Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Tajemne życie
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 05 grudnia 2025
Prawda o człowieku jest zawsze większa, niż on sam wie i zawsze większa, niż ktokolwiek inny wie. Stworzone na obraz Boga istoty ludzkie posiadają wrodzoną transcendencję. Dusza jest tajemnicą.
Czym jest dusza? To ten rodzaj pytania, którego boją się księża (zwłaszcza gdy pada z ust dzieci). Nie ma na co wskazywać, nie ma nic, co mogłoby być odpowiedzią na to pytanie. Już samo stwierdzenie, że w ogóle mamy duszę, jest aktem wiary.
Dla mnie mówienie o duszy jest wyznaniem transcendentnego aspektu istot ludzkich. Dusza jest czymś więcej w naszym istnieniu. Jestem czymś więcej niż tylko chemikaliami i białkami. Duszy nie da się zważyć, zmierzyć ani opisać. Niektóre angielskie tłumaczenia Nowego Testamentu oddają słowo dusza (psyche) jako „życie”. Jest to próba wypowiedzenia tego, co niewypowiedziane – i z pewnością jest tak samo użyteczne, jak „dusza”.
Dusza nie jest „duchem w maszynie”, choć wyrażenie to jest bliskie opisaniu tego, jak wielu wyobraża sobie duszę. Aby jeszcze bardziej utrudnić sprawę, św. Grzegorz z Nyssy powiedział kiedyś, że „to nie dusza jest w ciele, lecz ciało w duszy”.
Wyrażenie „coś więcej” ostatecznie najlepiej do mnie pasuje. To, co znaczy być człowiekiem, nie może zostać sprowadzone do czegoś, co możemy poznać. Jak mówi nam Psalmista: „Będę wyznawać Ciebie, dokonałeś bowiem przedziwnych dzieł, cudowne są Twoje dzieła” (138, 14). To, co często myślimy o swoim „ja”, wcale nie jest jaźnią, ale słabą konstrukcją gorączkowo utrzymywaną w swoim istnieniu za pomocą fantazji, złudzeń, oszustw, porównań i mnóstwa innych strategii. Rodzi niepokój i gniew, krytycyzm i zazdrość. Nie jest zbawione i nie będzie.
Z braku lepszego opisu mówimy, że istnieje prawdziwe ja, tożsamość osoby, którą jesteśmy w Chrystusie. Niewątpliwie elementy tej tożsamości są splecione lub uwikłane w fałszywe ja (archimandryta Melecjusz Webber nazywa to „ego”). Te same elementy są jednak często ukryte przez niestrudzoną pracę ego. Nie rozpoznajemy ich ani nie rozumiemy. Tożsamość, na którą przeznaczamy tyle energii, jest źródłem samotności, ponieważ jest obca prawdziwej komunii. Jest głodna, ale nigdy nie je; pragnie, ale nigdy nie pije; jest samotna, ale nie kocha. Jej potrzeby są nieskończone.
Prawdziwe ja pozostaje tajemnicą – i to jest również częścią jego zbawienia. Ponieważ poznajemy prawdziwe ja tylko w ten sam sposób i w tym samym czasie, co prawdziwego i żywego Boga. Stworzone na Jego obraz, objawia się od chwały do chwały, w miarę jak wzrastamy w poznaniu i miłości Boga.
Bóg jest tajemnicą i jest znany tylko w powolnej i cierpliwej pracy pokuty, przebaczenia i oświecenia. Przykazanie „Odpocznijcie i zrozumcie, że Ja jestem Bogiem” (Ps 46, 11) to przykazanie, by zaprzestać bezużytecznej konstrukcji ego. Porzucamy projekt nieustannego odnawiania siebie. Nasze cele i osiągnięcia, nasze niekończące się porównania i osądy innych, nasze lęki i niepokoje – fantazje i złudzenia, które nazywamy „ja”, wszystkie one mogą odpocząć.
W obliczu rzeczywistości Boga uczymy się wyciszać i pozwalać, by szaleństwo naszej tożsamości ustało. To, kim jestem, nie ujawnia się w moich celach i osiągnięciach, porównaniach i osądach, lękach i niepokojach itd. To są gorączkowe wysiłki trupa, który dąży do stworzenia iluzji rzeczywistości. Kim jestem, to tajemnica, która w dużej mierze umknęła mojej uwadze. Jest w pokoju z Bogiem; przebacza swoim wrogom i kocha tak, jak kocha Bóg. Nie jest zaniepokojone ani zrozpaczone. Nie ma potrzeby porównywania ani osądzania, lecz raduje się z doskonałości każdego. To naprawdę wielka tajemnica. To właśnie dla tej tajemnicy mnich szuka samotności.
Jest to tajemnica, ponieważ jej istnienie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3, 3). Tak jak Królestwo Boże jest jak skarb ukryty w polu, tak prawdziwe ja jest największym skarbem serca. Człowiek „sprzedaje wszystko, co ma, aby pójść i kupić pole”. Wszystko, co posiada (fałszywe ja i jego samookreślenia) jest niczym dla człowieka, który rozumie naturę skarbu. Od czasów Chrystusa aż do dziś nie przestawali być tacy, którzy sprzedali wszystko, co mieli, i poszli za Nim. To jedyna prawdziwa pielgrzymka.
Tak samo jak moje własne życie jest tajemnicą – tym bardziej życie innego. Jeśli jeszcze nie znam siebie, jak mogę zacząć poznawać drugiego? Nie możemy osądzać właściwie, niezależnie od naszej staranności. „Kim ty jesteś, który sądzisz cudzego sługę?” (Rz 14, 4)? Fakt, że prawdziwe ja jest tajemnicą, mówi nam coś o sposobie, w jaki można je poznać: musi zostać ujawnione. Nie poznam prawdy o tym, kim jestem, dopóki Bóg mi tego nie powie.
W międzyczasie czuwamy i modlimy się, nigdy nie wiedząc, kiedy pan domu powróci. A wróci i zabierze nas ze sobą.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Gloty to God for All Things
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Czym jest dusza? To ten rodzaj pytania, którego boją się księża (zwłaszcza gdy pada z ust dzieci). Nie ma na co wskazywać, nie ma nic, co mogłoby być odpowiedzią na to pytanie. Już samo stwierdzenie, że w ogóle mamy duszę, jest aktem wiary.
Dla mnie mówienie o duszy jest wyznaniem transcendentnego aspektu istot ludzkich. Dusza jest czymś więcej w naszym istnieniu. Jestem czymś więcej niż tylko chemikaliami i białkami. Duszy nie da się zważyć, zmierzyć ani opisać. Niektóre angielskie tłumaczenia Nowego Testamentu oddają słowo dusza (psyche) jako „życie”. Jest to próba wypowiedzenia tego, co niewypowiedziane – i z pewnością jest tak samo użyteczne, jak „dusza”.
Dusza nie jest „duchem w maszynie”, choć wyrażenie to jest bliskie opisaniu tego, jak wielu wyobraża sobie duszę. Aby jeszcze bardziej utrudnić sprawę, św. Grzegorz z Nyssy powiedział kiedyś, że „to nie dusza jest w ciele, lecz ciało w duszy”.
Wyrażenie „coś więcej” ostatecznie najlepiej do mnie pasuje. To, co znaczy być człowiekiem, nie może zostać sprowadzone do czegoś, co możemy poznać. Jak mówi nam Psalmista: „Będę wyznawać Ciebie, dokonałeś bowiem przedziwnych dzieł, cudowne są Twoje dzieła” (138, 14). To, co często myślimy o swoim „ja”, wcale nie jest jaźnią, ale słabą konstrukcją gorączkowo utrzymywaną w swoim istnieniu za pomocą fantazji, złudzeń, oszustw, porównań i mnóstwa innych strategii. Rodzi niepokój i gniew, krytycyzm i zazdrość. Nie jest zbawione i nie będzie.
