publicystyka: Dobra nowina, zła nowina
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Dobra nowina, zła nowina

o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak), 12 stycznia 2025

Każde przejście ze starego do nowego roku jest symboliczne. Oznacza czas refleksji i modlitwy. Jest to okazja, aby z pomocą Boga zostawić za sobą negatywne i bolesne doświadczenia z przeszłości i spojrzeć w przyszłość, na pozytywne i budujące doświadczenia, z wiarą, nadzieją i odwagą w Panu i Zbawicielu.

Dla chrześcijan fundamentem podróży życia jest niezachwiany i niezmienny Chrystus Pan, Który jest „wczoraj i dzisiaj, Ten sam i na wieki” (Hbr 13, 8). Od każdego z nas zależy, czy będziemy żyć rozważnie i odważnie, czy przejmiemy kontrolę nad kierunkiem naszego życia, czy doprowadzimy nasze myśli i czyny do harmonii z wolą Boga i zawsze będziemy polegać na łasce Bożej, aby uzyskać wskazówki, siłę i ochronę przed złem.

W tradycji chrześcijańskiej obchody Bożego Narodzenia trwają dwanaście dni aż do święta Objawienia Pańskiego. Objawienie Pańskie lub Teofania oznaczają chrzest Jezusa. Pierwotnie Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie, upamiętniające narodziny i chrzest Jezusa, były obchodzone jako jedno święto - Święto Objawienia Pańskiego. Niech radość i blask Bożego Narodzenia nadal będą nad nami świecić, gdy będziemy obchodzić ten okres liturgiczny.

Dzisiejsze czytania biblijne przekazują nam dobre i złe wieści. Wyrażają ten podwójny wymiar życia od niepamiętnych czasów. Złe wieści dotyczą strachu, gniewu i gwałtownych działań Heroda, króla, który postanowił zabić Dzieciątko Jezus, aby zachować swoje własne ziemskie królestwo, jak niegodziwie myślał.

Jednak anioł Pański ostrzegł Józefa, mówiąc: „Powstawszy, weź Dziecię i Matkę Jego i uciekaj do Egiptu, i bądź tam, aż ci powiem; Herod bowiem chce szukać Dziecięcia, aby Je zgładzić” (Mt 2,13). Są chwile, kiedy musimy uciekać przed złem, aby go uniknąć i oddalić się od niego, dla bezpieczeństwa i ochrony. Są inne chwile, kiedy musimy się z nim zmierzyć, stawić mu czoła z odwagą i cierpliwie zaakceptować konsekwencje zgodnie z wolą Boga.

Król Herod połączył swoje złe zamiary ze złymi czynami. Kiedy nie udało mu się znaleźć Jezusa, wyładował swój gniew na niemowlętach z okolic Betlejem, skazując je na śmierć i mając nadzieję, że jednym z nich może być Jezus. Ta okropna zbrodnia, rzeź niewiniątek i ból ich rodziców, zostały przepowiedziane przez proroka Jeremiasza w proroctwie mówiącym: „Głos usłyszano w Ramie: Płacz, lament i biadanie wielkie, Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce być pocieszona, albowiem już ich nie ma” (Mt 2, 18).

Król Herod otrzymał Boży sąd za swoją zbrodnię. Cierpiał na straszną chorobę, w jego najbliższej rodzinie wydarzyły się okrutne morderstwa, a on sam umarł bolesną, szaloną śmiercią. Biada tym, którzy nadużywają i okazują okrucieństwo najcenniejszym darom Bożej miłości, nienarodzonym, niemowlętom i dzieciom w każdym wieku, cenionym przez Boga, stworzonym takimi, jakimi są, na obraz i podobieństwo Boga, i zasługującym na najlepszą opiekę i ochronę.

Kwestia zakończenia życia nienarodzonych dzieci jest tragedią na świecie. Każde ludzkie życie nosi obraz i podobieństwo Boga. W wyjątkowych sytuacjach, gdy życie matki jest zagrożone lub występują inne wyjątkowe problemy osobiste i rodzinne, zakończenie życia nienarodzonego człowieka jest zrozumiałe, chociaż zawsze tragiczne i godne ubolewania. Ale każda forma przypadkowego, podjętego na zimno, z wyrachowania lub powtarzanego zakończenia życia nienarodzonego człowieka, także jako wyraz samopotwierdzenia i osobistych praw, które niektórzy niestosownie celebrują, to zupełnie inne kwestie, wymagające najgłębszej moralnej troski. Są one równoznaczne z okrutną przemocą wobec nienarodzonych, odrzuceniem wartości ludzkiego życia i sprzeciwianiem się woli Boga i Jego dobremu stworzeniu.

