świat: Relacja z pielgrzymki do Wilna
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Relacja z pielgrzymki do Wilna

02 marca 2026

W dniach 13-15 lutego odbyła się siódma pielgrzymka do Wilna zorganizowana przez Grupę Prawosławnych z Podlasia „Pielgrzymi w Bogu”, mająca na celu uczczenie pamięci schimonachini Siergii Kartusziny, mieszkającej w Wilnie w latach 1957 – 1998. Tym razem jednak pomimo swego cyklicznego charakteru, pielgrzymka miała wyjątkowy przebieg, bowiem podczas jej trwania odbyła się prezentacja najnowszej książki prof. Antoniego Mironowicza pt. „Kościół wschodni w wielokulturowym Jagiellońskim Wilnie (XIV-XVI w.)”. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem wśród prawosławnych wiernych Wilna i Litwy, gdyż książka stanowi unikalną publikację, odkrywającą niezwykle cenne tajniki historii prawosławia na Litwie. O tym, w jaki sposób mało znane do tej pory fakty ujrzały światło dzienne, ujawniając przy tym zapomnianą przeszłość i świetność tradycji prawosławnej na tych ziemiach, napiszemy w dalszej części relacji.

Pielgrzymka rozpoczęła się w piątek, 13 lutego. We wczesnych godzinach porannych autokar zebrał 43-osobową grupę pielgrzymów z kilku miejscowości Podlasia. Opiekunem duchowym pielgrzymki był o. Piotr, który do Białegostoku przyjechał wraz z matuszką z Wrocławia; trzy osoby dojechały z Warszawy.

Podróż rozpoczęliśmy modlitwą. Następnie głos zabrał towarzyszący nam profesor Antoni Mironowicz z Białegostoku – historyk i profesor nauk humanistycznych. Pierwsze jego opowiadanie wiązało się z terenami Polski: dotyczyło dziejów Monasteru Narodzenia Matki Bożej w Krasnymstoku, funkcjonującego w latach 1900 – 1918, w którym czczona była cudotwórcza Krasnostocka Ikona Matki Bożej. Obecnie mieści się tu katolickie Sanktuarium Maryjne, a wieś nosi nazwę Różanystok. Ikona nadal pozostaje jednak w rękach prawosławnych i dziś znajduje się w Monasterze Spaso-Eufrozyńskim w Połocku na Białorusi. Jak się okazało, opowiedziana historia miała wspólne cechy z tym, co mogliśmy usłyszeć w kolejnych dniach. W tym momencie natomiast zapoznaliśmy się jeszcze z innym wydarzeniem, jakie miało miejsce po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku niedaleko Augustowa: wojskom rosyjskim ukazała się przed bitwą z armią niemiecką Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku. Zwycięstwo odniosła strona rosyjska, a żaden ze świadków objawienia nie zginął.

W godzinach południowych dojechaliśmy do Druskiennik. Tu przywitał nas o. Denis, syn o. Włodzimierza, proboszcza miejscowej parafii i zarazem wikariusz tej parafii. Wspólnie zjedliśmy obiad w restauracji mieszczącej się w położonym niedaleko cerkwi kompleksie sanatoryjnym „Białoruś”. Po posiłku udaliśmy się na molebień, po którym wyruszyliśmy w dalszą drogę do Wilna. Po przybyciu do Monasteru Świętego Ducha rozgościliśmy się w pokojach i udaliśmy się na wieczernię do cerkwi, a następnie zjedliśmy kolację. Pomimo późnej pory i niezbyt sprzyjającej pogody – wieczór był mroźny, a pod nogami śliski lód – sporo z nas poszło jeszcze na spacer. Urok wileńskiej Starówki był bowiem silniejszy niż wywołane surową aurą przeszkody. Ci, którzy byli tu rok temu, zauważyli pewną różnicę w porównaniu z tamtym okresem – skromniejsze oświetlenie, mniej dekoracji i kolorów. W końcu – mamy tego roku krótszy karnawał, więc miasto, podobnie jak i jego mieszkańcy, przygotowują się powoli do odejścia zimy i pojawienia się pierwszych oznak przedwiośnia, które może nadejść już niebawem i jak zwykle w towarzystwie Wielkiego Postu, czasu zwiększonej refleksji i duchowego odnowienia. Pomimo mniej sprzyjających warunków szczęśliwi wróciliśmy na nocny odpoczynek.

