publicystyka: Czynić dobro wszystkim
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Czynić dobro wszystkim

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 23 listopada 2025

W dzisiejszej Ewangelii pewien uczony w Prawie zadaje Chrystusowi pytanie: Co powinienem uczynić, aby otrzymać udział w życiu wiecznym? Chrystus, wiedząc, że uczony w Prawie stara się Go podstępnie wystawić na próbę, odpowiada na to pytanie kolejnym pytaniem: W Prawie co jest napisane? Co czytasz? Uczony w Prawie odpowiada: Będziesz miłował Pana, Boga twego, z całego serca twego i całą duszą twoją, i całą mocą twoją, i całą myślą twoją, a bliźniego twego jak siebie samego. Chrystus zaś mówi: Prawidłowo odpowiedziałeś, czyń to, a żyć będziesz.

Uczony w Prawie naciska jednak i wciąż pragnąc wystawić Chrystusa na próbę, pyta: A kto jest bliźnim moim? I właśnie tutaj Jezus rozpoczyna swoją przypowieść.

Pewien człowiek opuszczał Jerozolimę i zmierzał do Jerycha. Po drodze został napadnięty, obnażony i pobity. Bezradny i opuszczony, leżał ranny na poboczu drogi, pozostawiony na pewną śmierć. Kapłan i lewita, obaj zewnętrznie praktykujący religię i wypełniający swoje obowiązki, którzy w czasach Jezusa byliby identyfikowani i uważani za „ludzi religijnych”, widzą mężczyznę na poboczu drogi, a jednak omijają go, jakby w ogóle go nie zauważyli. Nie zwracają na niego uwagi. Przechodzą nawet na drugą stronę i idą, tak że w ogóle nie mają z nim kontaktu.

Jednak Samarytanin, który w czasach Jezusa zostałby rozpoznany jako osoba zewnętrznie pozbawiona prawdziwej wiary, wzrusza się w sercu na widok tego człowieka leżącego na drodze i zatrzymuje się, aby mu pomóc. Samarytanin ulitował się nad nim. Opatrzył mu rany i zaopiekował się nim, nie szczędząc wydatków ani wysiłków, aby upewnić się, że człowiek ten jest cały i zdrowy.

A Chrystus zapytał tego przebiegłego uczonego w Prawie: Który z tych trzech, według ciebie, postąpił jak z bliźnim wobec tego, który wpadł między zbójców? Uczony w Prawie odpowiedział: Ten, który postąpił wobec niego miłosiernie. Jezus rzekł: Idź i ty czyń podobnie.

Te słowa Chrystusa – Idź i czyń podobnie – brzmią dla nas jak bezpośrednie polecenie. Nie sugestia. Nie miłe słowa mądrości do rozważenia. To są słowa, które Chrystus nam przekazuje, abyśmy żyli. Napomnienie Chrystusa skierowane do tego uczonego w Prawie i do nas wszystkich można by streścić słowami proroka Micheasza: Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czegoż żąda Pan od ciebie,
jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim? 
(Mi 6, 8).

Żyjemy w epoce egocentryzmu i obsesji na punkcie samego siebie. Gdziekolwiek spojrzymy, widzimy tego dowody w naszej obsesji na punkcie własnego interesu, wizerunku, samorozwoju, samozadowolenia, miłości własnej, samoekspresji, pewności siebie, samopomocy, samoakceptacji i tak dalej. Najlepiej sprzedające się książki chrześcijańskie noszą tytuły takie jak: „Stań się sobą: Spełnianie Bożego marzenia o Tobie” czy „Stań się lepszym sobą: 7 kluczy do poprawy twojego życia każdego dnia” i tak dalej. Jesteśmy zajęci „moimi” prawami, „moimi” wyborami, „moimi” opiniami. Nasz język i technologia odzwierciedlają to skupienie na „ja”: iPody, iPady, Myspace, Facebook, YouTube – miejsca, w których człowiek może spędzać godziny na promowaniu siebie, udoskonalaniu swojego profilu online, katalogowaniu swoich upodobań i antypatii oraz publikowaniu niezliczonych zdjęć dla całego świata. Zauważając ten trend, Oxford English Dictionary wybrał słowo „selfie” jako „Słowo Roku” 2013.

Chociaż nasza technologia obiecuje nam lepszą łączność niż kiedykolwiek wcześniej, nasze poczucie prawdziwej więzi i prawdziwej odpowiedzialności za bliźnich, za nasze rodziny, za członków naszej społeczności gdzieś zaginęło. Społeczności uległy rozbiciu, rodziny się rozpadły, Kościoły tracą wiernych, a według najnowszych statystyk, darowizny na cele charytatywne spadły o 20%.

Łatwo wymienić całą litanię tych zbiorowych problemów społecznych i moralnych. Są to z pewnością poważne sprawy, których nie można ignorować. Nie wystarczy jednak rozpocząć samouwielbiającej krucjaty przeciwko tym problemom, myśląc, że znikną dzięki samym zewnętrznym wysiłkom. Zamiast tego, sami musimy stać się święci. A jak to zrobić? Nasz ukochany św. Porfiriusz powiedział: „Nie stajesz się świętym, walcząc ze złem. Pozwól złu istnieć. Spójrz na Chrystusa, a to cię zbawi. To, co czyni człowieka świętym, to miłość”. Nie możemy dokonać wielkich rzeczy, nie czyniąc najpierw małych. A jeśli sami spróbujemy, z Bożą pomocą, zmienić siebie i kochać innych wokół nas, świat zacznie się zmieniać.

