Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Radość Bożego Narodzenia
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 25 grudnia 2025
Istnieje cytat ze starca Emilianosa, który moim zdaniem idealnie pasuje do Święta Bożego Narodzenia. Brzmi on następująco:
„Brakuje nam właśnie wiary, nie w istnienie Boga, ale w to, że On może wszystko i rzeczywiście wszystko czyni!”
Ten cytat trafia w samo sedno naszego współczesnego, postchrześcijańskiego społeczeństwa i rodzi mnóstwo pytań: Czy Bóg naprawdę angażuje się w nasze codzienne życie? Czy Bóg naprawdę może uzdrawiać choroby? Czy Bóg przejmuje się moim cierpieniem? Czy Bóg może odwrócić bieg natury? Te pytania zdają się być nieodłączną częścią powietrza, którym oddychamy dzisiaj, a nawet częścią modernistycznej teologii chrześcijańskiej.
W niedawno opublikowanym artykule w Huffington Post, zatytułowanym „Bóg się o ciebie nie troszczy”, jego autor Patrick Stephenson, dawniej autor przemówień Sekretarza Generalnego NATO, pisze:
„Wszechświat jest szalką Petriego. Bóg zakręcił płynem, wlał nas do szalki, umieścił w inkubatorze, a teraz patrzy z zewnątrz, obserwując, co rośnie. Co żyje, a co umiera. Co działa, a co nie. Nie licz więc na Boga, żeby pomógł ci spłacić rachunki za kartę kredytową lub wybrać szczęśliwe numery na loterii. On się tym nie przejmuje. Czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy zdani na siebie”.
I dalej:
„Ale myślę, że Bóg daje nam poczucie tego, co chciałby zobaczyć. Daje nam miłość. Miłość jest smarem życia. Bez miłości życie jest pustynią. Z miłością życie jest ogrodem”.
I podsumowuje…
„Chociaż więc Bóg może nie troszczyć się o jednostki, narody, ludy ani religie, to jednak troszczy się o miłość”.
Dla nas, prawosławnych chrześcijan, ten sposób myślenia i pytania, które on stawia, brzmią nie tylko lekceważąco i nie do pomyślenia, ale wręcz bluźnierczo i dziwacznie. A jednak stają się one coraz bardziej częścią naszej kultury, a nawet niektórych Kościołów.
Narodzenie Chrystusa, czyli Boże Narodzenie, to dla wielu modernistycznych chrześcijan i ateistów jedno z najtrudniejszych świąt chrześcijańskich. Jeśli Bóg rzeczywiście nas stworzył, a potem zostawił w spokoju, to Wcielenie Chrystusa jest najbardziej oburzającym kłamstwem wszech czasów. Dla tych ludzi problem Bożego Narodzenia musi zostać jakoś rozwiązany, musi ono zostać pozbawione swojej mocy wcielenia. Prawdziwe przesłanie Bożego Narodzenia musi zostać usunięte. Musi zostać pozbawione wszelkiego duchowego znaczenia i stać się świętem całkowicie świeckim, skupionym jedynie na czymś znacznie mniej groźnym, takim jak „Pokój i Miłość” – któż mógłby się z tym kłócić i kto mógłby być przez to zagrożony?
W świetle tego wszystkiego, myślę, że jest to z pewnością zrozumiałe, gdy spojrzymy na to, czym stało się Boże Narodzenie dzisiaj. Pozbawione wszelkiej duchowej mocy, Boże Narodzenie stało się szałem materializmu, od którego zależy przetrwanie dużej części naszej współczesnej gospodarki. Niektórzy, starając się zachować pewien wymiar duchowy, przekształcili je w ważne „święto rodzinne”. Jeden z mega-kościołów we wschodnim Kentucky niedawno odwołał wszystkie nabożeństwa w Boże Narodzenie, aby ludzie mogli spędzić czas z rodzinami!
