Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Właściwa postawa modlitwy
abp Jakub (Kostiuczuk), 01 lutego 2026
Bracia i Siostry,
w jednym ze swoich dzieł, w rozdziale o modlitwie, św. Ignacy Branczaninow, bazując na wypowiedziach Ojców Kościoła, stwierdza: „Jeśli by ktoś przebywał nawet na najwyższym stopniu cnót, lecz nie modlił się jak grzesznik, to jego modlitwa zostaje odrzucona przez Boga”. Powyższa wypowiedź jest właściwie krótką parafrazą proponowanego dziś naszej uwadze fragmentu Ewangelii. Przekonawszy nas, że wszystko musi być poprzedzone wolą i pragnieniem, o czym dowiedzieliśmy się w ubiegłym tygodniu z przykładu celnika Zacheusza, dziś Cerkiew uczy nas właściwej postawy duchowej za pomocą innej opowieści Chrystusowej, tym razem o celniku i faryzeuszu. Przygotowując się do owocnego spędzenia okresu Wielkiego Postu, uczymy się prawdziwej postawy modlitewnej i właściwej relacji z Bogiem i naszymi bliźnimi.
Trudno jest stwierdzić, czy ewangeliczna opowieść jest zwykłą przypowieścią, czy też słowa Chrystusa były oparte na realnym przykładzie wziętym z codzienności. Są one jednak tak ważne i istotne, że wywarły ogromny wpływ na życie chrześcijańskie i stanowią bazę dla wszelkich naszych duchowych dążeń. W prosty sposób określają właściwy kierunek i istotę życia człowieka autentycznie dążącego do jedności z Bogiem.
Słowa przypowieści są również tak mocne i obrazowe, że stały się podstawą do wprowadzenia używanych do dziś terminów określających konkretne zachowania ludzkie. Słowo „faryzeusz” nie wymaga przecież zbędnych tłumaczeń, gdyż precyzyjnie opisuje pewne ludzkie nastawienie. Podobnie też określenie „pokora celnika” („mytarewo smirenije”) w krótki, ale jakże dokładny sposób definiuje postawę człowieka diametralnie odmienną od zachowania faryzeuszowskiego. Słowa celnika z przypowieści Chrystusa stały się też krótką, znaną nam wszystkim modlitwą: Boże! Bądź miłościw mnie, grzesznemu (Łk 18,13) („Boże, miłostiw budi mnie gresznomu”), nazywaną zresztą modlitwą celnika.
Jaka więc lekcja płynie z dzisiejszego fragmentu Pisma Świętego?
Jezus Chrystus, przedstawiając przykład dwóch osób, których zawód i światopogląd sam określa, pokazuje, że Bóg ocenia postawę każdego bez względu na osobę, a przez pryzmat jego pokory i skruchy. Zbawiciel jeszcze raz powtarza to, co kiedyś zostało powiedziane ustami proroka Dawida, że miłą Bogu ofiarą jest duch bolejący i serce skruszone. Miarą bliskości do Boga i czystego serca jest nie świadomość swojej doskonałości, lecz to, że człowiek zaczyna widzieć mnóstwo swoich grzechów i niedociągnięć, przyjmując przez to postawę celnika.
Jezus Chrystus słowami przypowieści uczy nas pokory i ostrzega przed osądzaniem innych. Poucza, iż nie należy oceniać człowieka według jego zewnętrznego zachowania czy jego zawodu. Przypomina, jak ważne jest uświadomienie sobie swojej grzeszności i nicości przed Bogiem.
Słuchając dzisiejszej ewangelicznej przypowieści, niezbędne jest też zwrócenie uwagi na czyny faryzeusza – a nie zawsze koncentrujemy się na tym.
Czy post i pozostałe uczynki, które wymienia faryzeusz, są nic niewarte i zbędne? Nie mamy podstaw, by uważać, że Chrystus w swej przypowieści dezawuuje ich wartość. Piętnowana jest tu jedynie postawa faryzeusza, lecz nie sam post czy dziesięcina.
Z ust Zbawiciela nie padają też słowa całkowitego potępienia faryzeusza, lecz stwierdzenie: ten (chodzi o celnika) poszedł do domu swego usprawiedliwiony bardziej niż tamten (chodzi o faryzeusza), albowiem każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 18, 14).
