Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Życie to czas pomnażania
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 28 września 2025
„Życie jest czasem pomnażania” – mówi św. Teofan Pustelnik, i to właśnie jest znaczenie przypowieści, którą czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Chrystus jest właścicielem ziemskim, a chrześcijanie Jego uczniami, którym dał talenty, które mają Mu zostać zwrócone z zyskiem po Jego powrocie z dalekiej krainy. Wtedy Chrystus wynagrodzi każdego według jego trudu.
Niektórzy mają więcej talentów, inni mniej, zależnie od miary wiary i czystości każdego człowieka, jak pisze błogosławiony Teofilakt. Ale wszyscy mamy coś do pomnożenia, czy to jeden talent, czy pięć. Zauważmy jednak, że nacisk nie jest położony na to, jakie talenty się posiada, ani na ich ilość, ponieważ zarówno sługa, który otrzymał dwa talenty, jak i sługa, który otrzymał pięć, obaj nimi obracali i zyskali więcej, niż mieli na początku, i zostali pochwaleni przez swego pana, który powiedział im: „Dobrze, sługo dobry i wierny”. Obaj sprawili przyjemność swemu panu i zostali wynagrodzeni według zysku, jaki uzyskali dzięki obracaniu swoimi talentami.
Święty Teofan opisuje te talenty jako język, stopy lub ręce. Wspomina o nich też św. Jan Chryzostom, ale uwzględnia również siłę ciała, umysłu i rozumu. Św. Grzegorz Wielki wymienia dobra ziemskie i nabyte umiejętności. Nawet jeśli nasz talent jest najprostszym z nich, może i musi być wykorzystany do osiągnięcia więcej niż to, z czym zaczęliśmy.
Jakiego zainteresowania wymaga Chrystus? „Okazanie dokonanych uczynków” – mówi błogosławiony Teofilakt – „jest czynieniem dobra”.
Święty Teofan zauważa: „To, czego ci nie dano, nie będzie od ciebie wymagane”, ale pisze: „Na Sądzie nie będą cię pytać, dlaczego nie zyskałeś dziesięciu talentów, skoro miałeś tylko jeden, i nie będą cię nawet pytać, dlaczego nie zyskałeś tylko jednego talentu z tego, co posiadasz, lecz powiedzą ci, że zyskałeś talent, pół talentu lub dziesiątą część jego wartości. I będzie nagroda – nie za to, że otrzymałeś talenty, ale za to, że zyskałeś”.
Pokrzepiając człowieka, który ma tylko jeden talent, św. Jan mówi: „Niech nikt nie mówi: Mam tylko jeden talent i nic nie mogę; bo nawet jednym [talentem] możesz okazać się godnym. Nie jesteś bowiem biedniejszy od tej wdowy; i nie jesteś bardziej nieuczony niż Piotr i Jan, którzy obaj byli „nieuczeni i prości” [jak mówi nam Apostoł Łukasz (Dz 4,13)]; ale mimo to, ponieważ okazali gorliwość i wszystko czynili dla wspólnego dobra, osiągnęli niebo”.
Zauważ, że Królestwo Niebieskie uzyskuje się nie tylko przez niegrzeszenie, ale także przez czynienie dobrych uczynków. Św. Nikodem ze Świętej Góry mówi, że nie czyniąc dobra, które powinniśmy czynić, popełniamy „grzech zaniedbania”, co oznacza „te dobre uczynki, słowa lub myśli, które mogły być dokonane lub pomyślane przez kogoś, ale z powodu jego zaniedbania nie zostały dokonane, powiedziane lub pomyślane”. Mówi on, że leniwy sługa, który miał tylko jeden talent, ale go nie pomnożył, jest tego przykładem. Innym przykładem, jak wspomina, jest przyjście Syna Człowieczego w całej Jego chwale i rozdzielenie narodów, postawienie jednych po Jego lewicy, a drugich po prawicy, przy czym mówi On: „Byłem głodny i nie daliście Mi jeść; byłem spragniony i nie napoiliście Mnie” (Mt 25, 42).
Jednakże to obracanie i pomnażanie naszych talentów jest pełne zamętu i kłopotów, ponieważ na naszej drodze pojawia się wiele przeszkód, jak to widać w życiu świętego apostoła Pawła, o czym czytamy w dzisiejszym liście. Mogą się one wydawać „przeszkodami”, ale dokładniej - są one środkami, dzięki którym można zdobyć Królestwo, sytuacjami, w których uczymy się handlować i prowadzić interesy.
W dzisiejszym liście Paweł wymienia próby, które znosił, głosząc Ewangelię, i zachęca swoich czytelników, aby nie przyjęli łaski Bożej na próżno. Mówi o swojej cierpliwości pośród udręk, niedoli i cierpienia, w chłostach, więzieniach, rozruchach i trudach, a następnie pokazuje, jak - chociaż diabeł i świat pozornie odnosili zwycięstwo - w rzeczywistości ożywiający Duch triumfował: „Jako zasmuceni, a jednak zawsze radośni, jako ubodzy, a wzbogacający wielu, jak nic niemający, a wszystko posiadający”.
Ale jak mamy to rozumieć? Jak mamy pracować i pomnażać nasze talenty, skoro czujemy się tak gnębieni przez diabła na tak wiele sposobów, czy to przez naszą rodzinę, przyjaciół, ludzi, którzy chcą nam wyrządzić krzywdę, czy przez nasze własne słabości. Wielokrotnie nie czujemy się pełni sił życiowych, nie odczuwamy żadnej radości ani nie jesteśmy przekonani, że wszystko jest naprawdę nasze.
Święty Jan Chryzostom rzuca na to światło, mówiąc o rzeczywistości tego działania, która powinna być dla nas oczywista, ale być może nie jest taka dla innych, którzy nie rozumieją tego sposobu życia. Pisze: „Gdyby bowiem ktoś, kto nie zna się na grach, zobaczył boksera z ranami i koroną na głowie, pomyślałby, że cierpi z powodu ran, nie rozumiejąc, jaką przyjemność daje mu korona. A ci, którzy wiedzą, co cierpimy, lecz nie wiedzą, za co cierpimy, naturalnie podejrzewają, że poza tym nie ma niczego innego; bo widzą wprawdzie zapasy i niebezpieczeństwa, ale nie widzą nagród, koron i przedmiotu rywalizacji”.
Widzimy to jako przykład w historii z Gerontikonu, w której pewien brat mieszkał w pobliżu wielkiego starca.
Zwykle wchodził do celi starca i okradał ją. Starzec to widział, ale go nie zganił. Pracował jeszcze ciężej i powiedział: „Być może brat jest w potrzebie”. Starzec sam był w wielkim nieszczęściu, ponieważ z trudem zarabiał na chleb. Gdy był bliski śmierci, bracia zebrali się wokół niego; widząc tego, który go okradał, starzec powiedział do niego: „Podejdź do mnie” i ucałował jego ręce. „Dziękuję tym rękom” – kontynuował – „bo to dzięki ich pomocy idę do Królestwa Niebieskiego”.
Ostatnim przykładem jest analogia, w której starzec wyjaśnia, jak mamy rozumieć te próby. Mówi:
„Kto pragnie wyleczyć się z ran duchowych, musi znosić to, co zaleci mu lekarz, cokolwiek by to było. Chory fizycznie nie czerpie bowiem żadnej przyjemności z nacinania ciała, kauteryzacji ani picia środków przeczyszczających; wręcz przeciwnie, odczuwa wstręt, ilekroć o nich wspomni. Lecz ponieważ jest przekonany, że nie może uwolnić się od choroby w żaden inny sposób niż za pomocą tych środków, dzielnie je znosi i dziękuje lekarzowi. Wie, że dzięki temu krótkiemu okresowi obrzydzenia zostanie uwolniony od choroby trwającej wiele lat.
Kauteryzacją przez Jezusa Chrystusa jest ten, który cię lekceważy lub znieważa, ale uwalnia cię od próżności. Środek przeczyszczający używany przez Jezusa to ten, który cię krzywdzi lub znieważa, ale uwalnia cię od chciwości. Jeśli zatem unikasz zbawiennego ucisku, to tak, jakbyś unikał życia wiecznego. Kto inny obdarzył św. Szczepana tak wielką chwałą, jak nie ci, którzy go ukamienowali?”
Obyśmy, bracia i siostry, dobrze pomnażali i nie zwalniali tempa. Obyśmy nie bali się podstępów diabła ani licznych prób, które nas spotykają, ale zawsze z utęsknieniem wyczekiwali dnia, w którym staniemy przed Jezusem Chrystusem, naszym Bogiem i Zbawicielem, i oby On się z nas ucieszył i powiedział: „Dobrze, sługo dobry i wierny, w małym byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości Pana twego”.
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: jarek11 /orthphoto.net/
Niektórzy mają więcej talentów, inni mniej, zależnie od miary wiary i czystości każdego człowieka, jak pisze błogosławiony Teofilakt. Ale wszyscy mamy coś do pomnożenia, czy to jeden talent, czy pięć. Zauważmy jednak, że nacisk nie jest położony na to, jakie talenty się posiada, ani na ich ilość, ponieważ zarówno sługa, który otrzymał dwa talenty, jak i sługa, który otrzymał pięć, obaj nimi obracali i zyskali więcej, niż mieli na początku, i zostali pochwaleni przez swego pana, który powiedział im: „Dobrze, sługo dobry i wierny”. Obaj sprawili przyjemność swemu panu i zostali wynagrodzeni według zysku, jaki uzyskali dzięki obracaniu swoimi talentami.
Święty Teofan opisuje te talenty jako język, stopy lub ręce. Wspomina o nich też św. Jan Chryzostom, ale uwzględnia również siłę ciała, umysłu i rozumu. Św. Grzegorz Wielki wymienia dobra ziemskie i nabyte umiejętności. Nawet jeśli nasz talent jest najprostszym z nich, może i musi być wykorzystany do osiągnięcia więcej niż to, z czym zaczęliśmy.
Jakiego zainteresowania wymaga Chrystus? „Okazanie dokonanych uczynków” – mówi błogosławiony Teofilakt – „jest czynieniem dobra”.
Święty Teofan zauważa: „To, czego ci nie dano, nie będzie od ciebie wymagane”, ale pisze: „Na Sądzie nie będą cię pytać, dlaczego nie zyskałeś dziesięciu talentów, skoro miałeś tylko jeden, i nie będą cię nawet pytać, dlaczego nie zyskałeś tylko jednego talentu z tego, co posiadasz, lecz powiedzą ci, że zyskałeś talent, pół talentu lub dziesiątą część jego wartości. I będzie nagroda – nie za to, że otrzymałeś talenty, ale za to, że zyskałeś”.
Pokrzepiając człowieka, który ma tylko jeden talent, św. Jan mówi: „Niech nikt nie mówi: Mam tylko jeden talent i nic nie mogę; bo nawet jednym [talentem] możesz okazać się godnym. Nie jesteś bowiem biedniejszy od tej wdowy; i nie jesteś bardziej nieuczony niż Piotr i Jan, którzy obaj byli „nieuczeni i prości” [jak mówi nam Apostoł Łukasz (Dz 4,13)]; ale mimo to, ponieważ okazali gorliwość i wszystko czynili dla wspólnego dobra, osiągnęli niebo”.
Zauważ, że Królestwo Niebieskie uzyskuje się nie tylko przez niegrzeszenie, ale także przez czynienie dobrych uczynków. Św. Nikodem ze Świętej Góry mówi, że nie czyniąc dobra, które powinniśmy czynić, popełniamy „grzech zaniedbania”, co oznacza „te dobre uczynki, słowa lub myśli, które mogły być dokonane lub pomyślane przez kogoś, ale z powodu jego zaniedbania nie zostały dokonane, powiedziane lub pomyślane”. Mówi on, że leniwy sługa, który miał tylko jeden talent, ale go nie pomnożył, jest tego przykładem. Innym przykładem, jak wspomina, jest przyjście Syna Człowieczego w całej Jego chwale i rozdzielenie narodów, postawienie jednych po Jego lewicy, a drugich po prawicy, przy czym mówi On: „Byłem głodny i nie daliście Mi jeść; byłem spragniony i nie napoiliście Mnie” (Mt 25, 42).
Jednakże to obracanie i pomnażanie naszych talentów jest pełne zamętu i kłopotów, ponieważ na naszej drodze pojawia się wiele przeszkód, jak to widać w życiu świętego apostoła Pawła, o czym czytamy w dzisiejszym liście. Mogą się one wydawać „przeszkodami”, ale dokładniej - są one środkami, dzięki którym można zdobyć Królestwo, sytuacjami, w których uczymy się handlować i prowadzić interesy.
W dzisiejszym liście Paweł wymienia próby, które znosił, głosząc Ewangelię, i zachęca swoich czytelników, aby nie przyjęli łaski Bożej na próżno. Mówi o swojej cierpliwości pośród udręk, niedoli i cierpienia, w chłostach, więzieniach, rozruchach i trudach, a następnie pokazuje, jak - chociaż diabeł i świat pozornie odnosili zwycięstwo - w rzeczywistości ożywiający Duch triumfował: „Jako zasmuceni, a jednak zawsze radośni, jako ubodzy, a wzbogacający wielu, jak nic niemający, a wszystko posiadający”.
Ale jak mamy to rozumieć? Jak mamy pracować i pomnażać nasze talenty, skoro czujemy się tak gnębieni przez diabła na tak wiele sposobów, czy to przez naszą rodzinę, przyjaciół, ludzi, którzy chcą nam wyrządzić krzywdę, czy przez nasze własne słabości. Wielokrotnie nie czujemy się pełni sił życiowych, nie odczuwamy żadnej radości ani nie jesteśmy przekonani, że wszystko jest naprawdę nasze.
Święty Jan Chryzostom rzuca na to światło, mówiąc o rzeczywistości tego działania, która powinna być dla nas oczywista, ale być może nie jest taka dla innych, którzy nie rozumieją tego sposobu życia. Pisze: „Gdyby bowiem ktoś, kto nie zna się na grach, zobaczył boksera z ranami i koroną na głowie, pomyślałby, że cierpi z powodu ran, nie rozumiejąc, jaką przyjemność daje mu korona. A ci, którzy wiedzą, co cierpimy, lecz nie wiedzą, za co cierpimy, naturalnie podejrzewają, że poza tym nie ma niczego innego; bo widzą wprawdzie zapasy i niebezpieczeństwa, ale nie widzą nagród, koron i przedmiotu rywalizacji”.
Widzimy to jako przykład w historii z Gerontikonu, w której pewien brat mieszkał w pobliżu wielkiego starca.
Zwykle wchodził do celi starca i okradał ją. Starzec to widział, ale go nie zganił. Pracował jeszcze ciężej i powiedział: „Być może brat jest w potrzebie”. Starzec sam był w wielkim nieszczęściu, ponieważ z trudem zarabiał na chleb. Gdy był bliski śmierci, bracia zebrali się wokół niego; widząc tego, który go okradał, starzec powiedział do niego: „Podejdź do mnie” i ucałował jego ręce. „Dziękuję tym rękom” – kontynuował – „bo to dzięki ich pomocy idę do Królestwa Niebieskiego”.
Ostatnim przykładem jest analogia, w której starzec wyjaśnia, jak mamy rozumieć te próby. Mówi:
„Kto pragnie wyleczyć się z ran duchowych, musi znosić to, co zaleci mu lekarz, cokolwiek by to było. Chory fizycznie nie czerpie bowiem żadnej przyjemności z nacinania ciała, kauteryzacji ani picia środków przeczyszczających; wręcz przeciwnie, odczuwa wstręt, ilekroć o nich wspomni. Lecz ponieważ jest przekonany, że nie może uwolnić się od choroby w żaden inny sposób niż za pomocą tych środków, dzielnie je znosi i dziękuje lekarzowi. Wie, że dzięki temu krótkiemu okresowi obrzydzenia zostanie uwolniony od choroby trwającej wiele lat.
Kauteryzacją przez Jezusa Chrystusa jest ten, który cię lekceważy lub znieważa, ale uwalnia cię od próżności. Środek przeczyszczający używany przez Jezusa to ten, który cię krzywdzi lub znieważa, ale uwalnia cię od chciwości. Jeśli zatem unikasz zbawiennego ucisku, to tak, jakbyś unikał życia wiecznego. Kto inny obdarzył św. Szczepana tak wielką chwałą, jak nie ci, którzy go ukamienowali?”
Obyśmy, bracia i siostry, dobrze pomnażali i nie zwalniali tempa. Obyśmy nie bali się podstępów diabła ani licznych prób, które nas spotykają, ale zawsze z utęsknieniem wyczekiwali dnia, w którym staniemy przed Jezusem Chrystusem, naszym Bogiem i Zbawicielem, i oby On się z nas ucieszył i powiedział: „Dobrze, sługo dobry i wierny, w małym byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości Pana twego”.
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: jarek11 /orthphoto.net/