publicystyka: Bóg jest największym poetą
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Bóg jest największym poetą

tłum. Dominika Kovačević-Younes, 17 grudnia 2025

Władyka Focjusz tworzy od lat poezję i pieśni paraliturgiczne w języku serbskim. Można by rzec, że to charakterystyka Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, w której niektórzy duchowni zajmują się twórczością poetycką i/lub muzyczną. Wspaniałym przykładem był tutaj św. Mikołaj (Velimirović). Nagrania utworów metropolity Focjusza zamieszczone są na kanale Youtube diecezji.. W 2024 roku ukazał się album z nagraniami jego pieśni pt. „U susret Božiću” („Ku spotkaniu Bożego Narodzenia”), zaś w 2025 – „Praznik nad praznicima” („Święto świąt”). Wywiad przeprowadził serbski magazyn „Politika”.

Kiedy zaczęliście tworzyć wiersze?
Tworzę od młodości. W szkole lubiłem pisać wypracowania na lekcjach języka serbskiego. Moje teksty były liryczne, przepełnione emocjami. Lubiłem pisać o pięknie przyrody, i to było zawsze jakieś takie soczyste, teraz byśmy rzekli: poetyckie. Pisałem wiersze w zeszytach i na marginesach książek, i tam one zostały. Każdy dar w człowieku rozwija się stopniowo, także dar tworzenia poezji. Potem on dojrzewa i przychodzi czas, by przyniósł plon.

Czy Wasze wiersze to uchwycone migawki z życia czy raczej zapis danych czasów?
I jedno, i drugie. Niektóre utwory powstały spontanicznie, jak np. ten, który napisałem niedawno: Nie ma wojny bez brata, albo takie krótkie, w kilku strofach, które nazwałem żartobliwie „prawosławną poezją haiku”. Ale istnieją także utwory, których fundament stanowi jakieś historyczne zdarzenie. Takie utwory pisze się wolniej, z o wiele mniejszymi emocjami, gdyż zważa się na precyzję i dokładność danego stwierdzenia. Po prostu, z poezją to nigdy nie wiadomo. Wiersz, niczym górski potok, może w jednej chwili wezbrać i wylać, zalewając okolicę; a z drugiej strony, może zamienić się w strumień, który wydaje się być na granicy istnienia, ale on dalej trwa.

Czy wiersze i pieśni są lekiem dla duszy, drogą do spokoju i życia wiecznego?
Wiersze i pieśni pisze się po to, by były pomocą dla innych, by leczyły. Wierszy i pieśni nie pisze się dla własnej próżności, lecz na chwałę Bożą, dla dobra i korzyści drugiego człowieka. Wiersze i pieśni mają jednak największy wpływ na samego autora, bowiem te wyśpiewane w duchu spokoju nas uspokajają, a te w duchu rozdrażnienia – czynią nas właśnie takimi. Jakby nie było, celem poezji jest to, co pozaziemskie: Bóg. Wszystko inne jest niewystarczająco godne poezji. Poprzez poezję próbujemy przywrócić utraconą komunię z Bogiem. Dlatego poezję trudno oddzielić od modlitwy, i czasem ciężko jest rozsądzić, kiedy jest to jakiś tam utwór, a kiedy modlitwa. A zajmując się kwestią Boga, twórcę męczy i dręczy pytanie o wieczność, jak i wiele innych tzw. przeklętych pytań dotyczących: śmierci, życia, sensu, cierpienia niewinnych itd.

W Waszych utworach można rozpoznać myśli świętych Ojców i proroków. Spotykaliście się z o. Tadeuszem [serbski starzec żyjący w latach 1914-2003, przyp. tłum.], świętym starcem Paisjuszem...

Jakby nie było, przywracamy świętych Ojców do przestrzeni poezji, ponieważ oni sami często byli wielkimi poetami i hymnografami. Prawosławna teologia to doksologia: wysławianie Boga, a Boga wysławia się najczęściej wierszami i pieśniami. Wiemy o tym już ze starotestamentowych psalmów, które są wykorzystywane po dziś dzień w Cerkwi, a także z nowotestamentowej teologii, którą przecież jest hymnografia. Wszystko, co napisał św. Grzegorz Teolog, było w hymnach. Należnym jest przywracać do życia świętych Ojców. Poeta czyni to za pomocą swoich utworów, a inni ludzie poprzez to, czym się zajmują: może to być malarstwo, muzyka, literatura, architektura, film… Dlaczego? Ponieważ święci Ojcowie doszli najdalej w zakresie komunii z Bogiem, a wielu z nich osiągnęło przebóstwienie osoby. Oni zrealizowali cel, dla którego Bóg stworzył świat. Dlatego potrzebni nam są święci Ojcowie i dlatego oni powinni być dla nas nauczycielami.

Czy poezja to modlitwa?
Poezja bardzo często jest modlitwą, a dla prawosławnego chrześcijanina poezja i modlitwa często są nierozłączne. Wiadomym jest, iż wielki ojciec duchowy, święty starzec Porfiriusz, dawno temu powiedział, że aby ktoś był chrześcijaninem, powinien być poetą. Poetą jest ten, kto nie kalkuluje, kto nie mierzy wszystkiego rozumem i logiką, i nie patrzy na to, co mu przynosi korzyść, lecz na to, co mu jej nie da. Poeta najczęściej myśli i czuje sercem, a nie rozumem. Dlatego, jak mówił starzec Porfiriusz, jego życie jest niczym wzburzone morze. I dlatego poeta pisze swój utwór często jako modlitwę, a modlitwę jak poezję – dla niego to jedno i to samo. Święty apostoł Paweł był bardzo uczony. Znał Pismo Święte Starego Testamentu, Prawo i Proroków, ale stawszy się apostołem Chrystusowym i spotkawszy się z Jezusem Chrystusem na drodze do Damaszku, stał się wielkim chrześcijaninem, apostołem i nauczycielem narodów. I do tego wszystkiego należy dodać także słowo „poeta”, ponieważ apostoł Paweł napisał jeden z najwspanialszych chrześcijańskich wierszy: Hymn o Miłości, który mówi o esencji naszej wiary i esencji wszystkiego, co istnieje. Wszystko jest owocem Miłości, która jest jednym z Imion Bożych.

Na ile świat i współcześni rozumieją poetę, twórcę, artystę?
Świat ziemski nigdy nie rozumiał poetów, jak i artystów jako takich. To po prostu dwa różne światy. Pismo Święte mówi, że ten świat polega na złu, a ludzie światowi to ci, którzy w pewien sposób pogodzili się ze złem. Dlatego św. starzec Paisjusz w naszych czasach wystosował do świata słowo napomnienia: w naszej nowoczesnej epoce to, co jest grzechem, złem, bezprawiem – stało się modą, więc oczywiście przynosi to też złe owoce. Z drugiej strony, poeta czy też jakikolwiek człowiek, który nie podporządkował się światu, czy też, jak mówią psycholodzy – stadu – szuka i poszukuje, pragnie czegoś więcej, chce postępu, a tak naprawdę pragnie Niebios, naszej praojczyzny. Dopóki tak jest, to jeszcze jest nadzieja dla tych ludzi. Niezależnie od tego, czy to poeci, czy zajmujący się jakimiś innymi, ziemskimi sprawami, oni poprzez swoje poszukiwania pokazują, że są jeszcze żywymi ludźmi, a nie mumiami czy zombie. Z nich jeszcze może coś być, wciąż mogą spotkać się z Bogiem – a to sens ludzkiego życia na ziemi.

Poeci często byli cierpiętnikami. Dlaczego?
Każdy człowiek, który ma duszę, jest cierpiętnikiem – czy byłby poetą, czy nie. Ten, kto ma duszę, współcierpi z bliźnim. Raduje się z radosnymi, smuci ze smutnymi. Ludzie śmiali się ze mnie, gdy mówiłem, że topię się z Grenlandią – nie wierzyli, choć teraz wszyscy coś tam wspominają o zmianach klimatycznych. Natomiast ja w pełni wierzę Šantićowi [Aleksa Šantić, serbski poeta z Bośni żyjący na przełomie XIX i XX wieku, przyp. tłum.], kiedy powiedział: Palą mnie wszystkie rany mego ludu. Czegoś takiego nie może powiedzieć ten, kto nie odczuwa. Poeci są ludźmi wrażliwymi, a czasem wręcz przewrażliwionymi; ale dla nich ważne jest to, by byli wrażliwi na to, co wzniosłe, sakralne, święte. Na Zachodzie pod koniec średniowiecza pojawiły się humanizm i renesans – to znaczy, ponowne ubóstwienie człowieka, przez co zdetronizowano i obalono kult świętości. To jest tragedia nowoczesnego człowieka Zachodu, jak i ogółem człowieka w świecie. Dzisiejsze dzieci w odpowiedzi na pytanie, kim chcą być jak dorosną, mają różne marzenia... Ale rzadko które powie: pragnę być świętym.

Czy trudniej być władyką, czy poetą?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ale powiedziałbym, że jednak trudniej być biskupem, ponieważ nie ma na ziemi wznioślejszej i bardziej odpowiedzialnej służby od tej kapłańskiej czy biskupiej. Oni są wezwani, by kontynuować dzieło Chrystusa w historii. Z drugiej strony, poeci nie mają tego ideału przed sobą, lecz coś, co jest zdecydowanie bliższe temu, co ziemskie. Ale, i jedni i drudzy stoją przed odpowiedzialnością. Ludzie chcą dostrzegać w biskupie samego Chrystusa, zaś w poecie człowieka, który Boga wysławia, który uwielbia wszystko to, co Bogu miłe i właściwe oraz przez Boga błogosławione. A należy wiedzieć, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasem oddalają się od swojego powołania i wybrania.

