Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Cud Wcielenia – święty Grzegorz Teolog
13 stycznia 2025
Bracia i siostry, chciałbym w tym tygodniu jeszcze bardziej zastanowić się nad Narodzeniem w ciele; Wcieleniem naszego Pana Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Cały prawosławny świat świętuje teraz i raduje się tym wielkim świętem naszego odkupienia, w którym Pan stał się małym niemowlęciem, ale przedwiecznym Bogiem. Niedawno obchodziliśmy to wielkie święto w obu kalendarzach i zachowujemy tego ducha teraz, gdy rozpoczął się nowy, świecki rok. Chciałbym w tym okresie radości, oznaczającym również początek nowego roku, po prostu rozkoszować się cudem Wcielenia, cudem tego Boskiego Narodzenia, poprzez słowa naszego ojca wśród świętych, Grzegorza Teologa. Grzegorz, pisząc o tej tajemnicy, stwierdza, co następuje:
Oto Syn Boży, przedwieczny, niewidzialny, nieuchwytny, bezcielesny, początek z początku, światłość ze światłości, źródło życia i nieśmiertelności, odbicie pierwowzoru, pieczęć nienaruszalna, obraz najwierniejszy, ostateczny wyraz i myśl Ojca, przychodzi do tego, który jest Jego obrazem, przyjmuje ciało z powodu człowieka będącego ciałem, dla dobra mojej duszy łączy się z duszą myślącą, aby podobnym oczyścić podobne, i bierze na siebie wszystko, co ludzkie, z wyjątkiem grzechu. Począł się z Dziewicy, którą jeszcze przedtem Duch Święty uczynił czystą duchem i ciałem, albowiem trzeba było uczcić samo narodzenie, a równocześnie zaznaczyć wyższość dziewictwa. Ukazał się zaś nam jako Bóg w przyjętym przez siebie człowieczeństwie, jako jeden i ten sam w dwóch przeciwstawnych sobie naturach, ciała i ducha, z których jedna przebóstwiła drugą, i przyjął tę przebóstwioną.
Ten, który innych wzbogaca, staje się ubogim. Przyjmuje ubóstwo mego ciała, abym dostąpił bogactwa Jego Bóstwa. Ten, który jest pełnią chwały, ogołocił samego siebie, na krótki czas wyzbył się chwały, ogołocił samego siebie, na krótki czas wyzbył się swojej chwały, abym miał udział w Jego pełni.
Czemuż tak wielki nadmiar dobroci? Czemuż owe tajemne względem mnie zamiary? Zostałem niegdyś stworzony na obraz Boga, ale tego obrazu nie ustrzegłem. On przyjmuje ciało takie jak moje, aby obrazowi przynieść zbawienie, a ciału nieśmiertelność. Nawiązuje z nami wspólnotę nową, o ileż bardziej godną podziwu od pierwszej.
Taki był Boży plan zbawienia, że człowiek miał być uświęcony przez wejście Boga w rzeczywistość ludzką, by On sam nas wybawił, mocą swoją pokonując tego, który nami władał, i za pośrednictwem Syna znów nas doprowadził do siebie. A Syn czyni to ku chwale Ojca, któremu, jak widać, jest we wszystkim posłuszny.
Przyszedł ów Dobry Pasterz do swej zbłąkanej owcy, On, który oddaje swoje życie za owce; przybył do gór i pagórków, na których składałeś ofiary. Znalazł błądzącą owcę, wziął ją na ramiona, na których dźwigał też drzewo krzyża, i znalezioną doprowadził do życia niebieskiego.
Za tym, który był lampą, co płonie i świeci, rozbłysło światło pełne jarzącego blasku: za tym, który był głosem, idzie Słowo i Oblubieniec postępuje za drużbą, tym, który przygotował Panu lud doskonały i przez chrzest wody oczyścił go dla Ducha.
Żeby ożyć, potrzeba nam było Boga, który przyjął ciało i umarł. Wraz z Nim umarliśmy, aby dostąpić oczyszczenia; razem z Nim powstaliśmy z martwych, ponieważ z Nim umarliśmy; razem z Nim zostaliśmy uwielbieni, bo razem zmartwychwstaliśmy.
