Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Skrót do nieba i skrót do piekła
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 24 sierpnia 2025
Moi Bracia i Siostry, właśnie usłyszeliśmy jedną z najważniejszych przypowieści ewangelicznych, jakie kiedykolwiek wypowiedział Pan. Sercem religii chrześcijańskiej jest przebaczenie – i jakże nasze serca pragną takiego przebaczenia! Bo któż z nas nie wie – przynajmniej gdzieś w głębi serca – że i my mamy tak wielki dług, jak sługa z dzisiejszej Ewangelii? Kto z nas nie odczuwa – przynajmniej od czasu do czasu – tego samego poczucia całkowitej rozpaczy, poczucia, że naprawienie wszystkich niezliczonych błędów, które popełniliśmy w życiu, naprawienie wszystkiego, co zepsuliśmy, uleczenie wszystkich wyrządzonych krzywd jest całkowicie poza naszymi możliwościami? Kto z nas nie zdaje sobie sprawy – przynajmniej w chwilach szczerej trzeźwości – że nie pozostaje nam nic innego, jak paść przed Bogiem i błagać o litość?
Jeśli tak, to dzisiejsza przypowieść ewangeliczna powinna w nas wzbudzić niezmierzoną nadzieję i wiarę w bezgraniczne miłosierdzie naszego Boga. Choć bowiem „dziesięć tysięcy talentów” stanowiło sumę prawdziwie niepojętą (według niektórych szacunków wynagrodzenia za tysiące żywotów), a sługa błagał jedynie o więcej czasu na spłatę, król dobrowolnie postanowił darować mu ten niezmierzony dług w całości. Dlatego i my powinniśmy mieć niezachwianą wiarę i niezachwianą nadzieję, że nie ma grzechu tak ciężkiego ani tak licznego w ciągu całego życia, którego Pan Bóg nie byłby w stanie i nie chciał przebaczyć, całkowicie i natychmiast. Nawet ogromną sumę grzechów każdego pokolenia rodzaju ludzkiego, od naszych prarodziców Adama i Ewy aż po nasze własne „pokolenie złe i cudzołożne” (por. Mt 16, 4), nasz Wszechmiłosierny Zbawiciel chętnie zniósł i hojnie przebaczył. I On przebacza każdemu z nas, indywidualnie i osobiście, kiedy upadamy przed Nim w sakramencie chrztu – i raz po raz, po naszych niezliczonych grzechach i odstępstwach, kiedy upadamy przed Nim w sakramencie spowiedzi. Zaprawdę, dzisiejsza przypowieść powinna dać nam wszystkim niezachwianą wiarę i bezgraniczną nadzieję.
Jednak powinna również dać nam wszystkim bojaźń Bożą. Bo chociaż miłosierdzie i przebaczenie Boże są nam ofiarowane darmo i bezwarunkowo, to jednak nie są nam dane automatycznie i nieodwołalnie. To od nas zależy, jak na nie zareagujemy. Bo tak jak jest ono darmo dane, tak też musi być darmo przyjęte, a miłość Boga jest taka, że nie będzie On nikogo z nas zmuszał wbrew naszej woli. Dlatego powinniśmy się obawiać, abyśmy, otrzymawszy tak wielki i niewypowiedziany dar, nie zdecydowali się go nierozważnie roztrwonić lub splunąć na niego, pozbawiając się w ten sposób wiecznych i niebiańskich bogactw w zamian za bezwartościowe świecidełka naszych namiętności na tej ziemi.
Jak ostrzega nas dzisiejsza przypowieść, najpewniejszym sposobem na roztrwonienie i splunięcie na wielkie dary Boże jest brak miłosierdzia wobec otaczających nas ludzi. Moi Bracia i Siostry, absolutnie i kategorycznie niemożliwe jest trzymanie się urazy i żalów, odmawianie innym ludziom przebaczenia wszystkiego (bez względu na to, jak bardzo zostaliśmy skrzywdzeni), a jednocześnie bycie prawdziwym chrześcijaninem. Bo być chrześcijaninem oznacza być „małym Chrystusem”, oznacza być mieszkaniem Ducha Świętego, Boga. I nie ma nic tak całkowicie sprzecznego z Duchem Bożym, nic tak całkowicie nieodpowiedniego do bycia Jego świątynią, jak niemiłosierne serce.
