powód, to nowa klęska będzie większa niż poprzednia.

– Czy w naszych czasach ma to związek ze spowiedzią?

– Sakrament spowiedzi to sakrament, który uwalnia nas od grzechu. A ponieważ grzech, nie zawsze, ale często, jest przyczyną, z powodu której znaleźliśmy się we władzy nieczystych duchów, stosuje się spowiedź. Spowiedź jest właśnie potrzebna, aby pozbyć się tej przyczyny i w ten sposób uwolnić się od nieczystych duchów.

– Ale nawet jeśli człowiek się wyspowiadał, nieczysty duch może powrócić, prawda?

– Jeśli człowiek nie będzie czujny wobec siebie, może ucierpieć jeszcze bardziej niż poprzednio.

– Chrystus powiedział swoim uczniom, że gdyby mieli wiarę choćby wielkości ziarenka, mogliby przenosić góry. Co w tym przypadku oznacza „góra”?

– Chodzi tu o coś niemożliwego, ponieważ nie da się przenieść góry. Na przykład wspomniane jest tutaj ziarno gorczycy, czyli najmniejsze ziarenko, jakie tylko może istnieć, i jest ono przeciwstawione całej górze w tym sensie, że coś tak małego może przesunąć coś tak wielkiego. Jest o tym mowa w żywocie św. Marka z Aten, który przebywając na pustyni spotkał pewnego świętego starca i zapytał go: „Geronda, powiedz, czy są na świecie chrześcijanie, którzy mogą powiedzieć tej górze: «Wstań i idź», a ona się przesunie?”. W tym momencie góra się przesunęła.

– Co oznacza wyrażenie „ten rodzaj” w zdaniu „ten rodzaj nie może wyjść inaczej, jak tylko przez modlitwę i post”?

– Demony mają swoją hierarchię. Tak jak aniołowie mają różne stopnie, a każdy stopień ma swój talent, tak i demony mają swoje stopnie. Na przykład jeden stopień demonów będzie szczególnie skłonny do konkretnej namiętności. I właśnie ten „rodzaj” nieczystych duchów, który Chrystus nazywa tutaj „duchem niemym i głuchym”, może zostać wygnany tylko postem i modlitwą.

– Dlaczego więc lekceważymy ten sposób walki z demonami i nie stosujemy go?

– Lekceważymy go, ponieważ nie lubimy poświęceń. Życie modlitwą i postem nie jest łatwe. Post to nie tylko ograniczenie w jedzeniu, ale także ograniczenie w innych kwestiach. Wymaga zachowania roztropności, czystości, wstrzemięźliwości, a to wszystko stanowi ogromny wyczyn dla chrześcijanina.

– A jak święci ludzie walczyli z demonami? Mogę przypuszczać, że nawiedzały ich znacznie częściej niż nas.

– Była to straszna rywalizacja, ale święci walczyli w tej wojnie z wielką odwagą. Przede wszystkim w ich osobistej walce wróg nieustannie i bardzo brutalnie ich atakował. Dopiero gdy osiągnęli stan łaski, zaczęli przychodzić do nich ludzie opętani przez nieczyste duchy z prośbą o uzdrowienie. Pamiętam, jak do starca Paisjusza przychodziło wielu ludzi z podobnymi problemami: atakowali go, rzucali się na ziemię i robili inne straszne rzeczy, które potwierdzały fakt, że byli opętani przez demony.

– A jak zrozumieć, czy te stany, w których się znajduję, pochodzą od Boga, czy od diabła?

– Nasz starzec Józef zawsze powtarzał: „po owocach ich poznacie”. To znaczy, po owocach poznasz drzewo. Jeśli to, co oferuje ci pokusa, jakaś myśl lub zamiar, wprawia cię w zakłopotanie lub niepokój, powoduje zamglenie umysłu, zamęt w duszy, to znak, że te rzeczy nie pochodzą od Ducha Świętego i od razu rozumiesz, że nie pochodzi to od Boga, ale od diabła. Jeśli natomiast, przeciwnie, przynosi to miłość, radość, światło i łaskę twej duszy, to pochodzi to od Boga.

– A jeśli nie potrafimy tego rozstrzygnąć samodzielnie?

– Wtedy powinniśmy zwrócić się do naszych duchowych ojców, aby oni, opierając się na swoim doświadczeniu, rozstrzygnęli: czy to, co się w nas dzieje, pochodzi od Boga, czy od diabła, czy też stało się z jakiegoś innego powodu.

– Na zakończenie tego fragmentu, kiedy Chrystus już uzdrowił młodzieńca, zwraca się do swoich uczniów i mówi im o cierpieniach, które będzie musiał znosić. Jak to wszystko się łączy?

– Minęła już połowa Wielkiego Postu i zbliżamy się do Wielkiego Tygodnia. Zatem Ewangelia zaczyna nas uczyć i przygotowywać do wydarzeń, które wkrótce nas czekają.

– Czy może to oznaczać, że po dokonaniu pewnego cudu czeka nas, powiedzmy, trudna droga?

– Myślę, że w ten sposób Chrystus sprowadził swoich uczniów na ziemię. Ponieważ kiedy zobaczyli swego Nauczyciela czyniącego cuda, byli pod wrażeniem. Nie zapominajmy, że byli oni Żydami, którzy oczekiwali Mesjasza i wierzyli, że przyjdzie on jako ziemski król Izraela. I tutaj Chrystus przenosi wszystko na płaszczyznę duchową, jakby mówiąc im: „Widzieliście to, co widzieliście, ale Syn Człowieczy idzie na Krzyż”. To znaczy, że sprowadza ich z powrotem do rzeczywistości i przypomina, że czeka Go cierpienie i Krzyż.

– W czwartą niedzielę Wielkiego Postu Cerkiew wspomina również św. Jana Klimaka. Władyko czy mógłbyś powiedzieć o nim kilka słów?

– Oczywiście! To wspaniale, że w tych dniach wspominamy św. Jana Klimaka, ponieważ „Drabina” jest jednym z tych natchnionych przez Boga dzieł, które ponownie potwierdzają, że życie duchowe jest nauką, że jest to metoda naukowa, która podąża określonym kursem i przynosi konkretne rezultaty. „Drabina” z całą dokładnością opisuje walkę z diabłem, informuje nas o darach Ducha, a także opisuje całe życie duchowe człowieka. Pokazuje nam, że jeśli ta naukowa metoda zostanie wdrożona, przyniesie konkretne rezultaty. Jest to właśnie ta nauka o naszym zbawieniu, którą proponują nam święci ojcowie.

– Jak powinniśmy czytać tę książkę?

– Jest to książka, która wymaga bardzo uważnej lektury. Nie należy jednak sądzić, że jest ona przeznaczona wyłącznie dla mnichów. Jest ona przeznaczona dla wszystkich. Każdy może w niej odnaleźć siebie. Być może pod względem praktycznym książka ta jest skierowana bardziej do klasztorów wspólnotowych, ascetów i pustelników, ale poruszane w niej tematy duchowe dotyczą życia duchowego każdego człowieka.

– Czy przez całe życie budujemy dwie drabiny: jedną do raju, a drugą do piekła? Jak sądzisz, geronda?

– Mam nadzieję, że nie. Wierzę, że Bóg nas nie opuści i nie pozwoli nam rozstać się z Nim w życiu wiecznym. Święty Jan Klimak wypowiada wspaniałe słowa, że nawet po przejściu wszystkich stopni cnót należy przejść do pokajanija. Oznacza to, że nawet po nabyciu wszystkich wymienionych cnót nie należy przestać modlić się o odpuszczenie grzechów. On sprowadza cię z powrotem na dół i mówi o pokorze, o skrusze, a to jest to, co ponownie wyniesie cię na szczyt drabiny.

– Czyli okazuje się, że nasza duchowa drabina ma szczyt, a jeśli do końca naszego życia nie osiągniemy tego szczytu, to koniec – wszystko straciliśmy?

– Nie, nie straciliśmy wszystkiego. Nigdy nie zobaczymy siebie na najwyższym stopniu, ale to wcale nie znaczy, że przegraliśmy. Zobaczymy siebie tam, gdzie święty Jan Klimak mówi o „modlącym się o odpuszczenie grzechów”. To jest to, czego się od nas wymaga. Skrucha i błaganie o przebaczenie grzechów.

– Dziękuję, geronda!

– Ja również dziękuję.

Z metropolitą Limassol Atanazym rozmawiał Nikolaos Guraras (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: jarek /orthphoto.net/