Ale chrześcijaństwo pozbawione transcendencji, pozbawione wcielonego Boga, kochającego i troszczącego się o swoje stworzenie, w rzeczywistości nie jest już chrześcijaństwem. Wszystko w Starym Testamencie, wszystko w Nowym Testamencie, wszystko w życiu świętych i wszystko w codziennym życiu Kościoła mówi nam… że Bóg stworzył wszystko, podtrzymuje wszystko i może wszystko uczynić! Nie ograniczają Go zegary ani kalendarze; to nasze wymysły. Nie ogranicza Go natura, ponieważ On stworzył naturę i może uciszyć burzę. Nie ogranicza Go śmierć, ponieważ pokonał śmierć. Sama tkanka naszego życia jako prawosławnych chrześcijan jest tak spleciona z tymi prawdami, że nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez nich. W rzeczywistości życie bez tych prawd nie byłoby prawdziwym życiem, lecz jedynie fantazją. Autentyczne życie chrześcijańskie opiera się na tym wyznaniu wiary starca Emilianosa, którego znów zacytuję:
„Brakuje nam właśnie wiary, nie w istnienie Boga, lecz w to, że On może wszystko i rzeczywiście wszystko czyni!”.
Gdy żyjemy tą wiarą, Narodzenie Chrystusa staje się przyczyną wielkiej duchowej radości. Bóg wcielił się i chodził pośród nas, ponieważ nas kocha i pragnie zbawienia całej ludzkości. Nie został oddzielony od swojego stworzenia, ale wszedł głęboko w ten świat, przyjmując nasze ciało i doświadczając naszych smutków, prowadząc nas wąską ścieżką zbawienia. Oto wielka radość Bożego Narodzenia: nie jesteś sam, ale żyjesz w rzeczywistości, w której bez pozwolenia Boga ani jeden włos nie spadnie ci z głowy. Nic nie może ci się przydarzyć bez pozwolenia Boga. A Jego oddanie nam jest tak wielkie, że stara się usunąć wszelkie przeszkody dla swojej miłości; nie ma tak wielkiego grzechu, który mógłby odepchnąć Jego miłość. Nasz Zbawiciel jasno to wyraża, mówiąc o sobie jako o Dobrym Pasterzu, który opuszcza dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i szuka tej jednej, która zaginęła.
Święto Narodzenia Pańskiego to święto, podczas którego Bóg troszczy się o swoje stworzenie. Wcielił się, przyjął nasze ciało i chodził pośród nas. Niewidzialny Bóg „chce, aby na Niego patrzeć”. Początek tego wielkiego objawienia widzimy, gdy anioł ukazał się przestraszonym pasterzom w noc narodzenia Chrystusa i powiedział do nich:
„Nie bójcie się, oto bowiem zwiastuję wam radość wielką, która będzie dana całemu ludowi, że oto dzisiaj, w mieście Dawida, narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus, Pan” (Łk 2, 10-11).
Nasza odpowiedź na tę niewiarygodną nowinę, którą anioł ogłosił pasterzom, jest śpiewana w kontakionie: „Raduj się, świecie, usłyszawszy o tym, wysławiaj z aniołami i pasterzami chcące objawić się małe Dzieciątko”. Nasz Bóg, prawdziwy i jedyny Bóg, tak bardzo troszczy się o nas, swoje stworzenie, że stał się jednym z nas. On, Stwórca wszystkiego, stąpał po tej ziemi, rozmawiał z nami i nauczał nas zbawczej prawdy, drogi zbawienia. Okazał nam swoją szczerą miłość, uzdrawiając niewidomych, wskrzeszając umarłych i odpuszczając grzechy. Święto Narodzenia Pańskiego, Boże Narodzenie, jest właśnie tym… i dlatego, moi drodzy Bracia i Siostry, w tym świętym dniu, z mocną wiarą i ogromną radością, witam was wielkim, świątecznym orędziem…
„CHRYSTUS SIĘ NARODZIŁ!”
