Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Cnoty serca
metropolita Nikolaos (Chatzinikolaou) / tłum. Justyna Piku, 15 marca 2025
Czas Wielkiego Postu jest przede wszystkim okresem duchowych zmagań i duchowej płodności. Wszyscy chrześcijanie, wszyscy wierzący, wszyscy członkowie Kościoła, wszyscy, którzy chcą przeżyć ten okres po Bożemu, po ogólnym rozleniwieniu całego naszego życia, do którego przyczynia się także nasza upadła natura, podejmują wysiłek, kumulują siły i rozpoczynają trudną siedmiotygodniową wędrówkę. Czterdzieści dziewięć dni to stosunkowonie długi, ale wystarczający czas, aby dać nam Boski smak i ostatecznie napełnić nasze ręce plonem duchowych owoców. Te duchowe owoce to cnoty, wynik łaski Bożej, „wszechpłodność Bożych przykazań”, o której mówi 3 antyfona stiepiena 3 tonu (stopnie, kroki, stopniowe antyfony, gr. ἀνα-βαθμός - krok to nazwa śpiewów modlitewnych w prawosławiu: Błogosławieni są lękający się Pana, chodzący drogą przykazań: spożyją bowiem dające życie owoce).
Wiele powiedziano o cnotach: czynnych, ukrytych i wewnętrznych, należących do jednej lub drugiej kategorii, zebranych w słynnej książce „Drabina” św. Jana z Synaju, książce, która zgodnie z regułą nabożeństw monastycznych jest czytana we fragmentach przez cały Wielki Post. Nasza Święta Cerkiew traktuje tę księgę ze szczególną czcią i wspomina ją w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. Sam fakt, że księga ta jest używana przez cały Wielki Post, świadczy o powadze, jaką Kościół przywiązuje do kultywowania cnót i ich związku z prawdziwą skruchą.
Pomyślałem, że powinniśmy poświęcić rozmowy tego Wielkiego Postu na głębszą i bardziej merytoryczną refleksję nad cnotami, dzieląc je na konkretne kategorie.
Rozważmy pierwszą rodzinę cnót. Punktem wyjścia może być słowo, które charakteryzuje pierwszą Wieczernię Wielkiej Czterdziestnicy - wieczernię przebaczenia. Cóż za piękne słowo - przebaczenie! Słyszeliśmy o nim we fragmencie Ewangelii tego dnia: Jeśli bowiem odpuszczacie ludziom przewinienia ich, odpuści i wam Ojciec wasz niebiański (Mt 6, 14). W tym dniu Święta Cerkiew przypomina nam i zachęca nas, zanim wejdziemy na pole cnót, zanim rozpoczniemy duchowe zmagania Wielkiego Postu, abyśmy upewnili się, że mamy w posiadaniu błogosławieństwo przebaczenia. Od przebaczenia rozpoczyna się Wielki Post, ale przebaczenie jest także pieczęcią jego końca, pieczęcią Wielkiego Tygodnia. Przebaczenie jest warunkiem koniecznym uczestnictwa w radości Zmartwychwstania. Wieczorem Wielkiej Soboty, przed proklamacją „Chrystus Zmartwychwstał”, śpiewamy koniec strofy „Zmartwychwstania dzień! Rozjaśnijmy twarze w radości! ” (to zwyczaj Kościoła greckiego nakazujący, aby podczas paschalnej procesji, oprócz strofy „Zmartwychwstanie Twoje, Chryste Zbawco”, śpiewać również tę strofę), gdzie jest napisane: „… «Darujmy wszystko w Zmartwychwstaniu!» I tak zawołajmy: «Chrystus powstał z martwych»”. Oznacza to, że z powodu nadejścia Zmartwychwstania Chrystusa, przebaczymy wszystko sobie nawzajem, i wtedy zaśpiewamy: „Chrystus zmartwychwstał”.
Warunkiem skuteczności naszych zmagań, którym towarzyszy urodzaj duchowych owoców, jest przebaczenie, które jest początkiem wszystkiego. Przebaczenie jest warunkiem doświadczenia radości zmartwychwstania Chrystusa. Przebaczenie innym jest warunkiem Bożego przebaczenia naszych grzechów. To samo mówimy w Modlitwie Pańskiej. Przebaczenie jest warunkiem przystąpienia do Kielicha Życia – Św. Eucharystii. Jeśli nie jesteśmy pojednani z naszymi krewnymi, z ludźmi, którzy zostali zranieni i którzy prawdopodobnie zranili nas, nie możemy przyjąć Eucharystii. Niezbędnym warunkiem życia duchowego, niezbędnym warunkiem wejścia na pole Wielkiego Postu jest oczyszczenie się tą wielką cnotą. Przebaczenie to drzwi, drzwi ewakuacyjne ze stanu grzechu i drzwi wejściowe do prawdziwego życia, do życia w łasce.
Przebaczenie należy do cnót serca. Wymieńmy je wszystkie: przebaczenie, uległość, odosobnienie, oświecenie umysłu, szerokość serca i wreszcie wzajemne przenikanie się z Bogiem (ἡ περιχώρηση τοῦ Θεοῦ). Niesamowite słowa! Rozważmy ich znaczenie, spójrzmy w nasze dusze, aby sprawdzić, czy je posiadamy, abyśmy pragnąc je zdobyć, mogli rozpocząć nasze zmagania.
Przebaczenie
Pierwsza cnota ma związek z otwarciem serca, ze zwiększeniem jego pojemności. Ważne jest, aby zdołało pomieścić innych ludzi, ich wady, wszystko, co uczynili na naszą szkodę, włącznie z ich usprawiedliwieniami, nawet jeśli wydają się nam one nieistotne lub nieszczere. Nasze serce musi pomieścić wszystkie ich słabości, ich wymagania, naszą niezdolność do zrozumienia ich i trudności, jakich nam przysparzają.
Jak często trudno jest nam zaakceptować ludzi takimi, jakimi są! Przecież wymagamy, aby byli tacy, jak chcemy. Ale tak się nie dzieje. Świadomie lub nieświadomie sprawiają nam przykrość. Niektórzy mają dziwne nawyki, a może zachowania odmienne od naszych, pewne zwyczaje, które nas zawstydzają, pewne słabości, pewne przejawy upadłej i grzesznej ludzkiej natury. Ale takie rzeczy bez wątpienia są również w nas. Bóg wzywa nas, abyśmy otworzyli nasze serce i umieścili w nim naszych bliźnich takimi, jakimi są - abyśmy kochali naszych braci. Braci i siostry kochamy nie dlatego, że są dobrzy. Kochamy ich, ponieważ są krewnymi, ponieważ są tej samej krwi, ponieważ mają te same cechy, ponieważ mają to same dziedzictwo, co my. Wszyscy mamy to samo dziedzictwo, te same grzechy, te same znamiona pieczęci upadłego człowieka. Ale mamy też inne podobne cechy, które daje nam święta chrzcielnica - możliwość przystąpienia i zbliżenia się do łaski Bożej. To jest to, do czego zachęca nas Cerkiew, zanim rozpoczniemy postne zmagania, zanim przystąpimy do sakramentów, zanim skosztujemy radości Zmartwychwstania, zanim zrobimy jakikolwiek krok, abyśmy otworzyli nasze serca i umieścili w nich naszych braci; abyśmy zapomnieli o tym, co nam zrobili, abyśmy zostawili za sobą wszelką gorycz, abyśmy uciszyli wszelkie negatywne echo w naszych sercach.
Dlatego pierwszym krokiem, pierwszą cnotą (wiemy, jak łatwe jest to w słowach, a jak trudne w czynach) jest cnota przebaczenia. Musimy uświęcić miejsce, a w tym celu musimy uświęcić miejsce w naszym sercu, przestrzeń naszej ludzkiej hipostazy. Ta przestrzeń, chociaż powinna być przestrzenią naszej osobowości, w której objawia się i spoczywa Bóg, zwykle staje się przestrzenią naszego ja, zniewoloną namiętnościami samolubstwa. Pierwszym krokiem do uświęcenia przestrzeni naszej duszy jest przyjęcie innych do swego serca.
Ustępliwość
Drugim krokiem jest cnota ustępliwości. Trzeba nauczyć się ustępować, powstrzymywać się, uniżać i nie myśleć, że moja przestrzeń, że ja sam, moje nawyki i cechy, wszystko, co jest ze mną związane, powinno być z definicji ważniejsze od innych ludzi. Nie, moi umiłowani bracia i siostry! Chrześcijanin zawsze pozbawia się takich praw. Ogranicza się, działa na swoją niekorzyść, postępuje zgodnie z nakazem Pisma Świętego: „Miłujcie się wzajemnie miłością braterską, wyprzedzając jedni drugich w okazywaniu szacunku” (Rz 12, 10). Dlatego łatwo ustępuje, łatwo przyznaje innej osobie pierwszeństwo, honor i prawa. Nie nalega ani nie upiera się. Nikt cechujący się uporem i natarczywością nie może odnieść sukcesu w przemianie, przeobrażeniu i odnowieniu swojej duszy.
Odosobnienie
Na tym nie kończą się możliwości poszerzania i uświęcania naszych serc. Nie są to jedyne kroki i z pewnością nie ostatnie. Jak powiedzieliśmy, pierwszym krokiem jest umieszczenie innych w sercu, znalezienie dla nich miejsca w naszym sercu. Drugim krokiem jest umniejszenie siebie. Ale jest jeszcze trzeci stan, który prowadzi nas do trzeciej cnoty duchowej - odosobnienie. Odosobnienie to usunięcie się ze swego miejsca, zneutralizowanie swego egoizmu, unicestwienie swych przywiązań: do swej woli, racji, opinii, domagania się czegokolwiek od innych, nawet tego, co niezbędne; unicestwienie przywiązania do przyziemnego sposobu myślenia, do wszystkiego, co wiąże nas z tym światem, do wszystkiego, co zniewala naszą duszę. Odosobnienie jest wyzwoleniem, ucieczką od tych więzów.
Otwarcie umysłu lub rozszerzenie serca
Prawie wszystkie książki o ascetach czytane w tym czasie w monasterach poświęcają pierwszy rozdział odosobnieniu. Niezbędnym warunkiem prawdziwego życia jest wycofanie się z tego, czego błędnie się nauczyliśmy, z naszych złych nawyków, z tego, co zniewala duszę. Wtedy osiągamy czwarty stan, kiedy nie tylko nasz bliźni wchodzi w przestrzeń naszej duszy, nie tylko wycofujemy się z naszego egoizmu, ale sam Bóg odwiedza sanktuarium naszej duszy. Wyrażenia, które są powszechnie używane do opisania tego stanu, to te same, których użyłem na początku: otwarcie umysłu, kiedy nasz umysł nieco się otwiera, i rozszerzenie serca. Wyrażenia te są jedyne w swoim rodzaju i mają ogromne znaczenie! Wyrażenia, które pojawiają się dwa lub trzy razy w Starym Testamencie (patrz: Ps. 4, 2; 17, 20; 117, 5; 118, 45) i dwa razy w tym samym rozdziale Drugiego Listu Apostoła Pawła do Koryntian w Nowym Testamencie (patrz: 2 Kor. 6, 11, 13).
Jeden z psalmów mówi: wyzwoliłeś mnie w czasie ucisku (Ps. 4, 2). Inny psalm mówi: Wyprowadził mnie na miejsce przestronne (Ps. 17, 20). Apostoł Paweł mówi w liście do Koryntian: Nasze usta otworzyły się przed wami, Koryntianie, nasze serce się rozszerzyło… rozszerzacie się i wy (2 Kor. 6, 11;13). Słowa szerokość, przestrzeń mają dwa różne znaczenia. W Starym Testamencie jest to ulga, komfort, łatwość. Przeżywamy trudny czas, mamy kłopoty, a oto Bóg przynosi nam ulgę. Oto czym jest przestronność. Ale w Nowym Testamencie słowo to ma inne znaczenie: otwarcie naszego serca i napełnienie go miłością i radością.
Tak często jesteśmy ograniczeni! Istnieją nawet specjalne wyrażenia, które to określają: osoba ograniczona umysłowo, nudna - tak mówi się o sercu; człowiek o wąskich horyzontach - tak mówi się o umyśle. Jedna osoba nie może zrozumieć drugiej lub nie może jej zaakceptować. Ponieważ istnieje pewne zawężenie, ograniczenie. Wręcz przeciwnie, jest to łatwe dla człowieka pełnego łaski, dla człowieka, który wie, jak przebaczać, który wie, jak ustępować (o czym już mówiliśmy), aby otworzyć swój umysł i zostać oświeconym, aby poprawić swoje myśli i nie mieć w nich przeszkód. Jest to osiągnięcie wielkich cnót pokoju serca i pokoju myśli, wolności myśli i duszy, pokornej mądrości i wreszcie zamieszkiwania w człowieku darów miłości.
