publicystyka: Post to nie siedmiodniowa dieta
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Post to nie siedmiodniowa dieta

igumen Vasilios (Gondikakis) [tłum. Gabriel Szymczak], 20 marca 2026

Post to nie siedmiodniowa dieta! Eucharystia to nie „bilet do zbawienia”, po którym wszystko wraca do normy.

Właśnie teraz jesteśmy w Wielkim Poście przed Paschą – w najsurowszym poście: 48 dni zmagań, modlitwy, wyrzeczeń i wytrwałości; 7 tygodni, każdy z własną nazwą i znaczeniem; każdy prowadzi nas krok po kroku ku Zmartwychwstaniu.

To nie przypadek ani formalność. To duchowa drabina. Są jednak tacy, którzy kończą po tygodniu – poszczą przez 7 dni, przyjmują Eucharystię, a już następnego dnia wracają do obfitego jedzenia, namiętności i starych nawyków, jakby nic się nie stało. Jakby post był jakąś duchową pralką: wchodzisz brudny, wychodzisz czysty i natychmiast rzucasz się z powrotem w błoto. To nie jest ascetyczna walka; to samooszukiwanie się.

Eucharystia to nie magia – to ogień. A ogień albo oświetla, albo pali. To zależy od tego, jak do niego podejdziesz. Niech nikt się nie obraża, ale post przez tydzień przed Eucharystią, a następnie natychmiastowy powrót do nadużyć i pobłażliwości bez bojaźni Bożej, nie jest duchem prawosławia. To minimalizm sumienia – „pozwólcie mi to zrobić”, a potem kontynuujesz jak poprzednio.

Co do niektórych kapłanów, którzy widzą to wszystko i milczą, powinni pamiętać, że pasterz nie jest powołany po to, by zadowalać ludzi, ale by ich ostrzegać. Jeśli wierni nie zostaną pouczeni, że post to walka trwająca całe życie, a nie jedynie krótkie przygotowanie do Misterium, wówczas popadają w fałszywe poczucie bezpieczeństwa i grzech. A duchowy sen jest bardziej niebezpieczny niż otwarty upadek.

W końcu jednak każdy będzie odpowiadał za siebie. Na Sądzie Bożym nie powiemy: „Pościłem przez tydzień; to wystarczyło”. Post nie kończy się na łyżce obfitego jedzenia. Post naprawdę zaczyna się, gdy po Eucharystii kontynuuje się życie w umiarze, czystości i bojaźni Bożej.

Prawosławie to nie weekendowy wysiłek – to krzyż niesiony każdego dnia. Nie oszukujmy się: jeśli świadomie skrócisz post paschalny do jednego tygodnia formalności, jeśli przyjmiesz Eucharystię bez prawdziwej skruchy, a potem natychmiast powrócisz do tych samych namiętności – obżarstwa, zaniedbania i bezwstydu – to jest słabość i grzech. Grzechem jest to, że przyjmujesz rzeczy święte bez bojaźni Bożej; grzechem jest to, że igrasz z tym, co najświętsze; grzechem jest to, że miałeś 48 dni na zmianę, a jednak postanowiłeś pozostać taki sam.

Post nie jest tradycją zachowaną jedynie dla pozoru. Jeśli po tak długim poście nie ma walki o porzucenie grzechu, to problem nie tkwi w jedzeniu, lecz w sercu.

Dlatego: albo pość tak, jak powinieneś, aby się odmienić, albo nie udawaj, że podejmujesz duchową walkę. Bo obłuda przed Bogiem to nie drobnostka – to grzech.

igumen Vasilios (Gondikakis) [tłum. Gabriel Szymczak]

za: St. Petka Church Nashville

fotografia: Kenzo /orthphoto.net/