Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Sztuka pokory
o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak), 30 lipca 2025
Kilkoro moich parafian to starsi Rumuni, którzy cierpieli za czasów Ceaușescu. Jedno z tych małżeństw przekazało mi, w tłumaczeniu na język angielski, życie i wypowiedzi niektórych starców, którzy zostali uświęceni w straszliwym systemie więziennym komunistycznej Rumunii. Wielu prawosławnych chrześcijan w anglojęzycznym świecie zna już starca Kleopę (dzięki książce „Pasterz dusz”, wydanej w 2000 roku przez Wydawnictwo Seminarium św. Włodzimierza). Miał on jednak kilku braci zakonnych, którzy również odznaczali się świętością i mądrością. Ich życie i wypowiedzi niedawno stały się dostępne w języku angielskim. Jednym z nich jest starzec Arsenie Papacioc. Książka nosi tytuł „Wieczność w chwili” i została wydana w 2018 roku przez Bractwo św. Hermana z Alaski. Jednym z głęboko mądrych powiedzeń starca Arsenie jest: „Pokora to sztuka trwania na swoim miejscu”.
Uwielbiam te słowa starca, ponieważ są tak obraźliwe. Są sprzeczne z kulturą. Żyjemy w czasach, gdy każdy, kto ma jakiekolwiek pretensje, jest zachęcany, wręcz zobowiązany, do protestowania, zmiany, ucieczki. Każdy jest ofiarą, która ma władzę (ta koncepcja jest przesiąknięta ironią). Słowo pokora drażni naszą wrażliwość. Zastanawiamy się, czy pokora nie zachęca do ucisku? Zastanawiamy się, jak to możliwe, że pokora jest cnotą?
Oczywiście, pokora może być cnotą tylko wtedy, gdy wierzy się w Boga. Aby uwierzyć, że pokora jest dobra, trzeba wierzyć w Boga, Który jest pokorny, Boga, Który naucza, że ubodzy w duchu odziedziczą ziemię. Trzeba wierzyć w Boga, Który się uniżył, przyjmując ludzką postać i naturę. I nie tylko ludzką naturę, ale także pozycję osoby uciskanej pod rządami tyrana i skorumpowanego systemu religijnego (prawdziwego systemu religijnego, ale skorumpowanego). Trzeba wierzyć, że nagrody i kary nie dotyczą tylko tego życia, ale trwają w Wieku Przyszłym. I - co być może najważniejsze, by uwierzyć, że pokora jest cnotą - trzeba wierzyć w miłość, miłość, która postrzega innych jako ważniejszych od siebie.
„Pokora to sztuka trwania na swoim miejscu”. Trwanie na swoim miejscu to sztuka. Jak w każdej sztuce, istnieją zasady i wyjątki. I to właśnie świadomość, a raczej intuicyjne wyczucie, kiedy wyjątki są konieczne, nawet przy przestrzeganiu zasad, czyni człowieka wielkim artystą. Pokora to trwanie na swoim miejscu, trwanie w swojej celi (jak mawiało wielu mnichów). Pokora to trwanie na swoim miejscu, a potem nieobecność. Sztuką jest świadomość, a raczej intuicyjne wyczucie, kiedy się nie trwa, co czyni pokorę sztuką.
W moim życiu doświadczyłem wielu długich okresów, kiedy nie byłem tam, gdzie chciałem być. Nie byłem tam, gdzie – byłem pewien – Bóg chciał, żebym był. Jednak wzięcie sytuacji we własne ręce i wymuszenie zmiany ewidentnie nie było dla mnie właściwym krokiem. Czułem, że nie jestem tam, gdzie powinienem być, i wiedziałem też, że Bóg postawił mnie tam, gdzie byłem. To znaczy, okoliczności, które wydawały się cudowne, które wydawały się odpowiedziami na moje modlitwy, postawiły mnie w takiej sytuacji; ale kiedy już tam byłem przez jakiś czas, wydawało mi się, że nie jestem tam, gdzie powinienem być. Czułem się nieswojo. Byłem zirytowany. Nie wykorzystywałem swojego potencjału (a przynajmniej tak mi się wydawało).