W cnocie przebaczenia człowiek, jak już powiedzieliśmy, w pewien sposób przyjmuje swego brata do swego serca. Jeśli jest skłonny do ustępstw, wycofuje się, nie ma wielkich pretensji. A jeśli wychował w sobie odosobnienie to pozostawia już swoją wolę i porzuca wymagania. Jeśli człowiek żyje w „przestronności” Nowego Testamentu, w jego otwartości, prostocie, szerokości serca, wtedy przyjmuje do swego serca samego Chrystusa. Wtedy, nie w swych pragnieniach, ale w praktyce, w rzeczywistości, doświadcza „szerokości” Starego Testamentu - lekkości prawdy, pocieszenia wolności, przestronności wewnętrznego człowieka i radości.
Wzajemne przenikanie (gr. Περιχώρηση - perichoreza)
Istnieje jeszcze jeden stan duchowy, który możemy zaliczyć do cnót serca, jak je nazwaliśmy, i na tej cnocie możemy zakończyć. Jest to stan wzajemnego przenikania, w którym cały człowiek staje się dostosowany do Boga. Poprzez „szerokość” człowiek dzięki łasce staje się tak przestronny, że może przyjąć „nieograniczonego” Boga. A poprzez wzajemne przenikanie człowiek staje się tak mały, tak pokorny, że mieści się w Bogu. W tym stanie człowiek nie tylko przybliża niebo do ziemi, ale także przekształca samą ziemię w niebo. Jest to stan człowieka niebios, człowieka, który jest ubóstwiony, który żyje w Chrystusie, człowieka łaski; człowieka, który zapomina o swoim małym miejscu, odrzuca zepsuty i fałszywy raj swego ego i wznosi się do raju niebios.
Cerkiew nieustannie mówi nam o raju, zwłaszcza od początku Wielkiego Postu, i będzie o nim mówić aż do Wielkiego Tygodnia. Całe nabożeństwo jutrzni Niedzieli Seropustnej mówi o raju, ale przypominając o upadku i wygnaniu. W Wielki Czwartek i Wielki Piątek, pod koniec okresu pokajania, nabożeństwo będzie ponownie mówić do nas o raju, przypominając nam o nawróceniu łotra, który stał się pierwszym mieszkańcem raju. Łotr zaprasza nas wszystkich do przekształcenia przestrzeni naszych dusz w przestrzeń raju. Naszym powołaniem jest stać się uczniami i naśladowcami łotra, i to jest cel naszych zmagań - poznać jego sekrety, jego kunszt, dzięki któremu udało mu się ukraść nawet raj. Tak mówi nabożeństwo: „Skrucha łotra skradła raj”.
Cóż za błogosławione dzieło: jeszcze w tym życiu żyć w przestrzeni raju, w rajskim stanie! I jakże jest to potrzebne każdemu chrześcijaninowi! Nie wiem, czy ludzie żyjący poza Kościołem mogą doświadczyć rajskiego stanu. Wielu szuka ziemskiego raju, ale na próżno. Jednak jak wielu z nas, chrześcijan, żyje bez raju! Cóż za nieszczęście dla tych pierwszych! Cóż za tragiczna ironia dla tych drugich! Każdy chrześcijanin żyjący w Kościele nie jest chrześcijaninem i nie może zrozumieć Wielkiego Postu, jeśli nie jest w stanie zasiać w swoim sercu tęsknoty za rajem.
Niech Bóg sprawi, abyśmy zaczęli praktykować cnotę przebaczenia, abyśmy przebaczali innym domownikom, współpracownikom, w miejscach publicznych, w Cerkwi, abyśmy w konsekwencji nauczyli się ustępliwości w naszym życiu. Stamtąd przejdziemy do praktyki odosobnienia, to znaczy do porzucenia naszej woli, naszych praw, aby osiągnąć ten błogosławiony stan przenikania się z Bogiem. Wzajemne przenikanie polega właśnie na tym, aby wejść w przestrzeń Boga i pozwolić Mu wejść w głębię naszej istoty. Taki człowiek staje się człowiekiem ubóstwionym, zjednoczonym z Chrystusem, człowiekiem niebiańskim, człowiekiem rajskim, człowiekiem duchowym.
Celem naszego postu, naszych zmagań i naszych nabożeństw jest pielęgnowanie ubóstwionego człowieka. Przemiana naszego myślenia, kształtowanie takiego usposobienia, kultywowanie takich pragnień z pewnością, dzięki łasce Bożej, doprowadzi nas do doświadczenia, którego Bóg obficie udziela nam wszystkim. Amen.
metropolita Nikolaos (Chatzinikolaou) / tłum. Justyna Pikutin
za: pravoslavie.ru
fotografia: mladen_tomic /orthphoto.net/
Wiele powiedziano o cnotach: czynnych, ukrytych i wewnętrznych, należących do jednej lub drugiej kategorii, zebranych w słynnej książce „Drabina” św. Jana z Synaju, książce, która zgodnie z regułą nabożeństw monastycznych jest czytana we fragmentach przez cały Wielki Post. Nasza Święta Cerkiew traktuje tę księgę ze szczególną czcią i wspomina ją w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. Sam fakt, że księga ta jest używana przez cały Wielki Post, świadczy o powadze, jaką Kościół przywiązuje do kultywowania cnót i ich związku z prawdziwą skruchą.
Pomyślałem, że powinniśmy poświęcić rozmowy tego Wielkiego Postu na głębszą i bardziej merytoryczną refleksję nad cnotami, dzieląc je na konkretne kategorie.
Rozważmy pierwszą rodzinę cnót. Punktem wyjścia może być słowo, które charakteryzuje pierwszą Wieczernię Wielkiej Czterdziestnicy - wieczernię przebaczenia. Cóż za piękne słowo - przebaczenie! Słyszeliśmy o nim we fragmencie Ewangelii tego dnia: Jeśli bowiem odpuszczacie ludziom przewinienia ich, odpuści i wam Ojciec wasz niebiański (Mt 6, 14). W tym dniu Święta Cerkiew przypomina nam i zachęca nas, zanim wejdziemy na pole cnót, zanim rozpoczniemy duchowe zmagania Wielkiego Postu, abyśmy upewnili się, że mamy w posiadaniu błogosławieństwo przebaczenia. Od przebaczenia rozpoczyna się Wielki Post, ale przebaczenie jest także pieczęcią jego końca, pieczęcią Wielkiego Tygodnia. Przebaczenie jest warunkiem koniecznym uczestnictwa w radości Zmartwychwstania. Wieczorem Wielkiej Soboty, przed proklamacją „Chrystus Zmartwychwstał”, śpiewamy koniec strofy „Zmartwychwstania dzień! Rozjaśnijmy twarze w radości! ” (to zwyczaj Kościoła greckiego nakazujący, aby podczas paschalnej procesji, oprócz strofy „Zmartwychwstanie Twoje, Chryste Zbawco”, śpiewać również tę strofę), gdzie jest napisane: „… «Darujmy wszystko w Zmartwychwstaniu!» I tak zawołajmy: «Chrystus powstał z martwych»”. Oznacza to, że z powodu nadejścia Zmartwychwstania Chrystusa, przebaczymy wszystko sobie nawzajem, i wtedy zaśpiewamy: „Chrystus zmartwychwstał”.
Warunkiem skuteczności naszych zmagań, którym towarzyszy urodzaj duchowych owoców, jest przebaczenie, które jest początkiem wszystkiego. Przebaczenie jest warunkiem doświadczenia radości zmartwychwstania Chrystusa. Przebaczenie innym jest warunkiem Bożego przebaczenia naszych grzechów. To samo mówimy w Modlitwie Pańskiej. Przebaczenie jest warunkiem przystąpienia do Kielicha Życia – Św. Eucharystii. Jeśli nie jesteśmy pojednani z naszymi krewnymi, z ludźmi, którzy zostali zranieni i którzy prawdopodobnie zranili nas, nie możemy przyjąć Eucharystii. Niezbędnym warunkiem życia duchowego, niezbędnym warunkiem wejścia na pole Wielkiego Postu jest oczyszczenie się tą wielką cnotą. Przebaczenie to drzwi, drzwi ewakuacyjne ze stanu grzechu i drzwi wejściowe do prawdziwego życia, do życia w łasce.
Przebaczenie należy do cnót serca. Wymieńmy je wszystkie: przebaczenie, uległość, odosobnienie, oświecenie umysłu, szerokość serca i wreszcie wzajemne przenikanie się z Bogiem (ἡ περιχώρηση τοῦ Θεοῦ). Niesamowite słowa! Rozważmy ich znaczenie, spójrzmy w nasze dusze, aby sprawdzić, czy je posiadamy, abyśmy pragnąc je zdobyć, mogli rozpocząć nasze zmagania.
Przebaczenie
Pierwsza cnota ma związek z otwarciem serca, ze zwiększeniem jego pojemności. Ważne jest, aby zdołało pomieścić innych ludzi, ich wady, wszystko, co uczynili na naszą szkodę, włącznie z ich usprawiedliwieniami, nawet jeśli wydają się nam one nieistotne lub nieszczere. Nasze serce musi pomieścić wszystkie ich słabości, ich wymagania, naszą niezdolność do zrozumienia ich i trudności, jakich nam przysparzają.
Jak często trudno jest nam zaakceptować ludzi takimi, jakimi są! Przecież wymagamy, aby byli tacy, jak chcemy. Ale tak się nie dzieje. Świadomie lub nieświadomie sprawiają nam przykrość. Niektórzy mają dziwne nawyki, a może zachowania odmienne od naszych, pewne zwyczaje, które nas zawstydzają, pewne słabości, pewne przejawy upadłej i grzesznej ludzkiej natury. Ale takie rzeczy bez wątpienia są również w nas. Bóg wzywa nas, abyśmy otworzyli nasze serce i umieścili w nim naszych bliźnich takimi, jakimi są - abyśmy kochali naszych braci. Braci i siostry kochamy nie dlatego, że są dobrzy. Kochamy ich, ponieważ są krewnymi, ponieważ są tej samej krwi, ponieważ mają te same cechy, ponieważ mają to same dziedzictwo, co my. Wszyscy mamy to samo dziedzictwo, te same grzechy, te same znamiona pieczęci upadłego człowieka. Ale mamy też inne podobne cechy, które daje nam święta chrzcielnica - możliwość przystąpienia i zbliżenia się do łaski Bożej. To jest to, do czego zachęca nas Cerkiew, zanim rozpoczniemy postne zmagania, zanim przystąpimy do sakramentów, zanim skosztujemy radości Zmartwychwstania, zanim zrobimy jakikolwiek krok, abyśmy otworzyli nasze serca i umieścili w nich naszych braci; abyśmy zapomnieli o tym, co nam zrobili, abyśmy zostawili za sobą wszelką gorycz, abyśmy uciszyli wszelkie negatywne echo w naszych sercach.
Dlatego pierwszym krokiem, pierwszą cnotą (wiemy, jak łatwe jest to w słowach, a jak trudne w czynach) jest cnota przebaczenia. Musimy uświęcić miejsce, a w tym celu musimy uświęcić miejsce w naszym sercu, przestrzeń naszej ludzkiej hipostazy. Ta przestrzeń, chociaż powinna być przestrzenią naszej osobowości, w której objawia się i spoczywa Bóg, zwykle staje się przestrzenią naszego ja, zniewoloną namiętnościami samolubstwa. Pierwszym krokiem do uświęcenia przestrzeni naszej duszy jest przyjęcie innych do swego serca.
Ustępliwość
Drugim krokiem jest cnota ustępliwości. Trzeba nauczyć się ustępować, powstrzymywać się, uniżać i nie myśleć, że moja przestrzeń, że ja sam, moje nawyki i cechy, wszystko, co jest ze mną związane, powinno być z definicji ważniejsze od innych ludzi. Nie, moi umiłowani bracia i siostry! Chrześcijanin zawsze pozbawia się takich praw. Ogranicza się, działa na swoją niekorzyść, postępuje zgodnie z nakazem Pisma Świętego: „Miłujcie się wzajemnie miłością braterską, wyprzedzając jedni drugich w okazywaniu szacunku” (Rz 12, 10). Dlatego łatwo ustępuje, łatwo przyznaje innej osobie pierwszeństwo, honor i prawa. Nie nalega ani nie upiera się. Nikt cechujący się uporem i natarczywością nie może odnieść sukcesu w przemianie, przeobrażeniu i odnowieniu swojej duszy.
Odosobnienie
Na tym nie kończą się możliwości poszerzania i uświęcania naszych serc. Nie są to jedyne kroki i z pewnością nie ostatnie. Jak powiedzieliśmy, pierwszym krokiem jest umieszczenie innych w sercu, znalezienie dla nich miejsca w naszym sercu. Drugim krokiem jest umniejszenie siebie. Ale jest jeszcze trzeci stan, który prowadzi nas do trzeciej cnoty duchowej - odosobnienie. Odosobnienie to usunięcie się ze swego miejsca, zneutralizowanie swego egoizmu, unicestwienie swych przywiązań: do swej woli, racji, opinii, domagania się czegokolwiek od innych, nawet tego, co niezbędne; unicestwienie przywiązania do przyziemnego sposobu myślenia, do wszystkiego, co wiąże nas z tym światem, do wszystkiego, co zniewala naszą duszę. Odosobnienie jest wyzwoleniem, ucieczką od tych więzów.
Otwarcie umysłu lub rozszerzenie serca
Prawie wszystkie książki o ascetach czytane w tym czasie w monasterach poświęcają pierwszy rozdział odosobnieniu. Niezbędnym warunkiem prawdziwego życia jest wycofanie się z tego, czego błędnie się nauczyliśmy, z naszych złych nawyków, z tego, co zniewala duszę. Wtedy osiągamy czwarty stan, kiedy nie tylko nasz bliźni wchodzi w przestrzeń naszej duszy, nie tylko wycofujemy się z naszego egoizmu, ale sam Bóg odwiedza sanktuarium naszej duszy. Wyrażenia, które są powszechnie używane do opisania tego stanu, to te same, których użyłem na początku: otwarcie umysłu, kiedy nasz umysł nieco się otwiera, i rozszerzenie serca. Wyrażenia te są jedyne w swoim rodzaju i mają ogromne znaczenie! Wyrażenia, które pojawiają się dwa lub trzy razy w Starym Testamencie (patrz: Ps. 4, 2; 17, 20; 117, 5; 118, 45) i dwa razy w tym samym rozdziale Drugiego Listu Apostoła Pawła do Koryntian w Nowym Testamencie (patrz: 2 Kor. 6, 11, 13).
Jeden z psalmów mówi: wyzwoliłeś mnie w czasie ucisku (Ps. 4, 2). Inny psalm mówi: Wyprowadził mnie na miejsce przestronne (Ps. 17, 20). Apostoł Paweł mówi w liście do Koryntian: Nasze usta otworzyły się przed wami, Koryntianie, nasze serce się rozszerzyło… rozszerzacie się i wy (2 Kor. 6, 11;13). Słowa szerokość, przestrzeń mają dwa różne znaczenia. W Starym Testamencie jest to ulga, komfort, łatwość. Przeżywamy trudny czas, mamy kłopoty, a oto Bóg przynosi nam ulgę. Oto czym jest przestronność. Ale w Nowym Testamencie słowo to ma inne znaczenie: otwarcie naszego serca i napełnienie go miłością i radością.
Tak często jesteśmy ograniczeni! Istnieją nawet specjalne wyrażenia, które to określają: osoba ograniczona umysłowo, nudna - tak mówi się o sercu; człowiek o wąskich horyzontach - tak mówi się o umyśle. Jedna osoba nie może zrozumieć drugiej lub nie może jej zaakceptować. Ponieważ istnieje pewne zawężenie, ograniczenie. Wręcz przeciwnie, jest to łatwe dla człowieka pełnego łaski, dla człowieka, który wie, jak przebaczać, który wie, jak ustępować (o czym już mówiliśmy), aby otworzyć swój umysł i zostać oświeconym, aby poprawić swoje myśli i nie mieć w nich przeszkód. Jest to osiągnięcie wielkich cnót pokoju serca i pokoju myśli, wolności myśli i duszy, pokornej mądrości i wreszcie zamieszkiwania w człowieku darów miłości.
W cnocie przebaczenia człowiek, jak już powiedzieliśmy, w pewien sposób przyjmuje swego brata do swego serca. Jeśli jest skłonny do ustępstw, wycofuje się, nie ma wielkich pretensji. A jeśli wychował w sobie odosobnienie to pozostawia już swoją wolę i porzuca wymagania. Jeśli człowiek żyje w „przestronności” Nowego Testamentu, w jego otwartości, prostocie, szerokości serca, wtedy przyjmuje do swego serca samego Chrystusa. Wtedy, nie w swych pragnieniach, ale w praktyce, w rzeczywistości, doświadcza „szerokości” Starego Testamentu - lekkości prawdy, pocieszenia wolności, przestronności wewnętrznego człowieka i radości.
Wzajemne przenikanie (gr. Περιχώρηση - perichoreza)
Istnieje jeszcze jeden stan duchowy, który możemy zaliczyć do cnót serca, jak je nazwaliśmy, i na tej cnocie możemy zakończyć. Jest to stan wzajemnego przenikania, w którym cały człowiek staje się dostosowany do Boga. Poprzez „szerokość” człowiek dzięki łasce staje się tak przestronny, że może przyjąć „nieograniczonego” Boga. A poprzez wzajemne przenikanie człowiek staje się tak mały, tak pokorny, że mieści się w Bogu. W tym stanie człowiek nie tylko przybliża niebo do ziemi, ale także przekształca samą ziemię w niebo. Jest to stan człowieka niebios, człowieka, który jest ubóstwiony, który żyje w Chrystusie, człowieka łaski; człowieka, który zapomina o swoim małym miejscu, odrzuca zepsuty i fałszywy raj swego ego i wznosi się do raju niebios.
Cerkiew nieustannie mówi nam o raju, zwłaszcza od początku Wielkiego Postu, i będzie o nim mówić aż do Wielkiego Tygodnia. Całe nabożeństwo jutrzni Niedzieli Seropustnej mówi o raju, ale przypominając o upadku i wygnaniu. W Wielki Czwartek i Wielki Piątek, pod koniec okresu pokajania, nabożeństwo będzie ponownie mówić do nas o raju, przypominając nam o nawróceniu łotra, który stał się pierwszym mieszkańcem raju. Łotr zaprasza nas wszystkich do przekształcenia przestrzeni naszych dusz w przestrzeń raju. Naszym powołaniem jest stać się uczniami i naśladowcami łotra, i to jest cel naszych zmagań - poznać jego sekrety, jego kunszt, dzięki któremu udało mu się ukraść nawet raj. Tak mówi nabożeństwo: „Skrucha łotra skradła raj”.
Cóż za błogosławione dzieło: jeszcze w tym życiu żyć w przestrzeni raju, w rajskim stanie! I jakże jest to potrzebne każdemu chrześcijaninowi! Nie wiem, czy ludzie żyjący poza Kościołem mogą doświadczyć rajskiego stanu. Wielu szuka ziemskiego raju, ale na próżno. Jednak jak wielu z nas, chrześcijan, żyje bez raju! Cóż za nieszczęście dla tych pierwszych! Cóż za tragiczna ironia dla tych drugich! Każdy chrześcijanin żyjący w Kościele nie jest chrześcijaninem i nie może zrozumieć Wielkiego Postu, jeśli nie jest w stanie zasiać w swoim sercu tęsknoty za rajem.
Niech Bóg sprawi, abyśmy zaczęli praktykować cnotę przebaczenia, abyśmy przebaczali innym domownikom, współpracownikom, w miejscach publicznych, w Cerkwi, abyśmy w konsekwencji nauczyli się ustępliwości w naszym życiu. Stamtąd przejdziemy do praktyki odosobnienia, to znaczy do porzucenia naszej woli, naszych praw, aby osiągnąć ten błogosławiony stan przenikania się z Bogiem. Wzajemne przenikanie polega właśnie na tym, aby wejść w przestrzeń Boga i pozwolić Mu wejść w głębię naszej istoty. Taki człowiek staje się człowiekiem ubóstwionym, zjednoczonym z Chrystusem, człowiekiem niebiańskim, człowiekiem rajskim, człowiekiem duchowym.
Celem naszego postu, naszych zmagań i naszych nabożeństw jest pielęgnowanie ubóstwionego człowieka. Przemiana naszego myślenia, kształtowanie takiego usposobienia, kultywowanie takich pragnień z pewnością, dzięki łasce Bożej, doprowadzi nas do doświadczenia, którego Bóg obficie udziela nam wszystkim. Amen.
metropolita Nikolaos (Chatzinikolaou) / tłum. Justyna Pikutin
za: pravoslavie.ru
fotografia: mladen_tomic /orthphoto.net/