publicystyka: Zaśnięcie Bogurodzicy
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Zaśnięcie Bogurodzicy

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 28 sierpnia 2025

Dzisiaj przypada Zaśnięcie Najświętszej Bogurodzicy, „letnia Pascha”, jedno z największych ze wszystkich Wielkich Świąt, dzień niezrównanego duchowego pocieszenia i radości. Nazywa się je „letnią Paschą” nie tylko ze względu na jego szczyt chwały i promienny blask radości, ale także dlatego, że w tym dniu spełniły się wszystkie boskie obietnice Paschy – nie tylko we wcielonym Chrystusie, ale także w kwintesencji ludzkiej osoby Maryi, Matki Bożej. Dziś Królowa Nieba dowodzi nam – ponad wszelką wątpliwość – że śmierć rzeczywiście została uśmiercona, że niebo prawdziwie otworzyło się dla całej ludzkości i że Chrystus, nasz Bóg, prawdziwie przyszedł, aby nawet nas, wielkich grzeszników, uczynić niczym innym jak „uczestnikami natury Bożej” (2 P 1,4), przeznaczonymi do osiągnięcia – tak jak Ona – „miary dojrzałości pełni Chrystusowej” (Ef 4,13). Dzisiaj wszystkie dary i obietnice Chrystusa jaśnieją w osobie Jego Matki jako zadatek i przedsmak dnia, w którym zajaśnieją w nas wszystkich.

Tak jak Jezus Chrystus jest doskonałym objawieniem niestworzonego Boga, „będąc odblaskiem chwały [Bożej] i odbiciem istoty Jego” (Hbr 1,3), tak też (jeśli nie jest to zbyt śmiałe stwierdzenie) Matka Boża jest doskonałym objawieniem naszego stworzonego człowieczeństwa – wszystkiego, czym Bóg stworzył nasze człowieczeństwo, i wszystkiego, czym Jego łaska obdarzyła nasze człowieczeństwo. Matka Boża objawia nam, pogrążonym w ciemnościach grzesznikom, prawdziwe piękno, chwałę i radość ludzkiego życia, które zostało całkowicie i bezgranicznie oddane Jej Synowi.

Moi Bracia i Siostry, jak bardzo wszyscy potrzebujemy takiego objawienia od Matki Bożej! Jakże często bowiem patrzymy na boskie przykazania Chrystusa z pewną dozą urazy, lęku, a nawet przytłaczającego poczucia straty? Jak często czujemy – przynajmniej na jakimś podświadomym poziomie – że Bóg być może próbuje nas okraść z czegoś cennego, zabraniając nam tego, co naszym zdaniem przyniesie nam szczęście; tego, co jakaś głęboka część nas postrzega jako samo życie?

A jednak, stojąc dziś przed Matką Bożą leżącą w grobie przed nami – patrząc na Jej twarz, tak pełną boskiego pokoju – czy ktokolwiek z nas naprawdę wyobraża sobie, że Jej niepokalanemu i bezgrzesznemu życiu, Jej życiu doskonałego posłuszeństwa, wyrzeczenia i wiary, czegoś brakowało? Czyż to nie nasze własne grzeszne życie okazuje się nagle puste i nędzne w porównaniu z niezrównanym pięknem i bogactwem Jej łaski? Kiedy stoimy przed grobem Matki Bożej, wtedy – i tylko wtedy – nasze życie objawia się takim, jakim jest naprawdę.

Ale nie tylko nasze życie objawia się prawdziwie w świetle Matki Bożej: także nasza śmierć. I nie możemy się mylić: choć dziś jest bez wątpienia dzień wielkiej radości i wesela, to jednak jest on wezwaniem do dobrowolnego przyjęcia własnej śmierci. Ten wielki i święty dzień jest jednocześnie świętem i pogrzebem, a celebrowanie jednego bez uczczenia drugiego jest po prostu oszukiwaniem siebie i pozbawianiem boskiego dziedzictwa, które nasza Matka oddała nam w spadku. Całe bowiem życie Najświętszej Matki Bożej było niczym innym jak tylko jednym ciągłym i nieprzerwanym męczeństwem, jednym dożywotnim ofiarowaniem siebie na ołtarzu Jej najukochańszego Syna i Boga. Nasza wielka Igumenia, Bogurodzica, bardziej niż ktokolwiek inny uosabia prawdę wypisaną niekiedy na bramach świętych klasztorów: „Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, nie umrzesz, gdy umrzesz”.

