publicystyka: Uzdrowienie duszy
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Uzdrowienie duszy

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 17 sierpnia 2025

Wielki św. Jan Chryzostom i „serbski Chryzostom”, św. Mikołaj Velimirović, oferują nam zwięzłe, egzegetyczne wyjaśnienia dzisiejszej Ewangelii i wszystkich czytań ewangelicznych; tłumacząc słowo po słowie i werset po wersecie zarówno historyczne znaczenie Pisma Świętego, jak i duchowe znaczenie, jakie niesie ono dla oczyszczenia naszych dusz i ciał oraz dla naszego zbawienia i przebóstwienia w Chrystusie.

Pozostawiam im to szczegółowe wyjaśnienie i postaram się przedstawić kilka refleksji na temat dzisiejszego czytania Ewangelii, które będą pożyteczne w praktyczny i duchowy sposób.

Święty Paweł wyjaśnia, że całe Pismo Święte – zarówno Stary, jak i Nowy Testament – zostało napisane dla naszego zbudowania i pocieszenia. Święty Maksym Wyznawca, pisząc do swojego ukochanego przyjaciela, św. Talasjusza, wyjaśnia, że nie ulega wątpliwości, iż wydarzenia, które przekazują zarówno Stary, jak i Nowy Testament, miały miejsce w historii, ale my, którzy szukamy zbawienia naszych dusz, musimy zagłębić się w kontemplację ich wewnętrznego znaczenia, abyśmy mogli wniknąć w rzeczywistość, która nieustannie dokonuje się w ludzkich duszach w relacji z Bogiem i Jego stworzeniem.

Jakich praktycznych i duchowych zasad powinniśmy się nauczyć z dzisiejszej Ewangelii? Jest ich wiele, a oto kilka z nich:

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o pewnym człowieku, o Jezusie, o uczniach Jezusa i, co najważniejsze, o synu tego człowieka. Syn jest skrajnie dręczony przez demona. Demon wrzuca go w ogień i wodę. Uczniowie nie mogą go uzdrowić. Dlatego mężczyzna przyprowadza swojego syna do Jezusa.

Ten człowiek reprezentuje wewnętrznego człowieka, który jest w każdym z nas. Jest ikoną każdej osoby, obdarzonej wyjątkowym stworzeniem, wyjątkową relacją z Bogiem, wyjątkowymi narodzinami, historią, osobowością, świadomością, tożsamością, wolnością, indywidualnością i fizyczno-psychologiczno-duchową strukturą – zdeterminowaną zarówno przez wydarzenia i zdarzenia swego życia, jak i przez jego własne, samostanowione myśli, czyny, reakcje, naukę, słowa, modlitwę i relację z Bogiem, sobą i innymi.

Syn reprezentuje duszę każdej osoby. Ojciec w Ewangelii jest wyjątkową osobą każdego z nas – głębokim i niepowtarzalnym, wyjątkowym i osobiście świadomym, duchowym sercem każdego z nas.

Syn jest całością każdej z naszych dusz – mocą myślenia, czucia, pragnienia, woli, działania, swobodnego wyboru, poruszania się, odczuwania, bycia i modlitwy. Ten syn jest chory. Nasze dusze są chore na grzech, namiętności, złe myśli, splątane węzły złożonych nawyków, skłonności, reakcji, predyspozycji, procesów myślowych i emocji, nabytych przez długi czas. Natura i wychowanie wpłynęły na nas, ale samostanowione, swobodnie wybrane myśli, słowa, czyny i zachowania ukształtowały nas w konkretne jednostki, którymi jesteśmy w tej właśnie chwili.

Kiedy słyszymy o Jezusie, jak ojciec w dzisiejszej Ewangelii, wychodzimy z tłumu wielości naszego nieustannego nawału myśli, uczuć, pragnień i czynów. Wychodzimy z wirującego zamętu tego świata. Kiedy słyszymy o Jezusie – kiedy przypominamy sobie o Nim, o Jego znaczeniu w naszym życiu, o tym, że On jest centrum, wokół którego obraca się nasze istnienie, powodem naszego istnienia, celem naszego powstania; kiedy przypominamy sobie, że On jest naszym Życiem – czy to poprzez słuchanie lub czytanie słów Pisma Świętego lub Ojców, czy też zawstydzeni sumieniem, czy przebudzeni po wstrząsającym doświadczeniu, czy też skorygowani i upokorzeni życiem lub słowami naszych braci i sióstr; kiedy słyszymy o Jezusie, jak ojciec z dzisiejszej Ewangelii, pragniemy do Niego powrócić, pragniemy przyjść do Niego, rozmawiać z Nim, widzieć Go, odczuwać cudowną moc Jego obecności. Następnie zwracamy się do Niego w modlitwie, w pokorze, klęcząc przed Nim ciałem, duszą i umysłem, ponownie - jak ojciec z dzisiejszej Ewangelii.

Mamy również swoją prośbę. Mamy swoją własną, szczególną prośbę. Mamy swoje potrzeby i pragnienia. Modlimy się do Jezusa: „Panie Jezu, zmiłuj się nad moim synem – to znaczy nad moją duszą – bo jest ona dręczona przez nieczyste duchy, demony; rozdarta namiętnościami, bólem, grzechami i wszystkim, co oddziela mnie od Ciebie, od Twojej miłości!”.

