Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stary diabeł i czteroletni chłopiec
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 14 stycznia 2026
Kiedy mój syn miał cztery lata, napisał modlitwę do św. Michała Archanioła. Umieściliśmy na jego komodzie małą figurkę św. Michała Archanioła. Była klasyczna: św. Michał w stroju rzymskiego żołnierza z obnażonym mieczem i diabłem pod stopą. Wyglądało na to, że zrobiła na moim synu duże wrażenie. Jego modlitwa brzmiała następująco:
Drogi św. Michale,
Strzeż mojego pokoju.
Nie pozwól, żeby cokolwiek mnie zjadło lub zabiło.
Zabij to swoim mieczem!
Zabij to swoim mieczem!
Amen.
Napisałem o tym kiedyś na blogu, a lata później stało się to inspiracją do książki dla dzieci, którą wydało wydawnictwo Ancient Faith. Byliśmy zaszczyceni.
W swojej prostocie modlitwa jest urocza. Jej urok może jednak uniemożliwić czytelnikowi dostrzeżenie znacznie głębszego instynktu. To instynkt, który C.S. Lewis uzewnętrznił w przerażającej postaci Screwtape'a, starego diabła.
„Listy starego diabła do młodego”, opisanego jako jego „bratanek”, to książka, której geniusz tkwi w jej przewrotności – w tym, że wymaga od nas myślenia „wstecz”, aby dostrzec prawdę. To, czego chce od nas wróg, jest zupełnym przeciwieństwem tego, czego chce od nas Niebo. Jednakże w listach z poradami pojawia się ukryty motyw, który ujawnia prawdziwą naturę zła. Wśród demonów nie ma prawdziwej lojalności. „Wujek” Screwtape wielokrotnie ujawnia, że cokolwiek stanie się z ich „pacjentami” (ludźmi, których kuszą), chciałby pożreć również swojego siostrzeńca. Jego ostatni list jest podpisany: „Twój coraz bardziej żarłoczny i czuły wujek Screwtape”.
Demony są ostatecznymi konsumentami. W pismach wielu Ojców Kościoła zło jest określane jako „pasożyt”. Nie posiada własnej substancji i dlatego dąży do wykorzystania substancji innych. My sami nie jesteśmy źli, ale zło znajduje w nas miejsce i stara się uczynić z nas swoje pionki.
W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu Cerkiew modli się Wielkim Kanonem św. Andrzeja. W pewnym miejscu czytamy:
Czas mego życia jest krótki, pełen goryczy i zła, lecz przyjmij mnie w pokucie i wezwij do poznania prawdy, abym nie stał się zdobyczą i pokarmem wroga, Ty sam, Zbawco, ulituj się nade mną.
Tak właśnie postrzega nas zło: jako pokarm. Nic więcej.
To najciemniejsza strona naszego współczesnego życia, że świat tak łatwo sprowadza się do towaru. W horrorach XX wieku (wciąż nam towarzyszących w różnych formach) ludzie byli skazywani na różne formy eksterminacji, ale w każdym przypadku towarzyszyła temu próba ich dehumanizacji.
Wśród historii, które znamy z tamtych czasów, są takie, które ujawniają pewien stopień człowieczeństwa, który określamy mianem świętości. Niektórzy spokojnie zajęli miejsce innych, prowadzonych do cel śmierci. Ich dobrowolne i niewinne poświęcenie zmiażdżyło kłamstwa tych, którzy usiłowali zamienić istoty ludzkie w towar.
„Niech mnie nic nie zje i nie zabije”.
Kiedy sprowadzamy świat do poziomu towaru, czegoś, co można skonsumować, odkrywamy, że nie możemy jednocześnie uchronić się przed tym straszliwym rozliczeniem. Sami stajemy się przedmiotem konsumpcji.
„I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” (Ap 12, 4).