Człowiekiem staje się przez czyn, a nie przez narodzenie – zgadzacie się z tym?
Według prawosławnej antropologii człowiek został stworzony jako Boża ikona, i wezwany jest do zdobycia podobieństwa obrazu, to znaczy: by przez to, co mu zostało dane, upodobnił się do Boga. Za tym kryje się rozumienie rozwoju osobowości oraz pomnażanie Bożych darów i talentów, ponieważ wszystko nabywamy już przez narodziny, a zwłaszcza przed duchowe narodziny: święty chrzest w Cerkwi Chrystusowej. To jest pewna cerkiewna antropologia, która naucza, że człowiek jest bytem wezwanym do osiągnięcia przebóstwionej osobowości, do stania się bogiem według łaski. Z drugiej strony, inne nauki i inne filozofie mają również swoje własne nauczanie o człowieku i sensie jego istnienia. W buddyzmie to jest rozumiane jako wyjście z kręgu istnienia i osiągnięcie tzw. nirwany. Tam, gdzie dominuje filozofia materialistyczna, czy też materializm jako taki, człowiek się ogranicza do tego świata, do miłego i wygodnego życia; niektórzy, na wzór starożytnych epikurejczyków, stawiają za cel życia hedonizm. Wydaje mi się, że poetów nie można łatwo przyporządkować do jednej z tych grup, ponieważ mają swój dar, często ich to prowadzi do różnych źródeł poznania. Wielu poetów podąża za swoim natchnieniem, i nie poddaje się zbyt niewolniczo formie, lecz próbuje realizować się w ramach swojej poetyckiej filozofii.


Czy trudno jest dzisiaj zachować w sobie dziecko?
Wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, bowiem Bóg stworzył człowieka – Adama i Ewę, i to z nich są wszyscy ludzie i ludy na ziemi. Co znaczy, że są dziećmi Bożymi. Lecz Bóg dał człowiekowi taką wolność, że on w tej wolności może wybrać nawet to, co jest zupełnie przeciwne temu, do czego został przeznaczony. Znaczy, że z dziecka Bożego, dziecka Światłości, może stać się dzieckiem szatańskim, dzieckiem ciemności. Wielu ludzi dziwi się temu i zastanawia, skąd taka różnorodność wśród ludzi na ziemi? A to u swej podstawy jest owocem ich wolności i ich życiowego wyboru. W Świętej Ewangelii jest powiedziane, że ten, kto pragnie zdobyć Królestwo Niebiańskie, musi stać się dzieckiem Bożym. A dziecko jest symbolem niewinności, miłości i oddania wobec swoich rodziców. Dziecko to symbol życia i przyszłości; ale, jakby nie było, stać się dzieckiem Bożym nie jest łatwo, zwłaszcza starszym ludziom, którzy muszą walczyć ze starym człowiekiem w sobie, z upadłą ludzką naturą. Dlatego tego ideału dziecka Bożego nie realizuje duża liczba osób. Ale warto starać się i mieć ten ideał przed sobą.

Czy trudno jest pisać wiersze dla dzieci?
Wydaje mi się, że najtrudniej pisać właśnie dla dzieci, ponieważ wtedy poeta powinien być na ich poziomie: nie umysłowo, lecz pod względem niewinności, czystości i miłości. Tak, by mógł się zbliżyć do nich, pisać i mówić w języku dla nich zrozumiałym – języku niewinności. A to wcale nie jest takie proste. Z drugiej strony, nad światem zawisło straszne nieszczęście: pedofilia, gdzie dzieci nie są postrzegane z miłością jako osoby, lecz jako obiekty i niewolnicy, których można kupować na targowisku, niech Bóg wybaczy. Pedofilia to straszny znak upadku dzisiejszej ludzkości. Tej plagi nie można wyleczyć bez ogólnonarodowego i ogólnoludzkiego pokajania. Z kolei ideologia gender, którą się dziś narzuca, prowadzi ten świat prosto ku ideałom Sodomy i Gomory, a także ich ostatecznemu losowi.

Jakaś myśl czy przesłanie na koniec, Władyko?
Wielki święty starzec Porfiriusz, którego już tutaj wspominaliśmy, powiedział pewną wspaniałą myśl: Chrystus jest wszystkim! Dla świętego starca Chrystus zaiste był wszystkim, co widać po jego życiu pełnym cudów i darów. Daj Boże, by dzisiejszy świat miał pragnienie pokajania celnika Zacheusza, który wspiął się na dzikiego figowca, by zobaczyć wielkiego proroka z Galilei, Który miał wraz ze swoimi apostołami tamtędy przechodzić [zob. Łk 19, 1-10]. Tragedia dzisiejszego świata i człowieka polega na tym, że stracił to pragnienie Zacheusza: widzieć Chrystusa, Pana i Zbawiciela. A Cerkiew jest w tym świecie właśnie po to, by nas wezwać i pokazać nam to, że Pan Chrystus jest tu w Cerkwi, z nami. Że On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki wieków: Mesjasz i Zbawiciel, Który Krzyżem zwyciężył śmierć i Zmartwychwstaniem Swoim darował nam Żywot Wieczny.

z serbskiego przetłumaczyła Dominika Kovačević-Younes

tekst oryginalny:
https://www.eparhijazt.com

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/