A jednak byłem tam. Pozostało mi tylko modlić się, wołać do Boga o wybawienie i szukać promieni słońca tam, gdzie byłem. Pozostało mi tylko być tam, gdzie byłem, być chrześcijaninem tam, gdzie byłem, kochać ludzi, którzy byli obok mnie. Odkryłem, że dzieje się coś dziwnego, kiedy przez lata wybierałem kochanie ludzi będących obok mnie. Zacząłem ich kochać. Zacząłem ich słuchać, współczuć im i modlić się za nich. Pozostawanie na swoim miejscu zmienia człowieka. Być może to początek pokory.
Jak w każdej sztuce, istnieją wyjątki. Czasami najbardziej pokorną rzeczą, jaką można zrobić, jest ucieczka od sytuacji przemocy. Nie kochasz kogoś, pozwalając mu nadal grzeszyć przeciwko tobie lub przeciwko komuś, za kogo jesteś odpowiedzialny. Pokora w takiej sytuacji często wygląda jak wystawienie przewidywalnego bólu obecnej sytuacji na ryzyko, jak zaufanie Bogu w nieprzewidywalnej sytuacji. Pokora czasami wygląda jak odwaga, odwaga, by powiedzieć „nie”.
Jezus upokorzył samego siebie. Ci, którzy są przebóstwiani, którzy stają się podobni do Jezusa, również stają się pokorni. A jednym z ważnych aspektów naszej pokory jest pozostanie na swoim miejscu. Pewien ksiądz ujął to następująco: To tak, jakby Bóg działał w ten sposób, byśmy wpadli w imadło sytuacyjne. Gdy już mocno się w nim zamkniemy, Duch Święty może nad nami pracować, usuwając to, co szorstkie, i wzmacniając to, co słabe. Ale jeśli uciekniemy z tego imadła, Bóg musi nas wprowadzić w inne, aby Duch Święty mógł kontynuować w nas swoje dzieło. Być może dlatego ludzie ciągle popełniają te same błędy (wiem, że ja tak robię) i być może dlatego ciągle znajdują się w podobnych sytuacjach.
„Pokora to sztuka pozostania na swoim miejscu”. Owszem, istnieją wyjątki, jak w każdej sztuce. Ale jak w każdej sztuce poprzez zobowiązanie się do przestrzegania zasady, że intuicyjnie wyczujesz, kiedy i gdzie te wyjątki są potrzebne.
o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holynativitychurch.ca
fotografia: jarek11 /orthphoto.net/
Uwielbiam te słowa starca, ponieważ są tak obraźliwe. Są sprzeczne z kulturą. Żyjemy w czasach, gdy każdy, kto ma jakiekolwiek pretensje, jest zachęcany, wręcz zobowiązany, do protestowania, zmiany, ucieczki. Każdy jest ofiarą, która ma władzę (ta koncepcja jest przesiąknięta ironią). Słowo pokora drażni naszą wrażliwość. Zastanawiamy się, czy pokora nie zachęca do ucisku? Zastanawiamy się, jak to możliwe, że pokora jest cnotą?
Oczywiście, pokora może być cnotą tylko wtedy, gdy wierzy się w Boga. Aby uwierzyć, że pokora jest dobra, trzeba wierzyć w Boga, Który jest pokorny, Boga, Który naucza, że ubodzy w duchu odziedziczą ziemię. Trzeba wierzyć w Boga, Który się uniżył, przyjmując ludzką postać i naturę. I nie tylko ludzką naturę, ale także pozycję osoby uciskanej pod rządami tyrana i skorumpowanego systemu religijnego (prawdziwego systemu religijnego, ale skorumpowanego). Trzeba wierzyć, że nagrody i kary nie dotyczą tylko tego życia, ale trwają w Wieku Przyszłym. I - co być może najważniejsze, by uwierzyć, że pokora jest cnotą - trzeba wierzyć w miłość, miłość, która postrzega innych jako ważniejszych od siebie.
„Pokora to sztuka trwania na swoim miejscu”. Trwanie na swoim miejscu to sztuka. Jak w każdej sztuce, istnieją zasady i wyjątki. I to właśnie świadomość, a raczej intuicyjne wyczucie, kiedy wyjątki są konieczne, nawet przy przestrzeganiu zasad, czyni człowieka wielkim artystą. Pokora to trwanie na swoim miejscu, trwanie w swojej celi (jak mawiało wielu mnichów). Pokora to trwanie na swoim miejscu, a potem nieobecność. Sztuką jest świadomość, a raczej intuicyjne wyczucie, kiedy się nie trwa, co czyni pokorę sztuką.
W moim życiu doświadczyłem wielu długich okresów, kiedy nie byłem tam, gdzie chciałem być. Nie byłem tam, gdzie – byłem pewien – Bóg chciał, żebym był. Jednak wzięcie sytuacji we własne ręce i wymuszenie zmiany ewidentnie nie było dla mnie właściwym krokiem. Czułem, że nie jestem tam, gdzie powinienem być, i wiedziałem też, że Bóg postawił mnie tam, gdzie byłem. To znaczy, okoliczności, które wydawały się cudowne, które wydawały się odpowiedziami na moje modlitwy, postawiły mnie w takiej sytuacji; ale kiedy już tam byłem przez jakiś czas, wydawało mi się, że nie jestem tam, gdzie powinienem być. Czułem się nieswojo. Byłem zirytowany. Nie wykorzystywałem swojego potencjału (a przynajmniej tak mi się wydawało).
A jednak byłem tam. Pozostało mi tylko modlić się, wołać do Boga o wybawienie i szukać promieni słońca tam, gdzie byłem. Pozostało mi tylko być tam, gdzie byłem, być chrześcijaninem tam, gdzie byłem, kochać ludzi, którzy byli obok mnie. Odkryłem, że dzieje się coś dziwnego, kiedy przez lata wybierałem kochanie ludzi będących obok mnie. Zacząłem ich kochać. Zacząłem ich słuchać, współczuć im i modlić się za nich. Pozostawanie na swoim miejscu zmienia człowieka. Być może to początek pokory.
Jak w każdej sztuce, istnieją wyjątki. Czasami najbardziej pokorną rzeczą, jaką można zrobić, jest ucieczka od sytuacji przemocy. Nie kochasz kogoś, pozwalając mu nadal grzeszyć przeciwko tobie lub przeciwko komuś, za kogo jesteś odpowiedzialny. Pokora w takiej sytuacji często wygląda jak wystawienie przewidywalnego bólu obecnej sytuacji na ryzyko, jak zaufanie Bogu w nieprzewidywalnej sytuacji. Pokora czasami wygląda jak odwaga, odwaga, by powiedzieć „nie”.
Jezus upokorzył samego siebie. Ci, którzy są przebóstwiani, którzy stają się podobni do Jezusa, również stają się pokorni. A jednym z ważnych aspektów naszej pokory jest pozostanie na swoim miejscu. Pewien ksiądz ujął to następująco: To tak, jakby Bóg działał w ten sposób, byśmy wpadli w imadło sytuacyjne. Gdy już mocno się w nim zamkniemy, Duch Święty może nad nami pracować, usuwając to, co szorstkie, i wzmacniając to, co słabe. Ale jeśli uciekniemy z tego imadła, Bóg musi nas wprowadzić w inne, aby Duch Święty mógł kontynuować w nas swoje dzieło. Być może dlatego ludzie ciągle popełniają te same błędy (wiem, że ja tak robię) i być może dlatego ciągle znajdują się w podobnych sytuacjach.
„Pokora to sztuka pozostania na swoim miejscu”. Owszem, istnieją wyjątki, jak w każdej sztuce. Ale jak w każdej sztuce poprzez zobowiązanie się do przestrzegania zasady, że intuicyjnie wyczujesz, kiedy i gdzie te wyjątki są potrzebne.
o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)
za: holynativitychurch.ca
fotografia: jarek11 /orthphoto.net/