Św. Ignacy Brianczaninow podkreślił w Arenie: „Miłość chrześcijanina do Boga jest miłością do Chrystusa (1 J 2, 23), a miłość do bliźniego jest miłością do Chrystusa w bliźnim. Kochając bliźniego – kochając go w Panu, to znaczy tak, jak Pan nam nakazuje – nabywamy miłość do Chrystusa, a miłość do Chrystusa jest miłością do Boga”. Pismo Święte i Ojcowie Kościoła konsekwentnie mówią nam, że miłość do Boga i miłość do naszego brata – naszego bliźniego – nie mogą być rozdzielone. W Pierwszym Liście św. Jana czytamy: Jeśliby ktoś powiedział, że: – Miłuję Boga, a brata swojego nienawidziłby, to kłamcą jest. Albowiem kto nie miłuje brata swego, którego ujrzał, to Boga, którego nie ujrzał, jakże może miłować? I to przykazanie mamy od Niego, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też swego brata (1 J 4, 20-21).

Apostoł Paweł mówi nam: Jeden drugiego ciężary noście: i tak właśnie wypełnicie Prawo Chrystusowe (Ga 6, 2) A św. Antoni powiedział: „Nasze życie i śmierć są w bracie naszym. Jeśli pozyskaliśmy brata, pozyskaliśmy Boga”.

Słyszeliśmy więc zasadę Pana dla uczonego w Prawie i dla nas: Idź i ty czyń podobnie. Chrystus daje nam przykład w Samarytaninie, mówiąc: Zapomnij o sobie i swoim ego, a osobę, która potrzebuje twojej pomocy, materialnej lub duchowej, postaw w centrum swojego życia. Postaw w centrum swojego życia każdego, kto potrzebuje bliźniego, i stań się jego bliźnim. Bo naprawdę jesteś jego bliźnim.

To jest test naszej duchowej dojrzałości – czy potrafimy wypełnić to przykazanie miłości. A ta przypowieść jest jednocześnie oskarżeniem mnie samego i wiem to na pewno. Ile razy ignorowałem kogoś w potrzebie tylko dla własnych, marnych i egoistycznych celów? Ile razy przechodziłem obok lub ignorowałem kogoś, kto wydawał się potrzebować mojej pomocy, po prostu dlatego, że się gdzieś spieszyłem, albo dlatego, że myślałem, że ktoś inny mu pomoże, albo dlatego, że byłem zmęczony, albo po prostu dlatego, że nie chciałem, żeby mi przeszkadzano? Czasami (i bardzo często) nie jest to tak dramatyczne, jak ktoś leżący na poboczu drogi, pozostawiony na pewną śmierć, ale może to być ktoś, kto potrzebuje choćby odrobiny życzliwości, ciepłego słowa, troskliwego gestu, a nawet prostego uznania – drobnych rzeczy, które często wydają się niczym, ale które dla kogoś mogą mieć ogromne znaczenie. Musimy być gotowi kochać bliźniego tak, jak Chrystus umiłował nas: z gotowością oddania za niego życia. Możemy nie być powołani do oddania życia za brata w dosłownym sensie bycia zabitym. Chodzi raczej o to, by każdego dnia poświęcać naszą troskę wszystkim, którzy jej potrzebują; tym, którzy potrzebują pocieszenia; tym, którzy są zagubieni i potrzebują siły i wsparcia; tym, którzy są głodni, którzy potrzebują jedzenia; tym, którzy są w nędzy, mogą potrzebować ubrania; a tym, którzy są w duchowym chaosie, może być potrzebne słowo płynące z samej wiary, którą otrzymujemy w Kościele – naszej wiary w Chrystusa, Który jest naszym życiem.

Nasza miłość jako chrześcijan nie jest powierzchowną miłością do świata, która jest bardzo płytka i oparta na sentymentach, uczuciach i emocjach. Nasza miłość polega na cierpieniu i niesieniu krzyża, tak jak uczynił to Chrystus, dając najwyższy przykład miłości Boga do ludzkości podczas swojego ukrzyżowania. Jak powiedział św. Porfiriusz: „[Aby być chrześcijaninem], musisz cierpieć. Musisz kochać i cierpieć – cierpieć dla tego, kogo kochasz”. Kochać kogoś to pomagać mu nieść jego krzyż, a nawet być z nim na krzyżu. W ten sposób wypełniamy prawo Boże, które jest kulminacją i podsumowaniem całego prawa i przykazań.

W tę niedzielę i każdego dnia miejmy w pamięci tę przypowieść. Powinniśmy dziękować Bogu za wszystkie dobre rzeczy w naszym życiu – ciepłe łóżko, wygodne ubrania, jedzenie na stole i dach nad głową. Zaiste, mamy wiele. Nigdy jednak nie możemy zapominać o naszych braciach i siostrach – naszych bliźnich – którzy potrzebują naszej miłości i pomocy. Nie naśladujmy przykładów kapłana i lewity z tej przypowieści, którzy na zewnątrz są religijni, ale w głębi duszy są duchowo martwi i zimni. Niech Bóg pomoże nam raczej być jak dobry Samarytanin i czynić dobro z głębi serca. Czynić dobro w imię Boga wszystkim naszym braciom w Bogu – nawet naszym wrogom i tym, którzy nas nienawidzą i krzywdzą. W ten sposób bowiem wypełniamy przykazanie miłości, które zbliża nas do Boga. Przez tę miłość wypełniamy Prawo Chrystusa i w ten sposób znajdujemy nasze zbawienie. Amen.

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)

za: holycross.org

fotografia: anamariaavraam /orthphoto.net/