Bracia i siostry, nie przychodzi mi do głowy lepszy tekst, którym moglibyśmy kontynuować i zakończyć nasze rozważania o Narodzeniu Chrystusa, niż ten niezwykły fragment św. Grzegorza Teologa z Nazjanzu. Mówi on o tajemnicy tego cudownego Wcielenia tak jasnym głosem. Pan przyszedł do nas. Wziął na swoje ramiona - te same, które dźwigały krzyż - naszą naturę. Ja, który byłem zagubiony, znalazłem pasterza.
To jest duch i prawdziwe przesłanie tego świątecznego okresu. Chrystus nas odnalazł. Byliśmy jak owce, zagubione w naszym grzechu, błąkające się z dala od stada, od opieki Ojca. Ale bez względu na to, jak daleko odeszliśmy, jak bardzo się oddaliliśmy, Pan pokonuje każdą odległość, każdą przeszkodę, oddając własne życie, aby nas odszukać, znaleźć, wziąć na swoje ramiona i powrócić do domu Ojca. Czy może być większa radość, ukojenie lub pocieszenie w życiu niż świadomość, że sam Bóg, wieczny Syn Ojca, okazuje taką miłość swojemu stworzeniu, że sam przyjął moją naturę do swojej, aby odkupić mnie przez swoją łaskę.
Święty Grzegorz daje nam to przesłanie nadziei. Obyśmy przyjęli je w pokorze i miłości. Niech świadectwo Wcielenia, Boskiego cudu Narodzenia Chrystusa w ciele, napełni każdą naszą myśl, każde nasze działanie miłością i nadzieją, że Pan współczucia poprowadzi nas, będzie szukał, znajdzie nas i odkupi. On się narodził i został wychwalony. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie zostaliśmy wskrzeszeni razem z Nim i oczekujemy Jego chwały.
Obyśmy wszyscy nieustannie odwoływali się do pism, słów, a przede wszystkim do życia i modlitw naszych świętych ojców. Niech modlą się za nas i błogosławią nam, abyśmy dzięki ich modlitwom mogli pełniej wejść do Królestwa Bożego.
Przez modlitwy wszystkich świętych Panie Jezu Chryste, nasz Boże, zmiłuj się nad nami i zbaw nas.
Amen.
biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk
za: A Word from the Holy Fathers
fotografia: alik / www.orthphoto.net /
Oto Syn Boży, przedwieczny, niewidzialny, nieuchwytny, bezcielesny, początek z początku, światłość ze światłości, źródło życia i nieśmiertelności, odbicie pierwowzoru, pieczęć nienaruszalna, obraz najwierniejszy, ostateczny wyraz i myśl Ojca, przychodzi do tego, który jest Jego obrazem, przyjmuje ciało z powodu człowieka będącego ciałem, dla dobra mojej duszy łączy się z duszą myślącą, aby podobnym oczyścić podobne, i bierze na siebie wszystko, co ludzkie, z wyjątkiem grzechu. Począł się z Dziewicy, którą jeszcze przedtem Duch Święty uczynił czystą duchem i ciałem, albowiem trzeba było uczcić samo narodzenie, a równocześnie zaznaczyć wyższość dziewictwa. Ukazał się zaś nam jako Bóg w przyjętym przez siebie człowieczeństwie, jako jeden i ten sam w dwóch przeciwstawnych sobie naturach, ciała i ducha, z których jedna przebóstwiła drugą, i przyjął tę przebóstwioną.
Ten, który innych wzbogaca, staje się ubogim. Przyjmuje ubóstwo mego ciała, abym dostąpił bogactwa Jego Bóstwa. Ten, który jest pełnią chwały, ogołocił samego siebie, na krótki czas wyzbył się chwały, ogołocił samego siebie, na krótki czas wyzbył się swojej chwały, abym miał udział w Jego pełni.
Czemuż tak wielki nadmiar dobroci? Czemuż owe tajemne względem mnie zamiary? Zostałem niegdyś stworzony na obraz Boga, ale tego obrazu nie ustrzegłem. On przyjmuje ciało takie jak moje, aby obrazowi przynieść zbawienie, a ciału nieśmiertelność. Nawiązuje z nami wspólnotę nową, o ileż bardziej godną podziwu od pierwszej.
Taki był Boży plan zbawienia, że człowiek miał być uświęcony przez wejście Boga w rzeczywistość ludzką, by On sam nas wybawił, mocą swoją pokonując tego, który nami władał, i za pośrednictwem Syna znów nas doprowadził do siebie. A Syn czyni to ku chwale Ojca, któremu, jak widać, jest we wszystkim posłuszny.
Przyszedł ów Dobry Pasterz do swej zbłąkanej owcy, On, który oddaje swoje życie za owce; przybył do gór i pagórków, na których składałeś ofiary. Znalazł błądzącą owcę, wziął ją na ramiona, na których dźwigał też drzewo krzyża, i znalezioną doprowadził do życia niebieskiego.
Za tym, który był lampą, co płonie i świeci, rozbłysło światło pełne jarzącego blasku: za tym, który był głosem, idzie Słowo i Oblubieniec postępuje za drużbą, tym, który przygotował Panu lud doskonały i przez chrzest wody oczyścił go dla Ducha.
Żeby ożyć, potrzeba nam było Boga, który przyjął ciało i umarł. Wraz z Nim umarliśmy, aby dostąpić oczyszczenia; razem z Nim powstaliśmy z martwych, ponieważ z Nim umarliśmy; razem z Nim zostaliśmy uwielbieni, bo razem zmartwychwstaliśmy.
Bracia i siostry, nie przychodzi mi do głowy lepszy tekst, którym moglibyśmy kontynuować i zakończyć nasze rozważania o Narodzeniu Chrystusa, niż ten niezwykły fragment św. Grzegorza Teologa z Nazjanzu. Mówi on o tajemnicy tego cudownego Wcielenia tak jasnym głosem. Pan przyszedł do nas. Wziął na swoje ramiona - te same, które dźwigały krzyż - naszą naturę. Ja, który byłem zagubiony, znalazłem pasterza.
To jest duch i prawdziwe przesłanie tego świątecznego okresu. Chrystus nas odnalazł. Byliśmy jak owce, zagubione w naszym grzechu, błąkające się z dala od stada, od opieki Ojca. Ale bez względu na to, jak daleko odeszliśmy, jak bardzo się oddaliliśmy, Pan pokonuje każdą odległość, każdą przeszkodę, oddając własne życie, aby nas odszukać, znaleźć, wziąć na swoje ramiona i powrócić do domu Ojca. Czy może być większa radość, ukojenie lub pocieszenie w życiu niż świadomość, że sam Bóg, wieczny Syn Ojca, okazuje taką miłość swojemu stworzeniu, że sam przyjął moją naturę do swojej, aby odkupić mnie przez swoją łaskę.
Święty Grzegorz daje nam to przesłanie nadziei. Obyśmy przyjęli je w pokorze i miłości. Niech świadectwo Wcielenia, Boskiego cudu Narodzenia Chrystusa w ciele, napełni każdą naszą myśl, każde nasze działanie miłością i nadzieją, że Pan współczucia poprowadzi nas, będzie szukał, znajdzie nas i odkupi. On się narodził i został wychwalony. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie zostaliśmy wskrzeszeni razem z Nim i oczekujemy Jego chwały.
Obyśmy wszyscy nieustannie odwoływali się do pism, słów, a przede wszystkim do życia i modlitw naszych świętych ojców. Niech modlą się za nas i błogosławią nam, abyśmy dzięki ich modlitwom mogli pełniej wejść do Królestwa Bożego.
Przez modlitwy wszystkich świętych Panie Jezu Chryste, nasz Boże, zmiłuj się nad nami i zbaw nas.
Amen.
biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk
za: A Word from the Holy Fathers
fotografia: alik / www.orthphoto.net /