Wołamy do Chrystusa, gdy Go odnajdujemy; gdy na nowo przypominamy sobie Jego obecność – Jego wszechobecność – która pochłania każdą cząstkę naszej duszy i ciała w niepojętym morzu miłości, opatrzności, troski, szczególnego kierownictwa, osądu i władzy nad naszym życiem, zawsze dostosowując się do naszych licznych i kapryśnych myśli, uczuć, słów, czynów, relacji i usposobienia. On zawsze dostosowuje swoją opatrzność i troskę do naszego szczególnego stanu duszy, zawsze stara się prowadzić nas do zbawienia, uzdrowienia, czystości, oświecenia oraz zjednoczenia i przyjaźni z Nim i wszystkimi ludźmi. On nieustannie kieruje całym światem w jego całości, łącząc każdą konkretną osobę i chwilę w sposób harmonijny, boski, niepoznawalny i cudowny, starając się objąć wszystko w sobie, w swoim własnym sercu, życiu i wiecznym błogosławieństwie.

Spotykając tego potężnego Przewodnika, ponownie wspominając Go i Jego miłość do nas, wołamy do Niego: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nad moim synem – to znaczy nad moją duszą, dręczoną wszelkim złem! Jestem bowiem okrutnie dręczony przez demony; nieustannie wrzucany w ogień i w wodę. Jestem nieustannie przypalany, spalany i całkowicie trawiony przez ogień namiętności, pożądliwości, gniewu, irytacji, zazdrości, zawiści, arogancji, nienawiści, urazy, osądu i pamięci o krzywdach”.

„I jestem ciągle zanurzany w lodowatych wodach próżności, dogadzania ludziom, samozadowolenia, zarozumiałości i pychy, które zamrażają moją duszę, czyniąc ją nieczułą na miłość do Boga i innych. Jestem ciągle pogrążony w użalaniu się nad sobą, nad moim własnym cierpieniem; w zapominaniu i nieczułości na cierpienie innych; spełnianiu zmysłowych przyjemności i egoistycznych samozadowoleniach, które gaszą ogień mojej tęsknoty za Tobą, o Jezu, i żarliwą miłość do Twojego obrazu, całej ludzkości”.

To są krzyki tego, kto widzi i odczuwa całą duszą głębię ubóstwa własnego stanu duchowego. Kiedy znajdujemy się w takim stanie, wołamy i żalimy się Panu, że prosiliśmy Jego uczniów, ale nie znaleźliśmy pomocy ani lekarstwa dla siebie. To znaczy, zwróciliśmy się ku naszemu własnemu rozumowi i sile woli, dominującym siłom naszej boskiej duszy, która jest uczniami i naśladowcami Pana, ale nie znaleźliśmy uzdrowienia dla głębi naszego zepsucia. Nasze myśli są pochłonięte przez milczenie, brak modlitwy, brak roztropności, wiedzy i zbawczego kierunku dla naszego życia. A nasza siła woli została źle ukierunkowana, wyczerpana przez zło, obumarła, nieskuteczna i nieistniejąca.

Podobnie, zwróciliśmy się do innych ludzi – do przyjaciół, rodziny, bliskich, lekarzy, psychologów, terapeutów, a nawet do ojców duchowych – ale nie przynieśliśmy uzdrowienia dla naszych dusz, żadnego głębokiego uzdrowienia dla naszego duchowego ubóstwa, zepsucia, ran i deformacji.

Pan próbuje nas nauczyć, abyśmy „nie pokładali ufności w książętach ani w synach ludzkich”, jak słyszymy podczas każdej liturgii. Nie dlatego, że inni są źli, ani że odwracamy się od wszystkich w samoizolacji, nieufności i podejrzliwości, ani że możemy myśleć, iż inni nie mogą być sakramentalnymi pośrednikami łaski i uzdrowienia Bożego, ale dlatego, abyśmy nigdy nie zapomnieli o Tym, od którego pochodzi wszelkie uzdrowienie i zbawienie, o Źródle życia, Stwórcy wszystkiego, Zbawicielu, Uzdrowicielu i Odnowicielu wszystkiego, Bogu w Trójcy Świętej.

Jeśli czujemy się pozbawieni ludzkiego współczucia i zrozumienia; jeśli odkrywamy, że wszystkie moce naszego ciała, umysłu i duszy są wyczerpane i nieskuteczne; jeśli czujemy, że dotarliśmy do otchłani rozpaczy i całkowitego zagubienia - nabierzmy otuchy!

Przyjdźmy do Chrystusa, wzywajmy Go! Uświadommy sobie, że został On zakorzeniony w głębi naszych serc przez chrzest święty i że jesteśmy nieustannie przemieniani na Jego obraz przez Komunię Świętą, i że jesteśmy nieustannie odnawiani, uwalniani, uzdrawiani i obdarzani nowym początkiem przez spowiedź świętą i rozgrzeszenie.

Jeśli czujemy się pozbawieni samowystarczalności i ludzkiej pomocy, to nabierzmy otuchy, bo nasz Dobry i Wszechmiłujący Bóg pragnie, abyśmy byli bardziej świadomi Jego niebiańskiego życia, Jego pomocy, Jego łaski, Jego niestworzonego, wiecznie istniejącego, radosnego i nigdy niegasnącego, wiecznie wzrastającego życia Ojca, Syna i Ducha Świętego, które nie ma końca, nigdy nie zawodzi, nigdy nie pozostawia głodnych ani spragnionych, biednych ani nagich, spalonych ogniem namiętności ani utopionych w wodach grzechu i rozpaczy.

Bogu, naszemu Życiu, naszej Nadziei, naszemu Jedynemu Pocieszeniu – Ojcu, Synowi i Świętemu Duchowi – niech będzie wszelka chwała, uwielbienie, miłość, pokora i modlitwa, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen!

igumen Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)

za: holycross.org

fotografia: Lazo /orthphoto.net/