Wielka tajemnica całego życia Matki Bożej, przepełnionego łaską, została nam objawiona w czytaniu z listu, które wszyscy właśnie usłyszeliśmy: „Z wyglądu będąc człowiekiem, poniżył samego siebie, stał się posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci na krzyżu” (Flp 2,8). Czymże bowiem było całe życie Matki Bożej, jeśli właśnie nie wcieleniem boskiego życia Jej Syna? I tak jak On „stał się posłuszny aż do śmierci”, tak i Ona stała się „posłuszna aż do śmierci, i to do śmierci na krzyżu”.

Moi Bracia i Siostry, jeśli nie wierzymy, że Krzyż należy w równym stopniu do Matki Bożej, co do Chrystusa – jeśli nie wierzymy, że należy w równym stopniu do nas, co do Chrystusa – to po prostu oszukujemy samych siebie. Chrystus nie przyszedł jedynie po to, by odegrać jakąś rolę, by ukazać się nam jako widowisko przeznaczone do biernej konsumpcji. Nie. Przyszedł, abyśmy mogli stać się uczestnikami każdego elementu Jego boskiego życia – w tym zwłaszcza Jego śmierci. Wtedy, i tylko wtedy, zmartwychwstanie Chrystusa – i zmartwychwstanie Najświętszej Matki Bożej, które świętujemy w tym wielkim i chwalebnym dniu – stanie się również naszym zmartwychwstaniem. Święty Paweł wyjaśnił to wszystko tuż po zakończeniu fragmentu listu, który usłyszeliśmy dzisiaj:
„Ale to, co mi było zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Co więcej, wszystko uznaję za stratę ze względu na doniosłość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego, ze względu na którego wszystkiego wyzbyłem się i uznaję za śmieci, abym tylko zyskał Chrystusa… aby poznać Go i moc zmartwychwstania Jego, i współuczestnictwo w Jego cierpieniach, upodobniając się [do Niego] w Jego śmierci – abym tylko dostąpił powstania z martwych”. (Flp 3,7-8; 10-11)

Takie jest więc przesłanie, które Matka Boża przynosi nam w to swoje największe święto: nie uciekaj przed posłuszeństwem. Nie uciekaj przed śmiercią. Nie czepiaj się ulotnych przyjemności i bogactw tego szybko przemijającego życia. Bóg nie próbuje cię z niczego okraść, ale raczej napełnić cię skarbami przekraczającymi wszelkie ludzkie pojmowanie i radością ponad wszystko. „Upodobnijcie się do Jego śmierci”, a w ten sposób „dostąpicie powstania z martwych”.

Potrzeba wielkiej wiary, aby prawdziwie odłożyć na bok wszelkie ziemskie troski, do czego wkrótce wezwie nas wszystkich Boska Liturgia: wiary, jakiej my, zaciemnieni grzesznicy – jeśli jesteśmy wobec siebie szczerzy – z trudem możemy się doszukać. Ale właśnie dlatego Bóg dał nam swoją Matkę. Nie musimy tego rozumieć sami. Nie musimy tego robić sami. Potrzebujemy jedynie posłuszeństwa i pokory, by nieustannie uciekać się w kochające ramiona naszej Matki: bo dopóki będziemy się Jej mocno trzymać, Ona z pewnością zabierze każdego z nas ze sobą do naszego niebiańskiego domu. A zatem, patrząc na Jej świętą twarz na ikonie przed nami – przepełnioną nawet w chwili Jej śmierci całym pokojem i mocą zmartwychwstania Jej Syna – niech każdy z nas postanowi uczynić zarówno Jej życie, jak i Jej śmierć naszymi, wołając z całego serca: „W narodzeniu dziewictwo zachowałaś, w zaśnięciu świata nie porzuciłaś, Bogurodzico. Odeszłaś bowiem do życia, Matką będąc Życia, i Twymi modłami wybawiasz od śmierci dusze nasze”. Amen.

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)

za: holycross.org

fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/