Błąd faryzeusza tkwi nie w tym, że pości, daje jałmużnę, nie kradnie, nie oszukuje, nie cudzołoży i dziękuje Bogu, lecz w tym, że wywyższa się ponad innych, nie znając ich serc. Chrystus piętnuje raczej formalizm faryzeusza, przestrzegając przed nim każdego z nas. Formalizm zazwyczaj prowadzi bowiem do pychy i stricte prawniczych relacji z Bogiem. Polegają one na tym, że człowiek uważa, iż wypełnienie podstawowych przykazań oraz zaleceń odnośnie do postu, a także określonej reguły modlitewnej są wystarczające, by otrzymać zbawienie, a nawet - że mu się ono należy. Człowiek zazwyczaj traci wówczas pokorę i świadomość swojej grzeszności i nicości przed Bogiem. Post przy tym traktowany jest tu jako dobry uczynek, który ma wartość sam w sobie, a nie jako narzędzie walki z naszymi słabościami i namiętnościami. Podobnie też modlitwa jest traktowana nie jako rozmowa z Bogiem, lecz jako należna danina oddana Bogu. Te dwa komponenty, post i modlitwa, tak ważne dla naszego życia w wierze, stają się wówczas zwykłą dietą i wyrecytowanym gotowym tekstem, bez włączania w niego naszych myśli i serc.
Bracia i Siostry,
przykład faryzeusza i celnika pokazuje dwa skrajne przypadki zachowań i postaw. Nie oznacza to jednak, że każdy człowiek przyjmuje tylko jedną z nich. Nasza postawa może oscylować między tymi dwoma skrajnymi ilustracjami, ciągle zbliżając nas bądź do jednej, bądź do drugiej. Całe nasze życie jest ciągłym ścieraniem się czy wręcz wewnętrzną walką tych dwóch postaw. Dzisiejsza przypowieść jest swojego rodzaju latarnią, która ma ukazywać właściwy kierunek naszych wysiłków i zmagań. Jest to niezwykle ważne szczególnie wtedy, gdy mamy rozpocząć post – po to, by nasze wysiłki nie poszły na marne, lecz przyniosły właściwy owoc w postaci przemiany, duchowego wzrostu i zbliżenia do Boga.
abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański
fotografia: cyrylo79 /orthphoto.net/
w jednym ze swoich dzieł, w rozdziale o modlitwie, św. Ignacy Branczaninow, bazując na wypowiedziach Ojców Kościoła, stwierdza: „Jeśli by ktoś przebywał nawet na najwyższym stopniu cnót, lecz nie modlił się jak grzesznik, to jego modlitwa zostaje odrzucona przez Boga”. Powyższa wypowiedź jest właściwie krótką parafrazą proponowanego dziś naszej uwadze fragmentu Ewangelii. Przekonawszy nas, że wszystko musi być poprzedzone wolą i pragnieniem, o czym dowiedzieliśmy się w ubiegłym tygodniu z przykładu celnika Zacheusza, dziś Cerkiew uczy nas właściwej postawy duchowej za pomocą innej opowieści Chrystusowej, tym razem o celniku i faryzeuszu. Przygotowując się do owocnego spędzenia okresu Wielkiego Postu, uczymy się prawdziwej postawy modlitewnej i właściwej relacji z Bogiem i naszymi bliźnimi.
Trudno jest stwierdzić, czy ewangeliczna opowieść jest zwykłą przypowieścią, czy też słowa Chrystusa były oparte na realnym przykładzie wziętym z codzienności. Są one jednak tak ważne i istotne, że wywarły ogromny wpływ na życie chrześcijańskie i stanowią bazę dla wszelkich naszych duchowych dążeń. W prosty sposób określają właściwy kierunek i istotę życia człowieka autentycznie dążącego do jedności z Bogiem.
Słowa przypowieści są również tak mocne i obrazowe, że stały się podstawą do wprowadzenia używanych do dziś terminów określających konkretne zachowania ludzkie. Słowo „faryzeusz” nie wymaga przecież zbędnych tłumaczeń, gdyż precyzyjnie opisuje pewne ludzkie nastawienie. Podobnie też określenie „pokora celnika” („mytarewo smirenije”) w krótki, ale jakże dokładny sposób definiuje postawę człowieka diametralnie odmienną od zachowania faryzeuszowskiego. Słowa celnika z przypowieści Chrystusa stały się też krótką, znaną nam wszystkim modlitwą: Boże! Bądź miłościw mnie, grzesznemu (Łk 18,13) („Boże, miłostiw budi mnie gresznomu”), nazywaną zresztą modlitwą celnika.