Dlatego nie ma potężniejszego sposobu na odrzucenie wielkiego daru Bożego przebaczenia niż odmówienie tego samego daru innym. Nie ma lepszego sposobu na zniweczenie wszelkich drobnych wysiłków i postępów, jakie mogliśmy poczynić w życiu duchowym, niż chowanie urazy w sercach. Nie ma szybszej drogi na skróty do piekła niż potępianie otaczających nas ludzi, z jakiegokolwiek powodu. Zaprawdę, dzisiejsza przypowieść powinna napełnić nas wszystkich wielkim lękiem.
Jednocześnie jednak ta droga na skróty do piekła ukazuje nam również drogę do nieba. Bo tak jak brak miłosierdzia czyni każdą cnotę i każdy dar duchowy całkowicie bezwartościowymi, tak samo stanie się miłosiernym całkowicie anuluje wszystkie nasze niezliczone namiętności, grzechy i błędy. Jeśli zatem okażemy się przytłoczeni naszymi słabościami, zniewoleni przez nasze namiętności, niezdolni do odrzucenia „grzechu, który nas tak łatwo osacza” (Hbr 12,1) – krótko mówiąc, jeśli boimy się rozliczyć z dziesięciu tysięcy talentów, które jesteśmy winni – to przynajmniej starajmy się całym sercem przebaczać sobie nawzajem o wiele mniejsze długi, które sami jesteśmy winni. Jeśli to uczynimy – nawet jeśli niedoskonale, błagając nieustannie Boga o zmiękczenie naszych zatwardziałych serc – możemy mieć absolutną pewność, że Niebiański Król będzie wierny wielkiej obietnicy, którą nam dał wraz ze swoim wielkim przykazaniem:
Miłujcie wrogów waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, niczego nie oczekując. A zapłata wasza będzie wielka i będziecie synami Najwyższego, bo On łaskawy jest dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz miłosierny jest. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; darujcie, a będzie wam darowane. Dawajcie, a będzie wam dane... albowiem jaką miarą mierzycie, taką odmierzą wam.
(Łk 6, 35-38)
Ta droga na skróty do nieba jest tak pewna, że może się przydać nawet tym, którzy tak jak ja żyją na co dzień w sposób całkowicie niegodny wysokiej i anielskiej rangi monastycyzmu, o czym świadczą starożytni święci Ojcowie:
Mnich z dużego klasztoru, zaniedbujący sprawy duchowe, ciężko zachorował i nadeszła godzina jego śmierci. Igumen i wszyscy bracia zebrali się wokół niego, aby dodać mu otuchy w ostatnich chwilach. Ku swemu zdziwieniu zauważyli jednak, że brat stawiał czoła śmierci z wielkim spokojem i opanowaniem duszy.
Igumen powiedział więc: „Moje dziecko, wszyscy tutaj wiedzą, że nie byłeś tak pilny w swoich obowiązkach. Jak to możliwe, że odchodzisz do innego życia z taką odwagą?”
„Prawdą jest, Abba” – mruknął umierający mnich – „że nie byłem dobrym mnichem. Jednakże w życiu zauważyłem jedną rzecz z całą stanowczością: nigdy nikogo nie osądzałem. Dlatego zamierzam powiedzieć Mistrzowi Chrystusowi, kiedy stanę przed Nim: «Powiedziałeś, Panie, żeby nie sądzić, aby nie być sądzonym» i mam nadzieję, że nie będzie mnie surowo sądził”.
„Idź w pokoju w swoją wieczną podróż, moje dziecko” – powiedział mu igumen ze zdumieniem. „Udało ci się bez trudu zbawić samego siebie”.
Moi Bracia i Siostry, choć Bóg daje nam tak wiele, to jednak prosi nas o tak mało. Chce tylko, abyśmy sobie nawzajem wybaczyli. Chce tylko, abyśmy okazali sobie odrobinę miłosierdzia. Jeśli uczynimy tylko tę jedną małą rzecz, to nawet wszystkie nasze niezliczone grzechy i nasze najbardziej niewypowiedziane nieprawości nie będą w stanie zamknąć przed nami bram Nieba. Lecz jeśli tego nie uczynimy, ani życie pełne niezliczonych cnót, ani żadna sprawiedliwość, jaką posiadali nawet najświętsi ze świętych, nie pomogą nam uciec z paszczy piekła.
