publicystyka: Bóg albo nic
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Bóg albo nic

o. Steven Kostoff (tłum. Gabriel Szymczak), 15 października 2025

Niedawno przeglądałem czasopisma w księgarni i trafiłem na aktualny numer jednego z moich ulubionych czasopism religijnych, „First Things”. Natrafiłem na promocję nowej książki afrykańskiego biskupa rzymskokatolickiego, którego nazwiska nie pamiętam. Tytuł książki brzmiał „Bóg albo nic”. Ten tytuł natychmiast mnie przyciągnął. Niewiele więcej powiedziano o treści książki (poza mocnymi rekomendacjami innych znanych myślicieli i autorów), więc moje krótkie refleksje opierają się na tym, do czego, moim zdaniem, nawiązuje ten tytuł – lub na tym, jaki kierunek obrałbym na podstawie takiego tytułu.

Dzieje się tak, ponieważ doszedłem do wniosku, że jeśli Bóg istnieje, to jesteśmy „czymś”, ale jeśli Bóg nie istnieje, to jesteśmy „niczym”. Stąd moje zainteresowanie dosadnością przykuwającego uwagę tytułu tej książki – „Bóg albo nic”. W żaden sposób jednak nie umniejszam ani nie dewaluuję naszych autentycznych ludzkich doświadczeń moją osobistą reakcją na ten jaskrawy kontrast. Wręcz przeciwnie, jako istoty ludzkie myślimy, czujemy, tworzymy i kochamy, by przypomnieć sobie niektóre z naszych najgłębszych doświadczeń, które są przyczyną zarówno radości, jak i smutku. Takie ludzkie cechy nieustannie wzbogacają nasze życie. To podstawowe ludzkie doświadczenia, które wszyscy dzielimy, niezależnie od tego, czy jesteśmy teistami, czy ateistami. Bez takich doświadczeń powiedzielibyśmy, że życie nie jest warte życia. Ale co jest ponad, poniżej lub za takimi znaczącymi doświadczeniami? Jeśli Bóg nie istnieje, to nieunikniona i – moim skromnym zdaniem – niepokojąca odpowiedź brzmi: „nic”. Dosłownie nic. Istnieje tylko pustka, z której się wyłoniliśmy i do której powrócimy. Jest życie, a potem rozkład i śmierć. Proces powrotu do tej pustki można jedynie odroczyć, ale nie można go uniknąć. „Zajęcie się” życiem jedynie maskuje tę surową prawdę. I to dobrze; w przeciwnym razie na świecie byłoby zbyt wiele rozpaczy. To właśnie tę szerszą prawdę o naszym istnieniu próbuję uchwycić, twierdząc, że jeśli Bóg nie istnieje, to jesteśmy „niczym”. I oczywiście istnieje słynny aforyzm Dostojewskiego: „Jeśli Bóg nie istnieje, to wszystko jest dozwolone”.

Jeśli jednak Bóg rzeczywiście istnieje, w co wierzymy, co głosimy i, miejmy nadzieję, według czego żyjemy, to jesteśmy prawdziwie „czymś”. Nie unosimy się nad pustką, lecz nasze życie jest zakorzenione w ostatecznej Rzeczywistości. Istnieje trwałość ponad, poniżej i poza przemijalnością świata. Nasze życie ma znaczenie. I trwa ponad spustoszeniami czasu oraz towarzyszącym mu rozkładem i śmiercią. Dzieje się tak, ponieważ nasze życie jest zawarte w „pamięci” Boga (dlatego śpiewamy „Wieczna pamięć” za zmarłych). To „coś”, czym jesteśmy, jeśli Bóg istnieje, jest zawarte w niewyczerpanym objawieniu Pisma Świętego, mówiącego, że zostaliśmy stworzeni „na obraz i podobieństwo Boga”. Nasza ludzka zdolność do myślenia, odczuwania, tworzenia i kochania jest wynikiem tej cudownej prawdy – że nasze życie pochodzi od Boga, gdy wyłaniamy się z niebytu do istnienia. Otrzymujemy to wszystko jako dar, za który jesteśmy wdzięczni. Z tego powodu nie musimy uzasadniać naszej moralnej, etycznej i duchowej orientacji jako istot ludzkich. Jest to „naturalne”, ponieważ jest zgodne ze stwórczą wolą Boga. „Zajęcie się” życiem może nas rozpraszać – a czasem nawet przytłaczać – ale to „życie” (by znów sięgnąć do sformułowania Dostojewskiego) składa się na coś, a nie na nic. Co więcej, jeśli Bóg „jest”, to nasze życie składa się na coś znacznie większego niż suma wszystkich naszych ludzkich doświadczeń w tym życiu. Ewangelia nazwałaby to życiem „obfitym” lub „wiecznym”.

Bóg albo nic. Podsumowując, intrygujący tytuł książki! Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek ją przeczytam, ale twierdzę, że to surowe podejście „albo-albo” jest prawdziwe, co oznacza, że odzwierciedla głębokie spojrzenie na rzeczywistość. Czy w ogóle możemy mówić o wyborze „pośrednim”? Agnostyczne „może” lub „być może” nie brzmi ani zbyt atrakcyjnie, ani uspokajająco. Skoro wybraliśmy Boga ponad nic, naszym powołaniem jest ucieleśnienie tego wyboru w życiu pełnym wartościowych dążeń, zaczynając od Boga i Ojca naszego Pana, Jezusa Chrystusa!

o. Steven Kostoff (tłum. Gabriel Szymczak)

za: oca.org

fotografia: jarek /orthphoto.net/