Jaka więc lekcja płynie z dzisiejszego fragmentu Pisma Świętego?
Jezus Chrystus, przedstawiając przykład dwóch osób, których zawód i światopogląd sam określa, pokazuje, że Bóg ocenia postawę każdego bez względu na osobę, a przez pryzmat jego pokory i skruchy. Zbawiciel jeszcze raz powtarza to, co kiedyś zostało powiedziane ustami proroka Dawida, że miłą Bogu ofiarą jest duch bolejący i serce skruszone. Miarą bliskości do Boga i czystego serca jest nie świadomość swojej doskonałości, lecz to, że człowiek zaczyna widzieć mnóstwo swoich grzechów i niedociągnięć, przyjmując przez to postawę celnika.
Jezus Chrystus słowami przypowieści uczy nas pokory i ostrzega przed osądzaniem innych. Poucza, iż nie należy oceniać człowieka według jego zewnętrznego zachowania czy jego zawodu. Przypomina, jak ważne jest uświadomienie sobie swojej grzeszności i nicości przed Bogiem.
Słuchając dzisiejszej ewangelicznej przypowieści, niezbędne jest też zwrócenie uwagi na czyny faryzeusza – a nie zawsze koncentrujemy się na tym.
Czy post i pozostałe uczynki, które wymienia faryzeusz, są nic niewarte i zbędne? Nie mamy podstaw, by uważać, że Chrystus w swej przypowieści dezawuuje ich wartość. Piętnowana jest tu jedynie postawa faryzeusza, lecz nie sam post czy dziesięcina.
Z ust Zbawiciela nie padają też słowa całkowitego potępienia faryzeusza, lecz stwierdzenie: ten (chodzi o celnika) poszedł do domu swego usprawiedliwiony bardziej niż tamten (chodzi o faryzeusza), albowiem każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 18, 14).
Błąd faryzeusza tkwi nie w tym, że pości, daje jałmużnę, nie kradnie, nie oszukuje, nie cudzołoży i dziękuje Bogu, lecz w tym, że wywyższa się ponad innych, nie znając ich serc. Chrystus piętnuje raczej formalizm faryzeusza, przestrzegając przed nim każdego z nas. Formalizm zazwyczaj prowadzi bowiem do pychy i stricte prawniczych relacji z Bogiem. Polegają one na tym, że człowiek uważa, iż wypełnienie podstawowych przykazań oraz zaleceń odnośnie do postu, a także określonej reguły modlitewnej są wystarczające, by otrzymać zbawienie, a nawet - że mu się ono należy. Człowiek zazwyczaj traci wówczas pokorę i świadomość swojej grzeszności i nicości przed Bogiem. Post przy tym traktowany jest tu jako dobry uczynek, który ma wartość sam w sobie, a nie jako narzędzie walki z naszymi słabościami i namiętnościami. Podobnie też modlitwa jest traktowana nie jako rozmowa z Bogiem, lecz jako należna danina oddana Bogu. Te dwa komponenty, post i modlitwa, tak ważne dla naszego życia w wierze, stają się wówczas zwykłą dietą i wyrecytowanym gotowym tekstem, bez włączania w niego naszych myśli i serc.
Bracia i Siostry,
przykład faryzeusza i celnika pokazuje dwa skrajne przypadki zachowań i postaw. Nie oznacza to jednak, że każdy człowiek przyjmuje tylko jedną z nich. Nasza postawa może oscylować między tymi dwoma skrajnymi ilustracjami, ciągle zbliżając nas bądź do jednej, bądź do drugiej. Całe nasze życie jest ciągłym ścieraniem się czy wręcz wewnętrzną walką tych dwóch postaw. Dzisiejsza przypowieść jest swojego rodzaju latarnią, która ma ukazywać właściwy kierunek naszych wysiłków i zmagań. Jest to niezwykle ważne szczególnie wtedy, gdy mamy rozpocząć post – po to, by nasze wysiłki nie poszły na marne, lecz przyniosły właściwy owoc w postaci przemiany, duchowego wzrostu i zbliżenia do Boga.
abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański
fotografia: cyrylo79 /orthphoto.net/