publicystyka: Ofiara z ludzkiej wolności
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Ofiara z ludzkiej wolności

17 lutego 2025

Chciałbym dzisiaj zastanowić się nad małym powiedzeniem przypisywanym św. Teofanowi Rekluzowi. Zanim jednak przytoczę samo powiedzenie, chciałbym powiedzieć kilka słów o św. Teofanie.

Jest on świętym dobrze znanym dzięki wielu pismom, które stworzył i które od tamtej pory mają znaczący wpływ na życie duchowe prawosławnych chrześcijan. Żyjący w XIX wieku, św. Teofan został mnichem, a ostatecznie został wyświęcony na biskupa Tambowa - wyniesiony do najwyższej rangi w Kościele, hierarchicznej kontynuacji posługi apostolskiej. Jako biskup, Teofan działał bardzo sprawnie, ale jego serce nigdy nie zaznało spokoju w tej roli.

Po kilku latach służenia jako biskup, na własną prośbę został przeniesiony w stan spoczynku, aby móc zostać pustelnikiem. Dla wielu ludzi jest to dziwna decyzja. Dlaczego ktoś, kto poświęcił swoje życie Kościołowi, kto został mnichem, kto został wyświęcony na kapłana, kto został apostolskim sługą, następcą samych apostołów, miałby udać się samotnie do swojej celi, na odosobnienie, aby milczeć, być z dala od świata, a nawet od reszty Kościoła? Teofan, choć przez pierwsze lata przebywał w odosobnieniu, nadal wychodził na nabożeństwa i spotykał się z innymi ludźmi.

Po kilku latach spędzonych w ten sposób, w końcu wycofał się całkowicie w samotność, rozmawiając tylko ze swoim spowiednikiem, służąc samemu w małej kaplicy, którą zbudował dla siebie na codzienne nabożeństwa. Co prowadzi człowieka do takiego odosobnienia? W sercu św. Teofana było pragnienie bycia blisko Boga i tylko Niego. Chciał całą swoją energię, całą swoją siłę poświęcić wyłącznie swojej jedynej, prawdziwej pierwszej miłości, którą był sam Pan.

I chociaż głęboko kochał tych, którzy go otaczali i rzeczywiście ze swego odosobnienia napisał wiele duchowych tekstów i listów do innych, czuł, że może najlepiej służyć swoim braciom, może najlepiej służyć trzodzie Chrystusa, którą jest Kościół, będąc sam na sam z Bogiem, aby jego serce mogło być karmione tylko przez Niego i aby mógł dzielić się prawdziwym duchowym pokarmem z tymi, którzy szukali jego rady, a nie swymi własnymi myślami, swymi własnymi wymyślonymi instrukcjami. I to właśnie z tego powodu, z powodu swej intensywnej miłości do swoich braci, uciekł od ich osobistego towarzystwa, aby móc być całkowicie owładnięty swoją miłością do Boga, aby w ten sposób móc lepiej służyć swoim braciom. To właśnie z tego powodu duchowa siła, która rozbrzmiewa w pismach św. Teofana, odbija się echem nawet u nas, tak wiele pokoleń później.

Od św. Teofana mamy następujące powiedzenie, nad którym chciałbym się dzisiaj krótko zastanowić:

Celem ludzkiej wolności, nie jest wolność sama w sobie, ani wolność w człowieku, ale wolność w Bogu. Dając człowiekowi wolność, Bóg daje mu część swojej boskiej władzy, ale czyni to z zamiarem, aby człowiek sam dobrowolnie przyniósł ją jako ofiarę Bogu, najdoskonalszą ofiarę.

Czyż nie jest to niezwykłe stwierdzenie naszego świętego Ojca? I czy nie jest ono na czasie w świecie takim jak nasz, w którym wolność jest reklamowana nie tylko jako główne dobro i główna cnota życia społecznego i politycznego, ale w istocie jest terminem opisującym politykę, społeczeństwo, media, a nawet osobistą moralność? Żyjemy w kulturze pochłoniętej ideologią wolności, ale jest to kultura, która wydaje się rzadko pytać, co naprawdę oznacza wolność. Jesteśmy zadowoleni z walki o sprawę wolności, zamierzamy przeciwstawić się każdemu, kto może stanąć przeciwko wolności, ale czym jest ta wolność, której społeczeństwo tak desperacko pragnie? Nie zapominajmy ani na chwilę, że w imię wolności społeczeństwo zaczęło wyznawać idee moralne, które stoją w ostrej sprzeczności nie tylko z ponadczasowym i niezmiennym nauczaniem Kościoła, ale nawet z własnymi normami i oczekiwaniami społeczeństwa sprzed pokolenia lub dwóch. Ten rodzaj wolności, który sprowadza się do poddania się każdemu pragnieniu mojego serca, jest czymś ulotnym, zmiennym i pozbawionym życia.

