publicystyka: Sakrament pokory
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

Sakrament pokory

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak), 23 sierpnia 2024

Niektóre rzeczy są tak oczywiste, żesię ich nie dostrzega. Ich moc niewidzialności nie tyle leży w nich samych, co w tych, którzy ich nie widzą. Jesteśmy zaprogramowani na niebezpieczeństwo, nasze oczy są dostrojone do zagrożeń. Nie dostrzegamy mocy słabości i wrażliwości pokory – królowej i źródła wszystkich cnót. A jednak jesteśmy otoczeni pokorą – jest to domyślna pozycja całego stworzenia.

Ziemia cierpliwie czeka na zmiany pór roku, cierpliwie znosi upływ całych eonów, wytrzymując burze, susze, epoki lodowcowe i okazjonalne uderzenia asteroidy. Chrystus mówi tak:
„Pomyślcie o liliach, jak rosną, nie trudzą się, nie przędą, a powiadam wam: - Nawet Salomon w całej swej chwale nie był tak strojny jak jedna z nich” (Łk 12, 27).

To przykład cnoty, który nam dano. Jest to również cnota, którą można łatwo pomylić z biernością. W tym samym fragmencie Chrystus mówi nam, abyśmy nie troszczyli się o jutro. A nasz umysł szybko protestuje, że jutro jednak wymaga trochę zaplanowania!

Nasza kultura zbudowana jest na wyimaginowanym fundamencie planowania i działania. Oceniamy cywilizacje według tego, co zbudowały oraz narzędzi i technik, które opanowały. Przez cały czas świat, w którym żyjemy, toczy się jak zawsze. Pada ten sam deszcz, świeci to samo słońce. Te same gwiazdy zajmują swoje pozycje na niebie (choć obecnie trudniej je zobaczyć). Lilie wciąż rosną, a jutro wciąż nadchodzi, niezależnie od tego, czy o tym myślimy, czy nie. I większa część naszego życia przebiega w taki właśnie sposób.

Istnieje piękna modlitwa przypisywana starcom z Optiny:

Panie, daj mi w pokoju duszy otworzyć się na wszystko, co przyniesie mi dzisiejszy dzień. Daj mi, Panie, całkowicie poddać się Twojej świętej woli.

W każdej godzinie tego dnia nauczaj mnie i podtrzymuj. Każdą wiadomość tego dnia daj mi przyjąć ze spokojnym sercem i w pewności, że we wszystkim jest Twoja święta wola.

Panuj w moich uczynkach i słowach, kieruj moimi myślami i uczuciami. W niespodziewanych sytuacjach pozwól mi pamiętać, że wszystko od Ciebie pochodzi.

Naucz mnie otwarcie i mądrze postępować z każdym członkiem mojej rodziny, by nikogo nie zasmucić ani nie zawstydzić.

Panie, daj mi siły znieść trudy rozpoczynającego się dnia i wszystkie jego wydarzenia. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, ufać, wierzyć, kochać, cierpieć i przebaczać. Amen.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tą modlitwą w bardzo burzliwym okresie mojego życia. Były różne zawirowania i przerażające decyzje do podjęcia. Potencjalne konsekwencje tak wielu spraw powodowały mój paraliż. Trudno było nawet pamiętać o oddychaniu.

Modlitwa stała się punktem oparcia dla wiary, punktem, w którym wszystko się zaczęło. Przede wszystkim była to walka o zaakceptowanie tego, co sama modlitwa sugerowała. Mój umysł utknął w przyczynie i skutku. „Wszystko od Ciebie pochodzi” wydawało się nie do pogodzenia z dobrym Bogiem. A jednak jakieś przeczucie mówiło mi, że to prawda – a przeczucie i umysł mogą się od siebie bardzo różnić.

Opisywanie poruszeń mojego serca w tym trudnym czasie byłoby dość nużące. Uznałem wtedy tę modlitwę za magnes i pozwoliłem, aby moje serce poruszało się w tym kierunku. Najsilniejszymi obrazami w tym procesie były dwie historie - trzech młodzieńców w piecu ognistym i Józefa w Egipcie. W obu dzieją się straszne rzeczy (ktoś zostaje sprzedany jako niewolnik, ktoś żywcem upieczony w piecu). Józef później mówi: „Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro” (Rdz 50, 20). Trzej młodzieńcy śpiewają prawdopodobnie najwspanialszy hymn pochwalny znaleziony w Piśmie Świętym – podczas gdy wokół nich trzaska ogień.

W obu historiach kluczowa jest pokora.

Pan, który nauczył nas, aby nie martwić się o jutro, jest tym samym Panem, który był pojmany, torturowany i niesprawiedliwie ukrzyżowany. To ten sam Pan, który został zniesławiony i oczerniony w odpowiedzi na to, że dał wzrok niewidomym i sprawił, że chromi zaczęli chodzić. Cokolwiek możemy powiedzieć o niesprawiedliwości i cierpieniu naszego życia, nie możemy twierdzić, że są one obce Chrystusowi. Wcielenie objawia swoją obecność właśnie w takich chwilach.

I idąc za Jego przykładem, możemy powiedzieć: Każdą wiadomość tego dnia daj mi przyjąć ze spokojnym sercem i w pewności, że we wszystkim jest Twoja święta wola.

Nasze istnienie i istnienie wszystkich rzeczy jest dziełem łaski. Ale historie, które nam to objawiają, są często wypełnione cierpieniem i smutkiem. Wyznanie, że „we wszystkim jest Twoja święta wola”, oznacza również uznanie, że wola Boża przybiera kształt Paschy. A w historii Paschy (tak jak jest ona przeżywana w naszym życiu) jesteśmy postaciami, które biorą Krzyż.

Tajemnica Krzyża jest wyrażona w Liście do Hebrajczyków:

„…patrząc na Tego, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala, Jezusa, który zamiast trwać przy należnej Mu radości, przecierpiał krzyż, za nic poczytując hańbę, i zasiadł po prawicy Tronu Bożego” (Hbr 12, 2).

Modlitwa starców skupia się na tym, co wydaje się przyziemne: na zmęczeniu nadchodzącym dniem, wiadomościach, które mogą do mnie dotrzeć, nieoczekiwanych zdarzeniach. Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie takie rzeczy „wystawiają na próbę dusze ludzkie”. Każdy z nas, kto zmagał się z takimi zdarzeniami, zna również haniebną porażkę związaną z „zawstydzaniem i zasmucaniem” członków rodziny.

Cnota pokory najlepiej oddaje naszą gotowość do przyjmowania z wdzięcznością tego, co się dzieje, co pojawia się na naszej drodze (niezależnie od jego rozmiaru). To radość drzewa, gdy otrzymuje wodę, słońce, ziemię pod korzeniami. To nasza radość, nawet gdy przyjmujemy zmęczenie nadchodzącym dniem. W kulturze, która jest całkowicie zafascynowana zdolnościami naszego gatunku do zarządzania i kontrolowania wyników, pokora jest aż nazbyt rzadka. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej można ją znaleźć wśród biednych, chorych – krótko mówiąc, wszystkich tych, którzy wiedzą, że zarządzanie i kontrola nie są ich udziałem w życiu. Dziwne, lecz prawdopodobnie będą mieli więcej radości niż wszyscy menedżerowie pośród nas.

Chwała Bogu.

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: jarek /orthphoto.net/