publicystyka: Metafory desperacji
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Metafory desperacji

o. Jan Walenty Istrati (tłum. Justyna Pikutin), 03 stycznia 2026

Każdej zimy pod koniec grudnia świat ogarnia panika, którą trudno sklasyfikować. Ludzie tłoczą się w sklepach, stoją w gigantycznych kolejkach, aby z dzikim szaleństwem wydać ostatni grosz, handlarze wszelkiego rodzaju towarami, a także – powiedziałbym - duszami, stoją na każdym rogu, oferując ci szczęście lub przynajmniej jego odrobinę. Najbardziej złośliwi ludzie uśmiechają się do dzieci, nieszczęsne choinki są brutalnie ścinane, zużycie energii elektrycznej eksploduje na miesiąc – na tak zwany smutny okres prezentów, wszyscy wykupują lampki, sopelki, świecidełka, girlandy, świecących staruszków, którzy wyglądają z okien, podkradają coś z drzew, wspinają się po kominie... Ludzie jedzą więcej, słuchają kolęd na komputerze, gotują wszystko, co im wpadnie w ręce, niektórzy objadają się nadmiernie, a do tego coraz częściej słychać syreny karetek pogotowia. Wszędzie panuje trudny do opisania tłok, szczególnie tam, gdzie coś się sprzedaje, co sprawia wrażenie, jakby ci ludzie mieli umrzeć za kilka dni i dlatego wkładają całą swą energię w przeżycie ostatnich chwil życia z podwyższoną, wręcz gigantyczną intensywnością.

Inni ponurzy moraliści, uśmiechając się z wyrazem twarzy sugerującym, że wiedzą wszystko, surowo twierdzą, że to czysta próżność, ignorancja, obojętność, sztuczność, przekleństwo materii, duma ciała – jednym słowem wygłaszają wszelkiego rodzaju drętwe przemowy. A jednak, co kryje się za tym nienormalnym wrzeniem, jaka tajemnica kryje się za milionami kolorowych światełek, jaki jest sens tego tłumu i niekończących się kolejek w supermarkecie, jaki jest cel okrzyków z aromatem szampana w miejscach publicznych, całego tego drżącego delirium ludzkości w środku zimy?

Odpowiedź jest prosta. Ludzie szukają szczęścia, życia wiecznego, światła wiekuistego, miłości Niebiańskiego Oblubieńca, zjednoczenia z Bogiem, kontemplacji świętych, chórów miriad aniołów, wiecznej Liturgii Baranka Bożego. Szukają tego gorączkowo. Kto szuka? Ludzie wrzeszczący na placu Konstytucji (centralnym placu Bukaresztu), pijacy na klatkach schodowych, niepohamowani miłośnicy petard w dzielnicach mieszkalnych, melomani hałasujący głośnikami przy otwartych oknach, niszczyciele butelek po tanim szampanie, pachnącym zgniłymi brzoskwiniami, istoty ludzkie zamknięte w klubach, gdzie decybele, dym i mrok niosą proroctwo o nadchodzącym wieku, przebrani w maski, wściekle uderzający w bębny pod oknami, doprowadzający do rozpaczy rodziców z małymi dziećmi. Tak, to oni. Tylko nie wiedzą, gdzie szukać. Szukają – jak mówią święci ojcowie – rzeczy skończonych z nieograniczonym pragnieniem, szukają wieczności w ciele, szukają światła w śmieciach.

To trochę tak, jakbyś, będąc głodnym, zamiast do lodówki, kuchenki czy stołu, poszedł do kosza na śmieci. Współczesne Boże Narodzenie to kolejna okazja, aby zobaczyć, jak ludzie desperacko trzymają się materii, aby zaspokoić swoje nieustanne duchowe pragnienie, jak grzebią w śmieciach w nadziei, że natkną się na raj, jak szukają nieba oczami przygwożdżonymi do ziemi. Łakomi – to po prostu biedne ofiary własnego żołądka, ale ich głodu nie może zaspokoić nic poza pokarmem od Boga, otrzymywanym w Świętej Eucharystii. Cudzołożnicy - to ludzie ginący pośród mnóstwa ciał w poszukiwaniu prawdziwej miłości, mieszkającej w małżeńskim pałacu Władcy. Opróżniacze niezliczonych butelek pragną, sami o tym nie wiedząc, prawdziwej wody, która spływa z nieba i czyni człowieka źródłem wody płynącej do życia wiecznego. Słuchacze piosenek pozbawionych treści to tylko spragnieni usłyszeniae muzyki niebiańskich chórów, zapędzeni w ślepy zaułek, w „miejsce bez powrotu”.

Święta to ogłuszający, desperacki krzyk ludzi poszukujących wieczności. To niezmierzony ból ludzi świadomych, że umrą. To drżenie człowieka w obliczu niebytu, gwałtowny opór odchodzących do ziemi. To odpowiedź milionów nieśmiertelnych dusz, wołających do nieba: „NIE, my nie umrzemy, jesteśmy przeznaczeni dla nieba, mamy ideały, pragnienia, przeżycia, plany na całą wieczność”. Niestety, bardzo niewielu wie, gdzie znajduje się prawdziwy pokarm, prawdziwa muzyka, prawdziwe dary, prawdziwe światło, prawdziwe życie. Tam, gdzie rodzi się Chrystus, Chleb Niebios, wieczny Hymn miłości, najwyższy Dar, przyniesiony ludziom przez Boga, Światło świata, Droga, Prawda i Życie.

o. Jan Walenty Istrati (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: alik /orthphoto.net/