Jest to wolność, która dopuszcza wszystko, ponieważ każde ograniczenie jest przeciwieństwem wolności. Ale ta wolność jest śmiertelna z jednego bardzo wyraźnego powodu. Ta wolność jest niewolnictwem.

Bycie wolnym w tym sensie oznacza otrzymanie pozwolenia na całkowite zniewolenie własnej upadłej woli i pragnień. To powiedzenie sobie, że w imię wolności nikt nie będzie sprawował opieki duszpasterskiej, która jest konieczna, by powstrzymać mnie przed uleganiem moim niższym instynktom, przed uleganiem ulotnym pragnieniom jednej chwili lub tym rzeczom, które w mojej słabości, w mojej duchowej chorobie, postrzegam jako dobre dla mnie. Ten rodzaj wolności jest porzuceniem miłości.

Ci, którzy mogliby, z miłości, pomóc mi dokonać wyborów, które doprowadzą mnie do życia i duchowej radości, zamiast tego pozostawiają mnie wyłącznie mojemu własnemu umysłowi, a ja, wmawiając sobie, że to jest wolność, tworzę dla siebie coraz bardziej ograniczony świat, zdefiniowany całkowicie przez moją wolę, moje pragnienie, moją duchową chorobę. To nie jest wolność, którą Bóg stworzył dla ludzkości. Święty Teofan mówi, że celem wolności nie jest sama wolność.

Wolność nie jest celem samym w sobie. Nie jest czymś, za czym należy się opowiadać jako za celem ostatecznym. Wolność, o ile nie jest wolnością do czegoś, jest niczym.

Celem ludzkiej wolności nie jest wolność sama w sobie. A zatem nie jest to wolność, która polega na tym, że ja, jako osoba ludzka, mam zdolność lub siłę, by dokonać każdego wyboru wedle swej woli, ani też nie jest tak, że ja, jako osoba ludzka, dokonując wyboru, dokonując go bez ograniczeń, jestem w ten sposób w jakiś sposób wolny. Wolność, cel ludzkiej wolności, nie jest wolnością w człowieku.

Święty Teofan mówi, że celem ludzkiej wolności jest wolność w Bogu. Bóg dał nam, tobie i mnie, część swojego autorytetu, tę wolność, która umożliwia właściwe działanie, która uwalnia nas z więzów, z ograniczeń naszego grzechu, z ograniczeń naszego upadku, aby żyć prawdziwie świętym życiem, życiem, które nie przynosi chwilowej radości, ale prawdziwą radość, radość królestwa Bożego. Bóg dobrowolnie daje nam część swojego autorytetu, abyśmy mogli mieć duchową moc, która pozwala nam wybierać dobro, nawet jeśli ograniczone upadłe wymiary naszego serca i naszej woli potrafią tak łatwo wybrać to, co złe i co w rzeczywistości prowadzi do niewoli.

Święty Teofan dochodzi do wniosku, że intencją Boga, który dał tę władzę ludzkości, jest to, aby - według jego słów - człowiek sam dobrowolnie przyniósł ją jako ofiarę dla Boga, najdoskonalszą ofiarę. Święty Teofan jest świadomy, że ludzkość obdarzona przez Boga tą wielką duchową mocą  wolności, ma również moc jej nadużywania. A nasza dzisiejsza kultura jest kulturą, w której wolność jest głęboko, rozpaczliwie nadużywana.

Jednak Bóg pragnie, abyśmy złożyli ten dar na ołtarzu ofiarnym, abyśmy nie używali go do dalszego oddawania się naszym namiętnościom i w ten sposób jeszcze bardziej zniewalali się naszą jałowością, ale abyśmy zamiast tego wzięli dar tej wolności i ofiarowali go Bogu, używając go dla Boga, dla tego, czego Bóg pragnie. Ofiarujemy naszą wolność Bogu, gdy wykorzystujemy ją dla boskich rzeczy, gdy bierzemy tę wolność i korzystamy z niej zgodnie z Bożą wolą. Wtedy składamy ją jako ofiarę przed Bogiem, najdoskonalszą ofiarę, jak nazywa ją święty Teofan, i wtedy, i tylko wtedy, wolność naprawdę staje się tym, co zbawia duszę, tym, co podnosi nas do życia i tym, co przybliża nas coraz bardziej do Królestwa Bożego.

Przez modlitwy naszego świętego Ojca, świętego Teofana Rekluza, i wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami, Panie, i zbaw nas.

Amen.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /