Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Światłość poznania
Sergiej Chudijev (tłum. Justyna Pikutin), 10 stycznia 2026
„Narodzenie Twoje, Chryste Boże nasz, zajaśniało światu światłością poznania..” (cs. Rożdiestwo twoje Chrystie Boże nasz, wozsija mirowi swiet razuma…) – śpiewa w te świąteczne dni święta Cerkiew. O jakim poznaniu (czy też rozumie, cs. razumie - przyp. tłum.) tu mowa? Przyzwyczailiśmy się postrzegać wiarę i rozum jako odrębne, a czasem nawet przeciwstawne sobie pojęcia. Byłoby zrozumiałe, gdyby cerkiew śpiewała o tym, że świat rozjaśniło światło wiary. Ale rozumu?
Rzecz w tym, że w naszych czasach pojęcie „rozum” nie jest rozumiane tak samo jak w czasach biblijnych i nie tak samo jak we wszystkich tradycyjnych kulturach.
Dla absolutnej większości cywilizacji ludzkich – dla starożytnych Hindusów, Chińczyków, Rzymian, Greków i wszystkich innych – świat miał sens, miał przeznaczenie i cel, prawo i porządek, harmonię i hierarchię. Człowiek był powołany, aby dostrzec ten porządek, odczytać w nim swoje przeznaczenie i żyć zgodnie z nim. Właśnie na tym polegało poznanie – na uświadomieniu sobie rzeczywistości i zdolności do znalezienia w niej swojego miejsca, do wypełnienia swojej roli w wielkiej symfonii istnienia. Rozum pozwalał znaleźć właściwą drogę, odróżnić dobro od zła, być tym, kogo Konfucjusz nazywał „szlachetnym mężem”, człowiekiem zajmującym swoje miejsce i godnie wypełniającym swoje obowiązki.
Biblijne pojęcie „mądrości” jest zgodne z tą powszechną intuicją, ale podkreśla, że źródłem porządku moralnego we wszechświecie jest Bóg. Dlatego „początkiem mądrości jest bojaźń Pana, a wiedza o tym, co święte, to rozum” (Prz 9, 10). Zamysł, którego realność przewidywały wszystkie narody, ma swego Autora i obejmuje każde ludzkie życie. Jak mówi psalmopiewca: „Żadna moja kość nie była zakryta przed Tobą, gdy zostałem stworzony w skrytości i misternie złożony w głębiach ziemi. Twoje oczy widziały niedoskonały płód mego ciała; w Twojej księdze są zapisane wszystkie moje członki i dni, w które były kształtowane, gdy jeszcze żadnego z nich nie było” (Ps. 139, 15-16).
Dlatego w narodzinach Dzieciątka jaśnieje nam właśnie światło poznania – w nim poznajemy mądrość i widzimy, po co zostaliśmy stworzeni. Dlaczego takie rozumienie poznania wydaje się dziś niezwykłe? Żyjemy w świecie głęboko zatrutym ateizmem; a jest to światopogląd, zgodnie z którym, według słów Richarda Dawkinsa, „we wszechświecie nie ma dobra, nie ma zła, nie ma celu, nie ma zamysłu, nie ma nic poza ślepą i bezlitosną obojętnością”. W ramach tego światopoglądu człowiek po prostu nie może być mądry w tradycyjnym znaczeniu tego słowa – nie może żyć zgodnie z moralnym porządkiem wszechświata, ponieważ taki porządek po prostu nie istnieje. Nie może odpowiadać zamysłowi, który go dotyczy, ponieważ nie ma żadnego zamysłu. Nie może rozróżniać dobra od zła, ponieważ nie ma żadnego obiektywnego dobra i zła. Rozum nie może określić sensu i celu życia — ponieważ nie ma ono żadnego obiektywnego celu i sensu. A sam rozum — to nic więcej niż zbiór procesów elektrochemicznych w korze mózgowej. Obecnie zagorzałych ateistów jest niewielu, a tych, którzy poważnie zastanawiają się nad swoim ateistycznym światopoglądem – jeszcze mniej. Jednak słowo „rozum” jest używane właśnie w oparciu o ateistyczny obraz bezcelowego i bezsensownego świata. Jaka w ogóle może być rola rozumu w takim świecie? David Hume, niewierzący filozof epoki oświecenia, wyraził to dość otwarcie: „Rozum jest i powinien być niewolnikiem namiętności i nigdy nie powinien udawać, że może nie tylko podporządkowywać się, ale i służyć im”. Rozum ma charakter czysto instrumentalny – jego zadaniem jest poszukiwanie sposobów realizacji naszych pragnień. Ale czy same pragnienia są rozsądne? Czy są sprawiedliwe? Czy są dobre? W świecie bez Boga, bez celu, bez zamysłu same te pytania są pozbawione sensu.
Jeśli w tradycyjnym myśleniu (i to nie tylko chrześcijańskim) nasze pragnienia powinny być podporządkowane rozumowi, to we współczesnym postrzeganiu rozum jest sługą pragnień. „Mądrym” nazywa się człowieka zdolnego wykorzystać swoje zdolności do osiągnięcia swoich celów – najczęściej bogactwa i władzy. Jednak czy same te cele są rozsądne? Wielu po prostu nie zrozumie tego pytania.
