Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: oglądanie Boga
03 marca 2026
Św. Grzegorz z Nyssy pisał:
Byty istnieją po to, by w całym stworzeniu za pośrednictwem rozumnej natury była wielbiona moc, która przewyższa wszystko. W ten sposób byty niebiańskie i ziemskie łączą się w tym samym działaniu (mam tu na myśli oglądanie Boga), zmierzającym do jednego celu.
Oglądanie Boga nie jest natomiast niczym innym, jak życiem stosownym i odpowiednim dla natury rozumnej. Jak ziemskie ciała wzmacnia ziemski pokarm i jak wiemy, że istnieje pewnego rodzaju życie cielesne, właściwe zarówno bytom rozumnym, jak i nierozumnym, tak samo należy przyjąć, że istnieje również życie duchowe, dzięki któremu nasza natura może zachować istnienie. Skoro pokarm cielesny, który jest przyjmowany i wydalany, dzięki samemu przejściu [przez ciało] daje życiodajną siłę karmiącym się nim, o ile bardziej uczestnictwo w prawdziwie istniejącym bycie, zawsze trwającym i niezmiennym, podtrzymuje w istnieniu tego, który stał się jego uczestnikiem. Ponieważ uczestnictwo w Bogu jest życiem właściwym i odpowiednim dla rozumnej natury, a przeciwieństwa nie mogą się łączyć, w takim razie to, co dąży do uczestnictwa, musi stać się w pewien sposób podobne do tego, w czym uczestniczy.
Oko cieszy się blaskiem słońca dlatego, że ma w sobie naturalny blask, który pozwala mu przejść to, co jemu podobne. I ani palec, ani żaden inny członek ciała nie jest organem wzroku, gdyż żaden członek nie ma w sobie natury owego blasku. Tak samo jeśli chodzi o uczestnictwo w Bogu, trzeba koniecznie, by ten, kto się Nim cieszy, miał w sobie z natury jakieś podobieństwo do Niego. Jak sądzę, o tym właśnie mówi Pismo w słowach: „Człowiek został stworzony na obraz Boży”, bo dzięki temu to, co podobne, może oglądać podobne. Oglądanie Boga jest zaś życiem duszy, jak już wcześniej powiedziano.
Oglądanie Boga nie jest natomiast niczym innym, jak życiem stosownym i odpowiednim dla natury rozumnej. Jak ziemskie ciała wzmacnia ziemski pokarm i jak wiemy, że istnieje pewnego rodzaju życie cielesne, właściwe zarówno bytom rozumnym, jak i nierozumnym, tak samo należy przyjąć, że istnieje również życie duchowe, dzięki któremu nasza natura może zachować istnienie. Skoro pokarm cielesny, który jest przyjmowany i wydalany, dzięki samemu przejściu [przez ciało] daje życiodajną siłę karmiącym się nim, o ile bardziej uczestnictwo w prawdziwie istniejącym bycie, zawsze trwającym i niezmiennym, podtrzymuje w istnieniu tego, który stał się jego uczestnikiem. Ponieważ uczestnictwo w Bogu jest życiem właściwym i odpowiednim dla rozumnej natury, a przeciwieństwa nie mogą się łączyć, w takim razie to, co dąży do uczestnictwa, musi stać się w pewien sposób podobne do tego, w czym uczestniczy.
Oko cieszy się blaskiem słońca dlatego, że ma w sobie naturalny blask, który pozwala mu przejść to, co jemu podobne. I ani palec, ani żaden inny członek ciała nie jest organem wzroku, gdyż żaden członek nie ma w sobie natury owego blasku. Tak samo jeśli chodzi o uczestnictwo w Bogu, trzeba koniecznie, by ten, kto się Nim cieszy, miał w sobie z natury jakieś podobieństwo do Niego. Jak sądzę, o tym właśnie mówi Pismo w słowach: „Człowiek został stworzony na obraz Boży”, bo dzięki temu to, co podobne, może oglądać podobne. Oglądanie Boga jest zaś życiem duszy, jak już wcześniej powiedziano.
Grzegorz z Nyssy, O dzieciach przedwcześnie zmarłych (tłum. Marta Przyszychowska) [w: Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, opr. ks. Józef Naumowicz], Wydawnictwo M, Kraków 2003, s. 72-73.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk.