Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: tajemnica Wcielenia
02 kwietnia 2026
Święty Symeon Nowy Teolog pisał:
Fragment pochodzi z książki: Św. Symeon Nowy Teolog, Modlitwa mistyczna, tłum. o. Wiesław Szymona OP, wstęp i wybór ks. Łukasz Leonkiewicz, Wydawnictwo M, Kraków 2022, s. 47-48.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk
Ten, kto wierzy w głębi serca i pewny jest, że Chrystus nie przyszedł, żeby go sądzić, lecz go zbawić, i to nie dzięki jego czynom lub cierpieniom, ale jedynie przez wiarę w Niego – powiedz mi, czy wtedy nie pokocha Go całą swoją duszą i wszystkimi myślami? A przede wszystkim kiedy usłyszy, jak wiele cierpiał dla zbawienia jego samego i wszystkich ludzi, jak zstąpił z nieba, jak wszedł i został przyjęty do łona Dziewicy Matki Bożej, i jak nie zmieniając się, stał się człowiekiem – On, który jest ponad wszystkimi niebiosami, równy godnością i naturą swemu Ojcu, który ma w swych wszechmocnych rękach wszystkie stworzenia i który raczył, będąc równy Ojcu, stać się na ziemi małym dziecięciem i dotrzymywać zwykłego porządku naszej natury.
Gdy będzie rozważał tajemnice Jego wcielenia, a bardziej jeszcze cierpienia, które znosił z jego winy: Jego niezwykłe narodzenie, pieluszki, pusta grota, żłób dla zwierząt, w którym został położony Król całego świata, ucieczka do Egiptu, powrót z Egiptu, przyjęcie przez Symeona, sposób, w jaki Dziecko zostało pobłogosławione i wniesione przez niego do świątyni, jak wszyscy inni, Jego posłuszeństwo wobec rodziców, chrzest przez Jana w Jordanie, kuszenie przez diabła, Jego cuda, które nie tyle budziły podziw, ile raczej wywoływały zazdrość, znieważanie Go i wyśmiewanie przez wszystkich, zdrada ucznia, więzy, którymi skrępowali Go kaci, prowadzenie jak przestępcę, wydanie Piłatowi jak skazańca, policzek wymierzony przez sługę, przyjęcie w milczeniu wyroku śmierci, a następnie biczowanie, wyszydzanie, zniewagi, purpura, trzcina i uderzenia przez bogobójców Jego świętej głowy, korona cierniowa, krzyż niesiony przez Tego, który swym słowem podtrzymuje wszystkie rzeczy – krótko mówiąc: gdy będzie sobie wyobrażał, jak Go wyprowadzano za miasto na Kalwarię, podniesiono nagiego na krzyżu, przybitego gwoździami w rękach i nogach, zranionego uderzeniem w bok włócznią, napojonego mieszaniną żółci i octu i nie tylko znoszącego to wszystko cierpliwie, ale modlącego się za swych krzyżujących Go – jak mógłby nie miłować Go całą swoją duszą?
Gdy będzie myślał, że Słowo, Bóg bez początku, mający tę samą naturę co najczcigodniejszy Duch Święty, niewidzialną i niezgłębioną, zstąpił z nieba, wcielił się i stał się człowiekiem, wycierpiał to wszystko i wiele innych rzeczy z jego powodu, ażeby go wybawić od śmierci i zepsucia i uczynić go synem Bożym i podobnym do siebie bogiem – czy miałby się okazać twardszy niż kamień i zimniejszy od lodu, czy jego dusza nie przejmie się, a serce nie rozpali gorącą miłością Boga? Ja twierdzę, a jest to prawda przyjmowana przez wszystkich: jeśli ktoś wierzy w to wszystko całym sercem i z głębi duszy, wtedy on także w swym sercu poczuje miłość do Boga.
Gdy będzie rozważał tajemnice Jego wcielenia, a bardziej jeszcze cierpienia, które znosił z jego winy: Jego niezwykłe narodzenie, pieluszki, pusta grota, żłób dla zwierząt, w którym został położony Król całego świata, ucieczka do Egiptu, powrót z Egiptu, przyjęcie przez Symeona, sposób, w jaki Dziecko zostało pobłogosławione i wniesione przez niego do świątyni, jak wszyscy inni, Jego posłuszeństwo wobec rodziców, chrzest przez Jana w Jordanie, kuszenie przez diabła, Jego cuda, które nie tyle budziły podziw, ile raczej wywoływały zazdrość, znieważanie Go i wyśmiewanie przez wszystkich, zdrada ucznia, więzy, którymi skrępowali Go kaci, prowadzenie jak przestępcę, wydanie Piłatowi jak skazańca, policzek wymierzony przez sługę, przyjęcie w milczeniu wyroku śmierci, a następnie biczowanie, wyszydzanie, zniewagi, purpura, trzcina i uderzenia przez bogobójców Jego świętej głowy, korona cierniowa, krzyż niesiony przez Tego, który swym słowem podtrzymuje wszystkie rzeczy – krótko mówiąc: gdy będzie sobie wyobrażał, jak Go wyprowadzano za miasto na Kalwarię, podniesiono nagiego na krzyżu, przybitego gwoździami w rękach i nogach, zranionego uderzeniem w bok włócznią, napojonego mieszaniną żółci i octu i nie tylko znoszącego to wszystko cierpliwie, ale modlącego się za swych krzyżujących Go – jak mógłby nie miłować Go całą swoją duszą?
Gdy będzie myślał, że Słowo, Bóg bez początku, mający tę samą naturę co najczcigodniejszy Duch Święty, niewidzialną i niezgłębioną, zstąpił z nieba, wcielił się i stał się człowiekiem, wycierpiał to wszystko i wiele innych rzeczy z jego powodu, ażeby go wybawić od śmierci i zepsucia i uczynić go synem Bożym i podobnym do siebie bogiem – czy miałby się okazać twardszy niż kamień i zimniejszy od lodu, czy jego dusza nie przejmie się, a serce nie rozpali gorącą miłością Boga? Ja twierdzę, a jest to prawda przyjmowana przez wszystkich: jeśli ktoś wierzy w to wszystko całym sercem i z głębi duszy, wtedy on także w swym sercu poczuje miłość do Boga.
Fragment pochodzi z książki: Św. Symeon Nowy Teolog, Modlitwa mistyczna, tłum. o. Wiesław Szymona OP, wstęp i wybór ks. Łukasz Leonkiewicz, Wydawnictwo M, Kraków 2022, s. 47-48.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk