publicystyka: Pokora z przypadku
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Pokora z przypadku

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak), 11 lipca 2025

W homilii 24. św. Izaak wskazuje na fundamentalne prawo rozeznawania: „Wszystko, co może być postrzegane zmysłami, czy to czyn, czy słowo, jest przejawem czegoś ukrytego w nas”.

Ta zasada rozeznawania nie została nam dana po to, abyśmy mogli szpiegować serca innych, próbując odgadnąć, co ukrywają, badając ich słowa i czyny. Jeśli bowiem zastosujemy tę zasadę do innych, to przestaje ona dotyczyć rozeznania, a staje się raczej osądem, do którego nikt z nas nie jest powołany. Oczywiście, w pewnych kontekstach i w pewnych rolach na świecie (nauczyciela, rodzica, policjanta, sędziego itp.) możemy być wezwani do dokonywania rozróżnień i podejmowania decyzji na podstawie słów i czynów innych ludzi. Nawet w Kościele - a właściwie bardzo często w Kościele - musimy dokonywać takich rozróżnień i decyzji w oparciu o słowa i czyny ludzi, ale nigdy nie jesteśmy wezwani do spekulacji na temat tego, co może lub nie być ukryte w sercach innych, motywując ich do działania. Tylko Bóg i być może sama osoba wie, co jest ukryte w sercu.

Mówię, że być może osoba wie, co jest ukryte w jej sercu, ale właściwie powinienem powiedzieć, że rzadko osoba wie, co jest ukryte w jej sercu i co powoduje jej słowa i czyny. Wielu mówiło, że poznać własne serce to zacząć poznawać Boga, ponieważ serce jest miejscem spotkań; to drzwi lub świątynia, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem. Tak więc celem nauki św. Izaaka o tym, że ​każde słowo i czyn pochodzą z serca, jest pomoc każdemu z nas w badaniu własnych słów i czynów, i rozpoczęciu rozeznawania i odkrywania tego, co jest ukryte w naszych sercach. To nie ciepłe i przyjemne lub zimne i kłujące uczucia, które mamy w środku, wiernie ukazują nam, co kryje się w naszych sercach; to raczej to, co faktycznie robimy i mówimy, ujawnia, co się tam kryje – często niezależnie od tego, jak się czujemy.

Jednak św. Izaak mówi nam, że niektóre zdarzenia, czyli słowa i czyny, które pochodzą z nas, są przypadkowe. Nie pochodzą one z serca, chyba że stają się powtarzalne lub typowe. Te przypadkowe słowa lub czyny, według św. Izaaka, niekoniecznie pochodzą z naszej woli lub wolnego wyboru. To, czy są one dobrowolnie wybrane i pochodzą z naszej woli, odkrywając w ten sposób nasze serce, ujawnia się przede wszystkim przez fakt, że nadal występują. Jeśli nie trwają, to jest mniej prawdopodobne, że pochodzą z serca.

Na przykład, w chwili zmęczenia lub stresu, mogę gniewnie warknąć na mojego wnuka. Jeśli natychmiast pokutuję i nie zrobię tego ponownie, to moglibyśmy powiedzieć, że był to przypadkowy zbieg okoliczności, a św. Izaak mówi, że jest to „tylko nieznacznie brane pod uwagę”. Zasada ta odnosi się nie tylko do złego zachowania, ale także do dobrego. Jeśli w dobry dzień ktoś przyłapie mnie w dobrym humorze i zwróci się do mnie z prośbą o wkład na dobrą sprawę, mogę dać sto dolarów. Jednakże, jeśli nie jest to coś, co robię ciągle, to św. Izaak mówi, że to również jest przypadkowy zbieg okoliczności, który tak naprawdę nie ujawnia niczego z mego serca. Można to nazwać przypadkową hojnością, ale ponieważ nie jest to ciągłe działanie, nie jest to coś, co zawsze robię, nie jest to coś, co mnie charakteryzuje, ta przypadkowa hojność nie ujawnia autentycznie hojnego serca.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego czasami mogę powiedzieć strasznie przykre rzeczy ludziom, których kocham najbardziej? Rzeczy, które nie są w moim sercu, rzeczy, których nie chcę, aby były prawdą? I dlaczego nagle potrafię być tak zadziwiająco cierpliwy, opanowany lub hojny w jakiejś szczególnej, nietypowej sytuacji, a potem natychmiast powrócić do swojego normalnie niecierpliwego, nieumiarkowanego i samolubnego „ja”, gdy tylko wszystko wróci do normy? Św. Izaak przypisałby to ludzkiej zmienności. Oznacza to, że ludzie są zdolni do zmiany, zdolni do pokuty, zdolni do przemiany zarówno na lepsze, jak i na gorsze.

Dlatego, dopóki żyjemy, musimy uważnie obserwować siebie i nigdy nie pozwolić sobie na dumne przechwalanie się w myślach, że mamy wszystko pod kontrolą. W istocie, św. Izaak mówi nam w homilii 5., że „w każdej sprawie, którą człowiek się chlubi, Bóg pozwala mu się zmienić, aby się upokorzył, aby nauczył się pokory. Dlatego musisz poddać wszystko Bożej uprzedniej wiedzy i nie wierzyć, że w tym życiu jest cokolwiek niezmiennego”.

