Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: doświadczenia
10 marca 2026
Św. Grzegorz z Nyssy pisał:
Odebrano ci majątek? Powiedz: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę [Hi 1,21]. I dodaj słowa Apostoła: Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść [1 Tm 6.7]. Zwymyślano cię i obrzucono licznymi obelgami? Przypomnij sobie słowa Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą [Łk 6,26]. A nadto: Cieszcie się radujcie, gdy będą was oczerniać [Mt 5,11-12]. Zostałeś wygnany na obczyznę? Zrozum, że nie masz tutaj ojczyzny, ale jeśli masz zamiar filozofować, musisz uznać całą ziemię za obcą. Zapadłeś może na uciążliwą chorobę? Powtórz za Apostołem: Chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień [2 Kor 4,16]. Poniósł ktoś może bezprawną śmierć? Wspomnij Jana i jego głowę ściętą w więzieniu, przyniesioną na półmisku, która stała się nagrodą za taniec nierządnicy [Mt 14,1-12; Mk 6,14-29; Łk 3,19-20]. Zastanów się nad tym, co otrzymał w zamian. Wszystkie bowiem krzywdy, chociaż wyrządzane niesprawiedliwie, uwalniają od grzechów i wprowadzają sprawiedliwość. I wielką korzyść odnoszą ci, którzy znoszą je wielkodusznie.
Jeśli więc ani strata majątku, ani fałszywe oskarżenia i obelgi, ani wygnanie na obczyznę, ani choroby i tortury, ani to, co wydaje się być najstraszniejsze – śmierć, nie krzywdzą doświadczających [tych rzeczy], ale tym większą przynoszą im korzyść, to w jaki sposób możesz mi udowodnić, że ktoś został skrzywdzony, jeśli w rezultacie nie doznał szkody? Ja zaś spróbuję dowieść, że najbardziej poszkodowanymi i tymi, którzy cierpią w sposób nieuleczalny, są sami krzywdziciele. Kto bowiem może być bardziej godny politowania niż Kain godzący w swojego brata [Rdz 4,9-16]? Kto bardziej zasługujący na litość niż żona Filipa, która ścięła Jana [Mt 14,8]? Kto od braci Józefa [Rdz 37], którzy go sprzedali i skazali na wygnanie? Kto od diabła, który dotknął Hioba tak wielkimi nieszczęściami? Nie tylko z powodu innych [nieprawości], ale także z tego powodu otrzymali sprawiedliwą karę. Widzisz, jak i w tym [przypadku] mowa dowiodła więcej, niż zapowiedziała? Nie tylko bowiem żadnej szkody od krzywdzicieli nie doznają doświadczani, ale wszystko spada na głowę wyrządzających szkodę. Skoro bowiem cnotą człowieka nie jest ani bogactwo, ani bycie wolnym, ani mieszkanie w ojczyźnie, ani nic z tego, co wcześniej wymieniłem, ale dusza właściwie uporządkowana, to gdyby nawet przytrafiła mu się jakaś krzywda, to cnota ludzka nie dozna [wskutek tego] uszczerbku.
Co jednak powiedzieć, jeśli ktoś doznał szkody na swojej duszy [Mt 16,26]? Kiedy doświadcza takiej krzywdy, nie rani go nikt inny, poza nim samym. Zapytasz: w jaki sposób doznaje jej ze swej strony i od siebie samego? Kiedy otrzymuje chłostę, albo kiedy straci majątek, albo cierpi inne zniewagi i rzuci jakieś bluźniercze słowo, wtedy doznaje szkody i to wielkiej szkody: jednak nie z powodu tego, kto mu grozi, ale z powodu własnej małoduszności. Jak bowiem na początku powiedziałem, tak i teraz mówię: żaden człowiek choćby nawet był najbardziej niegodziwy, nie może uczynić nam nic gorszego od złowrogiego i nieprzyjaznego nam demona, od najbardziej nienawistnego diabła. A przecież nawet sam okrutny demon nie zdoła przewrócić i obalić [tego, kto postępuje] według Prawa i [żyje] według łaski, choć wypuścił na niego ze wszystkich stron tak wiele gorzkich pocisków. Oto jak wielka jest moc duszy.
Jeśli więc ani strata majątku, ani fałszywe oskarżenia i obelgi, ani wygnanie na obczyznę, ani choroby i tortury, ani to, co wydaje się być najstraszniejsze – śmierć, nie krzywdzą doświadczających [tych rzeczy], ale tym większą przynoszą im korzyść, to w jaki sposób możesz mi udowodnić, że ktoś został skrzywdzony, jeśli w rezultacie nie doznał szkody? Ja zaś spróbuję dowieść, że najbardziej poszkodowanymi i tymi, którzy cierpią w sposób nieuleczalny, są sami krzywdziciele. Kto bowiem może być bardziej godny politowania niż Kain godzący w swojego brata [Rdz 4,9-16]? Kto bardziej zasługujący na litość niż żona Filipa, która ścięła Jana [Mt 14,8]? Kto od braci Józefa [Rdz 37], którzy go sprzedali i skazali na wygnanie? Kto od diabła, który dotknął Hioba tak wielkimi nieszczęściami? Nie tylko z powodu innych [nieprawości], ale także z tego powodu otrzymali sprawiedliwą karę. Widzisz, jak i w tym [przypadku] mowa dowiodła więcej, niż zapowiedziała? Nie tylko bowiem żadnej szkody od krzywdzicieli nie doznają doświadczani, ale wszystko spada na głowę wyrządzających szkodę. Skoro bowiem cnotą człowieka nie jest ani bogactwo, ani bycie wolnym, ani mieszkanie w ojczyźnie, ani nic z tego, co wcześniej wymieniłem, ale dusza właściwie uporządkowana, to gdyby nawet przytrafiła mu się jakaś krzywda, to cnota ludzka nie dozna [wskutek tego] uszczerbku.
Co jednak powiedzieć, jeśli ktoś doznał szkody na swojej duszy [Mt 16,26]? Kiedy doświadcza takiej krzywdy, nie rani go nikt inny, poza nim samym. Zapytasz: w jaki sposób doznaje jej ze swej strony i od siebie samego? Kiedy otrzymuje chłostę, albo kiedy straci majątek, albo cierpi inne zniewagi i rzuci jakieś bluźniercze słowo, wtedy doznaje szkody i to wielkiej szkody: jednak nie z powodu tego, kto mu grozi, ale z powodu własnej małoduszności. Jak bowiem na początku powiedziałem, tak i teraz mówię: żaden człowiek choćby nawet był najbardziej niegodziwy, nie może uczynić nam nic gorszego od złowrogiego i nieprzyjaznego nam demona, od najbardziej nienawistnego diabła. A przecież nawet sam okrutny demon nie zdoła przewrócić i obalić [tego, kto postępuje] według Prawa i [żyje] według łaski, choć wypuścił na niego ze wszystkich stron tak wiele gorzkich pocisków. Oto jak wielka jest moc duszy.
Jan Chryzostom, Kto sam sobie nie szkodzi, temu nikt zaszkodzić nie może (tłum. Karolina Kochańczyk) [w: Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, opr. ks. Józef Naumowicz], Wydawnictwo M, Kraków 2003, s. 101-102.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk.