Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Dziwna tajemnica Krzyża Chrystusa
archimandryta Georgios (Kapsanis) (tłum. Justyna Pikutin), 27 września 2025
Archimandryta Georgios (Kapsanis) urodził się w Atenach. W 1969 roku ukończył Wydział Teologiczny Uniwersytetu Ateńskiego, a następnie przyjął śluby zakonne. Mieszkał na Eubei, gdzie zgromadził swą wspólnotę monastyczną. Wszyscy razem przenieśli się na Świętą Górę Athos, gdzie archimandryta Georgios został wybrany przełożonym monasteru Grigoriat. Utrzymywał bliskie kontakty ze starcem Paisjuszem Hagiorytą, otaczał duchową opieką wielu wiernych zarówno na Górze Athos, jak i poza nią. Współcześni nazywali archimandrytę Georgiosa „drogocenną perłą”, „wielowymiarowym diamentem”, „pachnącym kwiatem życia na Górze Athos”, ponieważ jego cnoty świeciły innym jak zapalona świeca na świeczniku, która „świeci wszystkim w domu” (Mt 5,15). Po długich latach igumenatu, 8 czerwca 2014 roku archimandryta Georgios zasnął w Panu. Poniżej zamieszczamy jego kazanie wygłoszone w dniu Podwyższenia Czcigodnego i Życiodajnego Krzyża Pańskiego.
Wiemy, że wszystko w Cerkwi Chrystusowej i w życiu chrześcijan jest przypieczętowane Krzyżem Chrystusowym. Nie ma nic, co działo się w naszej Świętej Cerkwi lub w życiu wiernych, co nie miałoby pieczęci krzyża. Tajemnica św. Eucharystii kończy się krzyżem. Wszystkie błogosławieństwa kapłanów Cerkwi zawierają w sobie krzyż. Pierwsza tajemnica naszego zbawienia – chrzest – realizuje się poprzez krzyż. I w naszym codziennym życiu, od momentu, gdy się budzimy, aż do momentu, gdy kładziemy się spać, od momentu, gdy się rodzimy, aż do momentu, gdy oddajemy nasze dusze Bogu, na czele wszystkiego stoi krzyż.
Oczywiście nie jest to przypadek. Żegnamy się i czynimy na wszystkim w naszym życiu znak krzyża nie tylko po to, aby nasze działania miały jakąś Bożą moc, ochronę lub błogosławieństwo. Oczywiście, po to też. Ale jeśli spojrzymy głębiej, zobaczymy, że krzyż jest nieodłącznym towarzyszem życia chrześcijanina i życia Cerkwi. Krzyż jest istotą prawosławnej wiary i chrześcijańskiego życia. „Życie w Chrystusie” i „życie w Krzyżu Chrystusowym” to jedno i to samo. Dzieło Chrystusa nie ma sensu bez Jego Krzyża. Życie chrześcijanina nie ma sensu bez jego udziału w krzyżu Chrystusa. Dlatego wszystko, co robi chrześcijanin, jeśli robi to w duchu krzyża Chrystusa, jest prawdziwie chrześcijańskie. Wszystko zaś, co robi poza krzyżem, jest cielesne, egoistyczne, samolubne, sprzeczne z Bogiem i znajduje się poza Bożą łaską.
Istnieją dwa sposoby życia: droga bez ukrzyżowania i droga ukrzyżowania. Droga bez ukrzyżowania to droga egoizmu, światowego antropocentryzmu, droga, na której człowiek żyje wyłącznie dla siebie. Natomiast droga Krzyża Chrystusowego to droga, na której człowiek próbuje przezwyciężyć cielesny umysł, pokonać swą starą naturę i egoizm oraz poświęcić swoje życie służbie Bogu i bliźnim. Dlaczego krzyż Chrystusa i Jego ukrzyżowanie mają taką moc? Ponieważ na krzyżu Chrystus przywrócił człowiekowi jego godność, swym doskonałym posłuszeństwem Ojcu naprawił nieposłuszeństwo Adama, które oddzieliło człowieka od Boga. Cała tragedia ludzkości wynikała z grzechu i egoizmu Adama, które oddzieliły go od Boga. Naprawienie tej wielkiej tragedii dokonało się poprzez nieopisane kenozis (z gr. kένωσις – wyczerpanie, poniżenie) Syna Bożego, którego kulminacją był Jego Krzyż.
A ponieważ na krzyżu została naprawiona tragiczna pomyłka naszych przodków i wszystkich ludzi, którzy żyli przed Chrystusem, Jego krzyż jest wielkim zwycięstwem nad kusicielem, grzechem i śmiercią. Oto dlaczego wróg naszego zbawienia tak bardzo boi się Krzyża Chrystusowego. Na Swym Krzyżu Zbawiciel obalił bowiem wszystkie jego dzieła, podstępy i sztuczki, którymi zniewolił on rodzaj ludzki. Na Swoim Krzyżu Chrystus pokonał i zniszczył wroga Swą skrajną pokorą i doskonałym posłuszeństwem świętej woli Boga Ojca. My, jako chrześcijanie, widzimy, że nie ma dla nas innej drogi życia poza drogą Krzyża Chrystusowego. W każdej minucie naszego życia musimy dzielić z Chrystusem Jego pokorę i Jego Ofiarę, odnosząc zwycięstwo nad naszymi namiętnościami i egoizmem oraz naszą własną, chorą i grzeszną wolą.
Za każdym razem, gdy grzeszymy, okazujemy egoizm, pychę i nieposłuszeństwo, przyjmujemy złe myśli, gdy z namiętnością patrzymy na inną osobę - zdradzamy Krzyż Chrystusa. W takich chwilach wróg każe nam myśleć, że nasze szczęście polega na podążaniu drogą starego Adama, nieukrzyżowanego i egocentrycznego, i przestajemy podążać właściwą drogą, zbaczając na fałszywą ścieżkę. Jednak dzięki Bogu mamy pokajanije. Chwała Bogu, że istnieje wszechwybaczająca miłość Boża, objawiona na Krzyżu, i możemy ze skruchą prosić Boga o przebaczenie, i powrócić na właściwą drogę.
Bracia, jest to charakterystyczna sztuczka złego. Zwykle zwodzi nas myślami, że nasze szczęście nie polega na życiu z krzyżem i nie polega na postrzeganiu innych jako obrazu Boga, jako naszych braci i sióstr w Chrystusie. A poddając się wrogim atakom, zaczynamy patrzeć na ludzi egoistycznie, cieleśnie, pragnąc wykorzystać ich dla własnych celów, a nie po to, aby im służyć. Ale Bóg powiedział: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć” (Mt 20,28). I my również powinniśmy służyć innym.
Co widzimy w świecie? Co mają ludzie, którzy wybrali życie bez krzyża? Widzimy, że w życiu bez krzyża i ukrzyżowania nie ma prawdziwej radości i szczęścia. Wróg szepcze nam do ucha: „Po co chcesz żyć jak ukrzyżowany? Jeśli będziesz tak żyć, inni będą cię wykorzystywać, będą się z ciebie śmiać, wykończą cię i wyjdziesz na głupca”. To kłamstwo i pokusa. Ale on kontynuuje: „Dlaczego nie żyjesz jak wszyscy? Dlaczego nie chcesz żyć dla siebie, wykorzystywać innych, widzieć w nich nie obrazy Boga, ale obiekty do czerpania przyjemności?”. Człowiek wierzy w to, przyjmuje i myśli, że w życiu bez krzyża naprawdę znajdzie prawdziwą radość i prawdziwy spokój. Ale tak się nie dzieje.
Dzisiaj ponownie podwyższany jest Krzyż naszego Boga. Przypomina on nam wszystkim i całemu światu, że jeśli wybierzemy krzyż, otrzymamy zmartwychwstanie, wolność i spokój w miłości Bożej. Wtedy w naszych sercach zagości prawdziwy pokój Chrystusowy. Dlatego tutaj możemy dostrzec wielką tajemnicę naszej pobożności i wiary: gdzie jest Krzyż, tam jest i Zmartwychwstanie. Tę tajemnicę otrzymaliśmy od naszego Zbawiciela, naszego Ukrzyżowanego Bogoczłowieka. Tą właśnie drogą podążali święci apostołowie, ojcowie, asceci i pustelnicy oraz wszyscy święci – wierni słudzy Chrystusa. Oni pokazali nam, co znaczy żyć zgodnie z Ewangelią. Dlatego my, chrześcijanie, wybieramy życie drogą krzyża. I my, mnisi, z tego powodu porzucamy wszystko i udajemy się na błogosławioną pustynię, do tego rajskiego ogrodu góry Athos, do tego świętego domu naszej Władczyni - Panagii. Chcemy żyć Krzyżem Chrystusowym i podążać tą drogą. Dzisiaj jest dla nas wszystkich szczególny, błogosławiony dzień – dzień Podwyższenia Czcigodnego i Życiodajnego Krzyża.
Bracia, niech dobry Bóg sprawi, aby otworzyły się oczy naszych serc, byśmy mogli dostrzec tę niepojętą i cudowną tajemnicę Krzyża Chrystusowego. „Tajemnica to wielka” (Ef 5, 32) i nieskończona. Przez całe nasze życie, dzięki łasce Bożej, będziemy się jej uczyć, ale mimo to pozostanie ona dla nas niewyczerpana. I za każdym razem, gdy się z nią spotkamy, będziemy się dziwić jej głębi. I za każdym razem, gdy jej skosztujemy, będziemy pragnąć skosztować jej ponownie, nawet pomimo naszej grzeszności i słabości. Niech dobry Bóg pozwoli nam zawsze przebywać u stóp Jego Ukrzyżowania czyniąc nas Jego uczniami, a tym samym świadkami Jego Zmartwychwstania. Niech pozwoli nam być chrześcijanami i mnichami, którzy „ukrzyżowali swoje ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami” (Ga 5, 24), którzy żyją dla Boga i w swoim czasie zmartwychwstaną: „Wiarygodne to słowa. Jeśli bowiem z Nim umarliśmy, z Nim też będziemy żyć” (2 Tm 2, 11). Amen.
archimandryta Georgios (Kapsanis) (tłum. Justyna Pikutin)
za: monastery.ru
fotografia: jarek1 /orthphoto.net/
Wiemy, że wszystko w Cerkwi Chrystusowej i w życiu chrześcijan jest przypieczętowane Krzyżem Chrystusowym. Nie ma nic, co działo się w naszej Świętej Cerkwi lub w życiu wiernych, co nie miałoby pieczęci krzyża. Tajemnica św. Eucharystii kończy się krzyżem. Wszystkie błogosławieństwa kapłanów Cerkwi zawierają w sobie krzyż. Pierwsza tajemnica naszego zbawienia – chrzest – realizuje się poprzez krzyż. I w naszym codziennym życiu, od momentu, gdy się budzimy, aż do momentu, gdy kładziemy się spać, od momentu, gdy się rodzimy, aż do momentu, gdy oddajemy nasze dusze Bogu, na czele wszystkiego stoi krzyż.