Wydaje się oczywiste, że wszystko, co nie jest miłością, prowadzi do komercjalizacji innych ludzi. Nasze umiłowanie statystyk, w których nieskończona wartość każdego człowieka pochłaniana jest przez sumę procentów, sprawia, że nie dostrzegamy konsekwencji takiego myślenia. Trudno kochać 23,2% populacji (czy jakąkolwiek inną podobną miarę). Nasz pośpiech w dążeniu do zysków pozwala nam usprawiedliwiać i ignorować rzeczywistość naszych czynów.
„Albowiem całe Prawo wypełnia się w tym jednym zdaniu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Bo jeśli się wzajemnie gryziecie i pożeracie, to baczcie, abyście jedni przez drugich nie zostali zabici” (Gal 5, 14–15).
Oczywiste jest, że musimy jeść.
„I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (Rdz 1, 29).
Istnieje stworzenie dane nam jako pożywienie – ale nie jako towar. To współczesna herezja zsekularyzowanego, zmonetyzowanego świata, który sprowadza żywność do roli towaru. Nic dziwnego, że w naszej epoce pojawiły się produkty spożywcze, które są niebezpieczne i niezdrowe. Są tanie (słowo, które ujawnia ich komercjalizację) i słodkie (służące naszej przyjemności, a nie zdrowiu).
„Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw” (Iz 55, 2).
„Jedzcie przysmaki”. Jak to robimy? Nie bez powodu najważniejszy, powtarzany sakrament Cerkwi jest udzielany w akcie jedzenia i picia. Spożywanie Ciała Chrystusa i picie Jego Krwi jest również lekcją spożywania tego, co dobre, prawdziwie Dobre. To lekcja, która wskazuje nam właściwą relację ze wszystkim, co spożywamy. Kapłan łamie Chleb Eucharystyczny i mówi cicho:
Dzielony jest i rozdzielany Baranek Boży, dzielony a niepodzielny, zawsze spożywany a nigdy nie spożyty, i uczestniczących uświęcający.
Jemy, nie „spożywając”. Ciało Chrystusa nie jest utowarowione. Nie jest zredukowane do przedmiotu, który należy rozdzielić i spożyć. Części stworzenia są nam dane jako „pokarm”, ale nie do spożycia. Samo stworzenie jest nam dane jako dar eucharystyczny. Ma być spożywane w sposób, którego uczy nas sama Eucharystia.
Celem spożywania i picia w Eucharystii jest komunia z Bogiem. To samo dotyczy całego naszego życia. Uczyć się spożywania w komunii z Bogiem, a wręcz uczyć się życia w komunii z Bogiem, to żyć jako wolni od komercjalizacji otaczającego nas świata.
W VIII wieku p.n.e. Bóg przemówił do Izraela za pośrednictwem proroka Amosa. To słowo wciąż rozbrzmiewa:
„Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego
i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: «Kiedyż minie nów księżyca,
byśmy mogli sprzedawać zboże?
Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?
A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl
i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro,
a ubogiego za parę sandałów
i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać».
Przysiągł Pan na dumę Jakuba:
«Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków».
Czyż z tego powodu ziemia nie zadrży
i czyż nie będą lamentować wszyscy jej mieszkańcy,
i nie wzbierze wszystko jak Nil,
wzburzy się i opadnie jak Nil w Egipcie?
Zapowiedź nadzwyczajnych kar
Owego dnia -wyrocznia Pana Boga -
zajdzie słońce w południe
i w dzień świetlany zaciemnię ziemię. Zamienię święta wasze w żałobę,
a wszystkie wasze pieśni w lamentacje;
nałożę na wszystkie biodra wory,
a na wszystkie głowy [sprowadzę] łysinę
i uczynię żałobę jak po jedynaku,
a dni ostatnie jakby dniem goryczy.
Oto nadejdą dni -
wyrocznia Pana Boga -
gdy ześlę głód na ziemię,
nie głód chleba ani pragnienie wody,
lecz głód słuchania słów Pańskich” (Am 8, 4–11).
Nawet małe dziecko rozumie, że jedzenie siebie nawzajem jest złe. W mądrości możemy zacząć uczyć się, jak jeść we właściwy sposób – jeść to, co dobre – w dobry sposób.
