publicystyka: Ujrzeć Piękno
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Ujrzeć Piękno

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 24 grudnia 2025

Jedną z najbardziej uderzających cech Ewangelii jest częsta reakcja uczniów po zmartwychwstaniu Chrystusa: wątpliwości. Zawsze z sympatią odnosiłem się do wątpliwości i wahań, które towarzyszyły doświadczeniu uczniów podczas posługi Chrystusa. Są oni niemal ujmujący w swojej niezdolności do zrozumienia, o co chodzi Chrystusowi. Jednak ta sama niezdolność do zrozumienia rzeczy po zmartwychwstaniu wydaje się nieść ze sobą wszelkiego rodzaju trudności. Co takiego było w zmartwychwstaniu, że nie mogli lub nie uwierzyli? Człowiek umiera i zostaje pochowany. Potem nie pozostaje pochowany i nie jest po prostu wskrzeszonym człowiekiem, ale objawia zupełnie nową formę istnienia. Można to nazwać zmartwychwstaniem, czy jakkolwiek inaczej – ale najwyraźniej Chrystus wspominał o tej nadchodzącej rzeczywistości więcej niż raz zanim ona nastąpiła. Co stanowiło problem dla uczniów?

Problem ten wydaje się sięgać sedna rzeczy, zarówno wtedy, jak i teraz. Gdyby zmartwychwstanie należało do kategorii wydarzeń, które każdy może zobaczyć, zmierzyć, zbadać i osiągnąć „naukową” zgodę, z pewnością nie byłoby problemu. Ale zmartwychwstanie nie należy do jakiejś ogólnej klasyfikacji. Jest sui generis, samo w sobie odrębne. Wielu chce mówić o zmartwychwstaniu, jakby to była katastrofa samochodowa w aptece na rogu. Czymkolwiek ono było (jest), jest czymś o wiele większym, wręcz czymś zupełnie innym – niepodobnym do niczego innego.

I właśnie tutaj ujawnia się nieustający problem z widzeniem. Prawosławni pisarze chrześcijańscy zwykli wypowiadać takie słowa jak: „Bóg zbawi świat pięknem” (Dostojewski) lub „Ikony zbawią świat” (ostatnio w „First Things”), co sprawia, że niektórzy chcą uciec. Jednak w gruncie rzeczy takie stwierdzenia próbują powiedzieć coś o naturze zmartwychwstania i jego działaniu w naszym świecie.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest czymś zupełnie nowym. To manifestacja Boga, jakiej nigdy dotąd nie znaliśmy. To Prawda objawiona w ciele – a nie prawda, którą można znaleźć w przeciętnym, żyjącym człowieku. Mam 72 lata i wyglądam zupełnie inaczej niż w wieku 10 lat. Wyglądam teraz zdecydowanie inaczej, niż będę wyglądał za kolejne 100 lat (a prawdopodobnie nie chcielibyście tego zobaczyć). Zatem zazwyczaj nie widzimy niczego w stanie wiecznym. Ale zmartwychwstanie jest właśnie tym. Nie należy ono dokładnie do kategorii „rzeczy stworzonych”, ponieważ jest „niestworzone” na naszych oczach.

W ten sposób Kościół maluje rzeczy związane ze zmartwychwstaniem w sposób ikoniczny – nie jak portrety czy „prawda”, która leży przed naszymi oczami. Ikony malują Prawdę w sposób, który ma wskazywać na zmartwychwstanie. Z drugiej strony, Kościół nie pisze o zmartwychwstaniu w sposób, w jaki piszemy o innych rzeczach, ponieważ zmartwychwstanie nie jest jedną z tych rzeczy, ale czymś, co jest niepodobne do niczego innego. Dlatego Ojcowie Kościoła powiedzieli, że „ikony robią z kolorem to, co Pismo Święte robi ze słowami”.

A oba mają coś wspólnego z wizją. Ewangelia mówi nam: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Nie jestem czystego serca, ale myślę, że spotkałem taką osobę. Przynajmniej czytałem historie o takiej osobie i wiem, że takie osoby widzą to, czego ja nie widzę, i widzą w sposób, którego ja jeszcze nie znam.

Ale to prowadzi do sedna zbawienia. Zbawienie nie polega na tym, jak zapewnić ludziom takim jak ja (lub jak ty) bezpieczne miejsce przed ogniem piekielnym. To w najlepszym razie byłby problem transportowy, a w najgorszym - problem prawny. Sednem zbawienia jest to, jak zmienić ludzi takich jak ja (i ty). Chodzi o to, aby zmienić nas tak, abyśmy mogli zobaczyć zmartwychwstanie.

W tym sensie Bóg rzeczywiście zbawi świat poprzez Piękno. Problem polega na tym, że tak niewielu z nas, jeśli w ogóle ktokolwiek, kiedykolwiek widziało Piękno. Gdybyś widział Piękno, nie zaprzeczyłbyś temu stwierdzeniu. Jego oczywisty charakter byłby, cóż, oczywisty. To, że ludzie chcą się z nim kłócić (lub z ikonami), oznacza jedynie, że nie widzą lub nie mogą zobaczyć. Ja też nie, i to przez większość czasu.

Gdybym mógł widzieć tak, jak powinienem widzieć, moje oczy nie widziałyby wrogów ani niczego podobnego. Nie dlatego, że inni nie chcieliby być moimi wrogami lub nie życzyliby mi czegoś złego – ale są oczy, które patrzą poza to wszystko i widzą Prawdę człowieka. Gdybym miał oczy, by widzieć, miłość nie byłaby nieprzezwyciężalnym problemem, ale tak namacalna jak samo Zmartwychwstanie.

W ten sposób zbliżamy się coraz bardziej do Święta Narodzenia Pańskiego. Każde serce powinno przygotować Mu miejsce. Co więcej, każde serce powinno błagać o możliwość dostrzeżenia Piękna, o odczytanie Ikony Ewangelii Narodzenia, o dostrzeżenie tego, co codziennie umyka naszemu wzrokowi i pozostawia nas ślepymi – prowadzącymi innych ślepych.

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: jarek11 /orthphoto.net/