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: alik /orthphoto.net/
„Brakuje nam właśnie wiary, nie w istnienie Boga, ale w to, że On może wszystko i rzeczywiście wszystko czyni!”
Ten cytat trafia w samo sedno naszego współczesnego, postchrześcijańskiego społeczeństwa i rodzi mnóstwo pytań: Czy Bóg naprawdę angażuje się w nasze codzienne życie? Czy Bóg naprawdę może uzdrawiać choroby? Czy Bóg przejmuje się moim cierpieniem? Czy Bóg może odwrócić bieg natury? Te pytania zdają się być nieodłączną częścią powietrza, którym oddychamy dzisiaj, a nawet częścią modernistycznej teologii chrześcijańskiej.
W niedawno opublikowanym artykule w Huffington Post, zatytułowanym „Bóg się o ciebie nie troszczy”, jego autor Patrick Stephenson, dawniej autor przemówień Sekretarza Generalnego NATO, pisze:
„Wszechświat jest szalką Petriego. Bóg zakręcił płynem, wlał nas do szalki, umieścił w inkubatorze, a teraz patrzy z zewnątrz, obserwując, co rośnie. Co żyje, a co umiera. Co działa, a co nie. Nie licz więc na Boga, żeby pomógł ci spłacić rachunki za kartę kredytową lub wybrać szczęśliwe numery na loterii. On się tym nie przejmuje. Czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy zdani na siebie”.
I dalej:
„Ale myślę, że Bóg daje nam poczucie tego, co chciałby zobaczyć. Daje nam miłość. Miłość jest smarem życia. Bez miłości życie jest pustynią. Z miłością życie jest ogrodem”.
I podsumowuje…
„Chociaż więc Bóg może nie troszczyć się o jednostki, narody, ludy ani religie, to jednak troszczy się o miłość”.
Dla nas, prawosławnych chrześcijan, ten sposób myślenia i pytania, które on stawia, brzmią nie tylko lekceważąco i nie do pomyślenia, ale wręcz bluźnierczo i dziwacznie. A jednak stają się one coraz bardziej częścią naszej kultury, a nawet niektórych Kościołów.
Narodzenie Chrystusa, czyli Boże Narodzenie, to dla wielu modernistycznych chrześcijan i ateistów jedno z najtrudniejszych świąt chrześcijańskich. Jeśli Bóg rzeczywiście nas stworzył, a potem zostawił w spokoju, to Wcielenie Chrystusa jest najbardziej oburzającym kłamstwem wszech czasów. Dla tych ludzi problem Bożego Narodzenia musi zostać jakoś rozwiązany, musi ono zostać pozbawione swojej mocy wcielenia. Prawdziwe przesłanie Bożego Narodzenia musi zostać usunięte. Musi zostać pozbawione wszelkiego duchowego znaczenia i stać się świętem całkowicie świeckim, skupionym jedynie na czymś znacznie mniej groźnym, takim jak „Pokój i Miłość” – któż mógłby się z tym kłócić i kto mógłby być przez to zagrożony?
W świetle tego wszystkiego, myślę, że jest to z pewnością zrozumiałe, gdy spojrzymy na to, czym stało się Boże Narodzenie dzisiaj. Pozbawione wszelkiej duchowej mocy, Boże Narodzenie stało się szałem materializmu, od którego zależy przetrwanie dużej części naszej współczesnej gospodarki. Niektórzy, starając się zachować pewien wymiar duchowy, przekształcili je w ważne „święto rodzinne”. Jeden z mega-kościołów we wschodnim Kentucky niedawno odwołał wszystkie nabożeństwa w Boże Narodzenie, aby ludzie mogli spędzić czas z rodzinami!