O, jak liczne są Twoje dzieła, PANIE! Wszystkie je uczyniłeś mądrze.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Glory to God for All Things
fotografia: alik /orthphoto.net/
fragment Kanonu św. Andrzeja z Krety w tłumaczeniu ks. H. Paprockiego
Drogi św. Michale,
Strzeż mojego pokoju.
Nie pozwól, żeby cokolwiek mnie zjadło lub zabiło.
Zabij to swoim mieczem!
Zabij to swoim mieczem!
Amen.
Napisałem o tym kiedyś na blogu, a lata później stało się to inspiracją do książki dla dzieci, którą wydało wydawnictwo Ancient Faith. Byliśmy zaszczyceni.
W swojej prostocie modlitwa jest urocza. Jej urok może jednak uniemożliwić czytelnikowi dostrzeżenie znacznie głębszego instynktu. To instynkt, który C.S. Lewis uzewnętrznił w przerażającej postaci Screwtape'a, starego diabła.
„Listy starego diabła do młodego”, opisanego jako jego „bratanek”, to książka, której geniusz tkwi w jej przewrotności – w tym, że wymaga od nas myślenia „wstecz”, aby dostrzec prawdę. To, czego chce od nas wróg, jest zupełnym przeciwieństwem tego, czego chce od nas Niebo. Jednakże w listach z poradami pojawia się ukryty motyw, który ujawnia prawdziwą naturę zła. Wśród demonów nie ma prawdziwej lojalności. „Wujek” Screwtape wielokrotnie ujawnia, że cokolwiek stanie się z ich „pacjentami” (ludźmi, których kuszą), chciałby pożreć również swojego siostrzeńca. Jego ostatni list jest podpisany: „Twój coraz bardziej żarłoczny i czuły wujek Screwtape”.
Demony są ostatecznymi konsumentami. W pismach wielu Ojców Kościoła zło jest określane jako „pasożyt”. Nie posiada własnej substancji i dlatego dąży do wykorzystania substancji innych. My sami nie jesteśmy źli, ale zło znajduje w nas miejsce i stara się uczynić z nas swoje pionki.
W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu Cerkiew modli się Wielkim Kanonem św. Andrzeja. W pewnym miejscu czytamy:
Czas mego życia jest krótki, pełen goryczy i zła, lecz przyjmij mnie w pokucie i wezwij do poznania prawdy, abym nie stał się zdobyczą i pokarmem wroga, Ty sam, Zbawco, ulituj się nade mną.
Tak właśnie postrzega nas zło: jako pokarm. Nic więcej.
To najciemniejsza strona naszego współczesnego życia, że świat tak łatwo sprowadza się do towaru. W horrorach XX wieku (wciąż nam towarzyszących w różnych formach) ludzie byli skazywani na różne formy eksterminacji, ale w każdym przypadku towarzyszyła temu próba ich dehumanizacji.
Wśród historii, które znamy z tamtych czasów, są takie, które ujawniają pewien stopień człowieczeństwa, który określamy mianem świętości. Niektórzy spokojnie zajęli miejsce innych, prowadzonych do cel śmierci. Ich dobrowolne i niewinne poświęcenie zmiażdżyło kłamstwa tych, którzy usiłowali zamienić istoty ludzkie w towar.
„Niech mnie nic nie zje i nie zabije”.
Kiedy sprowadzamy świat do poziomu towaru, czegoś, co można skonsumować, odkrywamy, że nie możemy jednocześnie uchronić się przed tym straszliwym rozliczeniem. Sami stajemy się przedmiotem konsumpcji.
„I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” (Ap 12, 4).
Wydaje się oczywiste, że wszystko, co nie jest miłością, prowadzi do komercjalizacji innych ludzi. Nasze umiłowanie statystyk, w których nieskończona wartość każdego człowieka pochłaniana jest przez sumę procentów, sprawia, że nie dostrzegamy konsekwencji takiego myślenia. Trudno kochać 23,2% populacji (czy jakąkolwiek inną podobną miarę). Nasz pośpiech w dążeniu do zysków pozwala nam usprawiedliwiać i ignorować rzeczywistość naszych czynów.