Drugiego dnia pielgrzymki przypadła rodzicielska sobota. Był to zarazem dzień, w którym chcieliśmy uczcić pamięć matuszki Siergii Kartusziny w związku ze zbliżającą się 28. rocznicą jej śmierci, przypadającą dokładnie 18 lutego. Z rana udaliśmy się na Świętą Liturgię do Cerkwi św. Eufrozyny Połockiej na wileńskim Cmentarzu na Rossie. Liturgię celebrował przybyły z Monasteru Świętego Ducha metropolita wileński i litewski Innocenty, a współcelebrowali proboszcz o. Włodzimierz (Cerkiew św. Eufrozyny Połockiej), o. Grzegorz (monasterska Cerkiew Świętego Ducha) oraz o. Piotr (Cerkiew śww. Cyryla i Metodego we Wrocławiu). W kazaniu wygłoszonym pod koniec nabożeństwa o. Grzegorz podkreślił znaczenie modlitwy za zmarłych, dodając przy tym, że Cerkiew Niebiańska i Ziemska jest jedna: nie tylko my modlimy się za tych, którzy już od nas odeszli, ale także oni modlą się za nas, jeśli stali się godni dostąpić Królestwa Bożego. Po przystąpieniu wielu wiernych do Pryczastija odsłużono ogólną panichidę w cerkwi, modląc się za dusze zmarłych, których imiona podawane były na zapiskach oraz za wszystkich od początku czasów do dnia dzisiejszego zmarłych prawosławnych chrześcijan (по всем от века и до дне сего скончавшимся православным христианам). Po zakończeniu nabożeństw w cerkwi udaliśmy się nad grób matuszki Siergii. I tu od razu potwierdziły się słowa o. Grzegorza o tym, że Cerkiew Niebiańska i Ziemska jest jedna: nad grobem Matuszki płynęła modlitwa za jej duszę, panichidę służył ihumen Monasteru Świętego Ducha, ojciec Antoni, a w naszych myślach formułowały się już prośby do Matuszki o jej modlitwę i wstawiennictwo za nas przed Bożym Majestatem. Po odsłużonej panichidzie nieco zmarznięci ogrzaliśmy się w parafialnej triapieznoj, gdzie mogliśmy wypić gorącą herbatę, kawę i skosztować słodkich przysmaków.

Po powrocie do onasteru zjedliśmy obiad, po czym nastąpiła krótka przerwa na odpoczynek. O godzinie 15.00 w sali konferencyjnej Monasteru Świętego Ducha rozpoczęło się spotkanie z profesorem Antonim Mironowiczem, w ramach którego odbyła się premiera wspomnianej powyżej książki „Kościół wschodni w wielokulturowym Jagiellońskim Wilnie (XIV-XVI w.)”. Z lektury opartej na gruntownych i wieloletnich badaniach archiwalnych wyraźnie wyłania się obraz prężnie funkcjonującej w pierwszych wiekach państwa litewskiego Cerkwi prawosławnej. Jej początki na tej ziemi datuje się już na XI wiek, kiedy to chrześcijaństwo o charakterze bizantyjsko-ruskim zaczęło docierać tu z terenów sąsiadującej Rusi Kijowskiej. Było to zatem ponad trzysta lat wcześniej niż oficjalnie uznawana data chrystianizacji Litwy w 1385 roku, dotycząca zobowiązań Władysława Jagiełły do przyjęcia chrztu wraz z ludnością Litwy w obrządku rzymskokatolickim. W tym czasie w Wilnie było o wiele więcej cerkwi prawosławnych niż kościołów katolickich. W kolejnych stuleciach, obejmujących XIV-XVI wiek, wybudowano jeszcze kilka świątyń pomimo prowadzonej przez państwo polityki ograniczającej prawa ludności prawosławnej – na początku XVI wieku źródła wymieniają już 18 samodzielnych cerkwi w Wilnie, nie licząc kaplic. Zahamowanie tak pomyślnego nurtu nastąpiło po zawarciu unii brzeskiej w 1596 roku, co zapoczątkowało proces zacierania śladów po wielowiekowej obecności prawosławia na tych ziemiach. Cerkwie były likwidowane bądź przekształcane na cerkwie unickie i kościoły katolickie, przejmowano ziemie i majątek cerkiewny, niektóre drewniane świątynie uległy pożarom. Dodać należy, że książka wyczerpująco opisuje nie tylko ogólną historię Cerkwi prawosławnej na Litwie, ale też losy poszczególnych parafii, świątyń i monasterów, gęsto rozsianych niegdyś na ulicach starego Wilna, które dziś, podobnie jak reszta kraju, uważane jest za obszar całkowicie zdominowany przez religię katolicką. Tymczasem z nadania księcia Olgierda wzdłuż ulicy Wielkiej (prowadzącej od miejsca, w którym dziś znajduje się Ostra Brama, do zamku), rozciągała się po prawej stronie dzielnica ruska, co świadczy o tym, że prawie połowa ówczesnego Wilna była przekazana Cerkwi prawosławnej.

Ogrom i znaczenie pracy włożonej w przygotowanie tak znamienitego opracowania doceniła prawosławna społeczność Litwy, na czele ze swoim duchowieństwem. „Polski profesor to nasz zaszczitnik (obrońca), a my tutaj jesteśmy ludźmi stojącymi na straży Prawdy i nieskażonej Wiary” – to doniosłe i jakże trafne słowa, którymi autora książki, profesora Antoniego Mironowicza, określił podczas konferencji metropolita wileński i litewski Innocenty.

