polska: Relacja z pielgrzymki do Kłajpedy
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Relacja z pielgrzymki do Kłajpedy

01 lipca 2025

W dniach 19-22 czerwca odbyła się kolejna w tym roku pielgrzymka zorganizowana przez Grupę Prawosławnych z Podlasia „Pielgrzymi w Bogu”. Obejmowała 2 nadbałtyckie kraje: Litwę i Łotwę, w których odwiedziliśmy 3 nadmorskie miasta: Kłajpedę, Połągę (lit. Palanga) i Lipawę (łot. Liepaja).

Z całego Podlasia w czwartkowy poranek wyruszyło w sumie w drogę około 50 pielgrzymów. Jechaliśmy w kierunku północnym. Czekała nas kilkunastogodzinna podróż z przerwami.

Pierwszym dłuższym przystankiem było litewskie Kowno. Przyjechaliśmy tu w południe. Kowno to poza Trokami także dawna stolica Litwy. Jest obecnie drugim co do wielkości miastem w kraju – pięknie położone na wzgórzach zachwyca swoją strukturą i mnóstwem zieleni. Innym niepodważalnym jego atutem jest również to, że przepływa przez nie rozległy Niemen, który łącząc się tu z Wilią, niesie swoje wody dalej, aż do Morza Bałtyckiego.

Dwie godziny, które mogliśmy spędzić w tym mieście, podzieliliśmy na zjedzenie postnego obiadu w triapieznoj oraz modlitwę w Soborze Zwiastowania, w którym znajduje się cudotwórcza Surdiegska Ikona Matki Bożej. Akatyst przed tą ikoną oraz zapiski z imionami pielgrzymów i ich bliskich odczytał o. Antoni.

Wyruszyliśmy dalej, zmierzając do Kłajpedy. Na tym odcinku dała o sobie znać kapryśna aura i niespodziewanie autokar znalazł się w strugach ulewnego deszczu. Nie zepsuło to jednak humorów i nastroju, niebawem zaświeciło bowiem słońce, a za oknami autokaru nadal przewijały się urokliwe pagórkowate tereny krajobrazu, wzrok przyciągała świeża zieleń lasów, pól i łąk, a gdzieniegdzie dostrzec można było jeziora, co przypominało, że jedziemy nad jeszcze większą wodę – Bałtyckie Morze. Radość potęgował fakt, że podążaliśmy przecież w kierunku północnym, w pobliże tych miejsc na Ziemi, które o tej porze roku słyną z białych nocy. Mieliśmy tu spędzić m.in. najdłuższy dzień w roku, rozpoczynający kalendarzowe lato.

Zanim on jednak nastąpił, w radosnym, a zarazem duchowym nastroju mogliśmy pożegnać wiosnę. Z samego rana w piątek wyruszyliśmy do sąsiedniej Łotwy. Tu, w portowej Lipawie, ponad 70-tysięcznym mieście, znajduje się 5 prawosławnych cerkwi. Jedna z nich jest obecnie nieczynna, ale w innych łotewskich miastach nie ma ich wcale, a jeśli jest to jedna lub co najwyżej dwie.

Najpierw odwiedziliśmy wyjątkowo piękny Sobór Św. Mikołaja, znany również jako Sobór Morski Świętego Mikołaja. Budowla powstała na początku XX wieku na planie zbliżonym do łodzi, a całość wieńczą złote kopuły. Wewnątrz – półmrok, wiele starych ikon, modlitewny nastrój. O godzinie 8 rano rozpoczyna się Święta Liturgia. Bez pośpiechu i w skupieniu celebruje ją starszy wiekowo baciuszka o. Aleksander, nazywany tutaj starcem. Pod koniec Liturgii przystępujemy do sakramentu Pryczastija. Ustawia się spora kolejka: podchodzą miejscowi oraz wielu z nas. Pozostajemy jeszcze na molebień, podczas którego baciuszka czyta z pamięci fragment Ewangelii i dwukrotnie wyczytuje imiona z naszej zbiorowej zapiski.

Następnie rozpoczynamy zwiedzanie. Oprowadzają nas 3 przewodniczki. Najpierw jedziemy do Cerkwi Św. Aleksego, Metropolity Moskiewskiego. Jej wnętrze zdobią bogate freski i stylowy ikonostas. O historii cerkwi opowiada Nina – Łotyszka, która wraz z obecną tu koleżanką i kilkoma innymi znajomymi miała okazję w maju odwiedzić nasze Podlasie i takie święte miejsca jak Monastery w Zwierkach i Grabarce, Skit w Odrynkach oraz świątynie Białegostoku.

Następnie kierujemy się do restauracji – czas na obiad, po którym dołącza do nas Marina – jako przewodnik zna doskonale historię miasta i kraju, umie to przekazać i szybko nawiązujemy dobry kontakt. Niebawem docieramy także w pobliże morza i plaż. Pogoda nie jest zbyt sprzyjająca, słońce świeci, ale od morza wieje silny wiatr. Nie powstrzymuje to jednak większości z nas ze spaceru na boso po piasku i zamoczenia nóg w wodzie. Jest wesoło, spiętrzone fale moczą nie tylko nasze nogi, ale i ubrania, a płuca wciągają świeże, morskie powietrze.

Po takim relaksie przechadzamy się po pobliskim uroczym parku, pełnym turystycznych atrakcji. To daje nam okazję, aby trochę obeschnąć. Następnie kierujemy swoje kroki do kolejnej świątyni – zabytkowej Cerkwi Świętego Aleksandra Newskiego, zbudowanej z drewna na kamiennym fundamencie. Także tu zostawiamy prywatne zapiski, stawiamy świece, przykładamy się do ikon i robimy pamiątkowe zakupy.

Wracamy do autokaru i jedziemy do ostatniego w tym dniu celu naszej podróży – Soboru Świętej Życiodajnej Trójcy. Świątynia o bogato zdobionych fasadach i głównej czworokątnej bryle zwieńczonej 5 niebieskimi kopułami jest najstarszą i nigdy nie zamykaną świątynią w mieście, mogącą pomieścić nawet tysiąc wiernych. Późnym popołudniem wracamy do Kłajpedy. Po kolacji część osób wybiera odpoczynek, niektórzy wychodzą na spacer.

Przed nami trzeci dzień pielgrzymki i wyjazd do oddalonej o 30 kilometrów Połągi. Tu, w Cerkwi pw. Iwierskiej Ikony Matki Bożej, Świętą Liturgię celebruje przybyły na zbliżający się Prazdnik Świętych Ziemi Ruskiej Metropolita Litewski Innocenty. Dla młodej parafii, założonej dopiero w 1995 roku, przyjęcie jednocześnie Metropolity i gości z Polski było zapewne niemałym wydarzeniem, z którego gospodarze wywiązali się w stu procentach wzorowo.

Zbliżało się południe i nastąpiła pora obiadu. Miłym jego akcentem były urodziny i imieniny dwóch z pielgrzymów i odśpiewanie dla nich gromkiego „Mnogaja leta”.

Kolejne godziny płynęły intensywnie i o odpoczynku w ciągu dnia nie było mowy. Na chwilę tylko zajechaliśmy do hotelu, po czym od razu wyruszyliśmy na wycieczkę po Mierzei Kurońskiej – półwyspu, na którym mieści się Litewskie Muzeum Morza, a jego główną atrakcją jest Delfinarium. Dotarliśmy tu, przepływając promem ze stałego lądu. Obejrzeliśmy efektowny pokaz delfinów, które na znak treserów wykonywały rozmaite zadania: skakały wysoko nad wodą, malowały pędzlami, rzucały piłką. Wyprawę przedłużyły przejażdżka i spacer po Mierzei.

Po powrocie do hotelu część z nas wybrała się ponownie na spacer, tym razem po mieście, idąc w kierunku pobliskiej Cerkwi pod podwójnym wezwaniem – pięknej, wyświęconej w 2021 roku – Cerkwi Pokrowsko-Nikolskiej. W ten sposób zakończyliśmy pierwszy dzień lata, a zarazem najdłuższy dzień w roku. Zbliżała się 23.00 i dopiero zaczął zapadać półmrok, przy czym dzień nie był całkowicie słoneczny.

Nadeszła niedziela i dzień Świętych Ziemi Ruskiej. Jest to Prazdnik, który był głównym celem naszej pielgrzymki. Tu, w Kłajpedzie, znajduje się cerkiew pod tym wezwaniem i uroczyście obchodzi się to święto. Przyjechaliśmy na pół godziny przed rozpoczęciem Liturgii. Cerkiew o nietypowej dla Prawosławia architekturze mieści się w zaadoptowanej w 1947 roku luterańskiej kaplicy. Wewnątrz cerkwi natomiast – bogato zdobiony, złocony ikonostas, starannie wykonane freski i piękne ikony w pełni oddają atmosferę Wschodu. Podajemy zapiski, stawiamy świece, przykładamy się do ikon. Niebawem następuje powitanie Metropolity Innocentego i rozpoczyna się służba.

Odczuwa się wyjątkowy, świąteczny charakter nabożeństwa, które upiększa cudowny, uroczysty śpiew chóru. Także modlitwa jest bardzo nasilona, wymagają tego dzisiejsze trudne czasy, dlatego też rozbrzmiewają słowa prośby o pokój na świecie, jak najszybsze zakończenie wojen, także tej bliskiej nam terytorialnie i duchowo – wojny na Ukrainie. Są także słowa modlitwy o wsparcie dla Estońskiej Cerkwi Prawosławnej oraz Monasteru w Piuchticach, które przeżywają obecnie nieuzasadnione ataki i represje. Tradycyjnie zabrzmiała wspólna modlitwa o polskiego Metropolitę Sawę oraz po raz pierwszy o polskich pielgrzymów. Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem i miłym wyróżnieniem.

Pod koniec Liturgii całe mnóstwo wiernych przystępuje do sakramentu Pryczastija, po czym wszyscy zapraszani są na świąteczny obiad i uroczysty koncert do parafialnego ogrodu: rozstawione pod namiotami stoły, muzyczny sprzęt i tak dużo gości, że niektórzy muszą stać. Wszystko to jednak cieszy, odczuwa się bowiem wspólny duch – wskazują na to chociażby reakcje na rozlegający się śpiew. Słyszymy takie utwory jak „Radujsia Niewiesto Nieniewiestnaja”, piosenki „Dwie duszy”, „Ty niesi mienia rieka” i kilka innych. Delektujemy się smacznym, ale postnym jedzeniem: do zupy i drugiego dania dołączony jest deser w postaci dużego kawałka apetycznego ciasta. I wciąż rozbrzmiewa muzyka, a na koniec oglądamy występ młodzieżowego ludowego zespołu tanecznego.

Po tak spędzonym Prazdniku przychodzi czas na pożegnanie i powrót. Mamy mieszane uczucia: zostawiamy tu już nie tyle gospodarzy, którzy nas tak serdecznie przyjęli, co przyjaciół, ale tam, w domu, czekają też bliscy – pora wracać. Droga mija szybko i radośnie, wypada kolejny urodzinowy jubileusz, jest dużo miłych wrażeń. Znalazł się również czas na kolejny wykład o naszej duchowej przewodniczce, matuszce schimonachini Siergii. Najpiękniejsze chwile i miejsca upamiętnione na wielu zdjęciach i filmach pozostaną na długo także w naszej pamięci.

W imieniu organizatorów składamy serdeczne podziękowania dla wszystkich pielgrzymów: nasze zadowolenie jest tylko wtedy pełne, kiedy wszyscy wracamy z pielgrzymki szczęśliwi i pokrzepieni duchowo i kiedy każdy taki wyjazd procentuje jeszcze długo i pozytywnie w naszym życiu. Tego życzymy sobie i dla Was.
 
Adam Zacharczuk