Bez względu na to, jak święta staje się osoba, zmiana na gorsze jest możliwa; podobnie, niezależnie od tego, jak grzeszny staje się człowiek, zmiany na lepsze są możliwe. Jednakże, jeśli posiada się już nawyk, zarówno w cnocie, jak i w grzechu, zmiana staje się z czasem bardziej bolesna. Dlatego św. Izaak radzi nam: „Dopóki występek jest jeszcze mały i rozkwita, wyrwij go - zanim rozprzestrzeni się i pokryje całe pole”.

Św. Izaak zwraca uwagę, że chociaż te przypadkowe zdarzenia niekoniecznie są z naszej strony zamierzone, nie są też losowe. Bóg i nasz anioł stróż, jak mówi, działają opatrznościowo, „pilotując” te przypadkowe zdarzenia, dobre czy złe, tak aby pełniły one jedną z czterech funkcji w naszym życiu. Te cztery funkcje to (1) zachęta, (2) próba, (3) nauka lub (4) nagroda. Święty Izaak radzi nam – a właściwie więcej niż radzi, mówi, że jesteśmy błogosławieni – jeśli porównujemy każde zdarzenie, czyli wszystko, co robimy i mówimy, z tym, co naprawdę jest w naszym sercu; a jeśli okaże się to przypadkowym zdarzeniem, powinniśmy szukać jego przyczyny lub funkcji i dostrzec w nim pouczającą, opatrznościową rękę Boga.

Na przykład, mogę siedzieć do późna w nocy, oglądając „jeszcze tylko jeden” odcinek mojego ulubionego nowego serialu na Netflixie, a następnego dnia gniewnie napaść na żonę, czego zazwyczaj nie robię. Po namyśle mógłbym zdać sobie sprawę, że to przypadkowe zdarzenie, to niezwykle złe zachowanie z mojej strony, było rodzajem "nagrody", żniwem tego, co zasiałem. Jeśli głupio zmarnuję czas dany mi przez Boga na odpoczynek, to jestem bardziej skłonny do złych działań: chętniej wyładowuję swoje zmęczenie na innych.

Albo inny przykład. Kiedyś (i tylko raz – wkrótce zrozumiecie, dlaczego) biskup poprosił mnie o odprawienie wieczerni na dużej konferencji. Odprawiam wieczernie co najmniej raz w tygodniu od około dwudziestu lat. Znam się na niej. A jednak, pomimo całego tego doświadczenia, we frazie rozpoczynającej nabożeństwo wypowiedziałem niewłaściwe słowa, co od razu zrozumiałem, ale było za późno – zostały one już głośno odczytane, biskup i ponad tysiąc uczestników usłyszeli je. A potem już poleciało dalej... Musiałem popełnić kilkanaście błędów podczas tego jednego nabożeństwa, wszystkie zauważyłem od razu, a na niektórych bardzo się skupiałem, aby ich nie popełnić. Ale i tak je popełniłem. Jedynym komentarzem biskupa do mnie później było: „musisz studiować liturgikę”, jakbym był seminarzystą odprawiającym wieczernię po raz pierwszy. Tutaj moje przypadkowe zdarzenia, moje błędy liturgiczne, były na linii próby. To była duża łyżka upokorzenia i po prostu musiałem to spokojnie przełknąć i iść dalej.

A potem są dobre przypadki. Większość tego, co wiem na przykład o doradztwie, pochodzi z dobrych przypadków. Jakoś w Bożym miłosierdziu, doradzając, mówię coś lub robię coś, co działa, co przynosi dobre owoce. Kiedy tak się dzieje, św. Izaak nazywa to zachętą. Kiedy przypadkowe zdarzenie tworzy lub prowadzi do czegoś dobrego, wtedy mamy okazję, aby to powtórzyć, nauczyć się tego i zakorzenić to w naszym sercu. Nic nie wiem o technice poradnictwa. Niemniej jednak, metodą prób i błędów, a raczej dzięki opatrznościowej zachęcie, jaką Bóg dał mi poprzez przypadkowe zdarzenia przynoszące dobre owoce, nauczyłem się, że najlepiej doradzam, gdy pozwalam swojemu sercu otworzyć się na osobę, z którą rozmawiam, słuchać z otwartym sercem i intensywnie kochać osobę lub osoby siedzące przede mną w tej właśnie chwili. To, co zaczyna się jako przypadkowe dobre zachowanie z naszej strony, może się powtórzyć i zakorzenić w naszym sercu, kształtując w nas charakter, który będzie regularnie wywoływał to dobre zachowanie.

Św. Izaak kończy tę homilię, przypominając nam, że celem tej zmienności, tych przypadkowych zdarzeń, dobrych czy złych, jest nauczenie nas pokory i samokrytyki. Kiedy wiemy, że zawsze możemy zawieść, a wręcz, że często zawodzimy, nawet jeśli inni tego nie dostrzegają, wtedy łatwiej nam ukorzyć się przed Bogiem i przed bliźnimi. Św. Izaak przypomina nam, że kiedy postrzegamy siebie jako słabych i godnych pogardy (co, nawiasem mówiąc, nie oznacza niczego złego, oznacza to po prostu „bycie pogardzanym”, jak nauczał nas Jezus, postrzeganie innych jako wyższych od nas), kiedy postrzegamy siebie z pokorą, wtedy możemy wiedzieć, „że w samej prawdzie kroczymy drogą Bożą”.

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Holy Nativity Orthodox Church

fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/