Oczywiście nie jest to przypadek. Żegnamy się i czynimy na wszystkim w naszym życiu znak krzyża nie tylko po to, aby nasze działania miały jakąś Bożą moc, ochronę lub błogosławieństwo. Oczywiście, po to też. Ale jeśli spojrzymy głębiej, zobaczymy, że krzyż jest nieodłącznym towarzyszem życia chrześcijanina i życia Cerkwi. Krzyż jest istotą prawosławnej wiary i chrześcijańskiego życia. „Życie w Chrystusie” i „życie w Krzyżu Chrystusowym” to jedno i to samo. Dzieło Chrystusa nie ma sensu bez Jego Krzyża. Życie chrześcijanina nie ma sensu bez jego udziału w krzyżu Chrystusa. Dlatego wszystko, co robi chrześcijanin, jeśli robi to w duchu krzyża Chrystusa, jest prawdziwie chrześcijańskie. Wszystko zaś, co robi poza krzyżem, jest cielesne, egoistyczne, samolubne, sprzeczne z Bogiem i znajduje się poza Bożą łaską.
Istnieją dwa sposoby życia: droga bez ukrzyżowania i droga ukrzyżowania. Droga bez ukrzyżowania to droga egoizmu, światowego antropocentryzmu, droga, na której człowiek żyje wyłącznie dla siebie. Natomiast droga Krzyża Chrystusowego to droga, na której człowiek próbuje przezwyciężyć cielesny umysł, pokonać swą starą naturę i egoizm oraz poświęcić swoje życie służbie Bogu i bliźnim. Dlaczego krzyż Chrystusa i Jego ukrzyżowanie mają taką moc? Ponieważ na krzyżu Chrystus przywrócił człowiekowi jego godność, swym doskonałym posłuszeństwem Ojcu naprawił nieposłuszeństwo Adama, które oddzieliło człowieka od Boga. Cała tragedia ludzkości wynikała z grzechu i egoizmu Adama, które oddzieliły go od Boga. Naprawienie tej wielkiej tragedii dokonało się poprzez nieopisane kenozis (z gr. kένωσις – wyczerpanie, poniżenie) Syna Bożego, którego kulminacją był Jego Krzyż.
A ponieważ na krzyżu została naprawiona tragiczna pomyłka naszych przodków i wszystkich ludzi, którzy żyli przed Chrystusem, Jego krzyż jest wielkim zwycięstwem nad kusicielem, grzechem i śmiercią. Oto dlaczego wróg naszego zbawienia tak bardzo boi się Krzyża Chrystusowego. Na Swym Krzyżu Zbawiciel obalił bowiem wszystkie jego dzieła, podstępy i sztuczki, którymi zniewolił on rodzaj ludzki. Na Swoim Krzyżu Chrystus pokonał i zniszczył wroga Swą skrajną pokorą i doskonałym posłuszeństwem świętej woli Boga Ojca. My, jako chrześcijanie, widzimy, że nie ma dla nas innej drogi życia poza drogą Krzyża Chrystusowego. W każdej minucie naszego życia musimy dzielić z Chrystusem Jego pokorę i Jego Ofiarę, odnosząc zwycięstwo nad naszymi namiętnościami i egoizmem oraz naszą własną, chorą i grzeszną wolą.
Za każdym razem, gdy grzeszymy, okazujemy egoizm, pychę i nieposłuszeństwo, przyjmujemy złe myśli, gdy z namiętnością patrzymy na inną osobę - zdradzamy Krzyż Chrystusa. W takich chwilach wróg każe nam myśleć, że nasze szczęście polega na podążaniu drogą starego Adama, nieukrzyżowanego i egocentrycznego, i przestajemy podążać właściwą drogą, zbaczając na fałszywą ścieżkę. Jednak dzięki Bogu mamy pokajanije. Chwała Bogu, że istnieje wszechwybaczająca miłość Boża, objawiona na Krzyżu, i możemy ze skruchą prosić Boga o przebaczenie, i powrócić na właściwą drogę.
Bracia, jest to charakterystyczna sztuczka złego. Zwykle zwodzi nas myślami, że nasze szczęście nie polega na życiu z krzyżem i nie polega na postrzeganiu innych jako obrazu Boga, jako naszych braci i sióstr w Chrystusie. A poddając się wrogim atakom, zaczynamy patrzeć na ludzi egoistycznie, cieleśnie, pragnąc wykorzystać ich dla własnych celów, a nie po to, aby im służyć. Ale Bóg powiedział: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć” (Mt 20,28). I my również powinniśmy służyć innym.