„Albowiem całe Prawo wypełnia się w tym jednym zdaniu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Bo jeśli się wzajemnie gryziecie i pożeracie, to baczcie, abyście jedni przez drugich nie zostali zabici” (Gal 5, 14–15).
Oczywiste jest, że musimy jeść.
„I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (Rdz 1, 29).
Istnieje stworzenie dane nam jako pożywienie – ale nie jako towar. To współczesna herezja zsekularyzowanego, zmonetyzowanego świata, który sprowadza żywność do roli towaru. Nic dziwnego, że w naszej epoce pojawiły się produkty spożywcze, które są niebezpieczne i niezdrowe. Są tanie (słowo, które ujawnia ich komercjalizację) i słodkie (służące naszej przyjemności, a nie zdrowiu).
„Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw” (Iz 55, 2).
„Jedzcie przysmaki”. Jak to robimy? Nie bez powodu najważniejszy, powtarzany sakrament Cerkwi jest udzielany w akcie jedzenia i picia. Spożywanie Ciała Chrystusa i picie Jego Krwi jest również lekcją spożywania tego, co dobre, prawdziwie Dobre. To lekcja, która wskazuje nam właściwą relację ze wszystkim, co spożywamy. Kapłan łamie Chleb Eucharystyczny i mówi cicho:
Dzielony jest i rozdzielany Baranek Boży, dzielony a niepodzielny, zawsze spożywany a nigdy nie spożyty, i uczestniczących uświęcający.
Jemy, nie „spożywając”. Ciało Chrystusa nie jest utowarowione. Nie jest zredukowane do przedmiotu, który należy rozdzielić i spożyć. Części stworzenia są nam dane jako „pokarm”, ale nie do spożycia. Samo stworzenie jest nam dane jako dar eucharystyczny. Ma być spożywane w sposób, którego uczy nas sama Eucharystia.
Celem spożywania i picia w Eucharystii jest komunia z Bogiem. To samo dotyczy całego naszego życia. Uczyć się spożywania w komunii z Bogiem, a wręcz uczyć się życia w komunii z Bogiem, to żyć jako wolni od komercjalizacji otaczającego nas świata.
W VIII wieku p.n.e. Bóg przemówił do Izraela za pośrednictwem proroka Amosa. To słowo wciąż rozbrzmiewa:
„Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego
i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: «Kiedyż minie nów księżyca,
byśmy mogli sprzedawać zboże?
Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?
A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl
i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro,
a ubogiego za parę sandałów
i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać».
Przysiągł Pan na dumę Jakuba:
«Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków».
Czyż z tego powodu ziemia nie zadrży
i czyż nie będą lamentować wszyscy jej mieszkańcy,
i nie wzbierze wszystko jak Nil,
wzburzy się i opadnie jak Nil w Egipcie?
Zapowiedź nadzwyczajnych kar
Owego dnia -wyrocznia Pana Boga -
zajdzie słońce w południe
i w dzień świetlany zaciemnię ziemię. Zamienię święta wasze w żałobę,
a wszystkie wasze pieśni w lamentacje;
nałożę na wszystkie biodra wory,
a na wszystkie głowy [sprowadzę] łysinę
i uczynię żałobę jak po jedynaku,
a dni ostatnie jakby dniem goryczy.
Oto nadejdą dni -
wyrocznia Pana Boga -
gdy ześlę głód na ziemię,
nie głód chleba ani pragnienie wody,
lecz głód słuchania słów Pańskich” (Am 8, 4–11).
Nawet małe dziecko rozumie, że jedzenie siebie nawzajem jest złe. W mądrości możemy zacząć uczyć się, jak jeść we właściwy sposób – jeść to, co dobre – w dobry sposób.
O, jak liczne są Twoje dzieła, PANIE! Wszystkie je uczyniłeś mądrze.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Glory to God for All Things
fotografia: alik /orthphoto.net/
fragment Kanonu św. Andrzeja z Krety w tłumaczeniu ks. H. Paprockiego