Ale chrześcijaństwo pozbawione transcendencji, pozbawione wcielonego Boga, kochającego i troszczącego się o swoje stworzenie, w rzeczywistości nie jest już chrześcijaństwem. Wszystko w Starym Testamencie, wszystko w Nowym Testamencie, wszystko w życiu świętych i wszystko w codziennym życiu Kościoła mówi nam… że Bóg stworzył wszystko, podtrzymuje wszystko i może wszystko uczynić! Nie ograniczają Go zegary ani kalendarze; to nasze wymysły. Nie ogranicza Go natura, ponieważ On stworzył naturę i może uciszyć burzę. Nie ogranicza Go śmierć, ponieważ pokonał śmierć. Sama tkanka naszego życia jako prawosławnych chrześcijan jest tak spleciona z tymi prawdami, że nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez nich. W rzeczywistości życie bez tych prawd nie byłoby prawdziwym życiem, lecz jedynie fantazją. Autentyczne życie chrześcijańskie opiera się na tym wyznaniu wiary starca Emilianosa, którego znów zacytuję:
„Brakuje nam właśnie wiary, nie w istnienie Boga, lecz w to, że On może wszystko i rzeczywiście wszystko czyni!”.
Gdy żyjemy tą wiarą, Narodzenie Chrystusa staje się przyczyną wielkiej duchowej radości. Bóg wcielił się i chodził pośród nas, ponieważ nas kocha i pragnie zbawienia całej ludzkości. Nie został oddzielony od swojego stworzenia, ale wszedł głęboko w ten świat, przyjmując nasze ciało i doświadczając naszych smutków, prowadząc nas wąską ścieżką zbawienia. Oto wielka radość Bożego Narodzenia: nie jesteś sam, ale żyjesz w rzeczywistości, w której bez pozwolenia Boga ani jeden włos nie spadnie ci z głowy. Nic nie może ci się przydarzyć bez pozwolenia Boga. A Jego oddanie nam jest tak wielkie, że stara się usunąć wszelkie przeszkody dla swojej miłości; nie ma tak wielkiego grzechu, który mógłby odepchnąć Jego miłość. Nasz Zbawiciel jasno to wyraża, mówiąc o sobie jako o Dobrym Pasterzu, który opuszcza dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i szuka tej jednej, która zaginęła.
Święto Narodzenia Pańskiego to święto, podczas którego Bóg troszczy się o swoje stworzenie. Wcielił się, przyjął nasze ciało i chodził pośród nas. Niewidzialny Bóg „chce, aby na Niego patrzeć”. Początek tego wielkiego objawienia widzimy, gdy anioł ukazał się przestraszonym pasterzom w noc narodzenia Chrystusa i powiedział do nich:
„Nie bójcie się, oto bowiem zwiastuję wam radość wielką, która będzie dana całemu ludowi, że oto dzisiaj, w mieście Dawida, narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus, Pan” (Łk 2, 10-11).
Nasza odpowiedź na tę niewiarygodną nowinę, którą anioł ogłosił pasterzom, jest śpiewana w kontakionie: „Raduj się, świecie, usłyszawszy o tym, wysławiaj z aniołami i pasterzami chcące objawić się małe Dzieciątko”. Nasz Bóg, prawdziwy i jedyny Bóg, tak bardzo troszczy się o nas, swoje stworzenie, że stał się jednym z nas. On, Stwórca wszystkiego, stąpał po tej ziemi, rozmawiał z nami i nauczał nas zbawczej prawdy, drogi zbawienia. Okazał nam swoją szczerą miłość, uzdrawiając niewidomych, wskrzeszając umarłych i odpuszczając grzechy. Święto Narodzenia Pańskiego, Boże Narodzenie, jest właśnie tym… i dlatego, moi drodzy Bracia i Siostry, w tym świętym dniu, z mocną wiarą i ogromną radością, witam was wielkim, świątecznym orędziem…
„CHRYSTUS SIĘ NARODZIŁ!”
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: alik /orthphoto.net/