Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Wszystko jest w ruchu
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 09 lipca 2025
Przez lata mówiono mi, że znaczenie słowa hamartia (tłumaczonego jako „grzech”) to „chybić celu”. To z pewnością prawda. Jednak obraz, który zawsze miałem w głowie, to strzała wymierzona w cel, która nie trafia w środek tarczy. Dlatego też postrzegałem swoje życie jako moralny wysiłek trafienia w cel. Nie jest to niepoprawne, ale pomija ważne informacje. To Bóg jest celem (a nie abstrakcyjnym standardem moralnym), a my sami jesteśmy strzałą. W naszym myśleniu istnieje duża tendencja do postrzegania rzeczy w nieruchomych, statycznych obrazach. Takie obrazy są łatwiejsze do przyswojenia i wyjaśnienia. Wprawienie wszystkiego w ruch komplikuje nasze wysiłki, aby to pojąć. Jednak istotne jest zrozumienie, że wszystko jest w ruchu. Co dziwne, ta koncepcja nie jest jakimś postmodernistycznym obrazem tańczących Mistrzów Wu-Li: jest częścią nauk Ojców Kościoła.
Idea ruchu i zmiany (zarówno w czasie, jak i przestrzeni) nie była oryginalna u wielkich nauczycieli Kościoła (takich jak św. Bazyli, św. Grzegorz z Nyssy, Pseudo-Dionizy czy św. Maksym Wyznawca). Myśli te narodziły się na długo przed nimi, u filozofów takich jak Platon i Heraklit. Jednak Ojcowie Kościoła podjęli tę koncepcję i dopracowali ją do użytku w teologii chrześcijańskiej. Stworzenie Boże (jak dobrze powinniśmy wiedzieć) jest wszędzie w ruchu. Każdy obiekt we wszechświecie się porusza (mówi się nam, że w większych odstępach czasu). Nawet cząsteczki materii, z których składają się tak zwane obiekty stacjonarne (np. skały), są w ruchu. Nic nie jest całkowicie w spoczynku. Dziwne jest dla współczesnego człowieka odkrycie, że taka myśl nie jest w żaden sposób nowa. Jednak ruch nie jest jedyną rzeczą ważną w tym patrystycznym rozumieniu stworzenia. Wszystko jest w ruchu i wszystko ma swój kierunek. Ten kierunek jest jego celem – powodem istnienia i powodem kontynuacji istnienia. Tym powodem jest jego logos. Logos wszystkich logoi (czyli ich liczby mnogiej) to sam Chrystus.
Na początku był Logos (Słowo), i Logos był u Boga, i Logos był Bogiem. Przez Niego wszystko się stało… (J 1, 1)
Każdy z nas ma cel i powód istnienia. Dla istot ludzkich (i całego stworzenia) tym celem jest zjednoczenie z Bogiem.
… [Bóg] dał nam poznać tajemnicę woli swojej według łaskawego zamysłu swego, który wcześniej w Nim powziął, dla dokonania pełni czasów, aby złączyć w jedną całość w Chrystusie wszystko to, co na niebie, i to, co na ziemi… (Ef 1, 9-10)
To właśnie ten cel i kierunek są tym, ku czemu zmierzamy. Cokolwiek powoduje, że odchodzimy od tego, jest tym, co oznacza biblijne słowo „grzech”. Odejście zniekształca nasz cel, naszą wewnętrzną relację z Bogiem. Rezultatem jest śmierć i zepsucie. Chrystus przywraca naszą właściwą relację z Bogiem i poprzez tę żywą komunię przywraca nasz cel i kierunek. Zmierzamy właściwie ku końcowi, dla którego zostaliśmy stworzeni. Zbawienie, jak wszystkie rzeczy w Bożym stworzeniu, jest dynamiczne, a nie statyczne. Ci, którzy sprowadzają zbawienie do jednego momentu: „zostałem zbawiony”, ryzykują wypaczeniem właściwego rozumienia życia chrześcijańskiego. Wtrącanie odrębnych momentów historii („podjąłem decyzję dla Chrystusa”) może być błędnie rozumiane jako opisanie czegoś, co zdarza się raz i jest zakończone. Ale my się poruszamy. „Decyzja dla Chrystusa” jest właściwie opisem kierunku, a nie miejsca przeznaczenia.
Nasze życie musi być odnoszone do Chrystusa w każdej chwili i w każdym miejscu. Życie jako część ogromnego wiru ruchu może być oszałamiające. Nic dziwnego, że chcemy wyobrazić sobie wszechświat w stabilnej, statycznej formie. Ale wszechświat nie stanie w miejscu dla takiego wyobrażenia. Nadal wiruje, podczas gdy my wpatrujemy się w nasze złudzenie.
W niektórych klasztorach na Górze Athos panuje zwyczaj, że centralny żyrandol jest wprawiany w ruch podczas śpiewania „polieleosu” (pieśni „Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki”) w czasie całonocnego czuwania. Niekiedy kołyszą się również lampy przed ikonami. Słyszałem, że jest to przedstawiane jako taniec aniołów przed Bogiem. Z pewnością włącza ruch do kultu Kościoła. A liturgia jest wielkim tańcem – właściwym ruchem samego stworzenia. Zostaliśmy stworzeni jako ruch. Ciągłe ofiarowywanie siebie Bogu w uwielbieniu i dziękczynieniu jest wypełnieniem naszego bytu. Nie musimy pojmować wszechświata. Musimy za to być poniesieni ku Chrystusowi.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Glory to God for All Things
fotografia: flor /orthphoto.net/
Idea ruchu i zmiany (zarówno w czasie, jak i przestrzeni) nie była oryginalna u wielkich nauczycieli Kościoła (takich jak św. Bazyli, św. Grzegorz z Nyssy, Pseudo-Dionizy czy św. Maksym Wyznawca). Myśli te narodziły się na długo przed nimi, u filozofów takich jak Platon i Heraklit. Jednak Ojcowie Kościoła podjęli tę koncepcję i dopracowali ją do użytku w teologii chrześcijańskiej. Stworzenie Boże (jak dobrze powinniśmy wiedzieć) jest wszędzie w ruchu. Każdy obiekt we wszechświecie się porusza (mówi się nam, że w większych odstępach czasu). Nawet cząsteczki materii, z których składają się tak zwane obiekty stacjonarne (np. skały), są w ruchu. Nic nie jest całkowicie w spoczynku. Dziwne jest dla współczesnego człowieka odkrycie, że taka myśl nie jest w żaden sposób nowa. Jednak ruch nie jest jedyną rzeczą ważną w tym patrystycznym rozumieniu stworzenia. Wszystko jest w ruchu i wszystko ma swój kierunek. Ten kierunek jest jego celem – powodem istnienia i powodem kontynuacji istnienia. Tym powodem jest jego logos. Logos wszystkich logoi (czyli ich liczby mnogiej) to sam Chrystus.
Na początku był Logos (Słowo), i Logos był u Boga, i Logos był Bogiem. Przez Niego wszystko się stało… (J 1, 1)
Każdy z nas ma cel i powód istnienia. Dla istot ludzkich (i całego stworzenia) tym celem jest zjednoczenie z Bogiem.
… [Bóg] dał nam poznać tajemnicę woli swojej według łaskawego zamysłu swego, który wcześniej w Nim powziął, dla dokonania pełni czasów, aby złączyć w jedną całość w Chrystusie wszystko to, co na niebie, i to, co na ziemi… (Ef 1, 9-10)
To właśnie ten cel i kierunek są tym, ku czemu zmierzamy. Cokolwiek powoduje, że odchodzimy od tego, jest tym, co oznacza biblijne słowo „grzech”. Odejście zniekształca nasz cel, naszą wewnętrzną relację z Bogiem. Rezultatem jest śmierć i zepsucie. Chrystus przywraca naszą właściwą relację z Bogiem i poprzez tę żywą komunię przywraca nasz cel i kierunek. Zmierzamy właściwie ku końcowi, dla którego zostaliśmy stworzeni. Zbawienie, jak wszystkie rzeczy w Bożym stworzeniu, jest dynamiczne, a nie statyczne. Ci, którzy sprowadzają zbawienie do jednego momentu: „zostałem zbawiony”, ryzykują wypaczeniem właściwego rozumienia życia chrześcijańskiego. Wtrącanie odrębnych momentów historii („podjąłem decyzję dla Chrystusa”) może być błędnie rozumiane jako opisanie czegoś, co zdarza się raz i jest zakończone. Ale my się poruszamy. „Decyzja dla Chrystusa” jest właściwie opisem kierunku, a nie miejsca przeznaczenia.
Nasze życie musi być odnoszone do Chrystusa w każdej chwili i w każdym miejscu. Życie jako część ogromnego wiru ruchu może być oszałamiające. Nic dziwnego, że chcemy wyobrazić sobie wszechświat w stabilnej, statycznej formie. Ale wszechświat nie stanie w miejscu dla takiego wyobrażenia. Nadal wiruje, podczas gdy my wpatrujemy się w nasze złudzenie.
W niektórych klasztorach na Górze Athos panuje zwyczaj, że centralny żyrandol jest wprawiany w ruch podczas śpiewania „polieleosu” (pieśni „Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki”) w czasie całonocnego czuwania. Niekiedy kołyszą się również lampy przed ikonami. Słyszałem, że jest to przedstawiane jako taniec aniołów przed Bogiem. Z pewnością włącza ruch do kultu Kościoła. A liturgia jest wielkim tańcem – właściwym ruchem samego stworzenia. Zostaliśmy stworzeni jako ruch. Ciągłe ofiarowywanie siebie Bogu w uwielbieniu i dziękczynieniu jest wypełnieniem naszego bytu. Nie musimy pojmować wszechświata. Musimy za to być poniesieni ku Chrystusowi.
o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Glory to God for All Things
fotografia: flor /orthphoto.net/