Po tak spędzonym popołudniu wzięliśmy udział w świątecznej wieczerni rozpoczynającej obchody wielkiego Prazdnika Sretienja Gospodnia (Spotkania Pańskiego) w Cerkwi Monasteru Świętego Ducha. Nabożeństwo celebrował metropolita Innocenty w towarzystwie biskupa trockiego Ambrożego. Po nabożeństwie zjedliśmy kolację, ale nie zakończyliśmy jeszcze naszej aktywności tego dnia. Pomimo późnej pory i nadal silnego mrozu udaliśmy się wraz z profesorem na nocny spacer po Starówce, aby usłyszeć więcej szczegółów o dawnych cerkwiach Wilna, dziś często już nieistniejących oraz aby zobaczyć na własne oczy pozostałości po tych czasach wspaniałości prawosławia na bratniej ziemi litewskiej, z którą połączyła nas wspólna historia – do momentu otrzymania autokefalii przez Cerkiew prawosławną w Polsce tereny Podlasia wchodziły w skład eparchii wileńskiej, a nasz męczennik, św. Mładieniec Gabriel Zabłudowski, zaliczany jest także obecnie do grona prawosławnych Świętych Ziemi Litewskiej i nazywany tu św. Mładiencem Gawriiłom Biełostockim.

Weszliśmy na teren Monasteru Świętej Trójcy, wybudowanego przez prawosławnych w miejscu, gdzie zamęczeni byli święci Męczennicy Wileńscy Antoni, Jan i Eustachy, dziś znajdującego się w rękach grekokatolików. Następnie doszliśmy do ul. Szklanej i do zabudowań trzypiętrowej kamienicy – dawniej okazałej Cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego, wybudowanej w I połowie XV wieku (jedynej prawosławnej świątyni w części lackiej Starego Miasta), którą prawosławni utracili w wyniku burzliwej historii XVIII wieku i która następnie została sprzedana za zgodą metropolity unickiego Jozafata jako budynek z przeznaczeniem do celów świeckich. Stąd skierowaliśmy się do miejsca, gdzie dawnej funkcjonowała Cerkiew śww. Kosmy i Damiana. W zaniedbanym budynku obecnie funkcjonuje restauracja. Z pobliskiej skarpy obejrzeliśmy nocną panoramę miasta, zachwycając się bielą podświetlonej i dobrze widocznej nawet w nocy bryły Soboru Preczystieńskiego, do którego mieliśmy się udać już za kilka godzin na niedzielną świąteczną liturgię.

Tak też się stało. Po niezbyt długim nocnym odpoczynku dzień rozpoczęliśmy znowu od pieszej wędrówki – po drodze do soboru było jeszcze kilka miejsc, które warto było obejrzeć. Wstąpiliśmy do funkcjonujących nadal cerkwi św. Paraskiewy i św. Mikołaja, weszliśmy także na dziedziniec rezydencji Chodkiewiczów. Nieco okrężną drogą dotarliśmy do Soboru Preczystieńskiego. Rozpoczynała się uroczysta Święta Liturgia, łącząca niedzielę – dzień małej Paschy, ze świętem Spotkania Pańskiego. Naszą uwagę zwrócił piękny śpiew chóru, który niespełna miesiąc wcześniej gościł w Polsce, śpiewając na Koncercie Kolęd na Zamku Królewskim w Warszawie. Liturgię współcelebrowali o. Eugeniusz, przybyły razem z nami o. Piotr z Wrocławia i o. Fiodor. Pod koniec liturgii o. Eugeniusz (dziekan wileński) poświęcił świece trzymane przez wiernych w ręku, a o. Piotr zamykając świąteczne uroczystości wygłosił pouczające kazanie, łącząc przekaz płynący z fragmentów Ewangelii o Sądzie Ostatecznym z wydarzeniem dotyczącym spotkania starca Symeona z Nowonarodzonym Synem Bożym. Po zakończeniu nabożeństwa, a przed udaniem się w drogę powrotną, zostaliśmy ugoszczeni obiadem. Następnie prof. Mironowicz zapoznał nas z historią soboru, którego 680. rocznicę wybudowania świętować będziemy w tym roku, 26 kwietnia, w III niedzielę po Passze, nazywaną Niedzielą Świętych Niewiast Mirro Niosących.
 
Najserdeczniej jak tylko możemy dziękujemy wszystkim uczestnikom niezapomnianej pielgrzymki "Wilno VII" za cudowną atmosferę, jaką odczuliśmy podróżując z Wami po świętych miejscach Litwy. Dziękujemy także o. Piotrowi i matuszce Stefanii, którzy roztaczali nad nami niestrudzoną duchową opiekę, towarzysząc nam we wszystkich wydarzeniach. Szczególne podziękowania składamy profesorowi Antoniemu Mironowiczowi, zarówno za wysiłek poniesiony podczas przedstawiania nam tak bardzo istotnych faktów z historii naszej Cerkwi, oraz – jako prawosławni chrześcijanie – za cały jego wkład włożony w obronę wiary prawosławnej.

Tekst: Joanna Borowska, Adam Zacharczuk
Zdjęcia: Adam Zacharczuk, Marta Fiłończuk, Ewa Frankowska, Weronika Boretskaya, Natalia Kozak i in.