W tym dniu, kiedy wspominamy i modlimy się za dusze niewinnych dzieci z Betlejem, słuszne jest potwierdzenie i świętowanie rodzenia dzieci, radości i wyzwań związanych z ich wychowywaniem oraz odpowiedzialności i bólu, które dzielimy z nimi, gdy dorastają. Dzieci są nie tylko same w sobie cenne w oczach Boga, stworzone na Jego obraz i podobieństwo. Są również sposobem Boga na uzupełnienie, ożywienie, odnowienie i utrwalenie zdrowego i dostatniego rodzaju ludzkiego na ziemi.

Kwiat potrzebuje doniczki, aby rosnąć i kwitnąć. Tak samo każde dziecko potrzebuje opieki i zaufania kochającej rodziny, aby rosnąć i rozkwitać. Z kolei rodzina potrzebuje kotwicy stabilnego i szczęśliwego małżeństwa. Silne małżeństwa i silne rodziny są fundamentem kwitnącego społeczeństwa. Każde osłabienie małżeństwa i rodziny podważa dobro dzieci i ostatecznie psuje fundamenty cywilizacji.

Józefowi powiedziano, aby zabrał Marię i Jezusa do Egiptu dla bezpieczeństwa. Ale dlaczego Egipt? Egipt nie był tylko sąsiadującym krajem na południe od Judei. Miał również dużą i dobrze ugruntowaną społeczność żydowską, szczególnie w Aleksandrii. Żydzi mieszkali w Egipcie przez ponad trzy stulecia od czasów Aleksandra Wielkiego. Podróż do Egiptu i gościnność w tym kraju były dostępne dla Jezusa i Jego rodziny, gdy szukali bezpieczeństwa w tej ziemi tak ważnej dla Żydów.

Plan Boga obejmował kolejny powód udania się do Egiptu. Dawno temu na tej starożytnej ziemi nastąpiło wydarzenie Exodusu, wyzwolenie narodu żydowskiego z niewoli faraona. Bóg uratował Izraela za pośrednictwem Mojżesza, prowadząc lud do Ziemi Obiecanej.

A teraz, w Bożym planie zbawienia, to Jezus miał wyjść z Egiptu i powrócić do Ziemi Obiecanej. Miało to być znakiem nowego i większego Exodusu, prowadzonego przez Jezusa, poprzez Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie dla odkupienia świata. Nowy Exodus to nie tylko wyzwolenie od ziemskiego tyrana, ale wyzwolenie całej ludzkości od Szatana, metaforycznego faraona, który rządzi upadłym światem.

Powstaje pytanie - dlaczego Bóg dopuścił tragedię niewiniątek? Filozofowie i teologowie debatowali nad problemem cierpienia niewinnych, zwłaszcza dzieci, nie dochodząc do satysfakcjonującej odpowiedzi. Święci mówią nam, że Bóg przewidział zbrodnię Heroda, ale jej nie spowodował. To Herod ją popełnił, motywowany ślepą obsesją na punkcie ziemskiej władzy. Bóg dopuścił ją ze względu na ludzką wolność, dzięki której człowiek ma zdolność do czynienia okropnych rzeczy. Herod był przyczyną i nie miał uniknąć sprawiedliwego sądu Bożego.

Dobrą nowiną jest to, że niewiniątka z Betlejem stały się jak anioły w niebie, wiecznie nagrodzone błogosławieństwem wykraczającym poza ludzką wyobraźnię. Uczą nas znosić cierpienie z odważną wiarą, akceptować próby jako konieczne dla dojrzałości charakteru i podtrzymywać żywą nadzieję na nagrodę wiecznego błogosławieństwa Bożego, ostateczną dobrą nowinę dla kruchych istot ludzkich.

Dobrą nowiną jest to, że bez względu na wzloty i upadki życia, Bóg jest odpowiedzialny. W swojej dobroci i mądrości Bóg jest dziesięć kroków przed nami, przewidując, podejmując działania i działając dla nas, abyśmy znaleźli drogę do zbawienia. Jak powiedział św. Paweł: „Wiemy, że z tymi, którzy Boga miłują, wszystko współdziała ku dobremu – z tymi, którzy wedle uprzedniego postanowienia są powołani” (Rz 8, 28). W Bożej Opatrzności wszystkim rządzi i kieruje dobry, kochający i wybaczający Bóg. Od nas zależy, czy uwierzymy i będziemy podążać drogami Chrystusa, dostosowując nasze życie do woli Bożej i podtrzymując przy życiu ostateczną dobrą nowinę, naszą nadzieję na błogosławieństwo w wiecznym królestwie Bożym. Amen.

o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak)

za: skepseis.us

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/