Z braku lepszego opisu mówimy, że istnieje prawdziwe ja, tożsamość osoby, którą jesteśmy w Chrystusie. Niewątpliwie elementy tej tożsamości są splecione lub uwikłane w fałszywe ja (archimandryta Melecjusz Webber nazywa to „ego”). Te same elementy są jednak często ukryte przez niestrudzoną pracę ego. Nie rozpoznajemy ich ani nie rozumiemy. Tożsamość, na którą przeznaczamy tyle energii, jest źródłem samotności, ponieważ jest obca prawdziwej komunii. Jest głodna, ale nigdy nie je; pragnie, ale nigdy nie pije; jest samotna, ale nie kocha. Jej potrzeby są nieskończone.
Prawdziwe ja pozostaje tajemnicą – i to jest również częścią jego zbawienia. Ponieważ poznajemy prawdziwe ja tylko w ten sam sposób i w tym samym czasie, co prawdziwego i żywego Boga. Stworzone na Jego obraz, objawia się od chwały do chwały, w miarę jak wzrastamy w poznaniu i miłości Boga.
Bóg jest tajemnicą i jest znany tylko w powolnej i cierpliwej pracy pokuty, przebaczenia i oświecenia. Przykazanie „Odpocznijcie i zrozumcie, że Ja jestem Bogiem” (Ps 46, 11) to przykazanie, by zaprzestać bezużytecznej konstrukcji ego. Porzucamy projekt nieustannego odnawiania siebie. Nasze cele i osiągnięcia, nasze niekończące się porównania i osądy innych, nasze lęki i niepokoje – fantazje i złudzenia, które nazywamy „ja”, wszystkie one mogą odpocząć.
W obliczu rzeczywistości Boga uczymy się wyciszać i pozwalać, by szaleństwo naszej tożsamości ustało. To, kim jestem, nie ujawnia się w moich celach i osiągnięciach, porównaniach i osądach, lękach i niepokojach itd. To są gorączkowe wysiłki trupa, który dąży do stworzenia iluzji rzeczywistości. Kim jestem, to tajemnica, która w dużej mierze umknęła mojej uwadze. Jest w pokoju z Bogiem; przebacza swoim wrogom i kocha tak, jak kocha Bóg. Nie jest zaniepokojone ani zrozpaczone. Nie ma potrzeby porównywania ani osądzania, lecz raduje się z doskonałości każdego. To naprawdę wielka tajemnica. To właśnie dla tej tajemnicy mnich szuka samotności.
Jest to tajemnica, ponieważ jej istnienie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3, 3). Tak jak Królestwo Boże jest jak skarb ukryty w polu, tak prawdziwe ja jest największym skarbem serca. Człowiek „sprzedaje wszystko, co ma, aby pójść i kupić pole”. Wszystko, co posiada (fałszywe ja i jego samookreślenia) jest niczym dla człowieka, który rozumie naturę skarbu. Od czasów Chrystusa aż do dziś nie przestawali być tacy, którzy sprzedali wszystko, co mieli, i poszli za Nim. To jedyna prawdziwa pielgrzymka.
Tak samo jak moje własne życie jest tajemnicą – tym bardziej życie innego. Jeśli jeszcze nie znam siebie, jak mogę zacząć poznawać drugiego? Nie możemy osądzać właściwie, niezależnie od naszej staranności. „Kim ty jesteś, który sądzisz cudzego sługę?” (Rz 14, 4)? Fakt, że prawdziwe ja jest tajemnicą, mówi nam coś o sposobie, w jaki można je poznać: musi zostać ujawnione. Nie poznam prawdy o tym, kim jestem, dopóki Bóg mi tego nie powie.
W międzyczasie czuwamy i modlimy się, nigdy nie wiedząc, kiedy pan domu powróci. A wróci i zabierze nas ze sobą.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Gloty to God for All Things
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/