publicystyka: O „wspaniałym człowieku”
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

O „wspaniałym człowieku”

20 października 2025

W książce Rozanowa „Opadłe liście” znajduje się taki zapis: „Cudowny człowiek, a konkretnie dobry, łaskawy, jest najlepszą rzeczą na ziemi, jaką można zobaczyć”.

Wystarczy tylko zastanowić się nad tym zdaniem, aby zrozumieć, czego tak bardzo brakuje w naszym świecie, w całej naszej współczesnej cywilizacji, w samym duchu naszych czasów. Brakuje właśnie tej prostej dobroci, wyrażającej się we współczuciu, współuczestnictwie, współodczuwaniu i współradowaniu. Nasz świat jest przepełniony krzykami i sporami o zasady, programy, ideologie. Nie ma programu, nie ma ideologii, która nie stawiałaby sobie za cel, nie pretendowałaby do ocalenia świata i ludzkości. Można powiedzieć, że w całej historii ludzkości nie było epoki bardziej ideowej niż nasza. Ale tak się składa, że pośród całej tej ideologii, wszystkich roszczeń do powszechnego szczęścia, nie ma miejsca na zwykłą ludzką dobroć, w imię zbawienia ludzkości i rozwiązania wszystkich światowych problemów. Wszyscy nienawidzą wszystkich, a światowa ideologia zamienia się w światową złość.

W tym samym wpisie Rozanow pisze: „Oto przykład. Zapadał zmrok, wszyscy w domu byli zmęczeni jak psy, ja przy drzwiach przeglądałem książki, a Nadia – szczupła, blada pokojówka, mająca męża i jedno dziecko – myła okna. Moja żona podeszła do okna, chwyciła prawą, zdrową ręką Nadię za szyję, przyciągnęła jej głowę i pocałowała ją jak swoje dziecko. Ta, przestraszona, powiedziała: „Co pani robi, pani!” – płacząc, odpowiedziała: „To Bóg zesłał nam panią. Ma pani słabe zdrowie, nieszczęście w domu, mąż jest chory, leży bezczynnie, dziecko ma przepuklinę, a pani cały czas pracuje i nie opuszcza nas”. I odeszła, nie czekając na odpowiedź ani wrażenia. „Istnieje rodzaj pracy i służby – kontynuuje Rozanow – gdzie nie ma pana, władcy i niewolnika, a wszyscy wykonują swoją pracę, tworzą harmonię, wykonują pracę, ponieważ jest ona potrzebna. Skrzynka, gwóźdź, rzecz - rzeczy zniknęłyby bez skrzynki, skrzynki nie da się zbić bez gwoździ, ale gwóźdź nie jest najważniejszy, ponieważ wszystko służy rzeczom, a z drugiej strony skrzynka obejmuje wszystko i jest najważniejsza”. „Rozumiał to Puszkin – mówi Rozanow – kiedy nie stawiał się ani odrobinę wyżej od kapitana Mironowa z twierdzy w Biełgorodzie. Kapitanowi było dobrze w towarzystwie Puszkina, a Puszkinowi było dobrze w towarzystwie kapitana”.

Jak niezrozumiałe jest to teraz, kiedy wszystko rozdziera złośliwość. Rzeczywiście, Rozanow pokazuje, sugeruje coś, co jest już zupełnie niezrozumiałe dla współczesnego człowieka. Współczesny człowiek, po przeczytaniu zapisu Rozanowa, wykrzyknie z całym autorytetem swoich światowych zasad wypełnionych ideologiami: „Wykorzystywanie, zaprzeczanie godności osobistej, nierówność społeczna, a do tego jeszcze przykrywane łagodnym paternalizmem” i coś jeszcze w tym rodzaju, i będzie bardzo z siebie zadowolony. Wyraził swoje zasady, wskazał źródło zła, wszystko sprowadził do zasad. Ale nie przychodzi mu do głowy, że wszystkie zasady, bez względu na to, jak sprawiedliwe by nie były, są nic nie warte, jeśli nie ma tej prostej dobroci, dobroci, która w rzeczywistości nie rozróżnia tego, co ważne od tego, co nieistotne, a wszystko zalewa ciepłem i swoim zaangażowaniem.

Dlatego cała nauka chrześcijańska opiera się na przykazaniu miłości bliźniego. I właśnie w tym przykazaniu tkwi zasadnicza różnica między chrześcijaństwem a wszystkimi współczesnymi ideologiami. Te ostatnie opierają się bowiem na miłości do dalekiego i w imię tego dalekiego odrzucają miłość do bliźniego. Ewangelia, chrześcijaństwo nigdy, ani razu nie mówi o dalekich, o światowych problemach i uniwersalnych perspektywach, ale oto, według Ewangelii, Chrystus spojrzał na kogoś – i zlitował się nad nim, ale oto umarł Jego przyjaciel Łazarz – i Chrystus zapłakał, nie starczyło wina na prostym ludzkim weselu – i Chrystus zadziałał. Wszystko w Ewangelii opiera się na tej miłości do bliźniego, na tym udziale. Ach, jaka beznadziejność, jaki brak szerokich zasad! Czy nie wiecie, że udział w smutku jednej osoby nie rozwiązuje smutku wszystkich ludzi? Czy można żyć tylko prywatnie, nie odnosząc wszystkiego przede wszystkim do tego, co wspólne i zasadnicze?

Cóż, czas spokojnie i bez wstydu odpowiedzieć na to pytanie w ten sposób: czy nie widzicie, że wszystkie wasze ideologie i zasady, rzekomo prowadzące do szczęścia, od wieków wypełniają świat krwią, cierpieniem i smutkiem, i nie ma jeszcze, nie było jeszcze człowieka, którego uczyniłyby naprawdę szczęśliwym? A za każdym razem, gdy ta prosta dobroć rozbłyska i zapala się na ziemi, szczęście i radość z niej płyną daleko naokół. Dlatego rację ma Rozanow, który o dobrym człowieku mówi, że sam świat został stworzony, aby go zobaczyć. Tylko tutaj, w tej osobistej dobroci, dobro triumfuje nad złem, tylko tutaj dobro nie jest ideą ani zasadą, ale żywą rzeczywistością, doświadczeniem i siłą. Dlatego chrześcijaństwo nie głosi abstrakcyjnych zasad, idei i programów, ale głosi, ukazuje Chrystusa – to znaczy obraz żywego Człowieka, Człowieka, którego życie, którego Istota, całe powołanie zawiera się – w tej przeogromnej dobroci...

Jezus spojrzał na niego i zlitował się nad nim. A kiedy zapytano Go, kim jest ten bliźni, któremu należy współczuć, kochać, włączać do swojego życia poprzez współuczestnictwo i współczucie, wskazał na tego nieznajomego, ale żywego i konkretnego człowieka, który teraz, tu i dzisiaj, potrzebuje naszej pomocy, współuczestnictwa i dobroci. I dlatego nasze ziemskie ideologie odchodzą w niebyt, obalane są jedna po drugiej, a nad światem pozostaje obraz Tego pięknego Człowieka, o którym Rozanow powiedział, że sam świat został stworzony, aby Go ujrzeć.

o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Проповеди и беседы / Протоиерей Александр Шмеман - М. : Паломникъ, 2002. - 206, [1] с.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/