publicystyka: Przezwyciężenie zła
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Przezwyciężenie zła

06 kwietnia 2026

Chrystus uczył swoich uczniów, że ma zostać wydany, cierpieć i umrzeć – oto motyw przewodni Ewangelii. Chrześcijaństwo z tego względu często określano jako religię Krzyża i cierpienia, a nawet czyniono z tego zarzut. Wszystkie akty oskarżenia przeciw chrześcijaństwu mówią o jego „wezwaniu do bierności”, o jego „dobrowolnym podporządkowaniu się złu”, o jego nadziei jedynie na „pozagrobowy” triumf dobra. „Chrześcijanie – niezmiennie twierdzą jego oskarżyciele – zawsze znosili zło, niesprawiedliwość i niedoskonałość, zawsze sprzeciwiali się wszelkim próbom ulepszenia tego świata”. Czy rzeczywiście tak jest? Nad tym pytaniem warto zastanowić się właśnie teraz, gdy przygotowujemy się, by ponownie przeżyć dni cierpienia Chrystusa, gdy przygotowujemy się, by jeszcze raz stanąć przed Krzyżem, na którym odwiecznie wisi zakrwawiony, umęczony Bogo-Człowiek.

Rzeczywiście, dlaczego ten symbol – a raczej ta nigdy nie umierająca pamięć o Krzyżu i Ukrzyżowanym – stanowi samo serce wiary chrześcijańskiej? Co się wtedy dokonało, co się wydarzyło, co było tu jedyne i niepowtarzalne? Przecież cierpienia i męki doświadczały zawsze i wszędzie miliony ludzi. Przecież Krzyż nie stał się naszym symbolem i naszą wiarą po to, abyśmy powiedzieli ludziom: „Bracia, tak było i tak będzie zawsze. Cierpcie, bierzcie przykład z Chrystusa, pamiętajcie, że On sam powiedział: Na świecie ucisk mieć będziecie”. A właśnie taką interpretację Krzyża Chrystusowego często dają sami chrześcijanie. I to właśnie ta interpretacja pozwala wrogom chrześcijaństwa twierdzić, że chrześcijaństwo jest religią pogodzenia się ze złem i dlatego człowiekowi na tym świecie nie może w niczym pomóc. Dlaczego więc Krzyż zawsze był i pozostaje źródłem siły i radości, źródłem odwagi dla wszystkich chrześcijan? Dlaczego pamiętają oni nie tylko początkowe słowa Chrystusa: „Na świecie ucisk mieć będziecie”, lecz także ich dalszy ciąg: „Ale miejcie odwagę: Ja zwyciężyłem świat” (J 16,33)? Dlaczego w każdą sobotę wieczorem, w przeddzień niedzieli, we wszystkich cerkwiach rozbrzmiewają te same radosne słowa: „Oto bowiem przez Krzyż przyszła radość całemu światu”? Wydaje mi się, że wszystko to można zrozumieć jedynie wtedy, gdy głębiej zastanowimy się nad związkiem Krzyża, ukrzyżowania i cierpienia ze złem.

Na pierwszy rzut oka ostatnie rozdziały Ewangelii brzmią jak tragiczne potwierdzenie wszechmocy zła. Oto uczeń wydaje swojego Nauczyciela – komu więc wtedy wierzyć i na co mieć nadzieję? Oto tysiące ludzi, którym Chrystus tylko pomagał, których tylko pocieszał, ku którym była skierowana cała Jego miłość – ci ludzie krzyczą: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!” (Łk 23,21). Czymże więc jest człowiek, jeśli nie istotą stadną, którą można w mgnieniu oka przemienić w posłuszny tłum wykrzykujący wszystko, co mu każą? Oto Piłat mówi: „Nie znajduję w tym Człowieku żadnej winy” (por. J 18,38), a powiedziawszy to, umywa ręce i wydaje Go na szyderstwo oraz na męczeńską, haniebną śmierć. Oto uczniowie rozbiegają się w strachu; oto ich Nauczycielowi, umierającemu w straszliwych mękach z pragnienia, podają do picia ocet; oto szydzą z Niego, wycieńczonego, uczeni ludzie: „Innych ratował – niech ratuje samego siebie; mówiłeś, że jesteś Synem Bożym – zejdź z krzyża, a uwierzymy w Ciebie!” (por. Mt 27,42).

I gdy znów to wszystko wspominasz, myślisz: tak, to triumf zła w czystej postaci. Tutaj na zawsze rozbijają się wszystkie złudzenia o ludzkości, tutaj nie pozostaje nic oprócz straszliwego przedśmiertnego wołania: „Boże mój, Boże mój! Czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). Lecz gdy o tym myślisz, zaczynasz nagle rozumieć inny, najgłębszy sens tego cierpienia, tego wołania, tej śmierci. Być może właśnie w tym objawia się główna siła Krzyża: że ukazuje zło w czystej postaci, pokazuje je właśnie jako zło. Zło bowiem zawsze ukrywa się za głośnymi i pięknymi słowami. Ukrywało się także wtedy: Piłat z powagą zasiadał na swoim miejscu i myślał, że sprawuje sąd, lecz my wiemy, że uległ strachowi i że jego sąd był złem. Rzymscy żołnierze wykonali rozkaz władz, które kazały im ukrzyżować Jezusa, i to ich posłuszeństwo ukazuje się przed nami jako zło. Godzina po godzinie nie pozostaje nic z ludzkich usprawiedliwień i „okoliczności łagodzących”. Wszyscy podporządkowali się złu, wszyscy je przyjęli; lecz rozpoznać zło jako zło, zerwać z niego maskę dobra, odsłonić je w czystej postaci – to właśnie znaczy zdemaskować zło. I dlatego każdego zdrajcę nazywamy judaszem, każdego niesprawiedliwego sędziego – piłatem.

Godzina po godzinie, w milczeniu, w krwawych mękach i w samotności triumfuje Chrystus, a nie ci nędzni słudzy zła – Judasz i żołnierze, Piłat i tłum niewolników krzyczących „Ukrzyżuj!”. Ponad wszystkimi i nad wszystkim wznosi się On. Zewnętrznie zwyciężyli oni – lecz cóż to za zwycięstwo: zaszczuć, zabić, a na zawsze uczynić zaszczutego i zabitego swoim Nauczycielem, Panem i Wodzem! Wtedy został On osądzony, lecz to oni okazali się potępieni na wieki; wtedy umarł On, lecz ta śmierć stała się początkiem nowej wiary, nowej miłości, nowej nadziei. Krzyż jest więc obnażeniem zła, pierwszym i decydującym zwycięstwem nad nim. Niewinne cierpienie okazuje się na zawsze silniejsze niż wszyscy kaci świata, milczenie staje się na zawsze głośniejsze niż wszelkie krzyki, a przede wszystkim – i to najważniejsze – miłość na zawsze triumfuje nad nienawiścią. Czyż to nie jest zwycięstwo, czyż to nie jest triumf? I zobaczcie: gdy tylko Chrystus umarł, gdy – wydawałoby się – zatriumfowało zło, z samej głębi tej strasznej nocy wychodzi rzymski setnik – kat, wykonawca ukrzyżowania, posłuszny niewolnik zła – i mówi: „Zaprawdę, Ten był Synem Bożym” (Mt 27,54). I oto jest już wolny. Rozpoczyna się powolny świt, którego nic już nie zatrzyma: „Oto bowiem przez Krzyż przyszła radość całemu światu”.

I tutaj znajduje się nasza odpowiedź na akt oskarżenia przeciw chrześcijaństwu. Krzyż nie wzywa do znoszenia zła, do pogodzenia się z nim ani do kompromisu z nim. Przeciwnie – jest właśnie tym początkiem demaskowania, przezwyciężania i niszczenia zła, o którym mówi cała Ewangelia, całe chrześcijaństwo. O tym należy pamiętać w dniach, gdy zbliżamy się do corocznego wspomnienia Męki Chrystusa.

 
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/