Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: Zło nie pochodzi od Boga
17 lutego 2026
Św. Bazyli Wielki uczył:
Jeśli bowiem Bóg jest światłością (J 1,5), zatem mocą przeciwną miała być ciemność: ta zaś nie pochodzi od kogoś innego, ale jest samorodnym złem. Ciemność, która jest wrogiem duszy, sprawcą śmierci, przeciwnikiem cnoty, istnieje sama przez się i nie pochodzi od Boga. Oto, co się znajduje w słowach fałszywych proroków. Bo czyż nie tak twierdzą marcjonici, walentynianie i zgubna herezja manichejczyków?
Słowo Boże jest jednak proste i wszyscy mogą je zrozumieć. „Ziemia była niewidzialna”, powiedziano. Z jakiego powodu? Ponieważ przykrywał ją bezmiar wód. Co znaczy „bezmiar wód”? To masa wody, której głębię trudno zmierzyć… Niewidzialność ziemi wynika więc z faktu – mówi Pismo - że była przykryta bezmiarem wód.
Ale „bezmiar wód” nie jest nagromadzeniem przeciwnych mocy, jak niektórzy sobie wyobrażają. I „ciemności” nie są złą i samoistną siłą, która walczy z dobrem. Jeśli bowiem dwie równe moce walczą ze sobą, wyniszczą się zupełnie. Jeśli jedna z sił przeciwnych zwycięża drugą, to całkowicie zniszczy słabszą. Jeśli zatem mówi się o równowadze w walce między dobrem i złem, wprowadza się do świata nieprzerwaną wojnę, nieustanne niszczenie, gdy obie moce kolejno zwyciężają i są zwyciężane. Jeśli zaś moc dobra zwycięża, to dlaczego natura zła nie zostanie całkowicie zniszczona? A jeśli przeciwnie... ale takiej hipotezy nie należy nawet stawiać!
Bezbożne jest twierdzenie, że zło ma swe źródło w Bogu. Nic nie pochodzi od tego, co mu przeciwne. Ani bowiem życie nie rodzi śmierci, ani ciemności nie są źródłem światła, ani choroba nie może spowodować zdrowia. Tylko zmiany mogą polegać na przechodzeniu w coś przeciwnego, natomiast byt, gdy powstaje, nigdy nie pochodzi od tego, co mu przeciwne, ale od tego, co podobne.
Jeśli więc twierdzimy, że zło nie jest niestworzone i nie pochodzi od Boga, czym więc ono jest? Bo że zło istnieje – nikt z ludzi nie zaprzeczy. Co zatem odpowiemy? To mianowicie, że zło nie jest istniejącym żywym bytem, ale stanem duszy przeciwnym cnocie, pochodzącym z lekkomyślnego porzucenia dobra.
Zatem nie szukaj źródła zła poza sobą. Nie wymyślaj jakiejś pierwotnej substancji, która byłaby złem. Raczej każdy niech uzna siebie samego za sprawcę doświadczanego zła.
To bowiem, co się dzieje w świecie, przydarza się nam zgodnie z naturą, jak starość czy choroby; albo też na zasadzie przypadku, gdy następują nieprzewidziane wydarzenia spowodowane przyczynami od nas niezależnymi: są one często smutne albo też radosne, jak na przykład ktoś kopie studnię i znajduje skarb, albo idzie na rynek i napadnie go zły pies. Inne wypadki są jednak zależne od nas, na przykład: opanowanie namiętności albo kierowanie się popędami, przezwyciężenie gniewu czy wyciągnięcie ręki do kogoś rozgniewanego, powiedzenie prawdy albo kłamstwa, łagodność i umiar, albo też postępowanie pełne pychy i egoizmu.
Nie szukaj zatem poza sobą przyczyny tego, czego sam jesteś panem. Uznaj, że istotne zło bierze początek w dobrowolnie spowodowanych brakach. Jeśliby zaś przychodziło ono mimowolnie i nie zależało od nas, to winowajcy nie odczuwaliby przecież tak ogromnego lęku przed prawem, a trybunały byłyby bezduszne, wymierzając złoczyńcom zasłużoną karę.
