Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Gdzie jest nasz skarb?
26 stycznia 2026
W Ewangelii powiedziano: „Albowiem, gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze” [Mt 6,21]. W tych słowach dane jest nadzwyczaj proste, a zarazem najgłębsze określenie człowieka, ponieważ nie ma człowieka bez skarbu. To znaczy – bez tej wartości albo bez tego dążenia, ideału, celu, które uważa on dla siebie za najważniejsze. Takim skarbem może być coś bardzo wzniosłego – na przykład pokój całego świata, braterstwo wszystkich ludzi, osobiste doskonalenie się – a może być też coś egoistycznego – osobisty sukces, bogactwo i władza. Ale, powtarzamy, nie ma człowieka bez takiego skrytego i niemal podświadomego dążenia, albo – innymi słowy – bez życiowego ideału. Ostatecznie zarówno każdy pojedynczy człowiek, jak i każde społeczeństwo, i cała epoka są oceniane nie tylko według tego, co udaje im się lub nie udaje się uczynić i spełnić, lecz także według ich stosunku do tego idealnego widzenia, do tego skarbu: „Powiedz mi, w czym jest twój skarb, a powiem ci, kim jesteś”.
A oto nieustannie nam powtarzają: „Budujemy szczęśliwe życie!”. Co więcej, budowanie „szczęśliwego życia” używane jest jako główny argument w walce przeciw religii, ogłaszając to życie tym ostatecznym skarbem, dla którego można i trzeba wyrzec się religii. Ale chce się zapytać: a czym jest to „szczęśliwe życie”? Na czym polega jego szczęście?
„Szczęście” – to zdumiewające, tajemnicze słowo. Religia zna je od dawna i od dawna głosi, że właśnie szczęście jest miarą i treścią pełni człowieczeństwa, że to ono jest siłą napędową ludzkiego życia. Człowiek pragnie szczęścia jak powietrza.
Ale na czym polega to szczęście? I tutaj, w odpowiedzi na to pytanie, ujawnia się cała różnica między religijnym a niereligijnym podejściem do człowieka. I jak ważne jest, aby ci, których bezustannie ogłuszają uproszczonymi i fałszywymi wyobrażeniami o religii, wreszcie zrozumieli tę różnicę! Religia twierdzi, że prawdziwe szczęście człowieka jest duchowe, że jest ono w nim samym – jako poznanie pewnego pięknego, nieskończenie jasnego i pełnego miłości zamysłu dotyczącego ludzkiego życia oraz jako jego własna miłość do tego zamysłu. „Co za pożytek miałby człowiek, gdyby cały świat zdobył, lecz duszę swoją stracił?” [Mt 16,26] – mówi Chrystus. Nie szkodzić duszy, to znaczy tej prawdzie i miłości, temu poczuciu wartości i wysokiego przeznaczenia życia, które odnajdujemy w sobie, lecz przeciwnie – oddać siebie dążeniu do tej prawdy i służeniu jej – oto szczęście, oto radość, o której Chrystus mówi, że „nikt jej nam nie odbierze” [por. J 16,22]. Jakże błędne jest myślenie, że szczęście i cel życia religia przenosi poza granice ziemskiego istnienia – do świata pozagrobowego! Kto, jeśli nie pierwsi głosiciele chrześcijaństwa, powtarzał zawsze jak przykazanie i niemal jak rozkaz to wezwanie do szczęścia: „Radujcie się! I znowu powiem: radujcie się! Zawsze się radujcie! Za wszystko dziękujcie!” [por. Flp 4,4; 1 Tes 5,18].
Dziękczynienie, radość – oto co chrześcijaństwo postawiło w samym centrum, wyniosło ponad świat jako prawdziwe przeznaczenie człowieka. Ale jest to radość z czystości, prawdy i wolności, z możliwości odnowionego życia. Ta radość wzywa do pracy i wysiłku, do nieustannej samokontroli i pogłębiania siebie, do życia według sumienia. Innej drogi do szczęśliwego życia nie ma i nie może być, dopóki człowiek jest człowiekiem, a nie robotem czy zwierzęciem. Z natury swojej wybiera on drogę wąską i wysoką. Lecz nawet samo podążanie tą drogą niesie w sobie szczęście, ponieważ człowiek na niej pracuje nad sobą, czyni siebie tym, czym powinien się stać – wolnym, duchowym nosicielem człowieczeństwa w całej jego pełni.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/
A oto nieustannie nam powtarzają: „Budujemy szczęśliwe życie!”. Co więcej, budowanie „szczęśliwego życia” używane jest jako główny argument w walce przeciw religii, ogłaszając to życie tym ostatecznym skarbem, dla którego można i trzeba wyrzec się religii. Ale chce się zapytać: a czym jest to „szczęśliwe życie”? Na czym polega jego szczęście?
„Szczęście” – to zdumiewające, tajemnicze słowo. Religia zna je od dawna i od dawna głosi, że właśnie szczęście jest miarą i treścią pełni człowieczeństwa, że to ono jest siłą napędową ludzkiego życia. Człowiek pragnie szczęścia jak powietrza.
Ale na czym polega to szczęście? I tutaj, w odpowiedzi na to pytanie, ujawnia się cała różnica między religijnym a niereligijnym podejściem do człowieka. I jak ważne jest, aby ci, których bezustannie ogłuszają uproszczonymi i fałszywymi wyobrażeniami o religii, wreszcie zrozumieli tę różnicę! Religia twierdzi, że prawdziwe szczęście człowieka jest duchowe, że jest ono w nim samym – jako poznanie pewnego pięknego, nieskończenie jasnego i pełnego miłości zamysłu dotyczącego ludzkiego życia oraz jako jego własna miłość do tego zamysłu. „Co za pożytek miałby człowiek, gdyby cały świat zdobył, lecz duszę swoją stracił?” [Mt 16,26] – mówi Chrystus. Nie szkodzić duszy, to znaczy tej prawdzie i miłości, temu poczuciu wartości i wysokiego przeznaczenia życia, które odnajdujemy w sobie, lecz przeciwnie – oddać siebie dążeniu do tej prawdy i służeniu jej – oto szczęście, oto radość, o której Chrystus mówi, że „nikt jej nam nie odbierze” [por. J 16,22]. Jakże błędne jest myślenie, że szczęście i cel życia religia przenosi poza granice ziemskiego istnienia – do świata pozagrobowego! Kto, jeśli nie pierwsi głosiciele chrześcijaństwa, powtarzał zawsze jak przykazanie i niemal jak rozkaz to wezwanie do szczęścia: „Radujcie się! I znowu powiem: radujcie się! Zawsze się radujcie! Za wszystko dziękujcie!” [por. Flp 4,4; 1 Tes 5,18].
Dziękczynienie, radość – oto co chrześcijaństwo postawiło w samym centrum, wyniosło ponad świat jako prawdziwe przeznaczenie człowieka. Ale jest to radość z czystości, prawdy i wolności, z możliwości odnowionego życia. Ta radość wzywa do pracy i wysiłku, do nieustannej samokontroli i pogłębiania siebie, do życia według sumienia. Innej drogi do szczęśliwego życia nie ma i nie może być, dopóki człowiek jest człowiekiem, a nie robotem czy zwierzęciem. Z natury swojej wybiera on drogę wąską i wysoką. Lecz nawet samo podążanie tą drogą niesie w sobie szczęście, ponieważ człowiek na niej pracuje nad sobą, czyni siebie tym, czym powinien się stać – wolnym, duchowym nosicielem człowieczeństwa w całej jego pełni.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Беседы на Радио "Свобода" : [в 2 т.] / протопресвитер Александр Шмеман ; [сост.: Юрий Терентьев]. - Москва : Православный Свято-Тихоновский гуманитарный ун-т, 2009-. / Т. 2. - 2009. - 541 с.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/