Dlaczego? Dlaczego tak niezwykle ważne jest dla chrześcijanina posiadanie miłosiernego serca? Aby to zrozumieć, wsłuchajmy się uważnie w słowa, którymi św. Izaak Syryjczyk opisuje takie serce:
Czym jest serce miłosierne? To serce płonące dla całego stworzenia, dla ludzkości, dla ptaków, dla zwierząt, dla demonów i dla wszystkiego, co istnieje. Wspominając to, oczy osoby miłosiernej napełniają się łzami. Silne i gwałtowne miłosierdzie, które ogarnia serce takiej osoby, i tak wielkie współczucie sprawiają, że serce zostaje pokorne i nie można znieść ani słyszeć, ani widzieć jakiejkolwiek krzywdy czy drobnego smutku w czymkolwiek, co istnieje. Dlatego taki człowiek nieustannie zanosi łzawą modlitwę nawet za nierozumne zwierzęta, za wrogów prawdy i za tych, którzy go krzywdzą, aby byli chronieni i dostąpili miłosierdzia… z powodu wielkiego współczucia, które płonie bez miary w sercu, które jest na podobieństwo Boga.
Oto nasza odpowiedź, tak jasna i prosta, jak tylko może być: tylko w miłosierdziu ludzkie serce może osiągnąć podobieństwo do Boga. A jak naucza nas nasz Kościół Święty ustami św. Atanazego, zbawienie polega właśnie na „staniu się przez łaskę tym, czym Bóg jest z natury”.
Jeśli stajemy się miłosierni, stajemy się podobni do Boga. Jeśli odrzucamy miłosierdzie, odrzucamy Boga. I dlatego, zanim poszedł na swoją dobrowolną i życiodajną mękę, nasz Pan dał nam tylko jedno przykazanie: Abyście miłowali jedni drugich, jak Ja was umiłowałem, abyście i wy miłowali siebie nawzajem. Po tym poznają wszyscy, że Moimi uczniami jesteście, iż miłość będziecie mieli jedni do drugich (J 13, 34-35).
W tym jednym przykazaniu widzimy przed sobą drogę do nieba i drogę do piekła. Kochajmy się więc wzajemnie. Przebaczajmy sobie nawzajem. Okażmy sobie odrobinę miłosierdzia. I czyniąc tak, stawajmy się każdego dnia trochę bardziej podobni do Boga.
Przez modlitwy Bogarodzicy, o Zbawicielu, zbaw nas! Amen.
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: Arxidiakon /orthphoto.net/
Jeśli tak, to dzisiejsza przypowieść ewangeliczna powinna w nas wzbudzić niezmierzoną nadzieję i wiarę w bezgraniczne miłosierdzie naszego Boga. Choć bowiem „dziesięć tysięcy talentów” stanowiło sumę prawdziwie niepojętą (według niektórych szacunków wynagrodzenia za tysiące żywotów), a sługa błagał jedynie o więcej czasu na spłatę, król dobrowolnie postanowił darować mu ten niezmierzony dług w całości. Dlatego i my powinniśmy mieć niezachwianą wiarę i niezachwianą nadzieję, że nie ma grzechu tak ciężkiego ani tak licznego w ciągu całego życia, którego Pan Bóg nie byłby w stanie i nie chciał przebaczyć, całkowicie i natychmiast. Nawet ogromną sumę grzechów każdego pokolenia rodzaju ludzkiego, od naszych prarodziców Adama i Ewy aż po nasze własne „pokolenie złe i cudzołożne” (por. Mt 16, 4), nasz Wszechmiłosierny Zbawiciel chętnie zniósł i hojnie przebaczył. I On przebacza każdemu z nas, indywidualnie i osobiście, kiedy upadamy przed Nim w sakramencie chrztu – i raz po raz, po naszych niezliczonych grzechach i odstępstwach, kiedy upadamy przed Nim w sakramencie spowiedzi. Zaprawdę, dzisiejsza przypowieść powinna dać nam wszystkim niezachwianą wiarę i bezgraniczną nadzieję.
Jednak powinna również dać nam wszystkim bojaźń Bożą. Bo chociaż miłosierdzie i przebaczenie Boże są nam ofiarowane darmo i bezwarunkowo, to jednak nie są nam dane automatycznie i nieodwołalnie. To od nas zależy, jak na nie zareagujemy. Bo tak jak jest ono darmo dane, tak też musi być darmo przyjęte, a miłość Boga jest taka, że nie będzie On nikogo z nas zmuszał wbrew naszej woli. Dlatego powinniśmy się obawiać, abyśmy, otrzymawszy tak wielki i niewypowiedziany dar, nie zdecydowali się go nierozważnie roztrwonić lub splunąć na niego, pozbawiając się w ten sposób wiecznych i niebiańskich bogactw w zamian za bezwartościowe świecidełka naszych namiętności na tej ziemi.
Jak ostrzega nas dzisiejsza przypowieść, najpewniejszym sposobem na roztrwonienie i splunięcie na wielkie dary Boże jest brak miłosierdzia wobec otaczających nas ludzi. Moi Bracia i Siostry, absolutnie i kategorycznie niemożliwe jest trzymanie się urazy i żalów, odmawianie innym ludziom przebaczenia wszystkiego (bez względu na to, jak bardzo zostaliśmy skrzywdzeni), a jednocześnie bycie prawdziwym chrześcijaninem. Bo być chrześcijaninem oznacza być „małym Chrystusem”, oznacza być mieszkaniem Ducha Świętego, Boga. I nie ma nic tak całkowicie sprzecznego z Duchem Bożym, nic tak całkowicie nieodpowiedniego do bycia Jego świątynią, jak niemiłosierne serce.
Dlatego nie ma potężniejszego sposobu na odrzucenie wielkiego daru Bożego przebaczenia niż odmówienie tego samego daru innym. Nie ma lepszego sposobu na zniweczenie wszelkich drobnych wysiłków i postępów, jakie mogliśmy poczynić w życiu duchowym, niż chowanie urazy w sercach. Nie ma szybszej drogi na skróty do piekła niż potępianie otaczających nas ludzi, z jakiegokolwiek powodu. Zaprawdę, dzisiejsza przypowieść powinna napełnić nas wszystkich wielkim lękiem.
Jednocześnie jednak ta droga na skróty do piekła ukazuje nam również drogę do nieba. Bo tak jak brak miłosierdzia czyni każdą cnotę i każdy dar duchowy całkowicie bezwartościowymi, tak samo stanie się miłosiernym całkowicie anuluje wszystkie nasze niezliczone namiętności, grzechy i błędy. Jeśli zatem okażemy się przytłoczeni naszymi słabościami, zniewoleni przez nasze namiętności, niezdolni do odrzucenia „grzechu, który nas tak łatwo osacza” (Hbr 12,1) – krótko mówiąc, jeśli boimy się rozliczyć z dziesięciu tysięcy talentów, które jesteśmy winni – to przynajmniej starajmy się całym sercem przebaczać sobie nawzajem o wiele mniejsze długi, które sami jesteśmy winni. Jeśli to uczynimy – nawet jeśli niedoskonale, błagając nieustannie Boga o zmiękczenie naszych zatwardziałych serc – możemy mieć absolutną pewność, że Niebiański Król będzie wierny wielkiej obietnicy, którą nam dał wraz ze swoim wielkim przykazaniem:
Miłujcie wrogów waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, niczego nie oczekując. A zapłata wasza będzie wielka i będziecie synami Najwyższego, bo On łaskawy jest dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz miłosierny jest. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; darujcie, a będzie wam darowane. Dawajcie, a będzie wam dane... albowiem jaką miarą mierzycie, taką odmierzą wam.
(Łk 6, 35-38)
Ta droga na skróty do nieba jest tak pewna, że może się przydać nawet tym, którzy tak jak ja żyją na co dzień w sposób całkowicie niegodny wysokiej i anielskiej rangi monastycyzmu, o czym świadczą starożytni święci Ojcowie:
Mnich z dużego klasztoru, zaniedbujący sprawy duchowe, ciężko zachorował i nadeszła godzina jego śmierci. Igumen i wszyscy bracia zebrali się wokół niego, aby dodać mu otuchy w ostatnich chwilach. Ku swemu zdziwieniu zauważyli jednak, że brat stawiał czoła śmierci z wielkim spokojem i opanowaniem duszy.
Igumen powiedział więc: „Moje dziecko, wszyscy tutaj wiedzą, że nie byłeś tak pilny w swoich obowiązkach. Jak to możliwe, że odchodzisz do innego życia z taką odwagą?”
„Prawdą jest, Abba” – mruknął umierający mnich – „że nie byłem dobrym mnichem. Jednakże w życiu zauważyłem jedną rzecz z całą stanowczością: nigdy nikogo nie osądzałem. Dlatego zamierzam powiedzieć Mistrzowi Chrystusowi, kiedy stanę przed Nim: «Powiedziałeś, Panie, żeby nie sądzić, aby nie być sądzonym» i mam nadzieję, że nie będzie mnie surowo sądził”.
„Idź w pokoju w swoją wieczną podróż, moje dziecko” – powiedział mu igumen ze zdumieniem. „Udało ci się bez trudu zbawić samego siebie”.
Moi Bracia i Siostry, choć Bóg daje nam tak wiele, to jednak prosi nas o tak mało. Chce tylko, abyśmy sobie nawzajem wybaczyli. Chce tylko, abyśmy okazali sobie odrobinę miłosierdzia. Jeśli uczynimy tylko tę jedną małą rzecz, to nawet wszystkie nasze niezliczone grzechy i nasze najbardziej niewypowiedziane nieprawości nie będą w stanie zamknąć przed nami bram Nieba. Lecz jeśli tego nie uczynimy, ani życie pełne niezliczonych cnót, ani żadna sprawiedliwość, jaką posiadali nawet najświętsi ze świętych, nie pomogą nam uciec z paszczy piekła.
Dlaczego? Dlaczego tak niezwykle ważne jest dla chrześcijanina posiadanie miłosiernego serca? Aby to zrozumieć, wsłuchajmy się uważnie w słowa, którymi św. Izaak Syryjczyk opisuje takie serce:
Czym jest serce miłosierne? To serce płonące dla całego stworzenia, dla ludzkości, dla ptaków, dla zwierząt, dla demonów i dla wszystkiego, co istnieje. Wspominając to, oczy osoby miłosiernej napełniają się łzami. Silne i gwałtowne miłosierdzie, które ogarnia serce takiej osoby, i tak wielkie współczucie sprawiają, że serce zostaje pokorne i nie można znieść ani słyszeć, ani widzieć jakiejkolwiek krzywdy czy drobnego smutku w czymkolwiek, co istnieje. Dlatego taki człowiek nieustannie zanosi łzawą modlitwę nawet za nierozumne zwierzęta, za wrogów prawdy i za tych, którzy go krzywdzą, aby byli chronieni i dostąpili miłosierdzia… z powodu wielkiego współczucia, które płonie bez miary w sercu, które jest na podobieństwo Boga.
Oto nasza odpowiedź, tak jasna i prosta, jak tylko może być: tylko w miłosierdziu ludzkie serce może osiągnąć podobieństwo do Boga. A jak naucza nas nasz Kościół Święty ustami św. Atanazego, zbawienie polega właśnie na „staniu się przez łaskę tym, czym Bóg jest z natury”.
Jeśli stajemy się miłosierni, stajemy się podobni do Boga. Jeśli odrzucamy miłosierdzie, odrzucamy Boga. I dlatego, zanim poszedł na swoją dobrowolną i życiodajną mękę, nasz Pan dał nam tylko jedno przykazanie: Abyście miłowali jedni drugich, jak Ja was umiłowałem, abyście i wy miłowali siebie nawzajem. Po tym poznają wszyscy, że Moimi uczniami jesteście, iż miłość będziecie mieli jedni do drugich (J 13, 34-35).
W tym jednym przykazaniu widzimy przed sobą drogę do nieba i drogę do piekła. Kochajmy się więc wzajemnie. Przebaczajmy sobie nawzajem. Okażmy sobie odrobinę miłosierdzia. I czyniąc tak, stawajmy się każdego dnia trochę bardziej podobni do Boga.
Przez modlitwy Bogarodzicy, o Zbawicielu, zbaw nas! Amen.
igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holycross.org
fotografia: Arxidiakon /orthphoto.net/