I oto w Narodzeniu Chrystusa świat – zarówno ówczesny, jak i obecny – rozjaśnia światło poznania. Poznania, które pozwala nam zrozumieć nasz cel, nasze przeznaczenie i nasze prawdziwe szczęście.
Sergiej Chudijev (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Rzecz w tym, że w naszych czasach pojęcie „rozum” nie jest rozumiane tak samo jak w czasach biblijnych i nie tak samo jak we wszystkich tradycyjnych kulturach.
Dla absolutnej większości cywilizacji ludzkich – dla starożytnych Hindusów, Chińczyków, Rzymian, Greków i wszystkich innych – świat miał sens, miał przeznaczenie i cel, prawo i porządek, harmonię i hierarchię. Człowiek był powołany, aby dostrzec ten porządek, odczytać w nim swoje przeznaczenie i żyć zgodnie z nim. Właśnie na tym polegało poznanie – na uświadomieniu sobie rzeczywistości i zdolności do znalezienia w niej swojego miejsca, do wypełnienia swojej roli w wielkiej symfonii istnienia. Rozum pozwalał znaleźć właściwą drogę, odróżnić dobro od zła, być tym, kogo Konfucjusz nazywał „szlachetnym mężem”, człowiekiem zajmującym swoje miejsce i godnie wypełniającym swoje obowiązki.
Biblijne pojęcie „mądrości” jest zgodne z tą powszechną intuicją, ale podkreśla, że źródłem porządku moralnego we wszechświecie jest Bóg. Dlatego „początkiem mądrości jest bojaźń Pana, a wiedza o tym, co święte, to rozum” (Prz 9, 10). Zamysł, którego realność przewidywały wszystkie narody, ma swego Autora i obejmuje każde ludzkie życie. Jak mówi psalmopiewca: „Żadna moja kość nie była zakryta przed Tobą, gdy zostałem stworzony w skrytości i misternie złożony w głębiach ziemi. Twoje oczy widziały niedoskonały płód mego ciała; w Twojej księdze są zapisane wszystkie moje członki i dni, w które były kształtowane, gdy jeszcze żadnego z nich nie było” (Ps. 139, 15-16).
Dlatego w narodzinach Dzieciątka jaśnieje nam właśnie światło poznania – w nim poznajemy mądrość i widzimy, po co zostaliśmy stworzeni. Dlaczego takie rozumienie poznania wydaje się dziś niezwykłe? Żyjemy w świecie głęboko zatrutym ateizmem; a jest to światopogląd, zgodnie z którym, według słów Richarda Dawkinsa, „we wszechświecie nie ma dobra, nie ma zła, nie ma celu, nie ma zamysłu, nie ma nic poza ślepą i bezlitosną obojętnością”. W ramach tego światopoglądu człowiek po prostu nie może być mądry w tradycyjnym znaczeniu tego słowa – nie może żyć zgodnie z moralnym porządkiem wszechświata, ponieważ taki porządek po prostu nie istnieje. Nie może odpowiadać zamysłowi, który go dotyczy, ponieważ nie ma żadnego zamysłu. Nie może rozróżniać dobra od zła, ponieważ nie ma żadnego obiektywnego dobra i zła. Rozum nie może określić sensu i celu życia — ponieważ nie ma ono żadnego obiektywnego celu i sensu. A sam rozum — to nic więcej niż zbiór procesów elektrochemicznych w korze mózgowej. Obecnie zagorzałych ateistów jest niewielu, a tych, którzy poważnie zastanawiają się nad swoim ateistycznym światopoglądem – jeszcze mniej. Jednak słowo „rozum” jest używane właśnie w oparciu o ateistyczny obraz bezcelowego i bezsensownego świata. Jaka w ogóle może być rola rozumu w takim świecie? David Hume, niewierzący filozof epoki oświecenia, wyraził to dość otwarcie: „Rozum jest i powinien być niewolnikiem namiętności i nigdy nie powinien udawać, że może nie tylko podporządkowywać się, ale i służyć im”. Rozum ma charakter czysto instrumentalny – jego zadaniem jest poszukiwanie sposobów realizacji naszych pragnień. Ale czy same pragnienia są rozsądne? Czy są sprawiedliwe? Czy są dobre? W świecie bez Boga, bez celu, bez zamysłu same te pytania są pozbawione sensu.
Jeśli w tradycyjnym myśleniu (i to nie tylko chrześcijańskim) nasze pragnienia powinny być podporządkowane rozumowi, to we współczesnym postrzeganiu rozum jest sługą pragnień. „Mądrym” nazywa się człowieka zdolnego wykorzystać swoje zdolności do osiągnięcia swoich celów – najczęściej bogactwa i władzy. Jednak czy same te cele są rozsądne? Wielu po prostu nie zrozumie tego pytania.
I oto w Narodzeniu Chrystusa świat – zarówno ówczesny, jak i obecny – rozjaśnia światło poznania. Poznania, które pozwala nam zrozumieć nasz cel, nasze przeznaczenie i nasze prawdziwe szczęście.
Sergiej Chudijev (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/