Co widzimy w świecie? Co mają ludzie, którzy wybrali życie bez krzyża? Widzimy, że w życiu bez krzyża i ukrzyżowania nie ma prawdziwej radości i szczęścia. Wróg szepcze nam do ucha: „Po co chcesz żyć jak ukrzyżowany? Jeśli będziesz tak żyć, inni będą cię wykorzystywać, będą się z ciebie śmiać, wykończą cię i wyjdziesz na głupca”. To kłamstwo i pokusa. Ale on kontynuuje: „Dlaczego nie żyjesz jak wszyscy? Dlaczego nie chcesz żyć dla siebie, wykorzystywać innych, widzieć w nich nie obrazy Boga, ale obiekty do czerpania przyjemności?”. Człowiek wierzy w to, przyjmuje i myśli, że w życiu bez krzyża naprawdę znajdzie prawdziwą radość i prawdziwy spokój. Ale tak się nie dzieje.
Dzisiaj ponownie podwyższany jest Krzyż naszego Boga. Przypomina on nam wszystkim i całemu światu, że jeśli wybierzemy krzyż, otrzymamy zmartwychwstanie, wolność i spokój w miłości Bożej. Wtedy w naszych sercach zagości prawdziwy pokój Chrystusowy. Dlatego tutaj możemy dostrzec wielką tajemnicę naszej pobożności i wiary: gdzie jest Krzyż, tam jest i Zmartwychwstanie. Tę tajemnicę otrzymaliśmy od naszego Zbawiciela, naszego Ukrzyżowanego Bogoczłowieka. Tą właśnie drogą podążali święci apostołowie, ojcowie, asceci i pustelnicy oraz wszyscy święci – wierni słudzy Chrystusa. Oni pokazali nam, co znaczy żyć zgodnie z Ewangelią. Dlatego my, chrześcijanie, wybieramy życie drogą krzyża. I my, mnisi, z tego powodu porzucamy wszystko i udajemy się na błogosławioną pustynię, do tego rajskiego ogrodu góry Athos, do tego świętego domu naszej Władczyni - Panagii. Chcemy żyć Krzyżem Chrystusowym i podążać tą drogą. Dzisiaj jest dla nas wszystkich szczególny, błogosławiony dzień – dzień Podwyższenia Czcigodnego i Życiodajnego Krzyża.
Bracia, niech dobry Bóg sprawi, aby otworzyły się oczy naszych serc, byśmy mogli dostrzec tę niepojętą i cudowną tajemnicę Krzyża Chrystusowego. „Tajemnica to wielka” (Ef 5, 32) i nieskończona. Przez całe nasze życie, dzięki łasce Bożej, będziemy się jej uczyć, ale mimo to pozostanie ona dla nas niewyczerpana. I za każdym razem, gdy się z nią spotkamy, będziemy się dziwić jej głębi. I za każdym razem, gdy jej skosztujemy, będziemy pragnąć skosztować jej ponownie, nawet pomimo naszej grzeszności i słabości. Niech dobry Bóg pozwoli nam zawsze przebywać u stóp Jego Ukrzyżowania czyniąc nas Jego uczniami, a tym samym świadkami Jego Zmartwychwstania. Niech pozwoli nam być chrześcijanami i mnichami, którzy „ukrzyżowali swoje ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami” (Ga 5, 24), którzy żyją dla Boga i w swoim czasie zmartwychwstaną: „Wiarygodne to słowa. Jeśli bowiem z Nim umarliśmy, z Nim też będziemy żyć” (2 Tm 2, 11). Amen.
archimandryta Georgios (Kapsanis) (tłum. Justyna Pikutin)
za: monastery.ru
fotografia: jarek1 /orthphoto.net/