Tyle o istotnym złu. Bowiem choroba, ubóstwo, utrata stanowiska, śmierć i inne przeciwności życia, nie powinny być zaliczone do istotnego zła. Tego bowiem, co jest przeciwne tym rzeczom, nie zaliczamy do najwyższych dóbr. Należą one do spraw naturalnych albo też wielu wydają się pożyteczne.
Słowo Boże jest jednak proste i wszyscy mogą je zrozumieć. „Ziemia była niewidzialna”, powiedziano. Z jakiego powodu? Ponieważ przykrywał ją bezmiar wód. Co znaczy „bezmiar wód”? To masa wody, której głębię trudno zmierzyć… Niewidzialność ziemi wynika więc z faktu – mówi Pismo - że była przykryta bezmiarem wód.
Ale „bezmiar wód” nie jest nagromadzeniem przeciwnych mocy, jak niektórzy sobie wyobrażają. I „ciemności” nie są złą i samoistną siłą, która walczy z dobrem. Jeśli bowiem dwie równe moce walczą ze sobą, wyniszczą się zupełnie. Jeśli jedna z sił przeciwnych zwycięża drugą, to całkowicie zniszczy słabszą. Jeśli zatem mówi się o równowadze w walce między dobrem i złem, wprowadza się do świata nieprzerwaną wojnę, nieustanne niszczenie, gdy obie moce kolejno zwyciężają i są zwyciężane. Jeśli zaś moc dobra zwycięża, to dlaczego natura zła nie zostanie całkowicie zniszczona? A jeśli przeciwnie... ale takiej hipotezy nie należy nawet stawiać!
Bezbożne jest twierdzenie, że zło ma swe źródło w Bogu. Nic nie pochodzi od tego, co mu przeciwne. Ani bowiem życie nie rodzi śmierci, ani ciemności nie są źródłem światła, ani choroba nie może spowodować zdrowia. Tylko zmiany mogą polegać na przechodzeniu w coś przeciwnego, natomiast byt, gdy powstaje, nigdy nie pochodzi od tego, co mu przeciwne, ale od tego, co podobne.
Jeśli więc twierdzimy, że zło nie jest niestworzone i nie pochodzi od Boga, czym więc ono jest? Bo że zło istnieje – nikt z ludzi nie zaprzeczy. Co zatem odpowiemy? To mianowicie, że zło nie jest istniejącym żywym bytem, ale stanem duszy przeciwnym cnocie, pochodzącym z lekkomyślnego porzucenia dobra.
Zatem nie szukaj źródła zła poza sobą. Nie wymyślaj jakiejś pierwotnej substancji, która byłaby złem. Raczej każdy niech uzna siebie samego za sprawcę doświadczanego zła.
To bowiem, co się dzieje w świecie, przydarza się nam zgodnie z naturą, jak starość czy choroby; albo też na zasadzie przypadku, gdy następują nieprzewidziane wydarzenia spowodowane przyczynami od nas niezależnymi: są one często smutne albo też radosne, jak na przykład ktoś kopie studnię i znajduje skarb, albo idzie na rynek i napadnie go zły pies. Inne wypadki są jednak zależne od nas, na przykład: opanowanie namiętności albo kierowanie się popędami, przezwyciężenie gniewu czy wyciągnięcie ręki do kogoś rozgniewanego, powiedzenie prawdy albo kłamstwa, łagodność i umiar, albo też postępowanie pełne pychy i egoizmu.
Nie szukaj zatem poza sobą przyczyny tego, czego sam jesteś panem. Uznaj, że istotne zło bierze początek w dobrowolnie spowodowanych brakach. Jeśliby zaś przychodziło ono mimowolnie i nie zależało od nas, to winowajcy nie odczuwaliby przecież tak ogromnego lęku przed prawem, a trybunały byłyby bezduszne, wymierzając złoczyńcom zasłużoną karę.
Tyle o istotnym złu. Bowiem choroba, ubóstwo, utrata stanowiska, śmierć i inne przeciwności życia, nie powinny być zaliczone do istotnego zła. Tego bowiem, co jest przeciwne tym rzeczom, nie zaliczamy do najwyższych dóbr. Należą one do spraw naturalnych albo też wielu wydają się pożyteczne.
Bazyli Wielki, O tym, że Bóg nie jest sprawcą zła, tłum. ks. Józef Naumowicz [w: Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, opr. ks. Józef Naumowicz], Wydawnictwo M, Kraków 2003, s. 55-56.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk.